Praca: czy jesteś we właściwej roli?

fot.123rf

Dlaczego niektóre zespoły są zgrane i wysoce wydajne, a inne trawią wewnętrzne konflikty i zabija frustracja? To proste: firma jest jak pełnometrażowy film. Jeśli scenariusz jest dobry, a role właściwie obsadzone – sukces kasowy murowany.
Wiele osób pracuje, bo musi. Nienawidzą swojej pracy, ale nie ma wyjścia – jak się chce płacić czynsz i raty za samochód, to trzeba. Jednak nie lubią tego, co robią. Praca nie daje im satysfakcji i gdyby tylko mogli, rzuciliby ją od razu. Czy to znaczy, że są nie na swoim miejscu? Tak, choć niekoniecznie w złej firmie. Po prostu nie są w swojej roli. Czy można to zmienić? Można, ale trzeba wiedzieć jak. I tu się przyda teoria ról zespołowych Belbina.

reklama

– Ta teoria to przydatne narzędzie, które pomoże zrozumieć, gdzie aktualnie jesteś i gdzie powinnaś być – mówi Krzysztof Manthey, trener i konsultant z Manthey Firma Szkoleniowa. – To aparat pojęciowy, za pomocą którego możesz porównywać siebie z innymi oraz siebie z własnym doświadczeniem. Dzięki temu znajdziesz swoje miejsce w zespole, zgodne z twoją inteligencją, introwersją, siłą przebicia i emocjonalnością. Miejsce, z którego nie tylko zdziałasz najwięcej, ale też będziesz miała poczucie, że robisz to, co powinnaś.

Dziewięciu członków zespołu

Meredith Belbin, brytyjski naukowiec z Henley Management College, zajmujący się zarządzaniem zespołami i efektywnością grup, obserwował w działaniu setki menadżerskich zespołów. Radziły sobie różnie: jedne osiągały spektakularne wyniki – a inne nie. I Belbin zadał sobie najprostsze na świecie pytanie: dlaczego tak się dzieje? Co jest przyczyną, że doskonale wykształcone zespoły nie radzą sobie z zadaniami, do których zostały stworzone? To go naprowadziło na odkrycie, że efektywność teamu zależy od kombinacji zespołowych ról. Przez lata badań zaobserwował, że jest dziewięć ról, które przyjmują członkowie grupy. I stwierdził, że najbardziej efektywne zespoły to te, w których pojawia się wiele ról, w najlepszych znajdziemy wszystkie dziewięć.

– Spokojnie, mniejsze zespoły – nawet, jeśli liczą pięć osób – wciąż mają szansę być w pełni efektywne – uspokaja Krzysztof Manthey. – Można pełnić więcej niż jedną rolę. W zgodzie ze swoimi uwarunkowaniami wybieramy w działaniu rolę najlepiej pasującą do naszych preferencji, pierwotną, ale w razie potrzeby wchodzimy w rolę wtórną czy nawet trzeciorzędną.

Możemy pełnić dwie role naraz, możemy też przechodzić z jednej roli w drugą. I wszystko jest w porządku, dopóki są to role, w których powinniśmy się znaleźć. Belbin podkreśla, że nie ma ról lepszych czy gorszych, są po prostu idealne dla nas. – Trwanie w innej od preferowanej roli nieuchronnie prowadzi do frustracji i spadku efektywności – podkreśla trener.