fbpx

Minna Bernays. Kochanka czy najbliższa powiernica Freuda?

Minna Bernays. Kochanka czy najbliższa powiernica Freuda?
Minna Bernays w młodości. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum)

„Jakże śmiały staje się człowiek, który jest pewien, że jest kochany…” – pisał Zygmunt Freud w liście do żony Marty. Ale w jego życiu istotną rolę odegrała nie tylko Marta, lecz także jej siostra Minna Bernays. Kim była kobieta, o której współcześni badacze snują domysły? I co łączyło ją z ojcem psychoanalizy?

W 1896 roku, w dniu, kiedy Minna Bernays wprowadziła się do wiedeńskiego domu Freudów przy Berggasse 19, Zygmunt Freud nie był jeszcze żywą legendą, ale był na najlepszej drodze, aby się nią stać. Za trzy lata ukaże się jego przełomowe dzieło „Objaśnianie marzeń sennych”, kładące podwaliny pod rozwój psychoanalizy. Otaczało go rosnące grono zwolenników i entuzjastów, do których niebawem dołączy najważniejszy – Carl Gustav Jung. Mimo skandalizujących tez naukowych Freud wiódł ustabilizowane, nieomal nudne życie rodzinne jako mąż i ojciec sześciorga dzieci. „Człowiek cnotliwy zadowala się śnieniem o tym, czego człowiek zdeprawowany nie waha się robić w prawdziwym życiu”, pisał. A jednak nie minęło wiele czasu, gdy po Wiedniu z ust do ust podawano sobie plotkę, że stateczny profesor w rzeczywistości żyje w kazirodczym trójkącie, romansując z Minną, swoją szwagierką.

Plotki te były na tyle rozpowszechnione, że uczeń i pierwszy biograf Freuda, Ernest Jones, nie mógł sobie pozwolić na ich przemilczenie. W swojej książce zaciekle go bronił, twierdząc, że wiedeński uczony był z natury „w niezwykłym stopniu monogamiczny” i że „żona Freuda była zdecydowanie jedyną postacią w jego życiu miłosnym i zawsze liczyła się dlań bardziej niż jakakolwiek inna śmiertelniczka”. Zarzekał się także, że w „podłych i nieprawdziwych plotkach”, jakoby ojca psychoanalizy coś łączyło z panną Bernays, nie ma ziarna prawdy.

Mimo wysiłków Jonesa znalazło się wielu takich, których nie tylko nie przekonały te gorące zapewnienia, ale wręcz poczuli się nimi zachęceni do dalszych spekulacji. Na prawdziwość romansu Zygmunta i Minny brakowało jednak dowodów. Dopiero stosunkowo niedawno badaczom udało się poskładać ze sobą kilka elementów, które rzucają nowe światło na życie słynnego psychoanalityka.

Siostry

Młody Zygmunt studiował medycynę na Uniwersytecie Wiedeńskim, kiedy przez wspólnych przyjaciół poznał obie panny Bernays. Ze starszą Martą, ciemnowłosą dziewczyną o wyrazistym spojrzeniu i delikatnie wykrojonych ustach, natychmiast zakochali się w sobie i niebawem sekretnie się zaręczyli. Młody Freud odsunął na pewien czas na bok akademickie aspiracje i rozpoczął lekarską praktykę, by jak najszybciej móc pozwolić sobie na założenie rodziny. Zanim to mogło nastąpić, minęły jednak jeszcze cztery długie lata, podczas których zakochani wymienili ze sobą ponad półtora tysiąca czułych listów.

Minna, młodsza z sióstr Bernays, miała w miłości mniej szczęścia. Jej wybranek Ignaz Schoenberg, z którym zaręczyła się w tym samym czasie co jej siostra z Zygmuntem, zachorował na gruźlicę i honorowo zerwał zaręczyny, by dać narzeczonej wolną rękę. Rok później zmarł. Był to dla Minny dramatyczny okres – śmierć Ignaza zbiegła się w czasie z małżeństwem Marty, więc z bliskiego grona przyjaciół (Minna i Zygmunt od razu przypadli sobie do gustu, tak że jeszcze przed ślubem z Martą Freud pisał do przyszłej szwagierki serdeczne listy) nagle nie pozostał jej nikt.

Pogrążona w żałobie po narzeczonym Minna oddała się opiece nad chorującą matką. Starała się także usamodzielnić – podejmowała się różnych zajęć, pracując jako guwernantka i dama do towarzystwa w domach niemieckiej arystokracji. Zmuszała ją do tego sytuacja finansowa rodziny, ale możemy się także domyślać, że dla młodej, żywiołowej dziewczyny zamknięcie w dusznym wiedeńskim saloniku musiało wydawać się prawdziwym zesłaniem. Oczytana, ciekawa świata Minna z pewnością była rozgoryczona koniecznością przypochlebiania się kolejnym pracodawczyniom, których ciasne mieszczańskie horyzonty nie obejmowały spraw takich jak nauka czy polityka. XIX-wieczny Wiedeń oferował przygnębiająco mało perspektyw wykształconej, niezamężnej kobiecie – szczególnie tak niezamożnej jak młoda panna Bernays. W 1896 roku Minna, zawiedziona trudami i monotonią robótek ręcznych, ploteczek i przesiadywania w kącie cudzego salonu, porzuciła swoją ostatnią posadę i wprowadziła się na stałe do domu przy Berggasse, gdzie dziś mieści się wiedeńskie muzeum Freuda.

Wreszcie mogła poczuć się potrzebna, a jej intelektualne aspiracje nie były traktowane jako coś niestosownego. W listach słanych do szwagierki jeszcze przed przeprowadzką Zygmunt namawiał wręcz Minnę na podjęcie studiów, co jednak nie doszło nigdy do skutku.

Trop pierwszy

Choć to Marta była zawsze uważana za ładniejszą z sióstr (jej drobna figura i bledziutka cera idealnie wpisywały się w ideał epoki), w momencie przeprowadzki na Berggasse Minna mogła konkurować z Martą pod wieloma względami.

Starsza o cztery lata i wyczerpana serią porodów Marta (wszystkie dzieci jej i Zygmunta przyszły na świat w latach 1887–1895), nie miała sił i ochoty nadążać za swoim mężem – zarówno w rozwoju intelektualnym, jak i w podróżach, w które Zygmunt chętnie się wybierał. Ta atrakcyjna młoda dziewczyna, którą w listach w czasie ich kilkuletniego narzeczeństwa Freud nazywał swoją „bladą księżniczką” i „najgoręcej uwielbianą Martą”, szybko stała się zmęczoną, dojrzałą, pochłoniętą macierzyństwem kobietą.

Jej niezamężna siostra stanowiła jej przeciwieństwo. Oczytana, aktywna, ciekawa świata i opisywana jako „bystra, interesująca i zabawna”. Freud miał podobno twierdzić, że byli do siebie podobni. Choć Minna pomagała siostrze w prowadzeniu domu i opiece nad dziećmi, zdecydowanie wolała towarzyszyć szwagrowi w przyjmowaniu gości, tłumaczyć dla niego materiały (oprócz niemieckiego znała angielski), redagować jego notatki i przysłuchiwać się prowadzonym w salonie Freudów dysputom. Marta nie interesowała się odkryciami męża. Minna – przeciwnie, była nimi zafascynowana. Psychoanalityk miał się wręcz zwierzyć swojemu przyjacielowi Wilhelmowi Fliessowi, że była jego „najbliższą powiernicą”.

Już sama obecność żywiołowej krewniaczki pod dachem państwa Freudów i fakt, że często towarzyszyła szwagrowi w podejmowaniu gości, wystarczały, by konserwatywny Wiedeń huczał od plotek – choć ani Freudowie, ani panna Bernays nigdy nie zdradzili się publicznie z niczym niestosownym.

Współcześni nie mogli jednak znać szczegółu, który można uznać za znacznie bardziej zastanawiający – podobno sypialnia Minny otwierała się nie na korytarz, ale bezpośrednio na sypialnię Zygmunta i Marty. To jedna z ważnych poszlak wskazujących na istnienie małżeńsko-siostrzanego trójkąta.

Trop drugi

Za wysiłkami badaczy, by dojść prawdy na temat relacji łączącej Freuda z Minną, stoi nie kto inny jak Jung, który w 1957 roku opowiedział Johnowi M. Billinskiemu [naukowcowi, autorowi artykułu „Jung and Freud” – przyp. red.], jakoby sama Minna miała mu wyznać w przypływie poczucia winy, że utrzymywała kontakty seksualne z Freudem. Rozmowa Junga z młodszą z sióstr Bernays podobno miała miejsce w 1907 roku, w salonie Freudów. Jak wspomina Jung, Minna była „bardzo przejęta” i „odczuwała ogromne poczucie winy”, a sama informacja o jej romansie z Zygmuntem „wstrząsnęła nim niepomiernie”.

Jung wspomniał także coś o „możliwej ciąży”, choć sam zastrzegał, że być może to tylko domysły. Niektórzy badacze są skłonni kłaść jego relację na karb animozji, jakie wynikły pomiędzy nim a Freudem w toku badań nad rozwojem psychoanalizy – być może powtarzał plotki lub ubarwiał rzeczywistość, chcąc zaszkodzić dawnemu mentorowi, z którym rywalizował o palmę pierwszeństwa na polu rozwijających się badań psychoanalitycznych. W swoich domysłach Jung nie był jednak osamotniony – badacze spekulują, że tajemnicza choroba Minny w 1900 roku mogła w istocie mieć coś wspólnego z ukrywaną ciążą. Zachowały się dokumenty świadczące o odbytej wówczas przez Freuda i Minnę wspólnej podróży do Merano, gdzie Bernays najprawdopodobniej poddała się aborcji. Minna spędziła tam aż cztery miesiące, co zbiegło się w czasie z tajemniczym podjęciem przez Freuda znacznej sumy 300 koron. W liście do przyjaciela pisał, że zamierzał przeznaczyć te pieniądze dla „krewnej, która wyjechała na leczenie”. W tym samym liście znalazło się też stwierdzenie, że psychoanalityk „żałuje tego wydatku”, choć „skoro już podjął decyzję, nie zawahał się ani przez chwilę”. Nie wyjaśnił jednak, o co dokładnie chodziło, zasłaniając się stwierdzeniem, że „w przeciwnym razie musiałby wyjawić coś, co powinno pozostać tajemnicą”. Czyżby za tą oschłą fasadą kryły się wyrzuty sumienia spowodowane przerwaną ciążą Minny?

Podejrzenia badaczy wzmogła również sprawa listów tych dwojga. Większa część ich wzajemnej korespondencji pozostawała tajemnicą jeszcze wiele lat po ich śmierci, zgodnie z życzeniem sprawującej pieczę nad spuścizną po ojcu Anny Freud. Dziś wiadomo już, że oboje zwracali się do siebie pieszczotliwymi imionami („kochany Staruszku”, „najdroższa Minning”), a jednak żaden z zachowanych listów nie wskazuje na to, by parę tę łączyło coś więcej niż tylko rodzinna serdeczność. No właśnie – zachowanych. Najwyraźniej znaczna część korespondencji została ukryta bądź zniszczona. Skąd to wiadomo? Wszystkie zachowane listy są ponumerowane. Co stało się z tymi o numerach od 95 do 160 – przypadającymi na okres, kiedy oboje łączył domniemany romans? W korespondencji Bernays i Freuda zieje dziura. Czyżby Marta (która przeżyła siostrę o dziesięć lat) lub Anna postanowiły zniszczyć kompromitujące Zygmunta kartki? A może to sama Minna podjęła taką decyzję?

Trop trzeci

Wśród poszlak w sprawie romansu Freuda największą ekscytację wzbudza odkrycie niemieckiego badacza Franza Maciejewskiego. Zabytkowa szwajcarska księga hotelowa rzuca nowe światło na historię Zygmunta i Minny. Ze znalezionego weń wpisu zanotowanego dużym, kanciastym pismem Freuda wynika, że 13 sierpnia 1898 roku w hotelu Schweizerhaus w Maloi, w pokoju numer 11 z podwójnym łóżkiem, nocował „Dr Sigm. Freud und Frau” – „dr Zygmunt Freud z żoną”.

Wiadomo jednak, że ową „żoną” była z całą pewnością Minna, z którą Freud akurat podróżował – podczas gdy jego prawdziwa małżonka wraz z dziećmi oczekiwała na ich powrót w wynajętym domu w Bad Aussee, nieopodal Salzburga. Jeszcze tego samego dnia Zygmunt wysłał do Marty pocztówkę, na której rozwodził się nad pięknem szwajcarskich lodowców, jezior i gór. Kartka ta została później opublikowana w zbiorze korespondencji Freuda – hotel, w którym nocowali z Minną, opisał wówczas jako „skromny”, choć w rzeczywistości był to drugi co do standardu hotel w mieście.

Państwo Freudowie nie wszystkie wakacje spędzali razem. W przeciwieństwie do Minny Marta nie znosiła wakacyjnego tempa, jakie narzucał jej mąż. Często zostawiał żonę w jakimś kurorcie gdzieś po drodze i ruszał w dalszą drogę sam lub w towarzystwie Minny bądź któregoś z przyjaciół. Wiadomo, że w 1887 roku Minna i Zygmunt wyruszyli we wspólną podróż po Bawarii i północnych Włoszech, podziwiając malownicze szczyty Tyrolu. Ramię w ramię wędrowali pieszo, podróżowali wynajętymi powozami lub pociągami, podczas gdy Marta czekała na ich powrót, opiekując się dziećmi. Przez cały czas trwania tych wspólnych wypraw on regularnie pisywał do żony, a Minna często dodawała na nich swoje dopiski.

Od czasu odkrycia Maciejewskiego większość badaczy skłania się ku uznaniu hipotezy o romansie z Minną za prawdziwą. A skoro tak, to rodzi się pytanie, czy Marta Freud wiedziała o wszystkim i godziła się na niewierność męża? Czy czuła się zraniona i wściekła, a może było jej na rękę, że mąż przynajmniej nie szuka przygód z dala od domu?

Stare fotografie

Zachowało się co najmniej kilka fotografii, na których cała trójka sportretowana jest razem. Podobieństwo sióstr jest niekiedy uderzające, czasem trzeba się dobrze przyjrzeć, by stwierdzić, która z kobiet to Minna, a która pani Freud. Na zdjęciu z 1905 roku, zrobionym podczas wakacji w Altaussee, Marta i Minna uśmiechają się do obiektywu ubrane w niemal identyczne, jasne sukienki. Pomiędzy nimi stoi Zygmunt – nieco bliżej Marty, ale zwrócony lekko ku Minnie.

Czy można traktować to zdjęcie jako symboliczny obraz życia małżeńskiego Freudów? Prawdy pewnie nigdy się nie dowiemy, bo chociaż wielu współczesnych biografów uważa dostępne im poszlaki za przekonujące, trudno przecież mówić o istnieniu niepodważalnych dowodów w tej sprawie. Zaginione listy mogły po prostu zaginąć, Jung mógł kłamać lub się mylić, połączone sypialnie nie muszą automatycznie oznaczać małżeńskiej zdrady. W całej sprawie zastanawia też postawa samego Freuda. Jak w tym świetle zinterpretować chociażby to, że odszedł od badań i rozważań nad popędami kazirodczymi? Czyżby własne, ocierające się o incest skłonności sprawiły, że wolał wyprzeć ten właśnie temat?

Niezależnie od prawdy Minna Bernays pozostaje postacią fascynującą. Ze swoją przebijającą z jej listów błyskotliwą ironią i nieśmiałym uśmiechem dziewczyny z grubym warkoczem ze starej fotografii.

Autorki powieści o Minnie Bernays – Karen Mack i Jennifer Kaufman – opisały ją jako postać w dużej mierze tragiczną, kobietę wyprzedzającą swoją epokę. Epokę, której obyczajowe ograniczenia skazały Minnę na rolę „ubogiej krewnej”. Jej relacja z Freudem ma charakter tyleż erotyczny, co intelektualny – to ona była dla psychoanalityka partnerką do rozmowy, jakiej próżno mu było szukać we własnej żonie; dla Bernays natomiast Freud pozostaje jedynym oknem na wymarzony, a niedostępny świat nauki. Pisarki analizują również relację pomiędzy siostrami i dramatyczną próbę, na jaką musiała wystawić ich więź rywalizacja o mężczyznę.

Minna mieszkała z siostrą aż do śmierci, która zastała ją 13 lutego 1941 roku w Londynie, gdzie cała rodzina Freudów wyemigrowała tuż przed wybuchem wojny. Możemy sobie jedynie wyobrażać, co czuły Marta i Minna dwa lata wcześniej, kiedy czuwały przy łożu śmierci Zygmunta. Po 43 latach, jakie we troje przeżyli pod jednym dachem. Czy po tak długim czasie było jeszcze pomiędzy nimi miejsce na żal i zazdrość?

A może wręcz przeciwnie – na zgodę i przebaczenie? Prawdę o skomplikowanych relacjach, jakie ich łączyły, zabrali ze sobą do grobu.

Artykuł pochodzi z archiwalnego numeru „Zwierciadła”.