1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie

Stopy to nasz fundament. Jak o nie dbać?

Noś wygodne buty tak często, jak to możliwe, obcasy tak często, jak to konieczne – mówi doktor Joanna Stodolna-Tukendorf, magister fizjoterapii i ortopodolożka. (Fot. iStock)
Dzięki nim chodzimy, biegamy, skaczemy. Niosą nas przez całe życie. Dużo więc od ich sprawności i zdrowia zależy. Tymczasem często nie najlepiej je traktujemy. Ściskamy w wąskich butach, skazujemy na niebotycznie wysokie obcasy. Jak troszczyć się o nasze stopy? Opowiada doktor Joanna Stodolna-Tukendorf, dyrektor medyczna klinik FootMedica.

Dlaczego warto dbać o stopy?
Dlatego że dużo od nich zależy.

Ale co? My często troskę o stopy sprowadzamy do opiłowania pięt i pomalowania paznokci. Ładny wygląd też jest ważny.
Oczywiście. Ale to nie wyczerpuje tematu. Bo dbałość o estetykę jest okej, ale to jak z makijażem. Umalujesz się, ale jak będziesz chora czy niewyspana, nie na wiele to pomoże. Stanu zdrowia nie poprawi. Tak samo jest ze stopami. Patrzę na stopę jak na fundament. Ma pięć różnych funkcji. Przede wszystkim funkcja dynamiczna, bo stopy muszą nas nosić. Funkcja statyczna, podporowa, bo dzięki nim stoimy stabilnie. Dalej – funkcja amortyzacyjna. W obrębie stopy, a w zasadzie kompleksu stopa–podudzie, jest 13 mechanizmów amortyzacyjnych. Funkcja informacyjna, bo w obrębie stopy znajduje się 107 więzadeł i przekazują one do mózgu informacje dotyczące podłoża: czy jest miękkie, czy twarde, czy wyboiste. Dzięki temu możemy chodzić po różnych nawierzchniach, nawet kiedy jest ciemno – to tak zwany układ czucia głębokiego, czyli proprioceptywny. I ostatnia funkcja – termoregulacyjna. Latem w upalną noc śpimy pod prześcieradłem i żeby się schłodzić, wysuwamy stopę. To możliwe, bo powierzchnia drobnych naczyń krwionośnych na stopie jest tak wielka, że gdyby je rozciągnąć, to zajmowałyby kwadrat półtora na półtora metra.

Sporo.
Sporo. A stopa taka mała. To drobniutkie naczynia, dzięki temu płynąca w nich krew szybko się wychładza, ale też szybko nagrzewa. Jak zmarzniemy na zimowym spacerze, to najlepiej potem włożyć stopy do gorącej wody albo założyć grube skarpety i całe ciało zaraz odczuje ciepło. O stopy trzeba dbać.

Jeśli coś nam dolega – wybrać się do ortopedy? Kupić wkładki?
Proszę sobie wyobrazić, że okulista mówi pani: „To proszę iść do apteki i kupić sobie jakieś okulary”. Popatrzyłaby Pani na niego jak na wariata, prawda? A w odniesieniu do stopy dajemy na to przyzwolenie. Kupujemy „jakieś” wkładki.

Mój mąż dostał takie właśnie zalecenie od ortopedy. Źle zrobił, że posłuchał?
I jak mu się chodzi?

Twierdzi, że lepiej niż bez.
Okej, zrobić minimum dla stóp to lepiej niż nie zrobić nic. Ale nie możemy patrzeć na stopy jako na coś oderwanego od reszty ciała. Bo ruch stopy wiąże się z ruchem kolana – jeśli teraz Pani siedzi, stopy są na podłodze i spróbuje Pani skręcić jedną na zewnątrz, to porusza się nie sama stopa, a także cała łydka. A jeśli wyprostuje Pani kolano i zrobi ten sam ruch stopą, to porusza się cała noga do biodra włącznie. A więc dobierając kurację, musimy patrzeć, czy to, co robimy w obrębie stopy, będzie równie dobre dla kolana lub miednicy. Wszystkie estetyczne defekty, jak: odciski, modzele, pękające pięty, też są związane z mechaniką, ze sposobem, w jaki się poruszamy, jak stopa kontaktuje się z podłożem, jak ją przetaczamy, gdzie zachodzi odbicie, czy ucieka nam ona w pronację, czyli ulega skoślawieniu w trakcie chodu, czy mamy kolano ustawione w osi, czy ucieka na zewnątrz, czy do środka – to wszystko ma znaczenie.

Boli mnie kręgosłup – czy jest możliwe, że to nie kręgosłup? Że przyczyna leży w stopach?
Tak. Prowadzimy od lat sanatorium. Przyjeżdżali pacjenci, zalecaliśmy im ćwiczenia, dobieraliśmy zalecenia – a oni wracali z takim samym bólem, o takim samym natężeniu, tak samo umiejscowionym. Nasuwało się więc pytanie, co może być prowokatorem. Natrafiłam na duże badania profesorów Dudleya J. Mortona i Briana Rothbarta, które wskazywały, że tym prowokatorem może być stopa. Zaczęłam to zgłębiać, przeprowadziliśmy własne duże badania na grupie 190, potem 600 pacjentów i okazało się, że bóle kolana, biodra, kręgosłupa, migreny pochodzenia szyjnego, napięciowe bóle głowy – to wszystko może być wywołane przez zaburzenia w obrębie biomechaniki całego łańcucha kinematycznego, ale sprowokowane nieprawidłową pracą stopy. Stwierdziliśmy, że bez względu na to, z czym przyjeżdżają pacjenci, będziemy badać stopy i sprawdzać, czy one mogą być prowokatorem, by ten czynnik potwierdzić bądź wykluczyć. Jeśli potwierdzamy, to staramy się włączyć leczenie ortotyczne, wkładki indywidualnie zaprojektowane do prawej, do lewej stopy, uwzględniające długość kończyn, osi stawu skokowego, osi stawu kolanowego, symetrię ustawienia miednicy – i czekaliśmy na efekt. Pacjenci, którzy wracali, mówili, że mają o 30–70 proc. mniejsze dolegliwości.

Dużo!
W medycynie 30 proc. to już dużo, a 70 proc. rzadko się zdarza. Wchodzi do mnie pacjentka i mówi: „Wie pani, siedziałam w poczekalni i zastanawiałam się, dlaczego ja się do pani zgłosiłam”. Zaglądam do dokumentacji: od 18 miesięcy dolegliwości bólowe stanu kolanowego. Ona: „O rany, rzeczywiście, jak mnie to kolano nasuwało!”. Jeśli pacjent jest w stanie w ogóle zapomnieć i wyprzeć to, co mu dokuczało przez półtora roku, to jest to supernagroda.

I dobranie wkładek może takie cuda sprawić?
To zależy, w jakim stanie pacjent się zgłosi, czy są choroby współistniejące, na przykład reumatoidalne zapalenie stawów, cukrzyca, czy pacjent przeszedł urazy, czy miał operacje, nie tylko ortopedyczne, także w obrębie jamy brzusznej – bo one powodują uszkodzenie tak zwanego gorsetu mięśniowego. Im lepiej ustabilizowany tułów, tym bardziej precyzyjne ruchy barku, łokcia, kolana – więc ćwiczymy core, to nasze centrum stabilizacji, nie tylko dlatego, żeby mieć płaski brzuch, ale żeby lepiej się utrzymać w pionie, żeby wszystkie płaszczyzny stawów lepiej do siebie pasowały. O powodzeniu decyduje wiele czynników. My możemy zrobić najlepsze wkładki, dobrać ćwiczenia, wykonać terapię, ale reszta jest po stronie pacjenta.

Czyli ćwiczenia trzeba wykonywać.
A wkładki trzeba nosić. Jak będą leżeć w szufladzie, nie zadziałają.

Kiedy warto wybrać się do podologa?
Moim marzeniem jest, żeby badanie ortopodologiczne weszło do kanonu działań profilaktycznych. Chciałabym, żeby każdy jako dziecko, a potem w życiu dorosłym przyszedł na badania i sprawdził, czy ze stopami jest wszystko okej. I żeby ludzie zgłaszali się do specjalisty nawet z pozornie błahymi sprawami, jak: nagniotki, odciski, wrastające paznokcie niekoniecznie spowodowane nieprawidłowym skróceniem.

Nagniotki też mogą być świadectwem innego problemu?
Pierwszy kontakt z podłożem ma skóra. I jeśli mamy w jakimś miejscu nadmierny punktowy ucisk, to skóra dobudowuje sobie kolejne warstwy ochronne, żeby zwiększyć amortyzację. Dla nas to znak, że w tym miejscu nacisk jest zbyt mocny i trzeba się zastanowić, jak go zredukować. Zaprojektować i uformować wkładkę, skorygować sposób chodzenia, a podolog opracowuje naskórek.

Im bardziej się naskórek ściera, tym intensywniej on narasta ?
Tak. Ale to nie tylko ta kwestia. Mamy wielu pacjentów, którzy przez lata męczyli się czy to z pękającymi piętami, czy z odciskiem, ale kiedy włączyliśmy dwutorową korekcję biomechaniki i prawidłowe opracowanie naskórka, to okazało się, że nie muszą przychodzić raz na dwa tygodnie, wystarczy co sześć–osiem.

A co z problemem wielu kobiet – haluksami? Rozumiem, że jeśli stan zaawansowany, to konieczna jest operacja, ale kiedy dopiero zaczyna boleć albo pojawia się zgrubienie, to możemy zadziałać, żeby się nie rozwinęło?
Zdecydowanie tak. Haluks, paluch koślawy, jest objawem nieprawidłowej biomechaniki. Dlatego mówię, że fajnie by było wcześnie przeprowadzić badanie, sprawdzić, czy jestem w grupie ryzyka. Jeśli rodzimy się ze zdrową stopą, to nawet jeśli będziemy chodzić w szpilkach, na obcasach, robić stopom krzywdę, i tak niewiele będzie im w stanie zaszkodzić. Ale jeśli rodzimy się z architekturą stopy, która predysponuje nas do deformacji, to możemy chodzić w butach profilaktycznych całe życie, ale bez korekcji przyczyn zaburzenia biomechaniki i tak możemy mieć haluksy.

Czyli badanie na dość wczesnym etapie życia?
Najlepiej już u dzieci. Fajnie, gdyby około trzeciego roku życia robić badanie, żeby zobaczyć wszelkie nieprawidłowości. Wtedy możemy pomóc i nie dopuścić do poważniejszych problemów.

Powszechna jest opinia, że przyczyną haluksów są buty na wysokich obcasach i z wąskimi czubkami.
Na pewno przyspieszają niekorzystne procesy, ale jeśli Pani popatrzy na malarstwo, choćby z okresu Leonarda da Vinci, zobaczy pani, ile tam haluksów. A nie wydaje mi się, że wtedy kobiety chodziły w wąskich szpilkach; jeśli w ogóle miały jakiekolwiek buty.

Im szybciej zadziałamy, tym większe szanse na powodzenie leczenia. Mamy cały arsenał metod. Przeprowadzamy pięcioetapowe badanie stóp i postawy: na macie tensometrycznej podłączonej do komputera oceniamy symetrię obciążenia, sprawdzamy, jak stopa zachowuje się w ruchu w trakcie analizy dynamicznej – obserwujemy każdy krok, potem jest badanie na analogowym sprzęcie, na końcu badanie manualne, sprawdzamy ruchomość poszczególnych stawów stopy, stawu skokowego, kolanowego, biodra, robimy analizę posturalną i dopiero wtedy zazwyczaj wiemy, w czym tkwi problem. Jeśli konieczna jest wkładka, to ją projektujemy, ale zwykle łączymy terapię ortotyczną, czyli wkładki, z kinesiotapingiem, terapią manualną stopy, z ćwiczeniami, konsultujemy rodzaj obuwia. Czasem ktoś na co dzień chodzi w szpilkach, ale trzy razy w tygodniu biega 20 kilometrów – stopa będzie przenosiła dużo większe obciążenia w trakcie tych trzech treningów niż w trakcie siedzenia w szpilkach.

Czyli nie biegać?
Jestem fanką aktywności fizycznej. Rzadko mówię: nie możesz tego robić. Raczej zastanawiam się, co ja mogę zrobić, żebyś mógł wykonywać taką aktywność, która sprawia ci frajdę.

Jak dbać o stopy?
Przede wszystkim chciałabym rozpowszechnić hasło: „Noś wygodne buty tak często, jak to możliwe, szpilki czy buty na obcasach tak często, jak to konieczne”. Jeżeli możemy iść do pracy w butach sportowych, ewentualnie zmienić je na szpilki przed wejściem do biura, to super. Ale co to znaczy wygodne? Większość butów jest niezgodna z anatomiczną budową stopy. Bo buty zwężają się z przodu, a stopa jest najszersza właśnie tam, gdzie mamy palce. Palce są najbardziej ruchliwą jej częścią, więc da się je wcisnąć w ten czubek. Gdyby małego arbuza włożyć do pudełka, to urośnie kwadratowy, tak samo jeśli stopę wciskamy w trójkąt zwężających się butów, będzie przyjmować taki kształt. Kiedy ściśniemy palce, będziemy hamować pracę ważnego mięśnia – odwodziciela palucha, który powoduje, że jesteśmy go w stanie odłączyć od pozostałych. Jak je ściskamy, to ten mięsień jest dezaktywowany – i jeśli robimy tak przez 30 lat, to nagle okazuje się, że jest on w zaniku. Wygodne buty znaczy więc buty z jak najszerszym przodem, dającym swobodę ruchu palcom. Jeśli musimy zakładać szpilki, to nie kupujmy ich w przypadkowych miejscach, tylko od marek, które zajmują się wyłącznie produkcją obuwia. Wtedy jest szansa, że obcas będzie dobrze wyważony, że będzie podpierał piętę, że but będzie lepszy konstrukcyjnie. A jeśli muszę być na obcasach, to dobrze pod biurkiem zsunąć buty, poćwiczyć stopy, porozciągać łydkę, zwłaszcza mięsień trójgłowy, jak najczęściej zmuszać go do pracy. Jeśli cokolwiek nas niepokoi, jakieś zgrubienie, kształt paznokcia, kolor – to nie leczmy się na własną rękę, tylko wybierzmy się do gabinetu podologicznego, czasem jedna czy dwie wizyty mogą rozwiązać problem. Warto także robić automasaż – na przykład przy nacieraniu stopy kremem uciskajmy stopę, próbujmy zaplatać palce dłoni z palcami stóp, rozszerzajmy przestrzenie międzypalcowe, toczmy stopą twardą kauczukową piłeczkę, szukając bardziej bolesnych punktów. I korzystajmy z preparatów przeznaczonych do stóp, a nie na przykład do dłoni – bo skóra stóp ma zupełnie inną budowę, bez gruczołów łojowych, za to z większą liczbą potowych. Szukajmy ich wśród marek, które specjalizują się w produktach do pielęgnacji stóp.

Aktywność fizyczna a stopy. Jakaś jest niewskazana? Są lepsze i gorsze?
To, co stopom sprzyja, to w ogóle aktywność, ale nasze ciało nadal jest zamrożone w czasie. Nadal biomechanicznie i biochemicznie jesteśmy na etapie, kiedy chodziło się po naturalnym podłożu, po łąkach, po szutrówkach, po ziemi, a nie po płaskich utwardzanych powierzchniach. Nasz organizm do takich zmian jeszcze się nie zaadaptował. On kocha podłoże naturalne! Jeśli mamy możliwość, chodźmy latem boso po łąkach, po lesie, po trawie – pobudzamy w ten sposób receptory stopy i tym samym usprawniamy funkcjonowanie narządów wewnętrznych. To, czego stopa nie lubi, to pozycja stojąca nieruchoma. Choć na ogół kiedy stoimy, raz obciążamy prawą nogę, raz lewą. Ale stanie nieruchomo na wysokich obcasach na pewno zdrowe nie jest.

Joanna Stodolna-Tukendorf, dr n. med., magister fizjoterapii i ortopodolożka. Pasjonatka pracy z ciałem za pomocą terapii manualnej, taśm mięśniowo-powięziowych.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze