1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seks
  4. >
  5. Gdy żona nagle porzuca męża dla… innej kobiety

Gdy żona nagle porzuca męża dla… innej kobiety

123rf.com
Dla niego, dla jej przyjaciółki, dla otoczenia. Historia Anki to pretekst, by zastanowić się, jakie są granice naszej seksualności i społecznej tolerancji. I czy coming out naprawdę daje poczucie wolności.

Magda i Ania przyjaźnią się od kilku lat. Gdy Ania wychodziła za Bartka, Magda trzymała ją za rękę przed wejściem do urzędu stanu cywilnego, dodawała jej otuchy, choć przecież Anka i Bartek znali się od 10 lat i kochali od zawsze, byli dla siebie pierwszymi i jedynymi partnerami. Minęło kilka lat i gdy nastąpił małżeński kryzys, Anka zdradziła Bartka. Z kobietą. Zaskoczony był nie tylko mąż, ale i Magda, przed którą Anka nie przyznała się ani razu do tego, że kobiety ją pociągają. Gdy romans wyszedł na jaw, Anka powiedziała wprost, że relacja z kobietą jest teraz dla niej oczywista: „Wszystkie puzzle mi się ułożyły w obrazek”. Magda nie potrafi jednak „poskładać” przyjaciółki w jedną całość. Czuje się oszukana, powierzały sobie przecież sekrety, marzenia, dzieliły się problemami, a nagle okazuje się, że Ania jest zupełnie kimś innym. Magda zastanawia się, czy była jedynie przyjaciółką, czy może też, nieświadomie, „obiektem seksualnym”. Choć ma innych homoseksualnych znajomych, to właśnie przyjaźń z Anką stoi pod znakiem zapytania. Nie wie, co o tym myśleć. Bartkowi z kolei zawalił się świat. Nic nie rozumie z tej sytuacji, nie wie, czy uwierzy jeszcze kiedykolwiek w szczerość uczuć kobiety.

Opinia psycholożki: Domyślam się, co czuła i co miała na myśli, mówiąc o puzzlach, które się same składają. Często jest tak, że kobieta gdzieś pod skórą wie, że „coś jest na rzeczy” w relacjach z kobietami, ale nie widzi tego jasno – boi się, nie chce, nie przychodzi jej to do głowy, status quo jest bezpieczne i w miarę satysfakcjonujące z różnych powodów. Ale w końcu odwaga bierze górę, pojawia się sytuacja (jak ten kryzys), na jej drodze staje odpowiednia osoba – i nagle wszystko układa się w całość. Co nie musi oznaczać, że wcześniej Anka świadomie, specjalnie oszukiwała. Jeśli już, to okłamywała samą siebie. Samo słowo „oszustwo” implikuje nieczyste intencje, a tutaj celem tej nieświadomej blokady mogła być na przykład ochrona, zapewnienie bezpieczeństwa.

Reakcja przyjaciółki też jest w pewnym sensie zrozumiała, ale ona mniej dotyczy, moim zdaniem, homoseksualności jako takiej, a bardziej kwestii szczerości i otwartości. Magdzie może się wydawać, że została specjalnie wprowadzona w błąd, że Anka coś ukrywała. Z kolei lęk przed byciem „obiektem seksualnym” prawdopodobnie wynika z tego, że nagle pewna stałość i jasność relacji została zagrożona. Przyjaźń zakłada brak pociągu seksualnego. Gdy jesteś kobietą i masz przyjaciela, może ci przejść przez myśl, że on czuje coś więcej (no bo to „normalne”, że kobieta może się podobać facetowi), gdy masz przyjaciółkę, taki pomysł raczej nie przychodzi do głowy. Taka heteronorma. Tym większym szokiem jest informacja, nawet sugestia, że mogłoby być inaczej.

Czy jestem za coming outem? Generalnie tak, choć to osobista decyzja każdego. Na coming out trzeba być gotowym, bo konsekwencje mogą być trudne. Miałam kiedyś klientkę, którą znajomi przez lata namawiali na ujawnienie się przed rodzicami. Wszyscy jej mówili, że przyniesie to same korzyści. W końcu zrobiła to, a jej rodzice zareagowali bardzo histerycznie, mieli ogromną trudność w przyjęciu tej prawdy, zaczęli stosować przeróżne metody emocjonalnego szantażu. Ona stwierdziła, że nie było warto, bo przez to straciła spokój.

Informacja o innej orientacji może wywołać burzę w miejscu pracy czy najbliższym otoczeniu. Uciążliwości mogą przybrać różną formę – od plotek, dziwnych spojrzeń, cichych lub głośnych komentarzy, po szykanowanie i zwolnienie z pracy. Są jednak osoby, które za możliwość bycia sobą bez konieczności kłamania, udawania czy milczenia, są w stanie zapłacić wysoką cenę. Bo nieujawnianie się też wiąże się z ogromnym kosztem, pochłania mnóstwo energii psychicznej, życiowej. Ciągły niepokój, nieustanna samokontrola, brak swobody. Niestety, sam coming out nie jest lekarstwem na wszystkie bolączki osoby nieheteroseksualnej. Często najpierw trzeba się zmierzyć z własną wewnętrzną homofobią.

Osoby, które postanawiają się nie ujawniać, boją się też braku akceptacji, który może przybrać różne formy, z tak drastycznymi jak wyrzucenie z domu przez rodziców czy zerwanie kontaktu. Ale radzenie sobie z wywołującą poczucie winy ciągle zbolałą miną matki czy ojca i komentarzami: „co ty nam zrobiłaś?”, „co ty zrobiłaś ze swoim życiem?”, „czy ty nie możesz zrobić nic w normalny sposób?” też jest czymś bardzo trudnym. Często osoba homoseksualna stwierdza, że i tak ma wystarczająco dużo problemów i trudności, więc nie potrzebuje dodatkowych komplikacji. Wiele osób przejmuje odpowiedzialność za reakcje i emocje swoich bliskich, myślą: „oni sobie z tym nie poradzą” czy „to ich zabije”. Ujawnienie się przed przyjaciółmi jest łatwiejsze, choć często stanowi bolesną weryfikację siły tych więzi.

To powinno być naturalne, że jedni tworzą związek, inni nie, jedni są hetero, inni – homo. Gdyby było to przyjęte i uznane, nie byłoby coming outów, bo nie byłyby one potrzebne. Relacje heteroseksualne wzbudzają sensacje, zaciekawienie, są tematem dyskusji i plotek. W końcu związki to jedna z najważniejszych (jeśli nie najważniejsza) sfer naszego funkcjonowania. Kiedyś oburzały małżeństwa pomiędzy osobami z różnych sfer społecznych, potem związki międzyrasowe. W niektórych społeczeństwach to nadal jest problem. Ludzie przywiązują się do pewnych wizji świata, przekonań, poglądów, i tak bardzo się z nimi utożsamiają, że jakakolwiek zmiana budzi ich lęk i poczucie zagrożenia.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze