Autopromocja
1200300
1200300
  1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seks
  4. >
  5. Jak bezpłodność wpływa na związek? Pytamy seksuolożkę

Jak bezpłodność wpływa na związek? Pytamy seksuolożkę

Fot. Anchiy/Getty Images
Fot. Anchiy/Getty Images
Dotyka około 20 procent par. Czy wpływa na radość z seksu? – Warto wiedzieć, jak ułożyć się ze stereotypami i lękami dotyczącymi bezpłodności i znaleźć własny sens intymnej relacji – uważa seksuolożka Patrycja Wonatowska.

Wywiad pochodzi z miesięcznika „Zwierciadło” 2/2026.

Beata Pawłowicz: Czy diagnoza o bezpłodności wpływa na życie seksualne kobiety?

Patrycja Wonatowska: Wiele zależy od tego, w jakim wieku jest kobieta, kiedy się o tym dowie, i jak na to zareagują jej bliscy. Czasem podejrzenie, że w sposób naturalny czy standardowy kobieta nie będzie mamą, pojawia się już, kiedy ma 18 lat. Reakcja rodziny jest wtedy kluczowa. Jeśli bliscy wierzą, że sensem życia kobiety jest bycie mamą, to ta dziewczyna znajdzie się w bardzo trudnym położeniu. Bywa wtedy emocjonalnie odrzucona, pozostawiona sama sobie. Tak odbiera nie tylko sytuację, kiedy słyszy, że to tragedia, ale też kiedy nikt z nią nie porozmawia o tym, jak ma teraz podejść do swojej kobiecości, do swoich ambicji życiowych.

Łatwo wpakować się w kłopoty, kiedy poczujemy się odrzuceni przez bliskich?

Tak, bo za wszelką cenę możemy wtedy poszukiwać akceptacji. W czasach aplikacji randkowych łatwo wpaść w ciąg kolejnych i kolejnych seksrandek. Dzięki nim młoda osoba, którą bliscy potraktowali jako „wybrakowaną, bo bezpłodną” będzie czuła się seksowna i chciana. Oczywiście co do zasady nie ma nic złego w seksie bez zobowiązań, ale gdy szukamy w nim akceptacji, łatwo nadużywać siebie z nieświadomej złości na bliskich, na świat, godzić się na ryzykowne praktyki seksualne. Może to prowadzić do wytworzenia złych schematów podniecenia, bo wiek od 20 do 30 lat to czas, kiedy dopiero poznajemy siebie i zaczynamy życie seksualne. Jeśli wtedy zgadzamy się na przekraczanie siebie, możemy mieć potem duży problem.

Skoro kobiecie nie grozi zajście w nieplanowaną ciążę, staje się mniej uważna na siebie?

Tak, często godzi się wtedy na zachowania seksualne, na które przed diagnozą by się nie zgodziła. Zacznijmy od tego, że przestaje stosować prezerwatywy. Tymczasem bezpłodność nie zwalnia nas z dbałości o zdrowie seksualne, bo ono jest warunkiem naprawdę fajnego seksu – i to do końca życia! Dlatego konieczne są nie tylko prezerwatywy genitalne, ale także oralne, bo z powodu popularyzacji nowych technik seksualnych oraz epidemii m.in. kiły można zachorować nie tylko przez stosunek waginalny.

Kolejne zagrożenie to przekraczanie siebie, jeśli chodzi o same zachowania seksualne. Miałam klientkę, która bardzo intensywnie angażowała się w łamanie zasad, niestety, także bezpieczeństwa. Umawiała się wyłącznie raz czy dwa na seks z tą samą osobą, a bywało, że seks miała dwa razy dziennie z różnymi osobami.

Czy wpadła w uzależnienie od seksu?

Na szczęście przyszła do mnie i pracowałyśmy nad tym, aby zrozumiała powody tych zachowań – bo nigdy nie jest tylko jeden. W końcu odkryła swoje zinternalizowane, ale bardzo krzywdzące, przekonanie, że przelotny seks to jedyna forma bliskości z drugim człowiekiem, na którą zasługuje. Odkryła, że boi się wejść w prawdziwie bliską relację, bo jeśli wtedy powie mężczyźnie, że nie może mieć dzieci, usłyszy: „Nie jesteś prawdziwą kobietą”. Dlatego też otaczała się głównie mężczyznami, kobiety stanowiły dla niej zagrożenie, mówiły wciąż o dzieciach, pytały o jej plany rodzicielskie itd. Tym, co było jej potrzebne, było dostrzeżenie, że na macierzyństwie życie kobiety się nie kończy oraz że ona sama jest wartościową kobietą, która po prostu nie może zajść tradycyjnymi sposobami w ciążę, i tyle! Za akceptacją tego faktu przyszło coraz bardziej normalne podejście do seksualności. Normalne, czyli takie, które uznaje seks za źródło przyjemności i radości, ale także bliskości, intymności z drugim człowiekiem.

Czytaj także: Miesiączka, ciąża, połóg, choroba. Czy to prawda, że lepiej wtedy zrezygnować z seksu? Wyjaśnia seksuolożka

Skoro reakcja otoczenia jest tak ważna, to jak bliscy i przyjaciele mogą pomóc bezpłodnej młodej kobiecie?

Ponieważ u nas prokreacja i seks nadal są mocno sklejone, a seks wciąż uzasadniamy chęcią bycia rodzicem, to młode bezpłodne kobiety potrzebują wspierającej i uwalniającej od stereotypów postawy bliskich. Kluczowe jest przekazanie im, że choć obecnie z różnych względów nie mogą zostać biologicznymi mamami, to wcale nie oznacza, że nie mogą mieć fajnego życia w ogóle i udanego życia seksualnego. Dzięki temu mogą uwierzyć, że mają prawo zadbać o swoje pasje i ambicje życiowe – inne niż rodzicielstwo – a także dołożyć starań, aby mieć satysfakcję z życia seksualnego niezależnie od stereotypu kobiety predestynowanej do bycia matką i żoną. Tymczasem proszę mi wierzyć, nawet gdy diagnozę otrzyma 30- czy 40-latka, to nie jest dla niej oczywiste, że nadal ma prawo do dobrego seksu.

Myśli, że je straciła, bo jest bezpłodna?

Tak, jeśli pojawi się w jej umyśle, a tak często bywa, bolesne pytanie, czy jest wystarczająco kobieca. Wtedy każde kolejne zbliżenie wiąże się z dużą presją. Z tego powodu kobiety bezpłodne często zaczynają unikać seksu, aż w końcu wycofują się ze zbliżeń w ogóle.

Zdarza się także sytuacja odwrotna, o której już mówiłyśmy, gdy po takiej diagnozie kobieta wpada w hiperseksualność. Jeśli jest w związku, skupia się na tym, by każdego dnia wymyślać niezwykłe formy zbliżenia z partnerem, bo za wszelką cenę chce utrzymać jego zainteresowanie i chęć uprawiania z nią seksu.

Akceptacja tej sytuacji – mimo diagnozy – czasem pomaga w zostaniu rodzicami i zbudowaniu miłości do samych siebie.

Jeśli po wielu latach bezskutecznego starania o dziecko para usłyszy od specjalisty: „Drodzy państwo, macie odpuścić i po prostu zaopiekować się sobą, zatroszczyć o siebie, zabawić i przypomnieć sobie, co to znaczy fajny seks”, a para tych rad posłucha, to po jakimś czasie odzyskuje radość seksu i bycia razem. Bo stres to różnego rodzaju spięcia mięśni, które sprawiają, że seks może być nieprzyjemny, a nawet niemożliwy. Kiedy stres, przymus, brak akceptacji mijają, pojawia się przyjemność. A czasem nawet ciąża. Najtrudniejsze jest to, że nie mamy w zwyczaju rozmawiać o przyjemności seksualnej. Zwłaszcza gdy seks nie ma służyć prokreacji, to warto porozumieć się, jaki ma być jego cel. Bezpłodność to okazja, aby odkryć, że takim celem jest doświadczanie przyjemności i bliskości z drugim człowiekiem.

Czy adopcja może pomóc parze otworzyć się na lepsze życie intymne?

Obciążona jest wieloma przesądami, pierwszy z nich, którym dostaje w głowę kobieta, pochodzi często od własnej matki: „Jak to?! To ja nigdy nie będę prawdziwą babcią?”. Prawdziwa babcia jest dla wielu nadal dopiero wtedy, kiedy wnuki są po linii krwi.

Z drugiej strony, jeżeli dziecko adopcyjne się już pojawi, bywa, że kobieta nieoczekiwanie zachodzi w ciążę. Piętno bezdzietności, bycia „nieprawdziwą” kobietą po prostu schodzi, więc siłą rzeczy czuje się ona wtedy dużo bardziej rozluźniona, wartościowa i otwarta na życie.

Czytaj także: Miłość rodzi się w kontakcie – cała prawda o adopcji

Czasem decyzja o ciąży pojawia się dopiero koło czterdziestki, a wraz nią zaskakująca diagnoza: bezpłodność. Co wtedy?

Przede wszystkim trzeba zadbać o siebie, a więc pomyśleć o swoich prawdziwych potrzebach. Może pora wreszcie je odkryć? W takiej krańcowej sytuacji wychodzą na wierzch toksyczne przekonania czy schematy rodzinne. Perspektywa uporządkowania ich, zadbania o własną przyjemność, a nie tylko o drugą osobę w łóżku, może wiele zmienić na plus. Seks zacznie dawać prawdziwą radość.

Co więcej, kobietom bywa bardzo trudno przyznać, że owszem, są bezpłodne, ale w sumie poza tym mają się dobrze. Kiedy minie lęk przed tym, kim będę, jak nie będę miała dzieci – można dojść do wniosku: będę zadowoloną z seksu i życia osobą. Skupioną na moim związku, na tym, jaki ma on być. Można wręcz odkryć, że jest mi dobrze w tym moim życiu, że perspektywa bezdzietności przynosi właściwie ulgę, tylko nie wiem jeszcze, jak zakomunikować to najbliższemu otoczeniu czy rodzinie.

Wróćmy jeszcze do randkowania. Trudno na pierwszym spotkaniu powiedzieć: „Nie mogę mieć dzieci”. Kiedy jest właściwy moment, żeby to zakomunikować ewentualnemu partnerowi?

Jeżeli czujemy, że chcemy spotkać się z kimś już kolejny razy, to znaczy, że nawiązała się jakaś więź, więc warto porozmawiać o ważnych tematach, o tym, jak sobie wyobrażamy dalsze wspólne życie. Może się okazać, że oboje nie chcecie mieć dzieci, ale za to jedno z was za trzy lata chce wyjechać z Polski, a drugie sobie tego w ogóle nie wyobraża. I co wtedy? Poza tym jeśli nawet na początku na coś się umówiliście, ale po kilku latach jedno z was nie będzie chciało czy nie mogło temu sprostać, także trzeba o tym powiedzieć. Zawsze jest możliwość, że uda się znaleźć dobry kompromis.

Kobiety czasem ukrywają to, że nie mogą zajść w ciążę – z lęku przed odejściem partnera. Liczą na to, że przez ten czas on się tak zakocha, że mimo wszystko zostanie?

Im szybciej zdobędziemy się na szczerość w tak ważnej sprawie, tym większe prawdopodobieństwo, że można będzie o tym spokojnie pogadać i podjąć decyzję bez obciążenia emocjonalnego. W żadnej sytuacji nie warto kłamać. Znam kobiety, które zaangażowały się w relację i przemilczały ten fakt, a później i tak musiały skonfrontować się z prawdą. Okłamywany partner reaguje inaczej niż ten, który wie, jak się rzeczy mają. Ma prawo podjąć decyzję, jak chce dalej żyć, być ojcem, czy nie.

A jeśli to mężczyzna dowiaduje się, że jest bezpłodny? Jaki to ma na niego wpływ?

Zazwyczaj większe znaczenie ma dla mężczyzn to, czy mają wzwód. To wyznacznik męskości. Choć dziś coraz mocniej politycznie dochodzi do głosu ruch redpilowców, którzy twierdzą: „Jeżeli nie spłodzisz syna, będziesz przegrywem”. Jeśli mężczyzna w to uwierzy, bywa, że podejmuje bardzo dużą liczbę kontaktów seksualnych z różnymi kobietami, aby udowodnić, że właśnie tym przegrywem nie jest.

Mężczyzna może też nie przyjmować do wiadomości faktów i, tak jak jeden z moich klientów, chcieć udowodnić światu, że jest pełnoprawnym mężczyzną, więc spłodzi dziecko z żoną. Doprowadziło go to do przemocowych starań wobec siebie i partnerki. Niestety, kobiety także przejmują tę filozofię i uważają, że mężczyzna musi być zdolny do powołania nowego życia, tak jak one do jego urodzenia. Bywają więc krytyczne i oceniające.

Zdarza się, że mężczyzna po diagnozie się załamuje i rezygnuje z seksu?

Zdarza się. Wtedy najważniejsze to go nie obwiniać. Delikatnie zacząć rozmowę o tym, że przecież zawsze możliwe jest zapłodnienie in vitro, surogatka czy adopcja, a więc bezpłodność nie oznacza, że nie będzie ojcem. Jeżeli takie rozmowy kończą się kłótnią czy wycofaniem partnera, warto wykorzystać różnego rodzaju książki, filmy, a jeżeli i to nie przynosi rezultatu – udać się do specjalisty. Nie czekać, bo im dłużej to będzie trwało, tym będzie jeszcze trudniej.

Na koniec chciałam powiedzieć, że znam kilka kobiet, a także kilku mężczyzn, którzy bezrefleksyjnie podjęli decyzję o zostaniu rodzicami, bo od zawsze słyszeli, że tak trzeba, że to sens ich życia i, jak to ujęli: dali się nabrać, że to będzie szczęście. Nie było. Znam też bezdzietne szczęśliwe związki, a także takie, które zdecydowały się na adopcję i nie uważają się za gorszych rodziców czy kochanków.

Patrycja Wonatowska psycholożka, seksuolożka, edukatorka seksualna, terapeutka w nurcie terapii skoncentrowanejna rozwiązaniach.

Założona przez Anję Rubik Fundacja SEXEDPL jest multimedialną platformą, która zapewnia edukację w zakresie praw człowieka,
seksualności, równości płci, związków i reprodukcji. Przekazuje rzetelną wiedzę, współpracując z czołowymi ekspertami i ekspertkami.
Prowadzi telefon zaufania, Antyprzemocową Linię Pomocy (720 720 020, czynna codziennie od 12.00 do 20.00).

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE