1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seks
  4. >
  5. Dogadujemy się świetnie, ale nie w sypialni. Co robić? – rozmowa z terapeutą Jackiem Masłowskim

Dogadujemy się świetnie, ale nie w sypialni. Co robić? – rozmowa z terapeutą Jackiem Masłowskim

Autonomia seksualna oznacza, że jako mężczyzna nie jestem zależny od tego, czy kobieta chce uprawiać ze mną seks, czy nie – mówi Jacek Masłowski. (Fot. iStock)
Jest taki dowcip – opowiada terapeuta Jacek Masłowski. – Siedzi dwóch gości i jeden prosi: – Opowiedz mi o tej swojej żonie. – Piękna, zaradna, mądra, inteligentna. – Chodzisz z nią do łóżka? – Nie. – Dlaczego? – A bo żeby ona tak trochę obca była... Czyżby najlepszym sposobem na problemy w sypialni była separacja? – pyta Martyna Harland.

Co robić, gdy w związku wszystko gra, ale partnerzy mają kompletnie inne oczekiwania i potrzeby związane z seksem?
Przede wszystkim trzeba zrozumieć podłoże tych różnic i ustalić, czy zawsze tak było. Seks zwykle umiera pierwszy, nie ostatni. Dlatego zastanówmy się, czy w naszym związku nie ma seksu dlatego, że mamy inny temperament lub system wartości? A może coś mnie boli, czegoś nie mogę ci wybaczyć lub zapomnieć? Albo jestem zmęczony, chory, w stresie? To mogą być tysiące różnych rzeczy. Bez zrozumienia przyczyny nie można znaleźć rozwiązania.

Odłóżmy więc na bok zdrowie, stres i inne temperamenty. Skupmy się na tym, że para dogaduje się świetnie na wszystkich frontach, ale już nie w sypialni.
I tu właśnie tkwi sedno problemu: za dużo frontów! Wiele osób myśli, że partner musi być do wszystkiego. Niczym wielofunkcyjny scyzoryk. Tymczasem my powinniśmy tworzyć społeczności, także – a może zwłaszcza – będąc w parze. Mieć przyjaciół, rodzinę, znajomych, którzy czasem zajmą się dziećmi, czasem zabiorą na miasto, a czasem też wysłuchają moich problemów po to, bym nie musiał we wszystko – absolutnie wszystko – angażować mojej partnerki. W związkach otwartych na wspólnotowość, w których każde z partnerów ma swoją autonomię – seks nie zamiera. W przeciwieństwie do tych symbiotycznych. No bo jak długo będzie chciało ci się rozbierać przed facetem, który jest twoim bratem syjamskim?

Jest taki dowcip. Siedzi dwóch gości i jeden prosi: – Opowiedz mi o tej swojej żonie. – Piękna, zaradna, mądra, inteligentna. – Chodzisz z nią do łóżka? – Nie. – Dlaczego? – A bo żeby ona tak trochę obca była.

Najbardziej nas kręci to, co nieznane?
Powiem o tym, co kręci mężczyzn. Nasza seksualność jest popędowo-agresywna, czyli sięgająca. Dla nas fajnie jest pozdobywać trochę kobietę, a nie jedynie odpowiadać na jej zapotrzebowania. Wtedy czujemy się jak petenci, a nie myśliwi. Jeśli kobieta ciągle mówi mężczyźnie, co on ma zrobić, to jego reakcja w sypialni przekłada się albo na seksualną agresję, albo na wycofanie na zasadzie „są fajniejsze aktywności”. Coraz więcej mężczyzn kiedy przychodzi wieczór, całuje swoją partnerkę w czoło, odsyła ją do łóżka, odpala komputer i gra w jakąś grę.

Jakiś czas temu rozmawialiśmy o tym, że powiększa się grupa młodych mężczyzn, do trzydziestego roku życia, którzy w ogóle nie uprawiają seksu.
Dla wielu mężczyzn seks staje się coraz mniej istotny. Generalizuję, ale robię to dlatego, że seks poza swoją funkcją reprodukcyjną reguluje też nasze emocje. Chcemy uprawiać seks, bo wtedy jest przyjemnie. Dostajemy w prezencie dopaminę. Tyle tylko, że jeśli spojrzymy na rozwój funkcjonowania społecznego człowieka w przeciągu ostatnich stu lat, to życie kiedyś było jednak cięższe. Rodziny gnieździły się w małym pokoju, ludzie nie dojadali, już nie wspominając o braku rozrywek. Mieli zaspokojone tylko podstawowe potrzeby. Tymczasem dziś jesteśmy w takim momencie i obszarze obfitości, że właściwie możemy wszystko.

I jak to się ma do seksu?
Kiedyś seks był jedną z niewielu dostępnych aktywności, które stymulowały ośrodek nagrody w mózgu. Teraz mamy ich mnóstwo. Mało tego, seks na ich tle okazuje się niezwykle kosztowny. Trzeba się postarać, nagimnastykować fizycznie, być w relacji z kobietą, która raz jest taka, a raz kompletnie inna. Z perspektywy wielu mężczyzn kobiety mają dzisiaj wobec nich kosmiczne oczekiwania. Oni naprawdę nie rozumieją, o co wam chodzi.

Może po prostu oczekujemy dziś od seksu więcej niż tylko spełnienia obowiązku małżeńskiego.
Jeśli chodzi o seksualność kobiet i mężczyzn, to mamy dzisiaj bardzo dużą dysproporcję. Polega na tym, że naukowcy przebadali wzdłuż i wszerz seksualność kobiet, jednak nie widzę podobnej aktywności naukowej w kontekście seksualności mężczyzn. Dlatego wielu mężczyzn nadal nie ma świadomości, że wytrysk i orgazm to nie to samo. Albo że mogą mieć wielokrotny orgazm, tyle że bez wytrysku. Myślenie o męskiej seksualności dalej jest XIX-wieczne, w której facet to taki tłuczek do ziemniaków. Dlatego też pornografia triumfuje, bo daje wszystkie te nagrody, których pragnie mężczyzna – i to przy zerowym wysiłku.

Jako psycholożka zauważyłam, że na redtubach i innych stronach z pornografią bardzo dużą popularnością cieszy się „sex-wrestling”, czyli seks, podczas którego para ze sobą walczy. To bardzo ciekawe w kontekście walki płci.
Walka płci odbywa się w łóżkach od zarania dziejów. Wczoraj mieliśmy spotkanie naszej grupy męskiej i rozmawialiśmy o tym, jaki seks jest najfajniejszy. Duża część chłopaków mówiła, że najlepszy seks to właśnie takie zapasy w łóżku.

Jaki mechanizm za tym stoi?
Tak naprawdę tam się wyraża gniew i złość do tej kobiety czy do tego mężczyzny. Albo kobiet i mężczyzn w ogóle. To forma zastępczego rozładowania złości i agresji.

Niektórych złość nie podnieca...
To, o czym mówisz, dotyczy stałych związków. A relacje, o których ja mówię, są krótkotrwałe, bo tam głównym spoiwem jest właśnie seks. Tacy kochankowie spotykają się tylko po to, żeby doświadczać stymulacji. A pod spodem kipią frustracja, gniew, złość – dlatego nieustannie się ranią.

Mężczyźni mają ochotę na przemocowy seks, który nie daje więzi, tylko rozładowuje ich złość?
W dodatku wydaje się im, że rozładowują ją w bezpieczny sposób. Taki seks jest ostry, dynamiczny i niestandardowy – mężczyzna ciągnie kobietę za włosy, daje jej klapsy, penetruje ją analnie... Pod tą dominacją kryje się właśnie walka o władzę.

Często od kobiet będących w stałych związkach słyszę, że ich życie seksualne wygląda tak: szybki numerek od tyłu, bez patrzenia sobie w twarz czy pocałunku. A one chciałyby czegoś więcej, inaczej...
W takim układzie kobieta jest praktycznie pominięta. W pozycji od tyłu kontakt jest niemalże zerowy. Za to poziom doznań cielesnych jest niezwykle stymulujący dla mężczyzn. Ale, tak jak mówiłem, dzisiaj seks nie jest jedyną czynnością, która daje przyjemność...

Hormony przestały rządzić mężczyznami?
One dalej nami rządzą, jednak w seksie istotna jest dopamina, a to załatwiamy sobie, na przykład przeglądając Facebooka.

Moja znajoma w poszukiwaniu dopaminy zamiast romansować z nowym kochankiem, zaczęła intensywnie ćwiczyć.
Bo ćwiczenia fizyczne to sublimacja energii seksualnej. Dlaczego młodzi chłopcy od zawsze uprawiali dużo sportu? Właśnie po to, żeby sublimować energię seksualną, która jest niezwykle twórcza. Wizyta na siłowni to dla nas koktajl z noradrenaliny, acetylocholiny, dopaminy i endorfin!

Ale to podnosi ochotę na seks czy ją obniża?
Jeżeli szprycujesz się testosteronem z zewnątrz, to masz ochotę głównie na ten zwierzęcy, mechaniczny seks. Ale jeśli dodatkowo ćwiczysz, to wentyluje cię to emocjonalnie i wpływa na seks dodatnio. Wielu mężczyzn chodzi na siłkę po to, żeby zostawić tam swoje negatywne emocje, odreagować stres i podnieść poczucie własnej wartości. Istnieje zresztą wiele zastępczych tematów, w które angażujemy swoją energię seksualną, na przykład praca.

Z jakich jeszcze powodów młodzi mężczyźni wycofują się dzisiaj z aktywności seksualnej?
Jest jeszcze ważny powód: autonomia seksualna. To oznacza, że ja jako mężczyzna nie jestem zależny od tego, czy moja kobieta chce uprawiać ze mną seks, czy nie. Jestem w pełni autonomiczny w obszarze regulacji mojego napięcia seksualnego.

Mężczyźni nie chcą się prosić o seks, nie zabiegają, a wreszcie z niego rezygnują?
Bo nie chcą być zależni. Aby doszło do seksu, musi wystąpić jakiś rodzaj współzależności. Oni mówią: kobiety nie są nam do niczego potrzebne. Dla nich świetnym rozwiązaniem jest pornografia. Bo seks w realu się nie opłaca, jest zagrażający, otwiera traumę i do niczego nie prowadzi. Jeszcze możesz dostać HPV, HIV czy zapalenia wątroby typu C.

Istnieje coraz większa grupa mężczyzn, którzy świadomie nie chcą być w związkach z kobietami. Bo jeszcze nie czas, bo postawili na swój rozwój etc. Ale i w związkach coraz więcej mężczyzn nie jest zainteresowanych uprawianiem seksu. Dlaczego? Tutaj wracamy do początku naszej rozmowy i czegoś, co prof. Philip Zimbardo w książce „Gdzie ci mężczyźni?” nazwał „syndromem intensywności społecznej”.

To taka sytuacja, gdy mężczyzna jednocześnie pracuje, zajmuje się dziećmi, spełnia intelektualne i emocjonalne potrzeby swojej partnerki, sprząta, gotuje…

…czyli robi to, co od zawsze robiły w pojedynkę kobiety…
Właśnie. Tyle że wtedy on już nie ma energii na seks, przestaje go to w ogóle interesować.

Obserwuję bardzo ciekawe zjawisko na warsztatach dla mężczyzn, które prowadzę. Często przyjeżdżają na nie mężczyźni, którzy wyrywają się z tego syndromu intensywności społecznej, czyli z bardzo bliskiej relacji z kobietą. I kiedy wracają z naszego wyjazdu, to nagle ich życie seksualne się poprawia. Bo byli z żoną dla siebie przez ten czas „obcy”.

To może rozwiązaniem jest życie na dwa domy?
My po prostu od czasu do czasu potrzebujemy separacji. Tu chodzi o własną przestrzeń. O to, że ja jako mężczyzna mam taki świat, do którego moja kobieta po prostu nie wchodzi. Mówię na to: męski ogród.

Jak można było to zrealizować w czasie pandemii?
Tak, że siedzisz na poduszce i medytujesz w pokoju, do którego nikt nie wchodzi, albo idziesz pobiegać.

Czyli co? Na brak seksu najlepsza separacja?
Znowu zostanę okrzyknięty męskim szowinistą, ale mogłybyście urealnić swoje oczekiwania wobec mężczyzn. Na razie oni czują, że koszyk wymagań kobiet jest niemożliwy do obsługi przez jedną osobę.

Autonomia faktycznie jest odpowiedzią na problem, o którym rozmawiamy. Jednak wielu mężczyzn przekształciło ją w autonomię seksualną – regulują swoje napięcie seksualne bez kobiety i czują się z tym świetnie. Tyle że to autonomia pozorna.

Jaka jest ta dobra autonomia?
Dobra autonomia oznacza to, że mam i znam swoje miejsce w życiu, z którego czerpię energię. To jest takie miejsce, w którym mężczyzna jest sam ze sobą i dotyka swojej męskiej istoty. Na chwilę wycofuje się ze świata, żeby złapać kontakt ze sobą. Narysować siebie na nowo. Bo jeżeli chcesz wejść z kimkolwiek w relację seksualną, to musisz być kimś. Musisz być wyraźny. Zwłaszcza gdy jesteś mężczyzną.

Jacek Masłowski: filozof, coach, psychoterapeuta w Instytucie Psychoterapii Masculinum, współtwórca i prezes Fundacji Masculinum, współautor książek.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze