Hollywood nieustannie szuka kolejnych it-girls. Kluczowe jest jednak, aby owa wschodząca gwiazda potrafiła utrzymać się w centrum uwagi długo po debiucie. To wyzwanie, z którym Odessa A’zion jest gotowa się zmierzyć. Znana z magnetycznej prezencji na ekranie i umiejętności łączenia humoru z emocjonalną głębią 25-latka jest obecnie jedną z najbardziej obiecujących młodych aktorek. Przyjrzyjmy się zatem bliżej jej karierze i stale rosnącej pozycji w branży.
– To nie jest tak, że pojawiłam się znikąd i z dnia na dzień stałam się kimś – mówi. Talent do aktorstwa ma w genach. Nie przejmuje się etykietkami. Bardziej interesuje ją tworzenie sztuki, która spełnia jej twórcze ambicje. Na Instagramie obserwują ją ponad 2 miliony fanów, i chociaż ma sławnych rodziców, do wszystkiego doszła całkiem sama.
Na ekranie występuje od około dekady, ale 2025 był dla niej rokiem przełomowym. Znana z serialu Netflixa „Grand Army” i filmów grozy 25-latka występuje teraz w dwóch najgorętszych tytułach sezonu: serialu komediowym HBO „Kocham LA” oraz rozgrywającym się w latach 50. komediodramacie „Wielki Marty”, gdzie zagrała u boku Timothée’go Chalameta. Choć są to produkcje skrajnie różne, obie jej postacie ożywia ta sama iskra i rodzaj nieokiełznanej energii. W pierwszym z nich aktorka wciela się w influencerkę, która co chwila wpada w kłopoty; w drugim gra gospodynię domową, przyjaciółkę z dzieciństwa tytułowego bohatera. Jak sama przyznaje, lubi wcielać się w złożone, zadziorne kobiety, a na planie jest skłonna do wszelkich poświęceń.
Jej motto brzmi: „Chcę, żeby reżyser pracował ze mną, a nie nade mną”. Sformułowała je na początku kariery, po zderzeniu z ludźmi, którzy nie traktowali jej poważnie z powodu wieku, płci i skromnego CV. „Zajęło mi sporo czasu, zanim zaczęłam wytyczać granice. Chcę być życzliwa dla każdego, z kim pracuję, niezależnie od tego, jak mnie traktuje”.
Od początku stawia sobie wyzwania, podejmując się projektów w różnych formatach i gatunkach. Od około dekady gra więc w horrorach, komediach i thrillerach, a teraz jej kariera wchodzi na nowy poziom. Prywatnie emanuje ciepłą energią i jest rozbrajająco zabawna. Nie zachowuje się też jak typowa gwiazda, chociaż jej popularność stale rośnie.
Oto wszystko, co warto wiedzieć o Odessie A’zion, jej pracy i życiu osobistym.
Do branży rozrywkowej nie trafiła przypadkiem – w zasadzie się w niej urodziła. Ale zacznijmy od początku. Odessa A’zion, właściwie Odessa Zion Segall Adlon, przyszła na świat 17 czerwca 2000 r. w Los Angeles, w rodzinie silnie związanej ze światem Hollywood. Jej matką jest bowiem Pamela Adlon, aktorka, scenarzystka oraz twórczyni i gwiazda serialu „Lepsze życie”, a ojcem – niemiecki twórca filmowy Felix Adlon. Co więcej, obaj dziadkowie również byli uznanymi filmowcami.
Nawet jej siostry – starsza Gideon i młodsza Valentine – pracują w branży. To, jak sama przyznała, sprawiało, że atmosfera w domu była dość dziwna i pełna rywalizacji, bo dziewczyny notorycznie wpadały na siebie na castingach.
Czytaj także: Rodzeństwo bez rywalizacji – czy to możliwe?
Już jako dziecko była w stanie z marszu wyrecytować kwestie Jacka Nicholsona z „Lotu nad kukułczym gniazdem” i marzyła o tym, aby pójść w ślady rodziców tak szybko, jak to możliwe. Ci jednak nie spieszyli się z wrzuceniem jej na głęboką wodę i postanowili poczekać aż do 16. rż. córki. Odessa nie mogła się powstrzymać – w wieku 15 lat uciekła z domu i zaczęła działać na własną rękę. Znalazła agenta i przez prawie rok bez przerwy chodziła na przesłuchania, a w międzyczasie pisała własne skecze. Posiadanie bliskich w Hollywood ostatecznie nie dało jej przewagi, bo nie zdobyła żadnej roli, więc załamana wróciła do domu. Być może to dlatego w rozmowach o rodzinie do dziś nie jest wylewna.
– Gdy byłam młodsza, czułam się bardzo niezrozumiana, i byłam raczej kłopotliwym dzieckiem – twierdzi.
Zaczęła pracować dopiero w drugiej połowie minionej dekady, początkowo pod prawdziwym nazwiskiem i robiąc rzeczy, które niezbyt rzucały się w oczy. W każdym razie nic, co pozwoliłoby jej się przebić. Zagrała m.in. w „Ladyworld” (2018), „Przestraszmy Julie” (2019) czy serialach „Lepsze życie” (2016), „Nashville” (2017) i „Fam” (2019). Prawdziwy punkt zwrotny nastąpił, gdy – aby uniknąć etykietki „nepo-baby” – zmieniła nazwisko sceniczne na A’zion. Wtedy w mig dostała główną rolę w młodzieżowym serialu Netflixa „Grand Army” (2020), a potem jej kariera nabrała szalonego tempa.
Odessa A’zion w serialu „Grand Army” (Fot. materiały prasowe)
Od tego czasu konsekwentnie buduje zróżnicowane i coraz ambitniejsze filmowe CV. W ciągu ostatnich pięciu lat wystąpiła m.in. w komedii „Mark, Mary & Some Other People”, kryminale „Good Girl Jane”, komediodramatach „Wszystko ze mną OK?” i „Przesiadując przy cieście w barach”, a także horrorach „Hellraiser” i „Mroczny lokator”, które zapewniły jej tytuł nowej „królowej krzyku”. Zagrała też opartym na popularnej grze wideo thrillerze „Until Dawn” (2025), jednak to ostatnie role sprawiły, że w końcu znalazła się w centrum uwagi, zapewniły jej międzynarodowy rozgłos i ugruntowały status gwiazdy.
Czytaj także: Opublikowano listę 100 najlepszych horrorów wszech czasów. W czołówce kultowy klasyk polskiego reżysera
Odessa A’zion w filmie „Until Dawn” (Fot. materiały prasowe)
A’zion po raz pierwszy usłyszała o „Wielkim Martym”, gdy odebrała telefon od Jennifer Venditti, dyrektorki castingu, która pamiętała ją z przesłuchania do młodzieżowego serialu HBO „Euforia” (aktorka miała wystąpić w drugim sezonie, ale ostatecznie nigdy nie pojawiła się w żadnym odcinku). – Dlatego ważne jest, żeby chodzić na każde przesłuchanie. Nigdy nie wiadomo, kto będzie cię pamiętał – powiedziała.
– Ma w sobie głębię, pazur i surowość. Świetnie nadaje się do grania postaci z marginesu – powiedziała łowczyni talentów.
I chociaż twórca serialu Sam Levinson ostatecznie ją odrzucił, polecił ją Joshowi Safdiemu, reżyserowi „Marty’ego Supreme”.
Czytaj także: Seks, używki i przeklęta dorosłość. Już jest zwiastun 3 sezonu serialu „Euforia”
Gdy Venditti, z którą współpracował, zadzwoniła, A’zion kręciła w Bukareszcie „Until Dawn”, ale rzuciła wszystko, aby nagrać tzw. self-tape. Chciała jednak zrobić to inaczej. Wyszła więc nocą na ulicę i z pomocą kolegi z planu, powstało nagranie. „Można to zrobić całkowicie po swojemu. Jeśli chcesz, żeby zwrócono na ciebie uwagę, musisz się wyróżniać”.
Początkowo Safdie uważał jednak, że jest za młoda do tej roli, ale w końcu dał się przekonać. Z kolei Odessa na potrzeby roli bez wahania obcięła i zafarbowała włosy, a będąc już na planie – aby maksymalnie wczuć się postać ciężarnej i doświadczyć prawdziwych trudności z oddychaniem – poprosiła ekipę o dwa gorsety i obciążniki, które umieściła w sztucznym brzuchu. Plan opuściła z kolekcją pęcherzy i skaleczeń, ale spełniona i szczęśliwa.
Odessa A’zion w filmie „Wielki Marty” (Fot. materiały prasowe)
To dla niej szczególnie ważna rola. – „Wielki Marty” to pierwsza rola, przy której poczułam, że to jest właśnie to, co zawsze chciałam zagrać – mówi. – Rachel to silna, uparta, przebojowa i zdeterminowana kobieta. Lojalna, troskliwa i bardzo inteligentna. Zrobi wszystko, aby chronić siebie i rodzinę, a do tego jest przebiegła i sprytna: stawia czoła zbirom, jednocześnie radząc sobie z przemocą domową. Co za niesamowita postać i twarda dziewczyna! Czuję, że dobrze ją znam. Co prawda nie jestem aż tak manipulująca i wyrachowana, ale ją rozumiem i podziwiam – dodaje.
Praca z trzykrotnie nominowanym do Oscara Chalametem również stanowi kamień milowy w jej karierze.
– Był na mojej liście pięciu aktorów, z którymi chciałabym pracować. Jesteśmy bardzo różni, ale na planie pracowało nam się świetnie – mówi.
Dodaje, że chciałaby w przyszłości otrzymywać więcej takich ról. – Uwielbiam grać takie postaci jak Rachel. To wymarzona rola. Lubię krzyczeć i płakać na ekranie. Nie lubię grać sztywnych postaci, bo to mnie nudzi. Wolę pojawić się na krótko na drugim planie, ale za to mieć fajny wątek i wyczyniać szalone rzeczy – wyznała.
– Ludzie mówią mi, że „Wielki Marty” to dzieło przełomowe, ale wciąż trudno mi to przetworzyć. Nie czuję tego. Myślę sobie: „Czy ja naprawdę to zrobiłam?”. To szalone, że jestem tego częścią. Chyba ktoś musi mnie uszczypnąć”.
W międzyczasie A’zion zbiera również pochwały za rolę energicznej influencerki w serialu komediowym „Kocham LA”. Jako impulsywna i pełna energii Tallulah, zupełne przeciwieństwo Rachel, szybko zaskarbiła sobie uwagę widzów i krytyków.
Pomimo wielu różnic (Tallulah reprezentuje pokolenie Z; Rachel – kobietę lat 50.), istnieje jednak sporo podobieństw między tymi postaciami. Obie stanowią fascynującą mieszankę upartości i niepewności, a także walczą o swoje, dlatego aktorka obie darzy głębokim uczuciem. Zapytana, do której z nich jest jej bliżej prywatnie, mówi: – Może Rachel, ale obie bardzo się ode mnie różnią. Nigdy nie byłam ciężarną gospodynią i nigdy nie byłam taką intrygantką. To niesamowite zagrać tak różne postacie w tak krótkim czasie.
Odessa A’zion w serialu „Kocham LA” (Fot. materiały prasowe)
– Jestem niesamowicie wdzięczna i szczęśliwa, że mogę być częścią tak różnych projektów – mówi, jednak im więcej zamieszania wokół niej, tym bardziej czuje się skrępowana.
– Robię się nieśmiała, co nie jest korzystne dla mojej pracy. Trudno mi też powiedzieć: „Jestem niesamowita”, ale nad tym pracuję – przyznaje.
Równolegle z aktorstwem rozwija tez swoją pasję do muzyki, która zawsze stanowiła istotną część jej życia. – W moim sercu obie te dziedziny są równie ważne – wyznaje. Od dziecka zatem śpiewa, gra gitarze i pianinie, a także pisze piosenki (jako nastolatka miała też własny zespół o nazwie Dessa i zamieszczała swoje utwory w sieci). Co więcej, zamiłowanie do muzyki pomaga jej też w pracy przed kamerą, bo jak sama przyznaje, do każdej roli tworzy dedykowane playlisty. Kocha ABBĘ i Led Zeppelin, a jej największym marzeniem jest współpraca z Mickiem Jaggerem. Obecnie natomiast każdą wolną chwilę poświęca na doszlifowywanie nowego materiału, który ma ukazać się jeszcze w tym roku.
Odkąd znalazła się w centrum uwagi, zaczęła prześladować ją żydowska tożsamość. Użytkownicy o poglądach pro-palestyńskich znaleźli bowiem w sieci dawne zdjęcia aktorki w koszulce Sił Obronnych Izraela, co w połączeniu z jej pochodzeniem i dosłowną interpretacją przybranego nazwiska, zasugerowało, że może być ona syjonistką. W odpowiedzi na krytykę A’zion zamieściła post na Instagramie:
„Obalam mity. Nie jest syjonistką i w żaden sposób nie popieram Sił Obronnych Izraela. To było 8 lat temu, miałam 17 lat, młodzieńczy błąd”.
Zakończyła oświadczeniem:
„Jestem przeciwna wszelkiej przemocy, ludobójstwu po obu stronach i jestem za pokojem”.
Podkreśliła też, że jej drugie imię nie ma nic wspólnego z poparciem dla Izraela ani żadną ideologią polityczną, co z kolei rozgniewało zwolenników Izraela, których uraziło użycie słowa „syjonistka” w negatywnym kontekście. Krótko mówiąc, A’zion podpadła wszystkim.
Prywatnie A’zion unika blasku fleszy, więc żaden z jej związków nigdy nie został oficjalnie potwierdzony. Mimo to, w sieci nie brakuje zdjęć dokumentujących m.in. jej młodzieńczy flirt z Jadenem Smithem, synem Willa i Jady Pinkett, oraz relację z Drewem Starkeyem znanym z serialu „Outer Banks”. Aktorzy poznali się na planie filmu „Hellraiser”, gdzie wywiązała się między nimi świetna chemia – zarówno na ekranie, jak i poza nim. I chociaż Odessa nazywa go przyjacielem, kilkukrotnie widziano ich razem na publicznych wydarzeniach.
Odessa A’zion i Drew Starkey (Fot. Stefanie Keenan/Getty Images)
W pewnym momencie łączono ją również z gwiazdą popu Billie Eilish. W sieci nawet przez jakiś czas można było obejrzeć nagranie, na którym dziewczyny nie szczędzą sobie czułości podczas jednego z eventów branżowych. Do dziś nie jest jednak jasne, czy był to sygnał romantycznego związku, czy też po prostu przyjaźń.
Odessa A’zion i Billie Eilish (Fot. Emma McIntyre/Getty Images)
Aktorka umacnia też swoją pozycję jako ikona stylu. Jej nonszalancka, przyciągająca uwagę estetyka charakteryzuje się bowiem monochromatyczną, ciemną paletą barw i wyrazistymi sylwetkami. Często nosi ubrania inspirowane modą męską zestawiając je z wielowymiarowymi fakturami, takimi jak pióra czy skóra, a także odważne, a zarazem dyskretnie wywrotowe zestawienia, które wyróżniają się niepodważalnym luzem. Najbardziej imponujące jest jednak to, że sama kreuje każdą stylizację.
Na gali Złotych Globów po raz kolejny udowodniła, że jej zmysł estetyczny jest równie przekonujący, jak jej występy. Aktorka postawiła bowiem na czarny zestaw vintage Dolce & Gabbana, który wyróżniał się na tle morza sukien i cekinów. Do tego założyła pierzasty top, zwiewne spodnie z szerokimi nogawkami, jedwabiste czarne rękawiczki i wysadzaną diamentami biżuterię z białego złota. Efekt był uderzający – nowoczesna interpretacja dawnego hollywoodzkiego glamouru z wyraźnym pazurem.
Odessa A’zion na gali Złotych Globów 2026 (Fot. Gilbert Flores/Getty Images)
Ostatnio tematem internetowych dyskusji zostały również jej włosy, a w zasadzie to, czy bujna czupryna aktorki, jest peruką. A’zion przyznała jednak, że nie stać jej na ciągłe noszenie peruki, nawet gdyby chciała. „Peruki mogą kosztować 30 tys. dolarów, a ja nie mam nawet teamu od fryzur i makijażu czy stylisty. Oszczędzam”. Spoiler: rzeczywiście miała na sobie perukę na nowojorskiej premierze „Wielkiego Marty’ego”, ale przyznała też, że spędza godziny na układaniu włosów na inne okazje.
Odessa A’zion konsekwentnie toruje sobie zatem drogę do wyjątkowej kariery w Hollywood. Co czeka ją w 2026 roku? Przede wszystkim udział w projekcie „Stranger Things: Tales from ’85”, animowanym spin-offie serialu Netflixa, oraz drugim sezonie „Kocham LA” (aktorka śmieje się, że to zdjęcie klątwy po tym, jak jej poprzednie projekty anulowano po pierwszej serii). W związku z szumem wokół serialu HBO i „Wielkiego Marty’ego” prawdopodobnie pojawią się też kolejne role. Jak młoda gwiazda się na to zapatruje?
– Mam szczerą nadzieję, że dzięki tym dwóm rolom uda mi się osiągnąć wymarzoną karierę, bo właśnie na tym mi zależy: tworzeniu sztuki i kręceniu dobrych filmów, po których ludzie nie pomyślą sobie: „Wow, to była strata czasu” – mówi.
Źródło: biography.com; harpersbazaar.com; younghollywood.com; wmagazine.com; vanityfair.com; time.com; latimes.com; thewrap.com; the-sun.com [dostęp: 30.01.2026]