1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Życiowy potencjał w medycynie wschodniej - skąd możemy czerpać energię?

Życiowy potencjał w medycynie wschodniej - skąd możemy czerpać energię?

Fot. iStock
Fot. iStock
W ujęciu tradycyjnej medycyny chińskiej potencjał, jakim będziemy dysponować przez całe życie jest określony już w chwili narodzin. Chińczycy nazywają go energią przedurodzeniową. Składa się na nią potencjał naszych rodziców, naszych przodków, a więc to, co dzisiejsza nauka dostrzegła w genach. I na to nie mamy wpływu.

Z każdym dniem i godziną każdemu z nas ubywa tej energii – dlatego się starzejemy.

Ale na tempo utraty życiowego potencjału mają wpływ: energia czerpana z pożywienia, z powietrza i z umysłu. Dzięki temu możemy i powinniśmy świadomie oddziaływać na stan naszej energii życiowej – wspomagać fizyczne i psychiczne zdrowie, i w ten sposób opóźnić proces starzenia.

Energia z pokarmu

Energię chi, bo tak się ją określa, możemy czerpać z właściwego dla naszych indywidualnych  potrzeb pokarmu. Nie ma uniwersalnej diety dla wszystkich ludzi, ale podstawą pożywienia każdego dbającego o swoje zdrowie człowieka powinny być wszystkie jadalne nasiona (mają dużo własnej chi i są w łańcuchu pokarmowym oddalone od ludzkiego DNA). Należą do nich przede wszystkim zboża, wszelkiego rodzaju kasze, ale również nasiona roślin strączkowych, np. groch, fasola oraz takie przysmaki, jak orzechy, migdały, pestki słonecznika, dyni itp. Pokarmy sprzyjające zdrowiu to również warzywa i owoce spożywane w różnych wersjach, zarówno surowe, jak i na ciepło. W piramidzie zdrowia ostatnie miejsce zajmują pokarmy zwierzęce, a wśród nich pokarmy ssaków będących genowo najbliżej białka ludzkiego (należy do nich wieprzowina), potem białko mięsa ptaków i ryb.

Energię do życia czerpiemy też z powietrza, dlatego tak duże znaczenie mają ćwiczenia oddechowe oraz jakość powietrza, którym napełniamy nasze płuca. Aktywność fizyczna sprzyja czerpaniu tej energii wraz z tlenem transportowanym przez pęcherzyki płucne do krwi.

Energia generowana przez umysł

Najpotężniejszą porcją energii można zasilić się (ale i, niestety, osłabić) poprzez sterowanie własnym umysłem. Jeśli w życiu przeważają mądrość, przyjacielskość, współczucie, sprawiedliwość i uczciwe zamiary nasz umysł zdolny jest zrekompensować nawet niedomagania ciała. Zdolny jest też dać radość życia i poczucie sensu w każdej zastanej chwili. To czyni człowieka nieustraszonym.

Strach natomiast jest najbardziej destrukcyjną emocją dla nerek, od których, według tradycyjnej medycyny chińskiej, zależy energia chi. Współczesnemu człowiekowi, bardziej niż kiedyś, towarzyszy strach przed starością i przemijaniem. W dawnych czasach starość była atutem, mówiło się np. z szacunkiem „zacny staruszek”. W niektórych kulturach tylko starzec mógł być uznany za mędrca. W kulturze zachodniej zewsząd podsycany kult młodości czyni człowieka nieodpornym na najbardziej naturalne ze wszystkich naturalnych zjawisk – przemijanie.

Jeśli mamy dobrej jakości energię życiową, nie boimy się przemijania i przyjmujemy spokojnie to, co lata niosą.
Tymczasem słyszy się dokoła, że młodość może nam przedłużyć lek od ginekologa, skalpel chirurga czy zabieg u kosmetyczki. Wszystko to sprawia, że przestajemy być świadomi możliwości własnego organizmu, a naturalne procesy, jakie w nim zachodzą jawią się jako choroba, która wymaga leczenia. Jednym z przykładów może być okres menopauzy. Lansowane hormony, zwane eliksirem ryzyka, nie są jedynym środkiem do łagodzenia objawów menopauzy i na pewno nie są  eliksirem zdrowia. Oprócz działania onkogennego (ryzyko choroby nowotworowej) obciążają wątrobę, która musi sobie poradzić z ich metabolizmem. Ponieważ wątroba jest też odpowiedzialna za poziom niektórych czynników krzepnięcia, pojawia się możliwość wystąpienia choroby zakrzepowej. W medycynie Wschodu i Zachodu niejednakowo respektuje się powiązania narządowe warunkujące homeostazę, czyli równowagę wewnętrzną wszystkich układów ciała ludzkiego.

Ojciec medycyny, Hipokrates podkreślał, że naczelną zasadą leczenia jest „po pierwsze nie szkodzić”. A więc, jeśli działanie lekarza ma spowodować szkody większe niż sama choroba, należy przyjąć inną strategię. Przecież takie objawy jak gorączka czy ból często ostrzegają przed tym, co zaczyna się dziać w chorym organizmie. Mogą więc stać się jego sprzymierzeńcem poprzez szybką mobilizację układu odpornościowego (w podwyższonej temperaturze na przykład intensywnie produkowane są przeciwciała, a mniej intensywne jest namnażanie się bakterii, wirusów i innych patogenów). Oczywiście medycyna Zachodu w sytuacjach załamania się układu odpornościowego, urazach, nieodwracalnych lub wrodzonych defektach zdrowia przejmuje dowodzenie i jej zasługi są niekwestionowane. Jednak w wielu  przypadkach przewlekłych schorzeń sama nie zdaje egzaminu i powinna czerpać z mądrości medycyny Wschodu.

Dr n. med. Wiesława Stopińska: lekarka rodzinna i pediatra; dyplomowana akupunkturzystka. Propaguje i stosuje w praktyce lekarskiej naturalne metody diagnozowania i leczenia obok metod akademickich. Autorka książki "Medycyna. Między wschodem a zachodem".

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Wystukaj emocje - jak działa Technika Emocjonalnej Wolności?

EFT nazywa się psychologiczną akupunkturą czy raczej akupresurą. Nie potrzebujemy przecież igieł, wystarczy opukiwać konkretne punkty i powtarzać odpowiedni tekst. (Fot. iStock)
EFT nazywa się psychologiczną akupunkturą czy raczej akupresurą. Nie potrzebujemy przecież igieł, wystarczy opukiwać konkretne punkty i powtarzać odpowiedni tekst. (Fot. iStock)
Paraliżują cię fobie? Nie możesz pozbyć się głęboko zakorzenionych kompleksów, nieśmiałości? Wypowiedz swój lęk na głos, a potem opukaj określone punkty na swoim ciele. Uwolnisz emocje. Tak działa metoda EFT, czyli Techniki Emocjonalnej Wolności

Pokrótce opowiadam trenerowi o swoim problemie. On ustala tekst, który będę powtarzać, tzw. ustawienie i uczy, w który punkt mam uderzać. Pierwsza część ustawienia mrozi mnie, muszę stanąć oko w oko z lękiem, wypowiedzieć go na głos. Druga część – publiczne wyznanie miłości sobie samej też niełatwo przechodzi przez gardło.

Opukuję posłusznie wskazane punkty, ale w głowie kłębią się wątpliwości. Boję się, że mówiąc głośno coś, czego lękam się najbardziej, przyciągnę to! Zwykła ludzka wiara w przesądy. Nie opuszcza mnie też myśl, czy to cokolwiek zmieni.

Po kilku tzw. rundach opukania pojawia się dziwne uczucie. Mam wrażenie, że ukryte we mnie emocje wrą, wydostają się na powierzchnię. Coś we mnie kipi jak gotująca się zupa. Czy to możliwe? Opukałam kilka punktów, powtarzałam tekst i... uruchomiłam niemal kosmiczny bałagan emocjonalny.

EFT (Emotional Freedom Techniques), czyli Techniki Emocjonalnej Wolności w pierwszej chwili wydają się aż za prostą metodą. Tak prostą, że trudno uwierzyć w jej skuteczność. Chyba dlatego wiele osób szybko rezygnuje, twierdząc, że opukiwanie im nie pomaga. A warto ją stosować zarówno profilaktycznie, jak i leczniczo.

Joanna Chełmicka, instruktorka, trenerka i terapeutka pracująca tą techniką, w książce „Wprowadzenie do EFT”, pisze: „Polecam metodę EFT wszystkim, którzy chcą poprawić jakość swojego życia, zarówno emocjonalnego, fizycznego, materialnego, jak i duchowego. (…) To, w jakim zakresie z niego skorzystacie, zależy tylko i wyłącznie od Was samych”. Jednocześnie ostrzega: „Warto pamiętać, że w przypadku poważniejszych zaburzeń lepiej korzystać z pomocy wyszkolonych trenerów i pozostać pod dotychczasową opieką medyczną lub psychologiczną”.

Pradawne początki

Korzenie tej techniki zaliczanej do energopsychologii i energomedycyny sięgają starożytnego Wschodu, konkretnie Chin. Tam przed tysiącami lat powstała teoria meridianów, kanałów przepływu energii przez ludzki organizm. Tam też wymyślono akupunkturę.

EFT nazywa się psychologiczną akupunkturą czy raczej akupresurą. Nie potrzebujemy przecież igieł, wystarczy opukiwać konkretne punkty i powtarzać odpowiedni tekst. Cel jest jeden: przywrócenie wewnętrznej harmonii.

Początki EFT to praca twórcy kinezjologii stosowanej dr. George'a Goodhearta oraz autora Terapii Pola Myśli (Thought Field Therapy) dr. Rogera Callahana. To właśnie Callahan podczas pracy z pacjentami doszedł do wniosku, że przyczyną negatywnych emocji, a także zaburzeń somatycznych są zakłócenia w systemie energetycznym. Terapia jego autorstwa była skomplikowana: opukiwało się różne punkty, zależnie od problemu. A jeśli weźmiemy pod uwagę, że w ciele człowieka znajduje się kilkanaście głównych kanałów energetycznych (meridianów) i na każdym z nich jest wiele punktów do opukiwania lub nakłuwania, uwalnianie emocji w ten sposób wymagało specjalistycznej wiedzy! I ogromnej cierpliwości.

Wśród uczniów Callahana znalazł się Gary Craig, który znacznie uprościł procedurę leczniczą. Inżynier z wykształcenia długo szukał metody szybkiego i trwałego uwalniania się od negatywnych emocji. Wykorzystał podstawowe punkty z akupunktury i ułożył je w jedną sekwencję. Dzięki temu dziś każdy, bez odbycia specjalnych szkoleń, może poradzić sobie z wieloma chorobami, tremą lub lękiem!

Gary Craig oparł się na założeniu medycyny wschodniej, że każda choroba zaczyna się w głowie. Wszelkie zaburzenia emocjonalne po jakimś czasie przeradzają się w objawy fizyczne. Jeśli energia płynie bez przeszkód przez ciało, ono leczy się samo. Czasem wystarczy jeden seans EFT, żeby znikła fobia dręcząca pacjenta od dzieciństwa. Uzdrowienie dolegliwości fizycznych trwa, niestety, dłużej.

Podróż do źródła przeżyć

EFT może być pomocne przy problemach natury psychologicznej, które utrudniają codzienne życie, jak fobie i lęki, depresja, obsesje, uzależnienia, ADHD, trema, kompleksy czy traumatyczne wspomnienia. Radzi sobie też ze wspomaganiem działań w rozmaitych bólach, m.in. migrenach, także w cukrzycy, zaburzeniach wzroku, zapaleniu nerwów, nieprawidłowym ciśnieniu krwi, SM. Pomaga schudnąć, poprawić relacje z ludźmi, dodać wiary w siebie, osiągać sukcesy w rozmaitych dziedzinach. Opukiwanie sprawi, że na większym luzie podejdziemy do operacji albo życiowego egzaminu. A wiadomo, jak ważne jest psychiczne nastawienie – może zadziałać jak czarodziejska różdżka. Najważniejsza jest jednak systematyczność, a często też dotarcie do podstawowego problemu.

Chociaż każdy może się nauczyć tej techniki, warto skonsultować się z trenerem. Są bowiem sposoby, które pozwalają „dokopać się” do źródeł przeżyć; odkryć coś, co nami powoduje, choć skutecznie to stłumiliśmy. Potem już możemy działać samodzielnie. Podstawą jest systematyczność – nie można zrobić seansu raz na tydzień, a potem narzekać, że nie działa!

Instrukcja obsługi

Najważniejsze jest ustalenie tzw. ustawienia, czyli tekstu, który będziemy powtarzać. „Mimo, że mam problem (tu mówimy, jaki, np. napady paniki), to w pełni akceptuję siebie”. Musi być określony precyzyjnie. Przy arachnofobii mówimy: „mimo, że boję się pająków, to w pełni akceptuję siebie” lub „kocham i akceptuję siebie”. W pierwszej części opisujemy: „boli mnie tył głowy”, zamiast ogólnie „boli mnie głowa”, „boję się wody”, a nie „mam fobię”. Gdy już mamy tekst, ustalamy skalę problemu od 0 do 10. Zwykle na początku oscyluje blisko 10!

Zaczynamy od 3-krotnego powtórzenia ustawienia, jednocześnie opukując punkt karate (środek zewnętrznej krawędzi dłoni). Następnie opukujemy punkty na głowie, tułowiu i dłoniach. (kolejność poniżej). W każdy z nich uderzamy 7–8 razy, a zamiast tekstu stosujemy przypominacz: „ten ból”, „ten ucisk” czy „woda jest groźna”, „boję się utonąć”.

Punkty usytuowane symetrycznie można ostukiwać po jednej lub drugiej stronie ciała albo po obu równocześnie. Najwygodniej robi się to palcem wskazującym i środkowym, a pod pachą – całą dłonią.

Gary Craig podkreśla, że można wybierać te punkty, które najbardziej nam odpowiadają. Wiele osób rozśmiesza stukanie się po głowie, więc mogą to ominąć. Warto słuchać własnej intuicji.

Po rundzie EFT zadajemy sobie pytanie, o ile zelżał nasz problem w skali 0–10. Jeśli się nie zmniejszył, powtarzamy rundę. To jednak rzadko się zdarza. Zazwyczaj oceniamy go niżej, np. spada z 10 do 5. Wtedy powtarzamy rundę, ale zmieniając tekst: „nawet jeżeli czuję pozostałość problemu”, czyli „pozostałość lęku przed wodą”, „pozostałość bólu z tyłu głowy” albo „nawet jeśli jeszcze czuję ból z tyłu głowy, to w pełni akceptuję siebie”. Zmieniamy też przypominacz.

W poważniejszych, silnie zakorzenionych fobiach skuteczniejsza może okazać się metoda „Dotknij i weź oddech” (Gary Craig „EFT w zespole stresu pourazowego”).

Zaczynamy od dotknięcia punktu karate lub złączenia dłoni zewnętrznymi krawędziami. Wówczas te punkty stykają się. Bierzemy głęboki wdech i mówimy na głos lub w myśli ustawienie. Potem dotykamy punkty po kolei, robiąc pełen oddech. Cały czas koncentrujemy się na swoim problemie.

Jak mówi Danuta Kropiwnicka-Szulc, trenerka EFT II stopnia, autorka warsztatów „Zapukaj po spokój i rozluźnienie”, podczas EFT trudno zrobić błąd. Błędem jest tylko nie stosowanie go!

Opukuj kolejno punkty:

B – początek brwi (u nasady nosa),

BO – bok oka (lekkie wgłębienie na skroni),

PO – pod okiem (na kości jarzmowej pod środkiem oka),

PN – pod nosem (pośrodku),

Bn– broda (pośrodku, w zagłębieniu między brodą a wargą),

O – początek obojczyka (miejsce, gdzie obojczyk łączy się z mostkiem),

PP – pod pachą (bok tułowia, na wysokości brodawki sutkowej),

CG – czubek głowy.

Punkty na dłoniach:

Znajdują się z boku od strony kciuka, u nasady paznokcia:

K – kciuk (po zewnętrznej stronie kciuka u nasady paznokcia),

PW – palec wskazujący,

– palec środkowy,

PM – palec mały,

G – punkt Gama (zagłębienie na wierzchu dłoni między kostkami palców serdecznego i małego).

  1. Styl Życia

Co osłabia naszą witalną energię?

Fot. iStock
Fot. iStock
Czasem czujemy się tak, jakby opuściły nas siły witalne. Energia i chęć życia gdzieś uleciały, a my zostajemy pozbawieni radości i mocy do działania. Dlatego warto dbać o swoje energetyczne zasoby na co dzień.

Żeby móc skutecznie funkcjonować w świecie i jeszcze czerpać z życia przyjemność, potrzeba nam energii witalnej. Co najczęściej okrada nas z sił? Poniżej kilka przykładów.

 

Urazy

One, za sprawą stłumionych uczuć, które za nimi stoją, blokują mnóstwo życiowej energii. Jest ona zużywana na bronienie się przed przeżywaniem trudnych uczuć zamiast na coś konstruktywnego. Uwolnij starą energię na przykład pisząc listy do ludzi, wobec których żywisz urazę. Potraktuj to pisanie jak katharsis.

Bałagan

Chaos, nieporządek w domu, w biurze, w samochodzie, czy nawet komputerze sprawiają, że nasza energia jest rozproszona. Życie w harmonijnej przestrzeni, gdzie panuje ład, wycisza, daje jasność myślenia i pomaga w gromadzeniu witalnej energii.

Toksyczni ludzie

Nic bardziej nie osłabia jak towarzystwo ludzi, którzy ci źle życzą, narzekają, marudzą, krytykują czy są pełni agresji. Bilans takiego spotkania jest zawsze ujemny. Dbaj o dobór towarzystwa.

Telefon komórkowy używany w nadmiarze

Zwłaszcza wieczorem staraj się nie rozmawiać przez telefon komórkowy. Obniża on fale alfa w mózgu, które są potrzebne, żebyśmy się zrelaksowali. A najlepiej w ogóle używaj go tylko wtedy, kiedy jest to konieczne.

Niewystarczająca ilość snu

Siedem do ośmiu godzin snu w nocy jest nam potrzebne, żeby dobrze funkcjonować. Jedna źle przespana noc to ubytek energii, którą trzeba odbudowywać przez 3 dni.

Życie w stresie

To nasz wróg numer jeden. Jeśli nie nauczysz się go rozładowywać ćwiczeniami fizycznymi, medytacją, jogą czy innym dobrym dla ciebie sposobem, większość twojej energii życiowej będzie zaangażowana w niwelowanie jego skutków. A ty będziesz tracić siły i zdrowie.

Samokrytyka

Zwróć uwagę na swój wewnętrzny dialog, na to, jakie słowa do siebie wypowiadasz. Jeśli są one krytyczne, ranisz siebie a twoja energia potrzebna, by realizować swój potencjał, maleje.

Niedokończone sprawy

Zwłaszcza te, które ciągną się miesiącami albo nawet latami. Niewygodne, nieprzyjemne, budzące lęk. To może być trudna rozmowa, porządki w garażu, ostateczne rozstanie się z kimś, sprawy urzędowe. Gdy się nie mierzysz z tematem, więzisz energię, którą mogłabyś wykorzystać na coś bardziej kreatywnego i przyjemnego. Na krok do przodu.

  1. Styl Życia

Lekcja długowieczności z Okinawy

Praca w ogrodzie zapewnia niezbędną dzienną dawkę ruchu i powietrza. I sprzyja długowieczności. (Fot. iStock)
Praca w ogrodzie zapewnia niezbędną dzienną dawkę ruchu i powietrza. I sprzyja długowieczności. (Fot. iStock)
Okinawa to jedna z tak zwanych Niebieskich Stref  - miejsc, gdzie żyje wielu tak zwanych superstulatków. Czemu zawdzięczają swoją długowieczność mieszkańcy japońskiej wyspy? Podobno tradycyjnemu trybowi życia, hartowi ducha i specyficznemu poczuciu humoru. Oto kilka zasad, którymi kierują się na co dzień.

1. Znajdź swoje ikigai
Ikigai to ważny element japońskiej filozofii życia. Tłumaczy się jako przyjemność i istotę życia. Japońskie iki to czasownik „żyć”, natomiast gai oznacza dosłownie „powód”. Filozofia ikigai opisywana jest jako system motywacji, który sprawia, że każdego dnia chce nam się wstawać z łóżka.

2. Stosuj roślinną dietę
W diecie Okinawczyków przeważają warzywa, słodkie ziemniaki, tofu oraz owoce.

3. Jedz więcej soi
Flawonoidy zawarte między innymi w ziarnach soi i przetworach z soi wspomagają układ krążenia, są również cenne dla kobiet w okresie menopauzy.

4. Uprawiaj ogródek
Praca w ogrodzie zapewnia niezbędną dzienną dawkę ruchu i powietrza. Pozwala odreagować stres, działając kojąco na wszystkie zmysły.

5. Stwórz krąg moai
Maoi to grupy przyjaciół którzy nawzajem angażują się w swoje życie i wspierają w trudnych chwilach zarówno emocjonalnie jak i finansowo. Tradycja silnych więzi społecznych jest jednym z czynników decydujących o długowieczności mieszkańców Okinawy.

6. Czerp energię ze słońca
Wpływ słońca na samopoczucie jest nie do przecenienia, to nie tylko źródło witaminy D, dzięki której mamy mocne kości, ale również dawka pozytywnej energii i dobrego samopoczucia.

7. Utrzymuj aktywność
Codzienna umiarkowana aktywność to klucz do dobrej kondycji fizycznej i psychicznej. Może to być zarówno gimnastyka czy spacer, jak i praca w ogrodzie czy domowe porządki.

8. Carper diem
Okinawczycy nie myślą o przeszłości, cieszą się chwilą obecną i drobnymi przyjemnościami. Są sympatyczni i nawet w podeszłym wieku otaczają się młodymi ludźmi.

Źródło: Dan Buettner, „Niebieskie strefy. 9 lekcji długowieczności od ludzi żyjących najdłużej”

  1. Psychologia

Energia potrzebna od zaraz - skąd ją czerpać?


Największym zjadaczem energii jest nasz umysł, który produkuje niestworzoną ilość rozmaitych myśli, tworzy w wyobraźni setki teorii spiskowych, próbuje przewidzieć przyszłość. (Fot. iStock)
Największym zjadaczem energii jest nasz umysł, który produkuje niestworzoną ilość rozmaitych myśli, tworzy w wyobraźni setki teorii spiskowych, próbuje przewidzieć przyszłość. (Fot. iStock)
Czujesz, jakby twój wewnętrzny akumulator rozładował się do zera? Kolejna kawa, energetyzujący drink albo koktajl witaminowy pomagają jedynie na chwilę? Zastanów się, co sprawia, że czujesz się jak wtyczka wyciągnięta z kontaktu, a następnie wprowadź w życie program zarządzania energią. 

Każdy z nas jest siatką misternie połączonych energii, które kształtują nasze odczuwanie, myślenie, życie – pisze Donna Eden, kinezjoterapeutka, pionierka w dziedzinie medycyny energetycznej, współautorka książki „Podręcznik energetycznego uzdrawiania”. – Kierując swoją energią, możesz optymalizować naturalne możliwości ciała, które potrafi samo siebie uzdrawiać i utrzymywać w zdrowiu. Możesz dać zmęczonemu ciału świeże siły, znużonemu umysłowi – witalność, a podupadłemu duchowi – nowy wigor. Możesz zarządzać swoją energią tak, by efektywnie radzić sobie ze stresem, zmniejszyć lęk i uwolnić się od wielu dolegliwości.

Jeden z amerykańskich psychoterapeutów, z którym miałam indywidualną sesję, powiedział, że na starcie życia wszyscy mamy jednakową szansę – każdy z nas w momencie urodzenia ma 100 proc. energii, ale sztuka polega na tym, by rozsądnie nią gospodarować. Chodzi przede wszystkim o to, by utrzymywać organizm w równowadze. Spokój, który sprawia, że nasze: głowa, dusza i ciało są w harmonii, i świadome zarządzanie energią – to wszystko, co mamy do zrobienia.

Nagłe stany zwyżki energii, a potem równie nagłego jej spadku to coś, co trwale zaburza naszą równowagę. Nie jesteś w stanie w pełni zregenerować sił, fundując sobie leniwy weekend czy dwutygodniowe wakacje po wielu miesiącach ciężkiej pracy. Nawet jeśli po urlopie będziesz czuła się wypoczęta, wskoczenie w stary rytm, poddawanie się dawnym nawykom, trwonienie energii na prawo i lewo spowodują, że twój wewnętrzny akumulator będzie coraz bardziej wyczerpany, bezpowrotnie. Bagatelizowanie sygnałów płynących z ciała, gloryfikowanie jedynie umysłu, naiwna wiara, że jesteś w stanie wypocząć na zapas albo w dwa dni zregenerować siły – to wielkie samooszustwo. O równowagę energetyczną musisz dbać każdego dnia.

Co zabiera energię?

Już Albert Einstein wykazał, że wszystko w naszym świecie materialnym, ożywione i nieożywione, zbudowane jest z energii. Energią są nasze myśli, emocje, relacje z ludźmi czy jakakolwiek aktywność. Każdego dnia, kiedy wstajesz z łóżka, rozmawiasz przez telefon czy wychodzisz na ulicę, wydatkujesz pewną ilość energii. Nie musisz wcale odcinać się od świata, zamykać w czterech ścianach, drastycznie ograniczać relacji czy zawsze aktywnie odpoczywać, by nie tracić sił. Pierwszy krok to wytropienie swoich osobistych zjadaczy energii.

Kiedy przychodzi do mnie pacjentka i kolejny raz opowiada, że cały weekend zastanawiała się, czy powinna do niego zadzwonić, czy czekać, aż on się odezwie, nie dziwię się, że ma zmęczoną twarz, migrenę albo źle spała. Największym zjadaczem energii jest bowiem nasz umysł, który produkuje niestworzoną ilość rozmaitych myśli, tworzy w wyobraźni setki teorii spiskowych, próbuje odkryć intencje innych ludzi czy w stu procentach przewidzieć sytuację, która dopiero ma się wydarzyć. Wyobrażasz sobie, jaka to strata energii, te wszystkie obsesyjne „łamigłówki”? Zamęczają nas nie same problemy, ale energia, którą zużywamy na zamartwianie się nimi oraz na stosowanie tych samych strategii, mimo że do tej pory nie przyniosły żadnych pozytywnych skutków.

Twoja pięta Achillesa

Jeśli ty również masz taki zwyczaj, by w wyobraźni godzinami planować czy przewidywać z detalami swoje życie – skończ z tym, bo marnotrawisz mnóstwo energii. Te wszystkie „myślówy”, wahania przy podejmowaniu decyzji, rozmowy z ludźmi o niczym, zajmowanie się cudzymi sprawami, kiedy nie masz na to ochoty, robienie czegoś wbrew sobie tylko dlatego, że nie masz odwagi odmówić, ploteczki, drobne kłamstewka – to najwięksi pożeracze energii. Dodatkowo każdy z nas ma swoją piętę Achillesa w tym temacie. Mnie na przykład najbardziej męczy załatwianie spraw urzędowych. Nie rozumiem języka, którym się do mnie zwracają pracownicy banków, ZUS-u i całej reszty. Dlatego, szanując swoją energię, korzystam z usług doradcy, który zna się na tym lepiej ode mnie.

Teraz ty weź kartkę papieru i wypisz wszystkie sytuacje, które najbardziej cię męczą lub stresują, które powodują, że czujesz się zniechęcona, rozdrażniona albo nie możesz zasnąć. Zastanów się, czy i w jaki sposób możesz ich uniknąć. Czasami pomaga sama świadomość, że spotkanie z teściową cię męczy, ale od czasu do czasu musisz je odbyć.

 

Oto kilka ćwiczeń, które pomogą ci w skutecznym zarządzaniu energią: 

  • Po skończonej pracy, zanim rzucisz się w wir domowych obowiązków, znajdź chwilę, by przestawić się z rytmu „praca” na rytm „dom”. Możesz pójść na krótki spacer albo posiedzieć przez 10 minut w samochodzie, by zamknąć tematy zawodowe. Podobne przerwy rób zawsze, ilekroć zmieniasz aktywność, jesteś tuż przed ważnym spotkaniem czy masz gdzieś zadzwonić.  
  • Przed snem. Wieczorem po ciężkim dniu zrób sobie kąpiel z dodatkiem soli morskiej. To cię zrelaksuje i oczyści z energii ludzi, z którymi dziś się spotkałaś.  
  • Przed kolejnym spotkaniem. Jeśli pracujesz z klientami, jak najczęściej wietrz swój gabinet i myj ręce do łokci w zimnej wodzie.  
  • Na dobre rozpoczęcie dnia. Połóż się na podłodze, ręce złącz nad głową, a nogi ułóż tak, by stykały się wewnętrznymi stronami stóp. W ten sposób stworzysz zamknięty obieg energii. Poleż spokojnie 10 minut, oddychaj zgodnie z własnym rytmem.  
  • Na złagodzenie bólu. Kiedy boli cię brzuch albo głowa, połóż się i postaraj rozluźnić ciało. Lewą rękę połóż w okolicach serca, a prawą w miejscu, które cię boli. Wyobraź sobie, że pomiędzy nimi przebiega linia. Energia serca złagodzi ból.
  • Na zmęczenie. Kiedy czujesz się zmęczona, opukuj palcami miejsce tuż za uszami tak długo, aż poczujesz przypływ energii.   
  •  Przed podjęciem decyzji. Dobrze podjęta decyzja to taka, w przypadku której istnieje zgodność pomiędzy głową, sercem i ciałem. Jeśli masz dylemat: zadzwonić do niego, czy poczekać, aż pierwszy się odezwie – połóż się wygodnie, pooddychaj spokojnie w swoim rytmie, potem wyobraź sobie, że wykręcasz jego numer. Co czujesz? Spokój, a może nerwowe pulsowanie w żołądku? Koncentruj się na doznaniach w ciele, a nie na tym, co podpowiada ci głowa. Następnie wyobraź sobie, że jednak nie dzwonisz. Czy jesteś w stanie spokojnie czekać na jego telefon, a może już w trakcie wykonywania ćwiczenia zastanawiasz się, czy on akurat nie próbuje się do ciebie dodzwonić? Rozważ, która opcja jest dla ciebie bardziej oszczędna energetycznie. 
  • By pożegnać trudną emocję. Emocje, które ,,zjadają” najwięcej energii, to lęk i złość. Jeśli się pojawią, zamiast rozprawiać się z nimi intelektualnie, postaraj się je poczuć w ciele. Gdzie i jak czujesz złość? W postaci ściskania w gardle, a może drżenia w żołądku? Koncentruj się na tym doznaniu, oddychaj spokojnie. Możesz położyć w tym miejscu prawą rękę, a lewą na sercu.   
  • By naładować akumulatory. Kiedy czujesz spadek energii, wykonaj intensywny marsz w miejscu. Unoś lewą nogę i prawą rękę, kręgosłup wyprostowany, głowa wysoko, oddychaj
  • By się ochronić. Jeśli masz zobaczyć się z kimś, kto pozbawia cię energii, tuż przed spotkaniem wyobraź sobie, że twoje ciało znajduje się w niewidzialnej bańce, która chroni twoją energię przed atakiem ,,agresora”. W trakcie rozmowy kilkakrotnie przywołuj obraz tej bańki. 

  1. Seks

Ćwiczenia Tao na rozbudzenie energii seksualnej

Gdy energia seksualna swobodnie płynie przez nasze ciało, głębiej kochamy, lepiej się komunikujemy, stajemy się istotami twórczymi. (fot. iStock)
Gdy energia seksualna swobodnie płynie przez nasze ciało, głębiej kochamy, lepiej się komunikujemy, stajemy się istotami twórczymi. (fot. iStock)
Taoizm to starożytny chiński system filozoficzny. Taoiści uznają seksualność za integralną sferę życia i część stanu zdrowia człowieka. Energia seksualna, która przejawia się w ciele jako pożądanie, namiętność, jest aspektem energii życiowej, nazywanej chi (qi). Niski poziom energii życiowej objawia się również obniżonym popędem płciowym. Takie ćwiczenia jak wewnętrzny uśmiech, masaż piersi czy oddychanie do jajników mogą pomóc ci ją obudzić.

Taoizm to starożytny chiński system filozoficzny. Taoiści uznają seksualność za integralną sferę życia i stanu zdrowia człowieka. Energia seksualna, która przejawia się w ciele jako pożądanie, namiętność, jest aspektem energii życiowej, nazywanej chi (qi).

Niski poziom energii życiowej objawia się również obniżonym popędem płciowym. Takie ćwiczenia jak wewnętrzny uśmiech, masaż piersi czy oddychanie do jajników mogą pomóc ci ją obudzić.

Wewnętrzny uśmiech

1. Usiądź wygodnie i weź kilka oddechów.

2. Poczuj, jak twoje stopy opierają się mocno o podłoże.

3. Skieruj uwagę do klatki piersiowej i połóż jedną dłoń pośrodku. Poczuj, jak ciepło dłoni wpływa do twojego serca. Pomyśl o nim z czułością i wdzięcznością. Uśmiechnij się wewnętrznie do serca.

4. Wyobraź sobie, że z serca wypływa przyjemne ciepło w kierunku miednicy. Przenieś tam uwagę i połóż jedną dłoń na podbrzuszu. Przez chwilę pozwól sobie odczuwać połączenie między sercem a obszarem miednicy. Teraz uświadom sobie twoje narządy płciowe. Oddychaj brzusznie (wraz z wdechem twoja jama brzuszna zwiększa się, na wydechu zmniejsza, wydychasz w stronę kręgosłupa) i po kolei uśmiechaj się do wszystkich organów związanych z seksualnością: jajników, macicy, szyjki macicy, waginy, łechtaczki. Obdarzaj je czułością i miłością.

5. W trakcie wykonywania tej części ćwiczenia być może poczujesz delikatny lub silniejszy ruch, wibrację energii seksualnej, która obudzi się w twojej miednicy. Bądź w tym odczuciu, obserwuj, jak reagujesz na obudzenie tej energii. Pozwól jej po prostu być. Taki rodzaj kontaktu z narządami seksualnymi może wywołać w tobie różne emocje, być może poczujesz potrzebę płaczu. Pozwól sobie na uwolnienie uśpionych uczuć, emocji z obszaru podbrzusza. To część procesu poznawania siebie, kontaktowania się z potężną energią twórczą, jaką jest energia seksualna.

Jajniki – siła kobiety

1. Usiądź wygodnie i weź kilka długich wdechów i wydechów.

2. Przenieś uwagę do swojego podbrzusza i zlokalizuj jajniki. Połóż dłonie na podbrzuszu w taki sposób, aby kciuki stykały się na pępku, a palce dłoni skierowane były w dół; kciuki i palce wskazujące tworzą trójkąt. Kiedy rozsuniesz trochę małe palce, zlokalizujesz jajniki.

3. Połóż prawą dłoń nad prawym jajnikiem, a lewą nad lewym. Zacznij oddychać brzusznie – wraz z wdechem twoje podbrzusze unosi się, zaś na wydechu wciągasz brzuch. Ten rodzaj oddechu lepiej dotlenia organy miednicy. Oddychaj tak przez minutę lub dwie.

4. Oddychaj przez chwilę tylko do prawego jajnika, a potem tylko do lewego, na zakończenie znów do obydwu. Wyobraź sobie, że wypełniasz się życiodajną energią, którą możesz wizualizować jako białe światło.

Twoje piękne piersi

Wiele kobiet ma kompleksy na punkcie swoich piersi. Myślimy o nich, że są zbyt małe, zbyt duże albo niesymetryczne. Akceptacja piersi ma dużo wspólnego z akceptacją siebie jako kobiety. Piersi to symbol naszej kobiecości, piękna, zmysłowości i miłości, którą obdarzamy innych.

1. Stań przed lustrem, mając na sobie tylko biustonosz (możesz pozostać w spódnicy lub spodniach). Umów się ze sobą, że nie będziesz stosowała żadnych krytycznych uwag pod swoim adresem. Spójrz na siebie i swoje piersi z czułością oraz troską.

2. Delikatnie dotykaj obie piersi opuszkami palców, okrężnymi ruchami. Po pewnym czasie delikatnie dotknij brodawek. Cały czas oddychaj swobodnie i spokojnie.

3. Zamknij oczy i dotykaj swoich piersi intuicyjnie, wczuwając się w doznania. Sprawdzaj, jaki rodzaj dotyku jest dla ciebie najbardziej relaksujący, a jaki najbardziej pobudzający seksualnie. Powtarzaj to ćwiczenie, zawsze kiedy poczujesz potrzebę obdarzenia czułością swoich piersi oraz rozbudzenia energii seksualnej.

Dagmara Gmitrzak: trenerka rozwoju osobistego, socjolożka, terapeutka technik holistycznych, autorka książek.