Aga Kozak

podróżuJE. Dziennikarka, coach dla artystów, opiekuje się krakowskim Miesiącem Fotografii. To ona stoi za zakładką kulinarną na zwierciadło.pl

Małkowska: mus z jarmużu, rostbef i sałatka z cykorii

Wczoraj siedzieliśmy w ogrodzie u przyjaciół. Sześć osób, jedna bystrzejsza od drugiej; wszyscy „zasłużeni dla kultury”. Gorąco, cudownie. Przy winie i salacie z kawałkami usmażonej kury gadaliśmy o wszystkim. Także o kłopotach zaopatrzeniowych w najgorszej (z punktu widzenia gospodyni odpowiedzialnej za żywienie rodziny) PRL-owskiej dekadzie: o latach 80. Powiedziałam o „Życiu na przekąskę” i reaktywowaniu książki po ćwierćwieczu. Wtedy posypały się anegdoty i wspomnienia. Okazało się, ze większości z nas, również naszym rodzicom życie ratowały cielęciniary oraz bazary. Najgorzej było z alkoholem, zwłaszcza, gdy zabrakło go podczas przyjęcia. Wtedy odbywano niebezpieczne wyprawy na melinę, najpierw z trudem tropiąc taksówkę. Ale jak ta wódka smakowała! |Wczoraj siedzieliśmy w ogrodzie u przyjaciół. Sześć osób, jedna bystrzejsza od drugiej; wszyscy „zasłużeni dla kultury”. Gorąco, cudownie. Przy winie i salacie z kawałkami usmażonej kury gadaliśmy o wszystkim. Także o kłopotach zaopatrzeniowych w najgorszej (z punktu widzenia gospodyni odpowiedzialnej za żywienie rodziny) PRL-owskiej dekadzie: o latach 80. Powiedziałam o „Życiu na przekąskę” i reaktywowaniu książki po ćwierćwieczu. Wtedy posypały się anegdoty i wspomnienia. Okazało się, ze większości z nas, również naszym rodzicom życie ratowały cielęciniary oraz bazary. Najgorzej było z alkoholem, zwłaszcza, gdy zabrakło go podczas przyjęcia. Wtedy odbywano niebezpieczne wyprawy na melinę, najpierw z trudem tropiąc taksówkę. Ale jak ta wódka smakowała!

Kozak: jak narzekać w restauracji?

Jak mogę to zrobić kelnerowi? Jak mogę to zrobić kucharzowi? Myślą setki, tysiące Polaków, którzy właśnie nie mogąc przełknąć swojego żylastego kotleta, kurczaka w wersji medium-rare, szmatowatego żuru NIE NARZEKAJĄ! Nie zwracają do kuchni, nie reklamują. Tym samym podtrzymują status quo: w polskich restauracjach traktuje się bowiem klienta tak, jak klient sam siebie: bez szacunku. |Jak mogę to zrobić kelnerowi? Jak mogę to zrobić kucharzowi? Myślą setki, tysiące Polaków, którzy właśnie nie mogąc przełknąć swojego żylastego kotleta, kurczaka w wersji medium-rare, szmatowatego żuru NIE NARZEKAJĄ! Nie zwracają do kuchni, nie reklamują. Tym samym podtrzymują status quo: w polskich restauracjach traktuje się bowiem klienta tak, jak klient sam siebie: bez szacunku. |Jak mogę to zrobić kelnerowi? Jak mogę to zrobić kucharzowi? Myślą setki, tysiące Polaków, którzy właśnie nie mogąc przełknąć swojego żylastego kotleta, kurczaka w wersji medium-rare, szmatowatego żuru NIE NARZEKAJĄ! Nie zwracają do kuchni, nie reklamują. Tym samym podtrzymują status quo: w polskich restauracjach traktuje się bowiem klienta tak, jak klient sam siebie: bez szacunku.

Kozak i nowy autorski sklepik

Najlepiej się zgubić, nawet we własnym mieście. Zazwyczaj sprzyjają temu „dodatkowe” pół godziny, odwołane spotkania. Ja dzięki takiemu odwołanemu wpadłam na nowy autorski sklep z jedzeniem w samym centrum Warszawy.|Najlepiej się zgubić, nawet we własnym mieście. Zazwyczaj sprzyjają temu „dodatkowe” pół godziny, odwołane spotkania. Ja dzięki takiemu odwołanemu wpadłam na nowy autorski sklep z jedzeniem w samym centrum Warszawy.|Najlepiej się zgubić, nawet we własnym mieście. Zazwyczaj sprzyjają temu „dodatkowe” pół godziny, odwołane spotkania. Ja dzięki takiemu odwołanemu wpadłam na nowy autorski sklep z jedzeniem w samym centrum Warszawy.

Kozak je owady

Moje pierwsze spotkanie z jadalnym i przeznaczonym do jedzenia owadem miało miejsce w kuchni mojego brata. W przewróconym słoiczku z IKEA znalazłam dziwne syczące coś, co okazało się być „niedojedzonym” karaczanem, który pozostał po jednej z „uczt” robionych z produktów Fabryki Owadów. Karaczan podobno był chimeryczny, udawał, ze nie zje jabłuszka dopóki się go nie zostawiło z nim sam na sam a wtedy się na nie rzucał. Jak dla mnie – było to nie tyle jedzenie, co raczej idealne zwierzątko domowe dla niektórych znajomych i szczerze zachęcałabym sympatycznych właścicieli Fabryki Owadów do rozważenia tej opcji.

Kozak: co zjeść na Islandii?

– Co do diaska można zjeść na wulkanicznej wyspie?- myślałam wybierając się do Reykyaviku. I kogo do licha zapytać o radę? Odpowiedź okazała się być najprostsza na świecie: facebooka. |- Co do diaska można zjeść na wulkanicznej wyspie?- myślałam wybierając się do Reykyaviku. I kogo do licha zapytać o radę? Odpowiedź okazała się być najprostsza na świecie: facebooka.

Kozak o grzechach otwartej kuchni

Od kiedy w Polsce pojawiły się tzw. „otwarte kuchnie“ – wszyscy się nimi zachwycają. Jeśli restauracja ma otwartą kuchnię to zazwyczaj znaczy, ze jest lepsza, fajniejsza, bardziej ekskluzywna. Ja z otwartymi kuchniami mam jednak pewien problem…

Czarna skrzynka

Fotografia na Planete+ Doc Film Festival

Dziś rusza 10. edycja festiwalu filmów dokumentalnych PLANETE+ DOC. Jedną z sekcji jest ta poświęcona fotografii i fotografom. Przegląd filmów przygotowała Aga Kozak.

Kozak: krytyk przychodzi dwa razy…

Wojtek Nowicki – krytyk kulinarny Gazety Wyborczej w Krakowie a przy okazji świetny pisarz, publicysta, fotograf i kurator, genialny, błyskotliwy malkontent, napisał kiedyś w tekście, ze „krytyk przychodzi dwa razy”. Zwłaszcza do miejsc, gdzie było mu dobrze. A tam proszę Państwa po pozytywnej recenzji często znój, kiła i mogiła. Więc to pewnie i groźba jest…|Wojtek Nowicki – krytyk kulinarny Gazety Wyborczej w Krakowie a przy okazji świetny pisarz, publicysta, fotograf i kurator, genialny, błyskotliwy malkontent, napisał kiedyś w tekście, ze „krytyk przychodzi dwa razy”. Zwłaszcza do miejsc, gdzie było mu dobrze. A tam proszę Państwa po pozytywnej recenzji często znój, kiła i mogiła. Więc to pewnie i groźba jest…|Wojtek Nowicki – krytyk kulinarny Gazety Wyborczej w Krakowie a przy okazji świetny pisarz, publicysta, fotograf i kurator, genialny, błyskotliwy malkontent, napisał kiedyś w tekście, ze „krytyk przychodzi dwa razy”. Zwłaszcza do miejsc, gdzie było mu dobrze. A tam proszę Państwa po pozytywnej recenzji często znój, kiła i mogiła. Więc to pewnie i groźba jest…|Wojtek Nowicki – krytyk kulinarny Gazety Wyborczej w Krakowie a przy okazji świetny pisarz, publicysta, fotograf i kurator, genialny, błyskotliwy malkontent, napisał kiedyś w tekście, ze „krytyk przychodzi dwa razy”. Zwłaszcza do miejsc, gdzie było mu dobrze. A tam proszę Państwa po pozytywnej recenzji często znój, kiła i mogiła. Więc to pewnie i groźba jest…