Czym jest choroba?

fot. iStock

Problemem? Usterką? A może wiadomością od kochającego ciała? Masz prawo wybrać, w co wierzysz… Masz też wszystko, czego potrzeba, by współpracować ze swoim ciałem. Czy jesteś gotów uznać je za najlepszego przyjaciela, gdy woła „dość!”? Odczytać wiadomość, którą poprzez ból czy inny objaw chce ci przekazać?

Jak reagujesz na sygnały płynące z ciała? Czy przeziębienie znaczy dla ciebie „Za lekko się ubrałem”, „To przez ten deszcz”, a może dostrzegasz więcej? Według Louise Hay, autorki przełomowych poradników na temat wpływu na własne ciało, nazywanej „królową New Age’u”, przeziębienie niesie w sobie komunikat: „Zbyt wiele dzieje się naraz”. Oznacza psychiczny zamęt, drobne urazy. Znam wiele osób, które przy pojawieniu się każdej dolegliwości zaglądają do słynnych tabelek Hay (z jej książek „Możesz uzdrowić swoje życie” i „Możesz uzdrowić swoje ciało”). Jak to działa? Znajdujesz w wykazie alfabetycznym chorobę, sprawdzasz jej przyczynę emocjonalną lub mentalną, a obok masz podany nowy wzorzec myślowy, pomagający wprowadzić stosowne zmiany (dla przeziębienia brzmi on: „Pozwalam umysłowi odpocząć i zaznać spokoju. Jasność i harmonia są we mnie i wokół mnie”).

Naturopatka, którą odwiedzam od lat, zwykła powtarzać: „Nie pozbędziemy się tej dolegliwości, dopóki nie dowiemy się, jaka emocja za nią stoi”. Owszem, można stosować doraźne remedia, wyciszyć objawy, ale posłaniec, którego nie zrozumiemy, będzie wracał. W książce „Wsłuchaj się w swoje ciało” (wyd. KOS) Lise Bourbeau, założycielka największej szkoły rozwoju duchowego w Quebecu, podaje przykład sąsiada, który puka w nocy do drzwi, żeby powiedzieć ci, że nie wyłączyłeś świateł w samochodzie. Wie, że potrzebujesz auta na dojazd do pracy, dlatego zależy mu na przekazaniu informacji. Jeżeli zignorujesz jego pukanie, wróci – z nadzieją, że wreszcie cię obudzi. Nie chce ci dokuczyć, po prostu lubi cię i chce pomóc. Możesz nie reagować, tyle że wtedy prawdopodobnie akumulator samochodu się wyładuje… Może więc lepiej wstać, odebrać wiadomość, podziękować i zająć się sprawą?

Być w kontakcie

Kiedy mówimy o zdrowiu, mamy zwykle na myśli kondycję ciała. Zachodnia medycyna – przy wszystkich swoich wspaniałych osiągnięciach – wciąż podtrzymuje podział między ciałem a umysłem. Jednocześnie coraz więcej mówi się o chorobach psychosomatycznych i wpływie stresu na zdrowie. Tak, ciało reaguje nieustannie na nasze przekonania, emocje, stany. Jeśli więc utkniemy w pewnych wzorcach myślowych albo będziemy wypierać niechcianą emocję, wcześniej czy później znajdzie to odbicie w ciele. Tak naprawdę wszyscy mamy tego mniejszą lub większą świadomość. Mówimy: „W tej pracy nabawiłem się wrzodów”, „Nie trawię tego zachowania” albo „Jeśli czegoś nie zmienię, dostanę zawału”. Nauczycielka duchowa Debbie Shapiro w książce „Wpływ emocji na zdrowie” przypomina na tę okoliczność scenę z filmu „Manhattan” Woody’ego Allena. Gdy dziewczyna głównego bohatera oznajmia, że porzuca go dla innego mężczyzny, ten wydaje się spokojny. Ale to tylko pozory. „Nie złoszczę się – tłumaczy – zamiast tego hoduję sobie guzy”.

„Twoje fizyczne ciało jest najcudowniejszą maszyną, jaka istnieje na tym świecie” – twierdzi Lise Bourbeau. Kanadyjka nie ma też wątpliwości, że (choć może się to wydawać trudne do przyjęcia) to my prowokujemy nasze choroby i wypadki. To sposób wewnętrznej komunikacji. Weźmy ból kolana – zdaniem Bourbeau (ale też Hay i Shapiro) oznacza on, że jesteś mało elastyczny, zbyt uparty. „To, jak ważne są kolana, uświadamia nam pozycja klęcząca” – pisze Debbie Shapiro. „Klękamy na znak poddania – zwykle jakiejś władzy zwierzchniej. Zginając nogi w kolanach, możemy się pochylić, poddać, pokłonić, dać coś komuś lub oddać mu pole, a także okazać pokorę”. Dolegliwości gardła w większości opisów łączone są z zablokowaną ekspresją (również twórczą). Ze zdławioną złością. Prawdopodobnie coś domaga się wypowiedzenia… To zaproszenie do pełniejszego wyrażania swojego „ja”. Inne opisy i diagnozy wydają się równie logiczne: bóle pleców wskazują na nadmierną odpowiedzialność i nieprzyjmowanie wsparcia, choroby jelit – na lęk przed porzuceniem tego, co stare i niepotrzebne, a wypadki – na poczucie winy (nie możesz sobie czegoś wybaczyć i wymierzasz sobie karę). Jednocześnie warto pamiętać, że to tylko niezobowiązujące podpowiedzi i nie należy traktować ich zbyt ortodoksyjnie. Każde ciało jest jedyne, niepowtarzalne. Znam przypadek osoby z niedosłuchem, która wciąż atakowana była przez „życzliwych” pytaniem „Czego nie chcesz usłyszeć?”. To niekoniecznie pomaga…

Kluczowe jest, by zwrócić uwagę na ostrzeżenie. Coś boli, kurczy się, ciąży? Twoje ciało mówi, że jakaś postawa, którą przyjąłeś, nie jest dla ciebie korzystna. Że nie poruszasz się zgodnie z nurtem życia. Czy wiesz, że większość przekonań, na których się opieramy, sięga czasów wczesnego dzieciństwa? A to bardzo przestarzały program operacyjny… Nic dziwnego, że ciało upomina się: zmień, uaktualnij, to nie działa! Sęk w tym, że niektóre przekonania stają się naszymi wartościami i zasadami, a wtedy naprawdę trudno dostrzec, jak bardzo nas ograniczają. Zaczynamy łączyć je z koncepcjami dobra i zła, zapominając, że to, co nazywamy naszą wewnętrzną prawdą, ma prawo podczas rozwoju ewoluować. „Gdy pojęcia dobra i zła są mocno zakorzenione, stajesz się zaskorupiały i sztywny wobec samego siebie i innych” – ostrzega Lise Bourbeau. „Przechodzą ci koło nosa wspaniałe okazje, chwile, dzięki którym mógłbyś stać się szczęśliwszy. Tak bardzo zajęty jesteś krytykowaniem innych, że nie widzisz, co dzieje się w twoim własnym życiu, co mógłbyś uczynić dla siebie samego”.

Stać się całością

Co zatem możesz zrobić? Usiądź i jak proponuje Lise Bourbeau – wypisz na kartce wszystkie dolegliwości, jakie ci doskwierają. Podziękuj za przekazane wiadomości i poproś nadświadomość, by pomogła ci odszyfrować ich znaczenie. Możesz zajrzeć do opisów dolegliwości w dostępnych źródłach, wynotowując to, co wydaje ci się istotne. A potem odpowiedz sobie na pytania:

  1. Jakie określenia najlepiej opisują stan, w jakim jestem i jak czuję się w tym stanie?

To pierwsza warstwa problemu – blokada fizyczna.

  1. Co uniemożliwia mi moja dolegliwość? (szukamy zablokowanych pragnień) b. Kim w związku z tym nie mogę być w życiu?

Odpowiedzi na te pytania pomagają – według kanadyjskiej terapeutki – zidentyfikować blokadę emocjonalną.

  1. Gdybym pozwolił sobie na bycie w życiu… (odpowiedź na pytanie 2), co mogłoby mi się przydarzyć nieprzyjemnego i niepożądanego i jak oceniliby mnie inni?

Na tym etapie docieramy do blokady mentalnej, czyli przekonania, które blokuje twoje pragnienia i uniemożliwia ich realizację.

Zwróć uwagę na pytanie 2. Jeśli dokładnie określisz, co uniemożliwia ci twoja dolegliwość, dużo łatwiej będzie ci znaleźć jej głęboką przyczynę – podkreśla Lise Bourbeau. I podaje przykład kobiety, która zgłosiła się do niej z zapaleniem ścięgna w prawym ramieniu. Oznajmiła, że ból uniemożliwia jej grę w tenisa (choć przeszkadzał jej niewątpliwie również przy innych, dużo ważniejszych, czynnościach). Terapeutka poszła tym tropem i spytała pacjentkę, co skłoniło ją do zapisania się na lekcje tenisa. Okazało się, że pacjentce zależało na znalezieniu rozrywki – brała życie zbyt serio. Jednak po jakimś czasie koleżanki z klubu namówiły ją na cotygodniowe rozgrywki. Partnerka od dubla czyniła jej uwagi – rozrywka zamieniła się w poważną rywalizację… Gdyby nie kontuzja, pewnie kobiecie trudno byłoby zaprotestować, może nawet nie zauważyłaby, że sprawy przyjęły niepożądany obrót. Jak widać, dolegliwości nie muszą sugerować, że mamy się z czegoś wycofać. Raczej, że coś przegapiliśmy, że wymagana jest zmiana podejścia.

Odpowiedz więc uczciwie na pytania i sprawdź, co przyczyniło się do zakłócenia równowagi. Bądź dla siebie łagodny. Wybacz sobie. Uwierzyłeś w coś, co do tej pory nie pozwoliło ci być w pełni sobą. Miałeś swoje powody. Nawiąż kontakt ze swoim Wewnętrznym Dzieckiem – sugeruje Bourbeau. Tym, które – wskutek trudnych doświadczeń, cierpienia – wyrobiło sobie jakąś opinię na temat otaczającego go świata. Czy to przekonanie wciąż jest silne? Czy jesteś gotów pożegnać je i zacząć ujawniać swoje pragnienia? Nie oznacza to, że – docierając do tego miejsca – masz rezygnować z opieki lekarskiej. Dobrze jednak mieć świadomość tego, czym jest pełne uzdrowienie. To coś więcej niż przywrócenie prawidłowej funkcji jakiegoś narządu lub części ciała. „Według definicji przyjętej przez Światową Organizację Zdrowia, zdrowie to całkowity fizyczny, umysłowy i społeczny dobrostan” – przypomina Debbie Shapiro. Jej zdaniem uzdrowienie oznacza, że mamy wyjść poza schematyczne podziały na dobro oraz zło i na nowo stać się całością. „Musimy spowodować, by to wszystko, co dotychczas ignorowaliśmy, czemu zaprzeczaliśmy, co odpychaliśmy od siebie lub czego chcieliśmy się pozbyć, stało się częścią nas – musimy objąć to świadomością i sercem, włączyć w swoje życie. Na tym właśnie polega proces uzdrawiania”.

 

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »