1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania

Catherine Zeta-Jones o roli w serialu „Wednesday”

„Dla mnie jako aktorki to czysta przyjemność – tworzyć własną wersję kultowej matrony i brać udział w tej wspaniałej przygodzie. Każda minuta na planie sprawiała mi radość” – mówi Catherine Zeta-Jones. (Fot. Rich Fury/Getty Images)
„Kiedy Tim Burton zadzwonił do mnie z pytaniem, czy chciałabym zagrać Morticię Addams, odpowiedziałam: »Nawet gdybyś kazał mi wyrecytować książkę telefoniczną, zrobiłabym to z wielką chęcią«. Realizowanie jego wizji tak legendarnej rodziny było dla mnie czystą przyjemnością” – mówi Catherine Zeta-Jones, gwiazda nowego serialu Netflixa „Wednesday”.

Jak opisałabyś Morticię Addams, którą grasz w serialu?
Morticia jest dla mnie kultową matroną. Myśląc o niej, każdy – i to na przestrzeni pokoleń, od mojej malutkiej bratanicy po wiekową babcię – ma wyobrażenie, kim jest i jak wygląda. To głowa bardzo zwariowanej, dysfunkcyjnej, ale niezwykle uroczej i żywej rodziny.

Co w Morticii lubisz najbardziej?
To, że jest kobiecą ikoną, która żyje w podświadomości każdego. A ja mogłam zagrać ją po swojemu. Nie chciałam robić z niej animowanej karykatury w halloweenowym przebraniu. Sedna jej postaci szukałam w tym, że jest matką dwójki dzieci i kocha nad życie swojego męża. Chciałam też tchnąć w nią coś od siebie, nie oddalając się zbytnio od wizji Morticii, którą mam w głowie.

„Rodzina Addamsów” to kultowe i uwielbiane dzieło popkultury. Co czułaś, dołączając do obsady serialu?
Kiedy Tim Burton zadzwonił do mnie z pytaniem, czy chciałabym zagrać Morticię Addams, odpowiedziałam: „Nawet gdybyś kazał mi wyrecytować książkę telefoniczną, zrobiłabym to z wielką chęcią”. To, że zaprosił mnie do świata „Wednesday” i dał mi możliwość realizowania swojej wizji tak legendarnej rodziny, było dla mnie czystą przyjemnością. Zapytałam tylko, kiedy mam przylecieć.

Luis Guzmán, Catherine Zeta-Jones i Issac Ordonez jako serialowa rodzina Addamsów (Fot. materiały prasowe)

Co Twoim zdaniem wyróżnia tę interpretację „Wednesday” i reszty „Rodziny Addamsów” na tle poprzednich produkcji?
W wizji Tima Burtona uwielbiam to, że przez ekscentryczność i polot zawsze przebijają się szczerość i prawda o bohaterach. Dzięki temu są oni realistyczni, mimo że ich świat nie zawsze taki jest. Myślę, że ta konkretna wersja uwspółcześnia legendarną rodzinę. To historia jak najbardziej na teraz, która porusza aktualne problemy stosunków rodzinnych. Przedstawia Wednesday jako młodą kobietę we współczesnym świecie, a Jenna Ortega gra ją znakomicie. Nie wymyśla świata na nowo, lecz unowocześnia go, wpisuje we współczesny kontekst.

Wspomniałaś o Jennie Ortedze w roli Wednesday. Jak się z nią pracuje jako Twoją serialową córką?
Jenna to niesamowita młoda kobieta. Znałam ją z innych ról i byłam pod wielkim wrażeniem. Wiedziałam, że tchnie w tę postać znacznie więcej, bo jest wspaniałą aktorką. Nie udaje Wednesday, jest całkowicie oddana swojej bohaterce. Przede wszystkim zadbała o niezwykle indywidualny styl, zachowując wiele charakterystycznych cech swojej bohaterki. Ma też naturalnie ironiczne poczucie humoru, którego użyczyła swojej postaci. Jest naprawdę świetna, kreatywna i zabawna. Na przestrzeni lat miałam okazję współpracować z wieloma młodymi kobietami, ale jej zachowanie na planie, profesjonalizm i radość z gry są doprawdy wyjątkowe.

Opowiesz nam trochę o historii miłosnej Morticii i Gomeza Addamsa [granego przez Luisa Guzmána – przyp. red.] i ich postaciach w serialu?
Morticia i Gomez zawsze niesamowicie się kochali. W wyborze mnie i Luisa Guzmána podoba mi się najbardziej to, że pracowaliśmy już ze sobą wcześniej, więc znamy się jak dobrzy przyjaciele. Morticię i Gomeza łączą jednak wspaniałe więzy prawdziwej, czystej miłości, którą zdecydowanie zbyt często okazują sobie publicznie, wprawiając w zakłopotanie znajdujących się w pobliżu pozostałych członków rodziny. Są razem, odkąd byli nastolatkami, co świadczy o prawdziwości ich historii miłosnej.

Luis Guzmán i Catherine Zeta-Jones jako Gomez i Morticia Addamsowie (Fot. materiały prasowe)

Jak wygląda relacja Wednesday z rodzicami w serialu?
W „Wednesday” zebraliśmy dziwactwa i szalone zawiłości relacji, które znają wszystkie matki i córki. Zdarzają się wzloty i upadki, jest fantastyka i odrobina napięcia. Addamsowie to naprawdę zżyta rodzina. Najlepsza z dysfunkcyjnych. Mało tego – ma najlepsze cechy rodziny nowoczesnej. Addamsowie są otwarci, bardzo liberalni światopoglądowo i myślę, że ich dzieci dorastają w niezwykle zwariowanym świecie – jak wiele dzieci w dzisiejszych czasach, z tym że nie aż tak groteskowym jak u Addamsów. Pamiętam, że w dzieciństwie myślałam, że fajnie byłoby być Addamsem. To jedna z tych kultowych rodzin, których członkiem chce się być, bo są trochę szurnięte, ale w tym szaleństwie wydają się bardzo szczęśliwe.

Tim Burton to bez wątpienia legendarny reżyser. Jak się z nim pracuje?
Po pierwsze, marzyłam o tym, żeby na jakimś etapie kariery stać się częścią jego świata. Patrząc na takich reżyserów, myślę: „On jest na mojej liście życzeń. Chcę z nim współpracować i należeć do jego ekipy. Chcę, żeby do mnie zadzwonił z propozycją jakiejkolwiek roli”. W mojej karierze miałam okazję współpracować z naprawdę świetnymi reżyserami, czasem wielokrotnie, tak jak ze Stevenem Soderberghiem. Im są lepsi i więksi, tym milsi i skromniejsi. Tak jest zdecydowanie w przypadku Tima. Uwielbiam jego poczucie humoru. Lubię to, że jego reżyseria jest bardzo jednoznaczna i konkretna. Tim tworzy świat, w który aktor wkracza i ma połowę pracy za sobą. W dodatku otacza się naprawdę wspaniałymi ludźmi. Kiedy na czele projektu stoi ktoś tak wybitny, wszystko przenosi się na cały zespół.

Catherine Zeta-Jones jako Morticia Addams w serialu „Wednesday” (Fot. materiały prasowe)

Jak Twoim zdaniem Tim Burton wpłynął na całokształt kinematografii?
Są pewni twórcy, których nazywam auteur – to francuskie określenie reżysera kina autorskiego, który nie tylko kieruje kamerą, ale też zamyka swoje życie i świat w twórczości, którą potem mogą cieszyć się widzowie. Tim Burton jest jednym z nich. Potrafi tworzyć w wielu różnych gatunkach, ale ma bardzo unikatowy styl i tworzy bardzo wyjątkowy świat. Jego twórczość i jej różnorodność mówią same za siebie. Wszystkiemu, co robi, towarzyszy wspaniała wizja. Jego bohaterowie są zawsze bardzo mroczni, a przy tym czuli, i tego rodzaju role mnie przyciągają.

Obecność wizji Tima Burtona w telewizji i w streamingu na Netflixie, zwłaszcza w tym gatunku, jest bardzo ważna. I bardzo się cieszę, że biorę udział w pierwszym projekcie streamingowym Tima Burtona. Zwykle udaje nam się to uchwycić tylko w filmie, który trwa 90–100 minut. Tym razem możemy delektować się przez wiele godzin, co będzie gratką dla każdego miłośnika Tima Burtona i „Rodziny Addamsów”.

Jakie były Twoje pierwsze wrażenia, kiedy po raz pierwszy założyłaś cudowny strój Morticii Addams?
Kiedy pierwszy raz przyjechałam do studia, spotkałam się z Colleen Atwood, najlepszą kostiumografką na świecie, zdobywczynią wielu Oskarów, z którą miałam zaszczyt współpracować przy filmie „Chicago”. Podziwiam i kocham ją z całego serca. Wcześniej uzgodniłyśmy, że chcemy zachować charakterystyczny wygląd Morticii. Nie chciałyśmy ubierać jej w spodnie tylko po to, żeby ją uwspółcześnić. Colleen przygotowała kilka różnych opcji. Założyłam sukienkę – i tak powstała Morticia. Potem makijażystka Tara McDonald, z którą też już pracowałam i którą uwielbiam, stworzyła fryzurę i makijaż. Wtedy weszłam w rolę. Na planie zdjęciowym świetnie się bawiłam. Myślę, że najtrudniej było wykreować Wednesday, bo jak przenieść tę słynną dziewczynkę z warkoczami do XXI wieku? Wykonano jednak niesamowitą robotę. Myślę, że wszyscy będą chcieli wyglądać tak jak ona – nawet dorośli.

Catherine Zeta-Jones jako Morticia Addams w serialu „Wednesday” (Fot. materiały prasowe)

Co Twoim zdaniem fanom „Rodziny Addamsów” spodoba się w serialu najbardziej?
Serial przeniósł historię Addamsów do XXI wieku. „Wednesday” daje widzom wiele godzin wspaniałych przygód ich rodziny, ale widzianych oczami Burtona. Jeśli kiedykolwiek istniał serial na platformę streamingową idealny dla niego – to właśnie ten. Jest tu wszystko, czego można się spodziewać po produkcji Burtona, tylko że więcej, bo jest to serial Netflixa. Dla mnie jako aktorki to czysta przyjemność – tworzyć własną wersję kultowej matrony i brać udział w tej wspaniałej przygodzie. Każda minuta na planie sprawiała mi radość. Teraz nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła sama obejrzeć serial.

Catherine Zeta-Jones (rocznik 1969), walijska aktorka filmowa, mieszka w Stanach Zjednoczonych. Laureatka Oscara za drugoplanową rolę w filmie „Chicago”. Ma też na koncie role w filmach „Maska Zorro”, „Osaczeni” i „Życie od kuchni”. Od 2000 roku jest w związku małżeńskim z aktorem Michaelem Douglasem, z którym ma dwójkę dzieci: syna Dylana Michaela (ur. 2000) i córkę Carys Zetę (ur. 2003). Obecnie możemy oglądać ją w nowym serialu Netflixa „Wednesday” w reżyserii Tima Burtona.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze