1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seks
  4. >
  5. Pussy Project: Krótka historia wibratora

Pussy Project: Krótka historia wibratora

123rf.com
123rf.com
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Wyobraźcie sobie duszną i purytańską atmosferę Wiednia drugiej połowy XIX wieku, albo to samo dziewiętnaste stulecie w Wielkiej Brytanii pod panowaniem Królowej Wiktorii. Młode mężatki słyszały od matek: "Zamknij oczy i myśl o Anglii" i to było na tyle w temacie uświadamiania.

Wyobraźcie sobie duszną i purytańską atmosferę Wiednia drugiej połowy XIX wieku, albo to samo dziewiętnaste stulecie w Wielkiej Brytanii pod panowaniem Królowej Wiktorii. Młode mężatki słyszały od matek: "Zamknij oczy i myśl o Anglii" i to było na tyle w temacie uświadamiania. O ile mężczyźni dość swobodnie korzystali z uciech cielesnych, o tyle uważano, że kobiety nie czerpią i nie powinny czerpać przyjemności z seksu. Chodziło o prokreację, nie o pożądanie i tylko artystki oraz inne kobiety wykolejone, miały prawo do ekspresji uczuć oraz pewnej dowolności w doborze partnerów.

W wieku, w którym kobiecie nie przystawało nawet ukazywać kostek i w którym za rozwiązłość mogło być uznane spacerowanie po parku bez przyzwoitki, lekarze zaczęli masować żeńskie cipki. W zasadzie można to uznać za ironiczny żart historii, ale dokładnie wtedy wymyślono wibratory.

Kiedy kobieta przejawiała takie symptomy, jak omdlenia, nerwowość, bezsenność, uczucie napięcia w podbrzuszu, skurcze mięśni, utratę apetytu, utratę ochoty na współżycie z partnerem (!), irytację, niepokój, żądze erotyczne, albo cokolwiek w tym stylu, prowadzono ją do lekarza. A ten z dużym prawdopodobieństwem diagnozował żeńską histerię. A w leczeniu żeńskiej histerii najlepiej sprawdzał się masaż vulvy (pochwy), który miał doprowadzić do "histerycznego paroksyzmu".

Pomysły na żeńską histerię mieli już starożytni Grecy (gr. hystera to macica). Miała ona być efektem chorób tego organu, w tym jego wędrowania po ciele. Kobieta z wędrującą macicą zdradzała objawy niecharakterystyczne dla swej płci - bywała więc zbyt bystra, zbyt ambitna, muskularna, za dużo gadała lub też łatwo okazywała złość. Nie wspominając, że Grecy (odważni w swych eksperymentach erotycznych) wpadli na pomysł wypiekania chlebków o kształcie penisa, którymi następnie kobiety sprawiały sobie rozkosz. Ale dilda to zupełnie oddzielny temat.

Po latach związki kobiecych stanów emocjonalnych z życiem płciowym przykuły też uwagę Zygmunta Freuda. Ten, co prawda, popełnił parę poważnych nietaktów, ale wreszcie opisywał kobiece orgazmy i zalecił zarówno klasyczną terapię, jak i wspomniane masaże, w celu ulżenia spiętym pacjentkom.

Pomysł na masaże chwycił. Zresztą nic w tym dziwnego. Po jednej stronie zachwyceni lekarze, którym przybywało pacjentek oraz zarobku, po drugiej - rzesze wniebowziętych kobiet, które nareszcie legalnie (choć w tajemnicy i ciszy) mogły przeżyć orgazmy. Jednak lekarze poczuli się zmęczeni mokrą robotą i zaczęli poszukiwać urządzenia, które nieco ulżyłoby im w pracy. Ciekawe czy swoje żony także masowali według reguł sztuki? Jeśli tak, to życie żony doktora mogło być całkiem znośne.

Z pomocą przyszedł im angielski lekarz i wynalazca George Taylor. Skonstruował łoże z ruchomą końcówką wibrującą napędzaną parą wodną. I tak, gdzieś między 1869 a 1872 rokiem, narodził się pierwszy wibrator. Około 1880 roku gabinety lekarskie były w większości wyposażane w spore urządzenia zasilane prądem, zaś w 1902 roku firma Hamilton Beach, robiąca między innymi tostery i inne sprzęty gospodarstwa domowego, opatentowała i wypuściła na rynek pierwszy ręczny wibrator, także na prąd.

Przez pierwsze dwie dekady dwudziestego wieku wibratory były tak szeroko reklamowane w magazynach dla kobiet i katalogach firm wysyłkowych, że ich sprzedaż przewyższała zbycie każdego innego sprzętu gospodarstwa domowego. Opisywano je tak: "Dadzą ci rumieńce i świetne samopoczucie", "Ulga dla twoich zmęczonych mięśni" lub też, jak na zdjęciu "Dentyści zalecają masaż dziąseł. 11 centymetrowym masażer do osobistego użytku". Mowa! Wiadomo, że do osobistego.

Mroczne czasy Drugiej Wojny Światowej nieco przystopowały pęd do rozkoszy osiąganej przy pomocy wibratora. Odwilż przyszła z ruchem dzieci kwiatów i postulatami wolnej miłości. Zaś ruch emancypacyjny i nieuchronne zmiany społeczne przypieczętowały obecność uformowanych w fallicznym kształcie kawałków plastiku lub silikonu.

Artykuł we współpracy z Pussy Project

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Masaż w domu - sposób na wyjątkowy relaks

</a> Fotel masujący - wyjątkowy relaks w domu (fot. materiał partnera)
Fotel masujący - wyjątkowy relaks w domu (fot. materiał partnera)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Masaż jest jedną z najlepszych form relaksowania się po ciężkim dniu. Delikatne ugniatanie i rozcieranie ciała łagodzi ból mięśni, zwiększa elastyczność stawów oraz pozwala pozbyć się napięcia emocjonalnego. Czy możliwe jest korzystanie z dobroczynnego wpływu masażu w domowym zaciszu? Tak! Wystarczy, że postawi się na fotel masujący.

  1. Bezpieczny masaż w zaciszu domowym
  2. Relaks dla umysłu i ciała
Bolące mięśnie, problemy z więzadłami i ścięgnami, stres - jest wiele powodów, dla których warto skorzystać z masażu. Masaż pozwala w pełni odprężyć się nawet w ciężkie dni, gdy miało się wiele problemów na głowie lub długo wykonywało się pracę fizyczną. Jeśli chcesz pozbyć się każdego z wymienionych problemów, sprawdź, jak pomoże Ci fotel masujący.

Bezpieczny masaż w zaciszu domowym

Fotel masujący to mebel, który służy do wypoczynku na wiele sposobów. Na fotelu można usiąść z dobrą książka w dłoni, obejrzeć z niego film w telewizji lub skorzystać z odprężającego masażu, gdy odczuwa się ból mięśni lub silne zmęczenie. Dzięki temu można wykonać masaż o każdej porze dnia i nocy. Fotel działa cicho i w przeciwieństwie do gabinetów masażu jest dostępny nawet w nocy, gdy ból kręgosłupa wybudza ze snu i uniemożliwia wypoczynek przed kolejnym dniem. Dodatkowo w ciagu dnia bez wcześniejszego umawiania się z masażystą szybko złagodzi się skutki dźwigania, naderwania mięśnia lub innej kontuzji. Taki problem może przydarzyć się niemalże każdemu bez względu na wiek i stan zdrowia, dlatego fotel zapewnia masaż dla całej rodziny. Więcej dowiesz się tutaj.

Z fotela masującego mogą korzystać dzieci i dorośli. Dzięki niemu nastolatkowie pozbędą się bóli wzrostowych, rodzice odprężą się po stresującym dniu w pracy, a dziadkowie rozprawią się z dokuczającym im bólem stawów. Wystarczy kilka minut masażu dziennie, a wiele dolegliwości tego typu odejdzie w zapomnienie raz na zawsze.

Co ważne, masaż na specjalnym fotelu jest w pełni bezpieczny dla zdrowia. W żaden sposób nie wpływa negatywnie na różne schorzenia, nie pogłębia ich i nie potęguje ich objawów. Na fotelu można masować się bez żadnych przeszkód, gdy jednocześnie korzysta się z rehabilitacji u fizjoterapeuty. Dzięki temu szybciej zwalcza się problemy ze strony mięśni i stawów, co podnosi komfort życia i umożliwia wykonywanie czynności, które wcześniej były niemożliwe do zrobienia.

Relaks dla umysłu i ciała

Zmęczenie po całym dniu nieraz bywa tak silne, że trudno jest zasnąć i zregenerować się przed kolejnym dniem. Fotel masujący sprawia, że uczucie zmęczenia staje się mniej dokuczliwe. Mięśnie rozluźniają się, a stres powoli opuszcza umysł. Krótka chwila dla siebie spędzona na masażu sprawia, że ma się o wiele lepsze samopoczucie fizyczne i psychiczne.

Fotel masujący - wyjątkowy relaks w domu (fot. materiał partnera) Fotel masujący - wyjątkowy relaks w domu (fot. materiał partnera)

 

Fotele masujące posiadają liczne programy, które dopasuje się do potrzeb konkretnego użytkownika. Szybkość i siłę wibracji dobiera się do samopoczucia użytkownika, co umożliwia zarówno energiczne rozmasowanie bolących mięśni, jak i delikatne odprężenie się przed snem.

Pamiętaj, że gdy odczuwasz częste zmęczenie z powodu codziennych problemów, kilka minut na fotelu masującym to po prostu relaks, który Ci się należy. Trudno o efektywniejszą i przyjemniejszą formę wypoczynku dla osób, które cierpią z powodu stresu i związanych z nim objawów somatycznych. Warto znaleźć 5 minut tylko dla siebie, by zapomnieć o kłopotach rodzinnych i sprzeczkach w pracy, a także o innych nieprzyjemnych sytuacjach, które zdarzają się na co dzień. Fotel z funkcją masażu sprawdzi się pod tym względem znakomicie.

  1. Zdrowie

Technika Bowena - manualna terapia ciała, sposób na napięcia wywołane długotrwałym stresem

Technika Bowena skłania organizm do tego, by sam się uzdrawiał, daje mu impuls do autoregulacji. (Fot. iStock)
Technika Bowena skłania organizm do tego, by sam się uzdrawiał, daje mu impuls do autoregulacji. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Metoda skłania organizm do tego, by sam się uzdrawiał, daje mu impuls do autoregulacji. Technika Bowena polega na wykonywaniu charakterystycznych, delikatnych, ale bardzo dokładnych ruchów, zwanych chwytami

.

Pierwszy raz natknęłam się na wzmiankę o technice Bowena, rodzaju manualnej terapii ciała, w Internecie: jedno z warszawskich centrów medycyny naturalnej reklamowało ją słowami: „pomoże praktycznie na wszystko”. Z doświadczenia wiem, że jak coś pomaga na wszystko, to nie pomaga na nic, ale postanowiłam spróbować. Ostatnio źle sypiałam…

Na co pomaga technika Bowena?

Udałam się do Beaty Jańczuk, specjalizującej się w tej metodzie. Z uśmiechem odnosi się do hasła reklamowego. – Pomaga prawie na wszystko – prostuje i zaczyna wyliczać. Technika Bowena jest doskonałym sposobem na napięcia wywołane długotrwałym stresem (często ich już nie czujemy, bo nasze ciało stopniowo się usztywniało, ale są i uniemożliwiają powrót do równowagi), reguluje apetyt i układ hormonalny, likwiduje migreny. Sprawia, że miesiączki przestają się wiązać z cierpieniem. Pomaga na wszelkie dolegliwości związane z przeciążonym siedzącym trybem życia aparatem mięśniowym i układem kostnym. Zespół jelita nadwrażliwego leczy wręcz spektakularnie. Pomaga przy problemach z wypróżnianiem, świetnie reguluje pracę układu pokarmowego. Znosi bezsenność, zmniejsza alergie, wspomaga leczenie niepłodności. „A nadwaga?” – chcę wiedzieć. Jak większość kobiet, wciąż jestem na jakiejś diecie… – Układ nerwowy zarządza metabolizmem. Pracując z nim, powodujemy wyciszenie układu trawiennego – uspokaja mnie terapeutka. Mówi, że można oczywiście wykonać zabieg ogólnie wzmacniający, o którym pierwotnie myślałam, ale lepiej celować w konkretny problem. Wtedy terapia jest skuteczniejsza. Decyduję się więc ostatecznie na walkę z dodatkowymi kilogramami…

Najpierw jednak muszę wypełnić ankietę i odpowiedzieć na szereg pytań dotyczących mojej kondycji i przebytych chorób. Beata Jańczuk uspokaja mnie, że nawet jeśli pacjent zapomni o jakimś schorzeniu, terapeuta wyciągnie własne wnioski: – Patrzę, jak człowiek stoi, chodzi, siada; czy gdzieś się przekrzywia, w jaki sposób mówi. Wszystko jest dla mnie źródłem informacji. Czasem kilka zdań wystarczy, by się zorientować, że ktoś ma w gardle węzeł, który tłumi jego głos, zmienia ton. To się przekłada na płytkie, szybkie oddechy i niedotlenienie całego organizmu albo na schorzenia tarczycy, którą takie zaciśnięcie w okolicy gardła tłamsi i zadusza. Podkrążone oczy mogą wskazywać na niewydolne nerki. Ale może to też być tylko nieprzespana noc.

Przebieg zabiegu

Zaczynamy zabieg. Pani Beata unosi ręcznik, którym jestem przykryta, odsłania moje nogi. Czuję, że zostałam złapana za okolice kostek, najpierw w jednej, potem drugiej nodze. Chwyt jest przyjemny, ale zdecydowany. Trwa sekundę, półtorej i dłonie oddalają się. Teraz czuję kolejny, tym razem w okolicy kolan – i jeszcze jeden, po zewnętrznej stronie uda. I ręcznik wędruje z powrotem na miejsce. Teraz poczekamy chwilę, damy organizmowi czas na reakcję – mówi terapeutka i tłumaczy: – Zabieg polega na zastosowaniu serii tzw. chwytów, w różnych sekwencjach. Poprzez dotyk dostarczamy ciału impuls terapeutyczny, który wędruje do mózgu. Każdy chwyt musi być wykonany bardzo precyzyjnie w konkretnym miejscu, nawet dłonie muszą być ułożone w odpowiedni sposób.

A jeśli będzie inaczej? Jeśli terapeuta dotknie centymetr dalej niż trzeba? Wtedy chwyt nie da efektu lub spowoduje inny niż pożądany. Precyzja jest warunkiem powodzenia zabiegu. Z tego powodu pracujący techniką Bowena są szczegółowo przygotowywani (sam kurs ma kilka stopni, pomiędzy kolejnymi trzeba odbyć sporą ilość praktyk, a końcowy certyfikat wydaje Instytut Bowena w Australii).

Czyli masażu nie będzie? I zabieg polega tylko na kilku dotknięciach? – Owszem – potwierdza Beata Jańczuk i widząc moje zaskoczenie (a nawet delikatne rozczarowanie), wyjaśnia. – Jestem do takich reakcji przyzwyczajona, większość moich pacjentów jest „wychowana” na masażach. Technika Bowena bardzo się od masażu różni. Tutaj nie chodzi o to, żeby dotknąć pacjenta wszędzie – tylko tam, gdzie trzeba. Pobudzić organizm do samonaprawy, samoregeneracji, powrotu do własnej, naturalnej harmonii. To działa jak efekt domina: każdy chwyt daje impuls, który płynie dalej, uruchamiając po drodze kolejne – i przez ciało wędruje lawina informacji. Ale uwaga – chwytów nie może być za dużo! Bo choć dotyk jest delikatny, to impuls wysyłany do systemu nerwowego potrafi być bardzo silny, a wyodrębniony może „wybrzmieć”, skuteczniej zadziałać.

Z szacunkiem dla kręgosłupa

Terapeutka znów podnosi ręcznik i dotyka mnie w kilku miejscach: wzdłuż kręgosłupa, w okolicy łopatek, niedaleko szyi. Przykrywa mnie i wychodzi z pokoju. Daje mi czas, by wsłuchać się w ciało, w jego reakcje. Prosi też, by opowiedzieć jej o wszystkich odczuciach, nawet najlżejszych, jak mrowienie w kończynach, poczucie ciężkości, jakiś ból, który się gdzieś błąka, a nawet… burczenie w brzuchu! Mój właśnie burczy, a przecież niedawno jadłam. Ale to podobno jest związane z działaniem sympatycznego układu nerwowego. Czuję, jak rozluźniają się moje ramiona. Myślałam, że jestem odprężona, ale dopiero teraz zaczynają naprawdę swobodnie opadać. Gdy terapeutka wraca, pytam, czy jeśli ktoś ma czystą, zdrową pamięć komórkową, to też potrzebuje takich zabiegów. – Jak najbardziej – mówi Beata Jańczuk. – Naszym ciałom brak dziś silnego impulsu samoleczenia. Trochę nie nadążamy za współczesnymi czasami: tempem życia, zmianą sposobu odżywiania, ilością chemii wokół nas. Organizm stara się uporać ze skutkami postępu cywilizacyjnego, a naprawę konkretnych narządów odkłada na później. Trzeba go do tego procesu nakłonić. A kiedy już to zrobimy, ciało samo wybierze, gdzie zacznie naprawę. Z reguły zaczyna tam, gdzie pomoc jest najbardziej potrzebna.

Teraz leżę na brzuchu. Terapeutka prosi o nabranie powietrza i podczas wydechu uciska mnie poniżej żeber. Z prawej, z lewej; z prawej, z lewej. Przenosi dłonie na ramiona, śmiesznie układając palce, i wykonuje nimi skomplikowany gest. Odczekuje parę minut. Teraz lekko unosi moją głowę, uciskając palcami miejsca u nasady czaszki. Bardzo to przyjemne… Ale trwa tylko przez chwilę, bo przychodzi pora na twarz – tutaj czekają mnie dwa kolejne chwyty. Znów chwila przerwy. Potem jeszcze jeden chwyt i… koniec! Ale pani Beata prosi, żebym od razu nie wstawała. Lepiej poleżeć chwilę, dopiero potem powoli, ostrożnie i z miłością unieść ciało. Pokazuje, jak to zrobić prawidłowo, z szacunkiem dla kręgosłupa. O rety, całe życie źle wstawałam!

Czas na przetrwanie impulsów

Kiedy kolejny zabieg? Za tydzień. Trzeba dać organizmowi czas na „przetrawienie” impulsów, które dostał. Ile będzie wizyt? Tego się nie da określić. Zależy, w jakim stanie jest organizm, jak będę reagować. Jeśli ktoś jest ogólnie zdrowy, warto wykonać zabieg raz w miesiącu – w celu dostrojenia organizmu do prawidłowych częstotliwości. Beata Jańczuk zaznacza: – W ciągu tygodnia między zabiegami proszę nie uprawiać intensywnego sportu, wskazane są natomiast spacery. Dobrze też unikać mocnych używek. I dużo pić, małymi łykami – to pomaga w detoksykacji.

Po dwóch zabiegach mogę już śmiało powiedzieć, że widzę efekty. Jednym z nich jest mniejszy apetyt: przestałam się tak żarłocznie rzucać na czekoladę. W ogóle jakoś mniej mi się chce słodyczy. Drugi – to lepszy sen. Zapadam się w poduszkę i zasypiam jak kamień – a wcześniej różnie bywało. Środki przeciwbólowe schowałam głęboko do szuflady – choć przez kilka dni po pierwszym zabiegu pobolewała mnie głowa. Ale to podobno normalne: organizm się przestraja, więc mogą pojawić się tego typu efekty uboczne. Zaczęło mi też być niewygodnie w starej, przekrzywionej pozycji przed komputerem. To dobry znak: ciało samo wymusza zmianę postawy. Zwyczajnie nie pozwala mi siedzieć w szkodliwej pozycji. Cieszę się, że mam z nim kontakt.

  1. Zdrowie

Bóle pleców, migreny, bóle brzucha. Jak uleczyć ból masażem?

Automasaż pleców piłeczką tenisową to skuteczna metoda rozluźnienie spiętych mięśni. (Fot. iStock)
Automasaż pleców piłeczką tenisową to skuteczna metoda rozluźnienie spiętych mięśni. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Dynamiczne tempo w jakim dzisiaj żyjemy bardzo często prowadzi do stresu, który ma negatywny wpływ na nasze zdrowie. Migreny, bóle brzucha, bóle pleców - to powszechne dolegliwości. Zanim sięgniesz po tabletkę, wypróbuj naturalne metody, jak na przykład automasaż.

Dynamiczne tempo w jakim dzisiaj żyjemy bardzo często prowadzi do stresu, który ma negatywny wpływ na nasze zdrowie. Migreny, bóle brzucha, bóle pleców - to powszechne dolegliwości. Zanim sięgniesz po tabletkę, wypróbuj naturalne metody, takie jak na przykład automasaż.   

Rozwój cywilizacyjny oprócz technologii i poprawy jakości życia, przyniósł nam także plagę chorób. Cukrzyca, nadwaga i otyłość, alergie, pracoholizm czy depresja to tylko przykłady z długiej listy chorób XXI w. Specjaliści coraz częściej mówią, że schorzenia pleców także się do nich zaliczają.

Bolesny problem  

- Dla wielu osób, ból pleców jest przez długi czas uciążliwym problemem, pojawiającym się w okresie największego stresu, który jednak z czasem przechodzi. W pewnym momencie swojego życia większość osób (ponad 80 proc.) doświadcza bólu pleców, który już nie odchodzi sam. Przychodzi taki czas, że ból pozostaje i nie chce opuścić ciała - mówi Jan Majkowski, masażysta. - Niekiedy jest to intensywne, bardzo bolesne doświadczenie, odczuwane jako nagłe ukłucie, które dosłownie powala na kolana lub uniemożliwia wstanie z łóżka. Dobra wiadomość jest taka, że w większości przypadków, taki ból związany jest ze skurczem mięśni i mechanizmami ochronnymi naszego organizmu, a nie uszkodzeniem tkanek czy elementów kostnych.

Przyczyny bólu pleców mogą być różne, nie musi być to wcale chory kręgosłup, urazy czy podeszły wiek. Źródło bólu ma bardzo często podłoże stresowe. Organizm reaguje na negatywne emocje najczęściej poprzez napięcie mięśni w okolicach łopatek, karku, szyi. Złe nawyki, które zapuściły korzenie w nas od czasów dzieciństwa, jak np. garbienie się, także negatywnie wpływają na nasze plecy. Nieprawidłowa postawa i siedzący tryb życia są najczęstszym powodem bolesnych dolegliwości. Skurczona pozycja sprawia, że wszystkie nasze organy są ściśnięte i gorzej funkcjonują. Zwalnia metabolizm, a do organizmu dostarczana jest coraz mniejsza ilość tlenu. Ponadto, często napinamy mięśnie twarzy lub zaciskamy szczęki, co z kolei może powodować uciążliwe bóle migrenowe. Zgarbione plecy nie sprzyjają także naszej pewności siebie. Liczne badania potwierdzają, że wyprostowana postawa pozytywnie wpływa na nasze poczucie własnej wartości i to, jak postrzegają nas inni.

Ruch pod kontrolą

- Najlepszym lekarstwem na ból pleców jest codzienna aktywność i odpowiednie ćwiczenia. Przeprowadzono wiele badań na ten temat, porównywano różne dyscypliny sportu i wyciągnięto ogólny wniosek: każda aktywność fizyczna, podejmowana w perspektywie długookresowej, przynosi znakomite rezultaty w leczeniu i prewencji bólu pleców. Należy jednakże pamiętać, aby nie przeciążać się, gdy odczuwamy ostry ból - ostrzega specjalista.

Dla początkujących dobrym wyborem może okazać się joga lub pilates. Są to zajęcia statyczne, poprawiające koordynację ruchową i równowagę. Ich regularne praktykowanie niesie za sobą szereg korzyści, m.in. obniżenie ciśnienia krwi poprzez lepsze ukrwienie i dotlenienie organizmu. Osoby trenujące jogę zaobserwowały u siebie zwiększenie tolerancji na ból, a co za tym idzie - odczuły ulgę od dotychczasowych dolegliwości związanych z bólem pleców.

Wymasuj ból

- Rozluźnienie mięśni jest równie ważne jak bezpieczne poruszanie się. Ból powoduje przemieszczenie się struktur i ich twardnienie - tłumaczy Jan Majkowski. - Prowadzi to do nadmiernego naprężenia mięśni, ograniczeń powięziowych i tworzenia się punktów spustowych. By temu przeciwdziałać, może pomóc zwykła piłka tenisowa.
  • Połóż się na podłodze lub oprzyj się plecami o ścianę;
  • Umieść piłkę pomiędzy podłogą (lub ścianą) a miejscem na plecach, w którym odczuwasz ból;
  • Utrzymaj tę pozycję przez pewien czas, aż poczujesz jak mięsień „puszcza”.
Czasami ból pleców promieniuje od biodra lub powoduje sztywność w biodrach i pośladkach. W innych przypadkach, ból pleców typu "ból nerwu kulszowego" pochodzi od mięśni pleców z obszaru kręgosłupa lędźwiowego. Poddawaj terapii piłką wszystkie części pleców: od górnej, przez środkową, po dolną oraz biodra i pośladki.

Automasaż może być wykorzystywany nie tylko w przypadku bólu pleców. Świetnie sprawdzi się także podczas dolegliwości migrenowych czy menstruacyjnych.

Ból głowy może zredukować uciskanie określonych punktów:

  • skronie;
  • punkt pomiędzy brwiami;
  • skóra głowy, a szczególnie zagłębienie z tyłu głowy, poniżej linii włosów;
  • w ⅓ długości podeszwy stopy;
  • nadgarstek - punkt w odległości ok. 5cm od linii nadgarstka.
Natomiast miesiączkowe bóle brzucha złagodzi delikatny masaż kolistymi ruchami wokół pępka i gładzenie brzucha od zewnątrz ku środkowi. Do jego wykonania można użyć zmieszanych z oliwą olejków eterycznych takich jak: rumianek rzymski, lawendowy, eukaliptusowy czy goździkowy.

Kiedy do specjalisty?

Do masażysty bądź fizjoterapeuty można udać się przy jakichkolwiek wątpliwościach czy obawach o nasze ciało.

- Specjalista oceni ciało jako całość i pomoże zrozumieć, na czym polega problem - mówi ekspert. - Warto wiedzieć, że pierwsza wizyta u specjalisty powinna trwać co najmniej 20-45 minut, obejmować dogłębny wywiad i badanie fizykalne. Następnie powinna być postawiona diagnoza i przekazane stosowne zalecenia. Na koniec pacjent powinien otrzymać dokładny plan leczenia, zawierający spersonalizowane ćwiczenia do samodzielnego wykonywania w domu, aby nie musiał wiele razy w tygodniu odwiedzać gabinetu fizjoterapeutycznego.

  1. Zdrowie

Dotyk dla ciała i duszy

Masaż działa nie tylko prozdrowotnie, jest również doskonałą terapią relaksacyjną.(Fot. Getty Images)
Masaż działa nie tylko prozdrowotnie, jest również doskonałą terapią relaksacyjną.(Fot. Getty Images)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Dotyk to jedno z podstawowych narzędzi komunikacji. Za jego pośrednictwem dajemy i otrzymujemy energię niezbędną do życia. To on rozwija się jako pierwszy ze zmysłów.

Dotyk specjalisty w zależności od wybranej metody relaksuje, pobudza krążenie, leczy i rozjaśnia umysł. Oto różne metody osiągania harmonii cielesno‑duchowej, które opierają się na dotyku.

Artykuł archiwalny

Shiatsu

Za mało – kyo, za dużo – jitsu

Terapia pochodząca z Japonii opiera się na nacisku wywieranym na określone punkty na ciele. To metoda, która wywodzi się od akupunktury, tyle że tu nie używa się igieł. Słowo shiatsu oznacza ucisk palcami, choć przy masażu używa się również innych części dłoni, łokci i kolan. Terapeuta uciskiem pobudza przepływ naszej życiowej energii nazywanej w Japonii ki. Powstaje ona wskutek ścierania się dwóch uniwersalnych sił yin i yang. Zgodnie z filozofią Wschodu objawia się ona w pięciu różnych postaciach znanych jako Pięć Elementów czy Przemian: Ogień, Ziemia, Metal, Woda i Drewno.

Człowiek jest wyjątkowym połączeniem wszystkich elementów i mieszanką yin i yang. Przepływ ki odbywa się poprzez meridiany, czyli kanały przebiegające wzdłuż naszego ciała. Każdemu z nich jest przyporządkowany określony organ lub funkcja psychofizyczna organizmu. W idealnym przypadku ki powinna swobodnie przepływać przez meridiany do wszystkich części ciała. Niestety, rzadko się zdarza, byśmy osiągnęli stan pełnej równowagi. Nawet gdy wydaje nam się, że jesteśmy zdrowi, to nasza życiowa energia może być zaburzona przez przepracowanie, niedosyt snu lub złe odżywianie. W przypadku kobiet zostaje osłabiona przez rodzenie dzieci, a mężczyzn – przez aktywność seksualną. Wszystkie dolegliwości wywołane są nadmiarem lub niedoborem ki.

Miejsca, w których jest jej za mało, nazywamy kyo, a te, w których jest za dużo, jitsu. Dzięki uciskaniu meridianów terapeuta stopniowo wyrównuje ich poziom. Shiatsu jest również doskonałą terapią relaksacyjną.

Refleksologia

Stopa prawdę ci powie

Istnieje przekonanie, że różne obszary i punkty na stopach i dłoniach odpowiadają poszczególnym częściom ciała. Gdy coś dzieje się w naszych narządach, kończynach czy głowie, terapeuta od razu wyczuwa zmiany na naszych stopach. Przez uciskanie tych punktów można przywrócić prawidłowe funkcjonowanie danych organów. Taka terapia nazywa się refleksologią, a uciskane punkty refleksami.

Już w starożytnym Egipcie wierzono w jej skuteczność, czego dowodem jest malowidło naścienne, datowane na 2330 r. p.n.e., przedstawiające dwóch niewolników masujących stopy i dłonie arystokratom. W czasach nowożytnych metodą zainteresował się amerykański lekarz William H. Fitzgerald. Podzielił ciało człowieka na dziesięć stref energetycznych. Uciskając określone punkty na palcach, odkrył, że może usuwać ból z różnych części ciała.

Później amerykańska terapeutka Eunice Ingham zaobserwowała, że stopy są bardziej wrażliwe na ucisk niż dłonie. „Chodząc” palcami po tzw. refleksach, terapeuta sprawdza nasz stan zdrowia. Gdy czujemy ostry ból w danym miejscu, oznacza to dolegliwość w odpowiadającym mu narządzie. Zazwyczaj ból ustępuje dopiero po kilku zabiegach. Refleksologia to również doskonała technika relaksacyjna. Poprawia krążenie krwi, działanie systemu nerwowego i przywraca równowagę między poszczególnymi funkcjami organizmu. W niektórych krajach np. w Danii masaż stóp jest terapią uzupełniającą konwencjonalne metody medyczne. W Polsce w 2003 roku zarejestrowany został Polski Instytut Refleksologii, a w 2005 roku refleksolog został wpisany na listę nowych wykonywanych zawodów.

Reiki

Ze współczuciem

W drugiej połowie XIX wieku Japończyk Mikao Usui rozpowszechnił system uzdrawiania, nazwany reiki. Nazwę tłumaczy się dosłownie jako uniwersalną energię życiową, którą terapeuta przekazuje pacjentowi za pomocą dotyku. Metoda przypomina bioenergoterapię.

Już sam dotyk pełen współczucia i pozytywnych emocji uspokaja i łagodzi stres. By nabyć umiejętności przekazywania reiki, trzeba przejść przez inicjację, przeprowadzaną przez mistrza. Towarzyszą jej seminaria, w czasie których „uczniowie” poznają techniki wykorzystywania energii w celu poprawy zdrowia.

Podobnie jak w shiatsu czy refleksologii, system reiki uznaje, że zdrowie oznacza harmonię zarówno w człowieku, jak i w jego otoczeniu, a choroba rodzi się w wyniku jej zaburzenia.

Według systemów filozoficznych Wschodu nasza życiowa energia przepływa kanałami i skupia się w czakrach (jest ich siedem). Osoba praktykująca reiki pobiera energię przez najwyższą czakrę umiejscowioną na czubku głowy (Sahasrara) i oddaje ją pacjentowi za pomocą dłoni, będących czakrami pomocniczymi.

Ma‑uri

W rytm aborygeńskiej muzyki

Na polinezyjskich wyspach mieszkańcy już od 5 tysięcy lat stosują tę technikę uzdrawiania. Masaż Ma‑uri zwalcza stres, stany depresyjne, usuwa złe emocje, zmniejsza napięcia mięśniowe i obniża ciśnienie krwi. Masażysta używając aromatycznych olejków, rozluźnia dłońmi i przedramionami nasze spięte mięśnie w rytm tradycyjnej polinezyjskiej muzyki. Mija ból pleców i karku, nogi przestają być ociężałe. Stres odchodzi.

Masaż pozwala nam się odprężyć, ale nie rozleniwia. Jest zastrzykiem energii i dobrego nastroju, który pozwala na efektywniejsze działanie i przychylne nastawienie do otoczenia. Dzięki tanecznym ruchom rąk terapeuty masaż równoważy prawą i lewą półkulę mózgową, wspomagając leczenie dysleksji i dysgrafii. Polecany jest również kobietom w ciąży.

Ma-uri do Europy przeniósł Henri Fox, Maorys z Nowej Zelandii. Wraz z żoną Katją założyli w Danii Instytut Maoryski, w którym prowadzą warsztaty poświęcone polinezyjskiej sztuce uzdrawiania.

  1. Zdrowie

Piersi w SPA - samobadanie, pielęgnacja, aktywność

 Balsam do pielęgnacji biustu, szyi, dekoltu oraz twarzy, preparat bogaty w naturalne składniki, m.in. nawrot lekarski i witaminę E. (Fot. materiały prasowe)
Balsam do pielęgnacji biustu, szyi, dekoltu oraz twarzy, preparat bogaty w naturalne składniki, m.in. nawrot lekarski i witaminę E. (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 1 Zdjęć

SPA to, jak chcieli starożytni, sanus per aquam, czyli, dosłownie, zdrowie przez wodę. Monika Słowińska, od 20 lat pracująca w branży kosmetyki profesjonalnej, nadaje temu terminowi nowe znaczenie. Mówi: SPA, czyli Samobadanie, Pielęgnacja, Aktywność.

Monika Słowińska wprowadziła do wielu salonów kosmetycznych w Polsce program „Piersi w SPA”. Chodzi o profilaktykę chorób piersi. „Stworzyłam kosmetyki do pielęgnacji biustu, ale wtedy kosmetyczki, które miały proponować klientkom specjalny zabieg z ich zastosowaniem, zaczęły sygnalizować, że nie jest to proste. Jest bariera wstydu. Kiedy rozmawiam z kobietami, widzę, że często wynika to z braku akceptacji swojego ciała. Czasem z lęku. Kiedyś na dużym spotkaniu – w sali było ponad 200 pań – rzuciłam pytanie: która z was myła dziś zęby? Rozległ się śmiech, wiadomo, że wszystkie to zrobiły. A która z was w ostatnim czasie badała swoje piersi? Chodziło mi zarówno o badanie palpacyjne, jak i o USG czy mammografię. Zapadła cisza, ręce podniosło 15, góra 20 kobiet. Nie mamy świadomości, jak to ważne, a nawet jeśli mamy, z jakichś powodów od takich badań uciekamy”.

Monika opracowała autorski masaż piersi połączony z samobadaniem, konsultowany przez prof. Agnieszkę Gruszfeld z warszawskiego Centrum Onkologii. „Uczymy tego kobiety. Przekonujemy, jak ważne jest, by znać mapę swoich piersi. Wtedy, przy okazji masażu, można przeprowadzić badanie. Wykonujmy też masaż dołów pachowych, bo tam też mogą umiejscowić się zmiany. Buteleczka z balsamem jest takim »przypominaczem«, jak tubka pasty do zębów.  Korzystajmy z tego” – namawia.

Balsam do pielęgnacji biustu, szyi, dekoltu oraz twarzy, preparat bogaty w naturalne składniki, m.in. nawrot lekarski i witaminę E. (Fot. materiały prasowe) Balsam do pielęgnacji biustu, szyi, dekoltu oraz twarzy, preparat bogaty w naturalne składniki, m.in. nawrot lekarski i witaminę E. (Fot. materiały prasowe)

A poza masażem – obserwujmy siebie. Co najmniej raz w miesiącu stańmy nago przed lustrem. Zwracajmy uwagę na asymetrie, wklęśnięcia, nierówności, „pomarańczową skórkę”, uciskajmy brodawki, żeby sprawdzić, czy nie ma wydzieliny z krwią. Ciało daje nam sygnały – bądźmy na nie uważne.