Wyłowione z niepamięci, czyli jak pracować ze snem, którego nie pamiętamy?

Czy można spać i nie śnić? (fot. iStock)

Sny utkane są z bardzo ulotnej materii, często po przebudzeniu pozostają po nich jedynie mgliste wrażenia, które jednak przewijają się w naszej codzienności. W kolejnym odcinku psychologicznego sennika Mateusz Ostrowski, terapeuta POP, wyjaśnia, jak pracować ze snem, którego nie pamiętamy, i czy w ogóle można spać i nie śnić.

Aby pamiętać sny, najlepiej wyrobić sobie nawyk ich zapisywania albo nagrywania tuż po pobudce, bo kiedy wpadamy w rytm dnia – nocne mary przegrywają z codziennymi obowiązkami. Na szczęście sny czasem wracają. Wystarczy mały pretekst, przedmiot albo osoba występująca we śnie, by aktywować go w naszej pamięci. Sam pamiętam, jak tabliczka z docelowym miejscem kursu autobusu w Madrycie przypomniała mi, że w nocy miałem sen z udziałem świętego Ignacego. Pewnie każdy z nas przeżył podobne momenty…

A co, jeśli snu nic nam nie przypomni? Możemy próbować ten proces sprowokować: wyobrazić sobie, że właśnie się przebudziliśmy, przeciągnąć się, wejść w stan półjawy, gdzie nocne fantazje pamięta się bardziej. Słyszałem też o metodzie, w której w takim rozluźnionym stanie wyobrażamy sobie, że sny wyskakują z naszej głowy. Warto także szukać własnych sposobów, bo cokolwiek działa – warte jest wykorzystania. Czasem mamy wrażenie, że nic nam się nie śni, co jest raczej niemożliwe i zazwyczaj oznacza, że po prostu to zapomnieliśmy. Co zrobić? Jak dowiedzieć się czegoś od swojej nieświadomości? Może tak jak zrobił nasz bohater.

Bartek zapisał się na warsztat pracy ze snami, ale wahał się, czy to ma sens, bo przez ostatnie dni nic mu się nie śniło. W końcu poszedł i zdumiony usłyszał, że prowadzący warsztat dwaj terapeuci pracy z procesem zaplanowali ćwiczenia ze snem, którego się nie pamięta. – Wydaje się to paradoksalne, ale według Arnolda Mindella, twórcy pracy z procesem, śni nie tylko umysł, a całe ciało – rozpoczął jeden z nich. – Mindell mówi wręcz o tzw. śniącym ciele, co oznacza, że sny i doznania cielesne łączą się w spójną całość. Dlatego mamy dla was ćwiczenie polegające na pracy z zapomnianym snem, zainspirowane jego książką „Earth–Based Psychology” – dodał drugi.

Bartek pomyślał, że to nieco szalone, ale chciał spróbować, jak to działa. Na początek miał pomyśleć, z jakim problemem obecnie się boryka. Ostatnio bardzo kłócili się ze swoją dziewczyną, niby o drobiazgi, ale wyglądało to na walkę o to, czyje będzie na wierzchu. – Zacznij powoli się obracać wokół własnej osi, aż poczujesz, w którą stronę prowadzi cię ten problem. Jakbyś był żywym kompasem – tłumaczył mu młodszy psychoterapeuta.

Bartek bardzo się zdziwił, kiedy faktycznie wyczuł, że jeden kierunek go przyciąga bardziej, ale najciekawiej było, gdy na prośbę prowadzącego próbował wyobrazić sobie zapomniany sen z ostatniej nocy i poczuć, w którym miejscu w ciele on leży. – A teraz poczuj kontakt z ziemią, i niech ona powie ci, jaki kierunek odpowiada temu poczuciu w ciele. Obracaj się wokół własnej osi, powoli badaj różne kierunki, zauważając, który z nich cię bardziej przyciąga. Zwróć się w tę stronę i zrób kilka kroków – usłyszał.

Zachęcony doświadczeniem sprzed chwili, Bartek skupił się na zapomnianym śnie i znów wyczuł, że ciało reaguje na jeden kierunek, inny niż wcześniejszy. Zgodnie z sugestią terapeuty poszedł w tę stronę. Na początku nie czuł nic, ale po kilku krokach coraz mocniej doświadczał czegoś w środku. Skoncentrował się na tym i nagle w oczach stanął mu obraz olbrzyma, który sunie powoli w kierunku małego dziecka. Opowiedział o tym na głos.

– Przypomniałeś sobie sen. Albo może teraz go wyśniłeś… to akurat nie ma większego znaczenia. Jak to pomaga ci zrozumieć twój aktualny problem kłótni z dziewczyną? – zapytał prowadzący. – To w sumie jest dość proste i oczywiste. Każde z nas czuje się słabe jak małe dziecko, na które naciera olbrzym. Boi się i musi się bronić, a tak naprawdę i ja, i ona mamy w sobie też siłę tego olbrzyma – mówił nagle olśniony Bartek.

Spróbuj wykonać takie ćwiczenie z własnym problemem i z odczuciem snu, którego nie pamiętasz. On drzemie w twoim ciele i gdy tylko zaufasz swojej wyobraźni, to wyśni się na nowo.

Jeśli zechcesz pójść jeszcze dalej tym tokiem rozumowania, możesz uświadomić sobie, że twoje sny przewijają się na jawie, chociażby w codziennych fantazjach. Kiedy rozważamy, jak dana sytuacja z przeszłości mogła się potoczyć, to nie jest przecież nic innego niż swoiste śnienie… Czymś podobnym może też być piosenka, która się do nas przyczepi pozornie bez powodu, albo film, który nas poruszy. Wtedy czyjaś twórczość staje się naszym snem, bo symbolizuje historię opowiadającą o naszym wnętrzu. Nieraz także w normalnym życiu niespodziewanie zdarza się historia tak dziwna, że zastanawiamy się, czy przypadkiem nie śnimy…

A jak jest naprawdę? Może tak jak napisał jeden z ojców psychoterapii Carl Gustav Jung w jednym ze swoich seminariów: „Jest zresztą całkiem prawdopodobne, że my nieustannie śnimy, ale świadomość czyni na jawie taki zgiełk, że niczego więcej nie słyszymy”.