Jak się mądrze rozstać?

Odpowiedź wydaje się prosta: pożegnać się i odejść. Jeśli jednak dołożyć do tego wspólny dom, wieloletni związek, kredyt na 35 lat, psa i przede wszystkim miłość – sprawa się komplikuje. A tak było w moim przypadku – wyznaje pisarz i trener Robert Rient. Z czytelnikami SENSu dzieli się najtrudniejszą lekcją w życiu

 

Czasami nie potrafimy precyzyjnie określić powodu, dla którego chcemy odejść, ale intuicyjnie czujemy, że odejście to najlepsze, co możemy zrobić dla siebie, a czasem także dla drugiej osoby. Być może związek okazał się toksyczny, może za dużo w nim smutku, a może czujemy, że zmierza donikąd. Albo pragniemy wolności, podróży, nowego początku i nowego siebie. Zdarza się również tak, że jedna ze stron popełniła błąd, zdradziła, uniosła niepotrzebnie głos lub rękę. Bez względu na impuls prowadzący do rozstania trudno dzielić książki ustawione na regałach, patrzeć na talerze i sztućce, których używało się do kolacji, na wspólnie wybrany kolor ścian i zmechaconą, ukochaną narzutę na kanapę. Ale jeszcze trudniej zdobyć się na wewnętrzną odwagę i gotowość, by odejść od osoby, z którą od lat dzieli się nie tylko wspólne metry, lecz również przyjaciół, przestrzeń i wszystko to, co możemy nazwać życiem. Zwłaszcza jeśli w chwili rozstania nasze uczucia wobec partnera nie są oczywiste, stanowią mieszankę miłości, bólu, przywiązania, niechęci, pożądania i innych emocji.

Kiedy mierzyłem się z tą decyzją, wiedziałem, że rozstanie będzie łatwiejsze, jeśli poproszę o wsparcie i skorzystam z profesjonalnej pomocy.

(…)

Więcej w grudniowym numerze magazynu SENS.

Wydanie 12/2018 dostępne jest także w wersji elektroniczne.