1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Hugh Grant o roli w serialu "Od nowa"

Hugh Grant o roli w serialu "Od nowa"

Hugh Grant: Lubię grać nieoczywistych facetów. (Fot. Jason Bell, HBO)
Hugh Grant: Lubię grać nieoczywistych facetów. (Fot. Jason Bell, HBO)
Czas mu sprzyja. Prywatnie i zawodowo. Wreszcie, jak sam mówi, nie jest tylko gwiazdą komedii romantycznych, dostaje najciekawsze role w swojej karierze. Do których zalicza się także postać Jonathana Frasera w serialu HBO „Od nowa”.

Nie dziwię się, że zagrałeś w tym serialu. Za kamerą ceniona duńska reżyserka Susanne Bier, w obsadzie między innymi legenda kina Donald Sutherland czy Nicole Kidman, świetna jako twoja żona. Plus naprawdę zakręcona historia.
Tak, chciałem zagrać w filmie reżyserowanym przez Susanne Bier. Lubię kino skandynawskie, a szczególnie scandi noir [lub nordic noir, termin dotyczy nurtu w skandynawskiej literaturze i kinie; to kryminały i thrillery, które łączy zespół cech i wątków – przyp. red.]. Donald Sutherland wniósł na plan nieco psotnego, dziecięcego humoru, który w nim uwielbiam, dzięki niemu często udawało się rozładowywać różne napięcia…

To dlaczego Nicole Kidman musiała cię z początku błagać, żebyś przyjął rolę Jonathana?
Nieprawda. To zwykłe plotki.

Czytałam o tym wielokrotnie w brytyjskiej i amerykańskiej prasie.
Szybko podjąłem decyzję na tak. Co nie znaczy, że nie miałem wątpliwości. Rozmawiałem o nich i z reżyserką, i z Nicole. Bałem się trochę, czy zdołam połączyć rodzinne obowiązki z pracą w telewizyjnym serialu. Poza tym scenariusz był przed przystąpieniem do zdjęć jeszcze wielokrotnie przerabiany. Także my, aktorzy, nie wiedzieliśmy, jak ta historia się zakończy. Bardzo trudno jest pracować nad postacią, jeśli nie wiesz, co czeka ją w finale. Jednocześnie, kiedy czytałem scenariusz, od razu, od pierwszej strony, uderzyło mnie, jak doskonale to jest napisane, jaki pomysłowy jest suspens, wyśmienicie budowane napięcie. Niesamowicie mnie wciągnął. Tak wiele z wątków musimy przyjąć tu na wiarę! Tego, że nasi bohaterowie coś zrobili lub nie, że zachowali się tak, a nie inaczej, bardzo często dowiadujemy się z relacji innych ludzi, nie widzimy na własne oczy. Nie mamy pewności, które z informacji, o jakich niby wiemy, zostały zmyślone. Kolejne warstwy prawdy i fałszu nakładają się na siebie, nie wiadomo, ile w tym wszystkim iluzji, kłamstwa, konfabulacji. Dla aktora taki materiał do zagrania to coś wspaniałego!

Hugh Grant i Nicole Kidman w serialu 'Od nowa' (Fot. materiały prasowe) Hugh Grant i Nicole Kidman w serialu "Od nowa" (Fot. materiały prasowe)

Grasz Jonathana Frasera, cenionego nowojorskiego lekarza, męża Grace, odnoszącej sukcesy terapeutki, ojca nastoletniego Henry’ego. Kiedy matka szkolnego kolegi Henry’ego zostaje brutalnie zamordowana, sprawy się komplikują. Scena po scenie okazuje się, że twój bohater niekoniecznie jest tym, za kogo się podaje. Uważasz Jonathana za nieuleczalnego krętacza? A może potrafisz jakoś usprawiedliwić jego zachowanie?
To dobre pytanie. Zastanawiałem się nad tym długo i w końcu uznałem, że Jonathan jest typem kłamcy, który wierzy w swoje kłamstwa. Nie chcę za wiele zdradzać i psuć widzom zabawy, powiem więc już tylko tyle, że mój bohater wierzy w to, co mówi w danym momencie, i w tym sensie jest szczery, autentyczny, pozostaje sobą.

To prawda, o twojej postaci trudno opowiadać, nie zdradzając zbyt wiele. Zapytam więc o inny wątek – o morderstwo. Mówiłeś, że lubisz kino noir, ale sam grałeś do tej pory przede wszystkim w pogodnych filmach. Wydajesz się sympatycznym facetem i być może dlatego tak świetnie pasujesz do tej nieoczywistej roli.
Myślę, że w każdym człowieku tkwią ciemne siły. Cywilizacja, normy społeczne i kulturowe powstrzymują nas przed drastycznymi czynami.

To dlatego wredne postacie gra się ciekawiej?
Lubię grać nieoczywistych facetów, a czarny, a raczej mroczny charakter nigdy nie jest papierowy, stwarza mi więcej możliwości.

Masz teorię, dlaczego ludzie tak uwielbiają oglądać morderstwa na ekranie? Brutalne kryminały, thrillery, horrory. Nie uważasz, że jest w tym coś niepokojącego?
Nie przeceniałbym negatywnego wpływu kina na naszą psychikę. Według mnie kino raczej pomaga rozładowywać emocje, oswajać leki. Nikt nie zabija z powodu filmu. Szekspir także pokazywał ludzkie okrucieństwo, co nie kłóci się z tym, że jego dramaty są wybitne i ponadczasowe. Filmy Tarantina, Scorsesego – zło jest fascynujące w sztuce. Odwrotnie niż w życiu.

Co ciebie w nim fascynuje?
Trudno mi odpowiadać, bo ostatnio w ogóle nie chodzę do kina ani nie oglądam telewizji. Nie mam na to czasu. Kiedy wracam z planu do domu, muszę zajmować się dziećmi. Bawić się z nimi, kąpać je, kłaść spać. Nie pracuję już tak dużo jak kiedyś. Przestałem rozumieć pracoholików, odkąd pochłania mnie życie rodzinne [śmiech].

„Od nowa” musiało być w takim razie dla ciebie wyzwaniem. Krążą legendy o tym, jak długo kręciliście ten serial.
Tak, to był dość intensywny i wyczerpujący projekt. Kręciliśmy przez prawie sześć miesięcy, nigdy wcześniej mi się coś takiego nie przydarzyło. Nie byłem przyzwyczajony do ciągnącej się aż tak długo pracy na planie. A jednak przez cały ten czas nie opuszczało mnie poczucie, że robimy coś ważnego i wysokiej jakości.

Co ze społecznym wydźwiękiem tej historii? Uważasz, że wyższym klasom społecznym, takim jak zamożne, szanowane małżeństwo Jonathana i Grace, łatwiej uchodzi zamiatanie brudów pod dywan niż tym nieuprzywilejowanym?
To stereotyp. Dziś prawie każdy z nas korzysta z Facebooka. I oto nagle każdemu, bez względu na status społeczny czy majątkowy, w ciągu jednej chwili można wykraść najbardziej wrażliwe lub kompromitujące go dane. W takiej sytuacji nie ochroni cię to, że jesteś bogaty i uprzywilejowany.

W dzisiejszym świecie wystawieni jesteśmy na pokaz. Dziś nikt nie czuje się bezpiecznie, i to nie tylko z powodu pandemii.
Nie mogę cię o to nie zapytać – w wywiadach wielokrotnie podkreślałeś, że aktorstwo coraz bardziej cię przeraża. Że myślisz o tym, czyby nie zerwać z graniem. Właściwie powtarzasz to niemal po każdym swoim filmie. I za każdym razem wracasz jednak na plan. No tak, to obciach [śmiech], wiem. Ale prawda jest taka, że w tej chwili nienawidzę aktorstwa zdecydowanie mniej niż kiedyś.

Co się zmieniło?
Wydaje mi się, że jestem dziś lepszym aktorem niż w przeszłości. Patrząc z perspektywy czasu, przyznaję, że kilka lat zmarnowałem. Niestety. Chociaż z drugiej strony – obecnie czuję się mniej rozczarowany tym, co zrobiłem wcześniej. I ta świadomość mi pomaga. Stałem się bardziej wyrozumiały dla siebie i swoich błędów [śmiech]. Zmieniam się, przechodzę przez różne etapy życia. W wieku 60 lat nie jestem tym samym człowiekiem, którym byłem, mając dwudziestkę czy trzydziestkę. I całe szczęście. Inaczej podchodzę do moich ról, do Jonathana także. Zresztą nie dostałbym takiej roli, gdybym był młodszy.

Zwróciłam uwagę na zbliżenia. W „Od nowa” kamera chętnie pokazuje cię z bardzo, bardzo bliska. Oglądałam to i myślałam, że dla aktora to musi być trudne. Widać przecież każdą zmarszczkę, każde mrugnięcie.
Wielu ludzi w momencie, kiedy obiektyw kamery kieruje się w stronę ich twarzy, wygląda dziwacznie, nienaturalnie, nie mogą pozbyć się świadomości tego, że są rejestrowani. To jest właśnie jeden z najtrudniejszych fragmentów mojej pracy, w ciągu zaledwie kilku sekund musisz skupić na sobie uwagę. Na spojrzeniu, grymasie. Wiem, że niektórzy aktorzy to kochają. Taka na przykład Juliette Binoche jak mało kto potrafi oddać najsubtelniejsze emocje, milcząc. Wyrazem oczu, uśmiechem. Robi to w taki naturalny, niewystudiowany sposób! Tymczasem większość aktorów, w tym także ja, musi nad tym sporo popracować. Żeby zagrać twarzą, trzeba stworzyć sobie w głowie emocjonalną mapę i po niej się poruszać. Mój egzemplarz scenariusza serialu „Od nowa” jest pełen notatek, uwag, myśli, pomysłów do każdej milczącej sceny, zwłaszcza do zbliżeń na twarz. Jeśli tego nie przepracujesz, nie osiągniesz samoświadomości. Od niedawna mam zwyczaj, że przed takimi trudnymi scenami specjalnie wstaję wcześniej rano i biegam. Resetuję myśli, oczyszczam się na przyjęcie tych wszystkich emocji. To bardzo pomaga.

Rozmawiamy w wyjątkowo niepewnych dla branży filmowej czasach. Jak myślisz, w jakim kierunku pójdzie kino? Wyobrażasz sobie świat, w którym wszyscy będziemy oglądać filmy tylko online w domu?
Teraz ludzie boją się chodzić do kin z powodu pandemii, a więc zostają w domach i korzystają z platform VOD. Wiadomo, to jest też tańsze i wygodniejsze, nie trzeba kupować biletów, nie musimy nigdzie się ruszać. Coraz więcej ludzi z branży filmowej robi telewizję. Tak sobie jednak myślę, że za jakiś czas zatęsknimy za wspólnym przeżywaniem emocji w kinie. Przynajmniej niektórzy z nas. 

Hugh Grant, rocznik 1960. Gwiazda takich filmów, jak „Cztery wesela i pogrzeb” czy „Notting Hill”. W 2015 roku po dłuższej przerwie zagrał między innymi w „Boskiej Florence”. Od dwóch lat jest żonaty ze szwedzką producentką Anną Elisabet Eberstein. Mają trójkę dzieci. Grant jest też ojcem dwojga z innego związku.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kultura

Filmy na długi weekend poleca szefowa działu kultury "Zwierciadła"

Kadr z filmu
Kadr z filmu "La Gomera". (Fot. materiały prasowe)
Jakie filmy na długi weekend? Jeśli myślicie o wybraniu się do kina, decyzja może być niełatwa, bo po tygodniach lockdownu namnożyło się nam premier i znakomita większość z nich jest warta zobaczenia. A może by tak spojrzeć na najnowsze kinowe produkcje czysto użytkowo? Czego się dzięki nim dowiecie? Czym was zaskoczą? Jakie drzwi przed wami uchylą? Oto trójka filmów ciekawostek, dzięki którym trochę inaczej spojrzycie na świat.

„Ludzki głos”

Przez ponad 40 lat reżyserowania filmów Pedro Almodovar wyraźnie dał publiczności do zrozumienia, jakie historie i postacie go interesują. Niewielu jest filmowców równie charakterystycznych, o „almodovarowskim klimacie” mówimy, kiedy na ekranie emocje sięgają zenitu, a namiętność uwikłanych w najdziwniejsze uczuciowe układy bohaterów prowadzi ich do niechybnej zguby. Plus wspaniałe kobiece role i dziko kolorowe stylowe wnętrza – oto Almodovar w czystej postaci. W „Ludzkim głosie” nie brakuje żadnego z wyżej wymienionych składników, a jednak to w twórczości reżysera rewolucyjne posunięcie. Po pierwsze Tilda Swinton na ekranie – twórca „Kiki” czy „Wszystkiego o mojej matce” nigdy wcześniej nie nakręcił anglojęzycznego filmu. Celowo nie piszę, że Tilda występuje tu w głównej roli, bo to właściwie filmowy monodram. Występuje tu jeszcze tylko sprzedawca w sklepie z narzędziami, od którego bohaterka grana przez Swinton (kobieta porzucona, na skraju załamania nerwowego) kupuje siekierę, żeby dać upust swojej rozpaczy. I jeszcze długość „Ludzkiego głosu” – pół godziny. Co z pozostałą prawie godziną? Po tym, jak wybrzmi ostatnia scena filmu, w ramach seansu zaglądamy z wizytą do mistrza hiszpańskiego kina i do ikony kina brytyjskiego. Zgodnie z nową pandemiczną tradycją, rozmawiają online, każde od siebie z domu. Chcecie wiedzieć jak mieszka Almodovar, a jak Tilda? Które z nich ma leniwie pozującego do kamery kota, a które psy? Jak się dogadują, jak powstawał film i co jeszcze wspólnie szykują? Wpadajcie do kina na „Ludzki głos”.

Kadr z filmu 'Ludzki głos'. (Fot. materiały prasowe)Kadr z filmu "Ludzki głos". (Fot. materiały prasowe)

„La Gomera”

Kryminalna historia gangsterska, opowiadana po części całkiem serio, po części z przymrużeniem oka. Jej reżyser Corneliu Porumboiu to uznany twórca rumuńskiej Nowej Fali, dotychczas kręcił filmy o i w swojej ojczyźnie, tym razem wziął się za produkcję międzynarodową. Jest tu wszystko, czego można się po tego typu kryminalnej historii spodziewać: skorumpowani policjanci, narkotyki, wielkie pieniądze, bezwzględne czarne charaktery, tajemnicza femme fatale. Ale są tu też wątki, których w takim filmie nie spodziewalibyście się wcale. Skąd w tytule „La Gomera”? To właśnie na tej jednej z Wysp Kanaryjskich gangsterzy mają dobić targu. A cała filmowa intryga opiera się na tutejszym el silbo. Czyli tradycyjnym języku tutejszych mieszkańców – gwizdanym. Na mało zaludnionej, a pokrytej dolinami i wzniesieniami, zamglonej i wietrznej Gomerze powstał system porozumiewania się na odległość inny niż rozpalanie ognisk czy bicie w tam tamy, skuteczniejszy i bardziej dokładny. Gwiżdże się głośno, przeciągle i bardzo melodyjnie. Całe sylaby. Dowolne zdanie, nazwy własne, wszystko. Dziś el silbo kultywuje się jako część tradycji regionu, jest wśród obowiązkowych przedmiotów w szkole. A w filmie „La Gomera” przybyłe z Bukaresztu typy spod ciemnej gwiazdy uczą się go jako szyfru, żeby porozumiewać się między sobą i uniknąć wpadki. Oryginalny pomysł? Tak jak i sam film, który niejednego widza skłoni do wycieczki na nie tak popularną – zupełnie niesłusznie – kanaryjską Gomerę.

Kadr z filmu 'La Gomera'. (Fot. materiały prasowe)Kadr z filmu "La Gomera". (Fot. materiały prasowe)

„Ojciec”

O tym filmie wiele mówi się w kontekście rewelacyjnej roli Anthony’ego Hopkinsa i Olivii Coleman i rzeczywiście oboje są świetni. A już szczególnie wznoszący się na wyżyny aktorstwa Hopkins: jeśli wydawało wam się, że znacie wszystkie jego genialne zagrania, możecie wyjść z kina zaskoczeni. Ta rola ma tym większy ciężar, że jest niezwykle osobista, Hopkins gra starszego schorowanego człowieka, w wywiadach sam przyznaje, że czerpał z doświadczeń własnego ojca, ale też oglądając go w tej roli nie sposób oprzeć się wrażeniu, że w jakimś sensie 84-letni brytyjski aktor odgrywa scenariusz, który może przytrafić się także jemu. Jego filmowy imiennik coraz mniej pamięta, coraz częściej mylą mu się fakty, gubi przedmioty, traci orientację. Tak, o starości i demencji opowiadano i w teatrze („Ojciec” to ekranizacja sztuki) i w kinie mnóstwo razy, a jednak ten film zaskakuje. Nakręcono go trochę jak thriller czy kryminał, tak, żeby każdy z nas mógł się wczuć w sytuację głównego bohatera. Razem z nim próbujemy odróżnić prawdę od tego, co tylko się wydaje, rozpoznać, kto jest kim, gdzie się w ogóle znajdujemy. Mieszkanie za każdym razem jest trochę inne, przedmioty zmieniają swoje miejsce. Czy córka Anthony’ego mieszka z mężem czy sama? Komu można ufać? Jaka jest kolejność zdarzeń? Odpowiedzi szukamy aż do finału, kiedy zagadka się rozwiązuje. Genialny pomysł, projekcje „Ojca” powinny być obowiązkowe dla wszystkich , którzy zajmują się bliskimi zmagającymi się z demencją czy chorobą Alzheimera. A właściwie dla każdego z nas, bo to poza wszystkim także po prostu film o byciu z drugim człowiekiem, wspieraniu go, nawet jeśli zupełnie nie rozumiemy jego zachowania.

Kadr z filmu 'Ojciec'. (Fot. materiały prasowe)Kadr z filmu "Ojciec". (Fot. materiały prasowe)

  1. Kultura

Kino noir – zestawienie najlepszych filmów

„Asfaltowa dżungla” w reżyserii Johna Hustona to jeden z najważniejszych filmów noir. W roli Angeli Phinlay wystąpiła znakomita Marilyn Monroe. (Fot. Image Capital Pictures/Film Stills/Forum)
„Asfaltowa dżungla” w reżyserii Johna Hustona to jeden z najważniejszych filmów noir. W roli Angeli Phinlay wystąpiła znakomita Marilyn Monroe. (Fot. Image Capital Pictures/Film Stills/Forum)
"Wielki sen" z Humphreyem Bogartem, "Gilda" z Ritą Hayworth, "As w potrzasku" z Kirkiem Douglasem, czy "Proszę nie pukać" z Marilyn Monroe to kultowe filmy, które zna prawie każdy. Reprezentują one tzw. kino noir - gatunek, w którym królują czarno-białe kadry, najczęstszym tematem jest zbrodnia, a głównym bohaterem prywatny detektyw z piękną kobietą u swego boku. Zapraszamy na nasz przegląd najlepszych filmów noir.

Kino noir to popularny w latach 40. i 50. XX wieku gatunek w kinie amerykańskim, którego powstanie ściśle wiązało się z atmosferą pesymizmu i niepokoju, jaka zapanowała w Stanach Zjednoczonych wraz z wybuchem II wojny światowej. Sam termin wywodzi się natomiast z francuskiego filmoznawstwa, a po raz pierwszy użyty został w 1946 roku przez krytyka Nino Franka. Historie tzw. „czarnej serii” opierano głównie na klasycznych amerykańskich powieściach kryminalnych. Najczęściej pokazywały one niewyjaśnione zbrodnie, jednak bez moralizowania, happy endów i jasnego podziału na dobro i zło. Głównymi bohaterami zwykle byli prywatni detektywi, przeciętniacy przypadkowo wplątani w świat przestępczy oraz tzw. kobiety fatalne, czyli femme fatale. Najczęściej wybieraną lokacją było natomiast miasto, którego mroczny klimat uzyskiwano za sprawą charakterystycznych środków wizualnych: wyrazistych cieni, mocnych kontrastów i agresywnego montażu.

Najbardziej znanym aktorem kina noir był Humphrey Bogart. Wykształcił on charakterystyczny typ męskiego bohatera – prywatnego detektywa lub przestępcy, cynicznego ironisty i zatroskanego twardziela w prochowcu i z papierosem. Wraz ze swoją żoną Lauren Bacall, która partnerowała mu m.in. w „Wielkim śnie” oraz „Mrocznym przejściu” tworzyli najpopularniejszą parę kina noir, podobnie jak Adrian Ladd oraz Veronica Lake („Pistolet do wynajęcia”, „Błękitna dalia”). Ikoną gatunku stała się również Rita Hayworth („Gilda”, „Dama z Szanghaju”) oraz Jane Greer, kultowa odtwórczyni ról kobiet fatalnych. Innymi znaczącymi aktorami kina noir byli też m.in. James Cagney, Richard Conte, Richard Widmark oraz Robert Mitchum. Do najpopularniejszych filmów noir możemy zaliczyć:

„Sokół maltański” (1941)

Pierwszym w historii filmem noir był „Sokół maltański” w reżyserii debiutującego wówczas Johna Hustona. Grupa podejrzanych osobników nie cofnie się przed niczym, aby zdobyć drogocenny skarb - wysadzoną klejnotami statuetkę sokoła. Detektyw Sam Spade (w tej roli znakomity Humphrey Bogart) za wszelka cenę pragnie dowiedzieć się, dlaczego tak bardzo zależy im na jej zdobyciu - i kto stoi za zamordowaniem jego partnera. W pozostałych rolach wystąpili m.in. Jerome Cowan, Mary Astor oraz nominowany do Oscara Sydney Greenstreet.

Kadr z filmu „Sokół maltański”. (Fot.  Film Stills/Forum)Kadr z filmu „Sokół maltański”. (Fot. Film Stills/Forum)

„Gilda” (1946)

„Gilda” Charlesa Vidora to jeden z najsłynniejszych filmów w dorobku aktorskim Rity Hayworth. Jego akcja toczy się w Buenos Aires, a głównym bohaterem jest nałogowy hazardzista Johnny Farrell (Glenn Ford), który zatrudnia się w jednym z tamtejszych kasyn. Wszystko komplikuje się, gdy żona przełożonego, piękna Gilda, okazuje się być dawną kochanką Johnny'ego. Produkcję krytykowano za prowincjonalność, utrwalanie szkodliwych stereotypów, a nawet przesadne epatowanie seksualnością Hayworth. Mimo to, film odniósł wielki sukces, a dziś zaliczany jest do klasyki amerykańskiego kina.

Kadr z filmu „Gilda”. (Fot. Columbia Pictures/Entertainment Pictures/Forum)Kadr z filmu „Gilda”. (Fot. Columbia Pictures/Entertainment Pictures/Forum)

„Wielki sen” (1946)

Filmowa ekranizacja powieści Raymonda Chandlera „Wielki sen” to klasyk nie tylko kina noir, ale również kina detektywistycznego. Tytuł został dodany do National Film Registry, a także znajduje się na liście arcydzieł magazynu „Empire”. Prywatny detektyw Philip Marlowe zostaje wynajęty przez generała Sternwooda, aby rozwikłać sprawę szantażowania jego córki Carmen, która popadła w długi u księgarza Arthura Geigera. Na pozór rutynowa sprawa prowadzi bohatera do mrocznego półświatka Los Angeles pełnego gangsterów, morderców i zepsutych bogaczy. W rolach głównych wystąpili wspomniani wcześniej Humphrey Bogart i Lauren Bacall.

Kadr z filmu „Wielki sen”. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum)Kadr z filmu „Wielki sen”. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum)

„Pocałunek śmierci” (1947)

„Pocałunek śmierci” Henry’ego Hathawaya to kolejny klasyczny obraz kina noir. Po nieudanym napadzie na jubilera złodziej zostaje schwytany i odmawia wydania swoich wspólników. Bohater zmienia jednak zdanie, gdy dowiaduje się, że jego żona popełniła samobójstwo. Film był również bardzo udanym debiutem aktorskim Richarda Widmarka, który za drugoplanową rolę psychopatycznego zabójcy otrzymał Złoty Glob oraz nominację do Oscara. Krytycy byli zgodni: aktor stworzył „błyskotliwą kreację, która utrwaliła jego image na wiele lat”.

Kadr z filmu „Pocałunek śmierci”. (Fot. BEW Photo)Kadr z filmu „Pocałunek śmierci”. (Fot. BEW Photo)

„Dama z Szanghaju” (1947)

Kultowa „Dama z Szanghaju” z Orsonem Wellesem po obu stronach kamery opowiada historię marynarza Mike'a O'Hary, który dołącza do rejsu z państwem Bannister, a tym samym zostaje wplątany w morderczą intrygę. Film zaczyna się, gdy Elsa Bannister (Rita Hayworth) zostaje napadnięta przez młodych złodziejaszków podczas spaceru w parku. Gdy pomocy udziela jej Mike, ta proponuje mu, aby zaciągnął się na jacht jej męża. Problem w tym, że na pokładzie przebywa także detektyw Sidney Broome i Grisby, który proponuje O'Harze 5000 dolców za sfingowanie własnej śmierci...

Kadr z filmu „Dama z Szanghaju”. (Fot. Columbia Pictures/Entertainment Pictures/Forum)Kadr z filmu „Dama z Szanghaju”. (Fot. Columbia Pictures/Entertainment Pictures/Forum)

„Asfaltowa dżungla” (1950)

Gangsterski klasyk kina noir „Asfaltowa dżungla” polecali niegdyś w kultowym cyklu „Perły z lamusa” Tomasz Raczek i Zygmunt Kałużyński - to chyba najlepsza rekomendacja. Pewien złodziej po wyjściu z więzienia decyduje się na ostatni skok w swej karierze, chcąc ukraść dużą ilość drogocennej biżuterii. W tym celu opracowuje perfekcyjny plan i kompletuje ekipę mającą dokonać rabunku. Jego wspólnicy to kierowca, włamywacz i zabójca, a całe „przedsięwzięcie” ma sfinansować pewien adwokat-bankrut. Wkrótce gangsterzy wpadają jednak w poważne tarapaty. Film wyróżniono m.in. nagrodą na Festiwalu w Wenecji i 4 nominacjami do Oscara.

Kadr z filmu „Asfaltowa dżungla”. (Fot. Mondadori Collection/Universal Images Group/Forum)Kadr z filmu „Asfaltowa dżungla”. (Fot. Mondadori Collection/Universal Images Group/Forum)

”Bulwar zachodzącego słońca” (1950)

Zawierający elementy dramatu, horroru i komedii „Bulwar zachodzącego słońca” Billy'ego Wildera to prawdziwa klasyka gatunku. Film przedstawia historię wygasłej gwiazdy kina niemego, która próbując wrócić na ekran, wiąże się z młodym scenarzystą. Gdy mężczyzna postanawia zakończyć związek, kobieta popada w szaleństwo. Strzela do ukochanego, a moment przybycia policji wykorzystuje jako okazję do swego ostatniego aktorskiego występu. Dogłębnie penetrujący świat show biznesu obraz spodobał się nie tylko widzom, ale również krytyce, o czym najlepiej świadczy 11 nominacji do Oscara oraz 3 statuetki.

Kadr z filmu „Bulwar zachodzącego słońca”. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum)Kadr z filmu „Bulwar zachodzącego słońca”. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum)

„Nieznajomi z pociągu” (1951)

Oparty na powieści Patricii Highsmith film „Nieznajomi z pociągu” to wciągająca historia, która wgniecie was w fotel. Podczas podróży pociągiem główni bohaterowie, Guy Haines (Farley Granger) i Bruno Anthony (Robert Walker), rozmawiają o pomyśle na zbrodnię doskonałą: jeden zabija wskazaną przez swego wspólnika ofiarę, po czym drugi rewanżuje się podobnie, dzięki czemu nie sposób powiązać zamordowanych ze sprawcami. Po chwili zawierają umowę: żona Guya „w zamian” za ojca Brunona. Film wyreżyserował i wyprodukował mistrz suspensu Alfred Hitchcock.

Kadr z filmu „Nieznajomi z pociągu”. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum)Kadr z filmu „Nieznajomi z pociągu”. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum)

„As w potrzasku” (1951)

Fabuła filmu „As w potrzasku” z legendą kina Kirkiem Douglasem w roli głównej powstała na podstawie dwóch autentycznych wydarzeń. Głównym bohaterem jest tu arogancki reporter, który zostaje zatrudniony w niewielkiej redakcji. Kiedy dowiaduje się o wypadku wewnątrz pobliskiej kopalni, postanawia wykorzystać go do własnych celów. Wyreżyserowany, wyprodukowany i napisany przez Billy'ego Wildera obraz zapewnia widzom całą gamę emocji, trzymając w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty. W pozostałych rolach wystąpili m.in. Jan Sterling, Robert Arthur, Porter Hall i Frank Cady.

Kadr z filmu „As w potrzasku”. (Fot. Collection CSFF/Rue des Archives/Forum)Kadr z filmu „As w potrzasku”. (Fot. Collection CSFF/Rue des Archives/Forum)

„Proszę nie pukać” (1952)

Dramat „Proszę nie pukać” oparty na powieści Charlotte Armstrong przedstawia historię Nell Forbes, która po nieudanej próbie samobójczej trafia do szpitala psychiatrycznego. Niedługo po jego opuszczeniu zostaje zatrudniona jako opiekunka do dziecka przez bogate małżeństwo. Rodzina nie zna jednak przeszłości kobiety, która początkowo nie wzbudza niepokoju swoim zachowaniem, lecz w pewnym momencie zaczyna zagrażać nie tylko sobie, ale też swojej podopiecznej. W rolę Nell wcieliła się Marilyn Monroe - była to pierwsza dramatyczna, i zarazem pierwszoplanowa kreacja aktorki.

Kadr z filmu „Proszę nie pukać”. (Fot. BEW Photo)Kadr z filmu „Proszę nie pukać”. (Fot. BEW Photo)

  1. Kultura

Hipnotyzujący, magiczny, iskrzący dowcipem – „Śniegu już nigdy nie będzie” w kinach od 4 czerwca

Kadr z filmu
Kadr z filmu "Śniegu już nigdy nie będzie". Na zdjęciu Alec Utgoff. (Fot. materiały prasowe)
„Śniegu już nigdy nie będzie” Małgorzaty Szumowskiej i Michała Englerta to jeden z najbardziej wyczekiwanych tytułów roku. Prezentowany na międzynarodowych festiwalach film zdążył zachwycić już polskie i międzynarodowe media. Satyryczna opowieść na pograniczu magii i realizmu zabiera widza w wyjątkową podróż w głąb samego siebie.

„Tytułowy śnieg może się wieloznacznie kojarzyć – chociażby ze śmiertelnym żywiołem albo poczuciem bezpieczeństwa, baśniowym powrotem do krainy dzieciństwa. Choć dziś zapewne najbardziej kojarzy się ze zniszczeniem, jakie człowiek wywołał w eko klimacie ziemi, doprowadzając do zmian, przez które śnieg widuje się coraz rzadziej. Bohaterowie naszego filmu, w większości skupieni na własnym, małym, wygodnym świecie, zbyt dużo o tym nie rozmyślają, jednak nie wiedząc czemu zmagają się z poczuciem jakiejś wewnętrznej, duchowej pustki i niezrozumiała tęsknotą za czymś nieokreślonym. Są to różne tęsknoty, za bliskością, dotykiem, seksem, zrozumieniem, wolnością. Są bogaci, syci od strony materialnej, ale głodni duchowo, choć w sposób zupełnie nieuświadomiony. Ich fantazje ogniskują się w jednym – obcym przybyszu, w którym przeglądają się jak w lustrze. On przynosi im wytchnienie. Trudno powiedzieć czy to iluzoryczne, czy prawdziwe doświadczenie, tak jak trudno czasem odróżnić nam własną projekcję od rzeczywistości. Czy magiczny las, do którego przenosi ich przybysz, jest tylko wytworem ich lęków i pragnień, czy istnieje naprawdę. Film nasz, mamy nadzieję, skrywa jakąś tajemnicę, chcieliśmy pobudzić widzów do głębszej refleksji na temat kondycji współczesnego Europejczyka. Zagrać na indywidualnych skojarzeniach, nienachalnie zadać parę pytań, bez tezy i z humorem” – mówią twórcy filmu Małgorzata Szumowska i Michał Englert.

Pewnego mglistego poranka w mieście pojawia się ON – atrakcyjny mężczyzna z prawdziwego, egzotycznego wschodu. Żenia, bo tak brzmi jego imię, ma dar. Jego ręce leczą, a oczy zaglądają w dusze samotnych kobiet. Mężczyzna zatrudnia się jako masażysta na bogatym osiedlu pod miastem. Pracując dla ludzi odgrodzonych murem od „gorszego” świata, poznaje ich historie i osobiste dramaty. Wkrótce niezwykłe zdolności Żeni odmienią życie każdego z nich.

W obsadzie obok Aleca Utgoffa, ukraińsko-angielskiej gwiazdy netflixowego hitu „Stranger Things” i filmu „Mission: Impossible – Rogue Nation”, wystąpiło znakomite grono cenionych polskich aktorek i aktorów: Maja Ostaszewska, Agata Kulesza, Weronika Rosati, Katarzyna Figura, Andrzej Chyra, Łukasz Simlat i Krzysztof Czeczot.

  1. Kultura

Polskie seriale kryminalne – do obejrzenia na Netflix

Bogusław Linda jako podinspektor Marek Kaszowski w serialu
Bogusław Linda jako podinspektor Marek Kaszowski w serialu "Paradoks". (Fot. screen z serialu "Paradoks")
Seriale kryminalne w Polsce cieszą się dwutorową popularnością – widzowie uwielbiają je oglądać, a filmowcy uwielbiają je tworzyć, co zresztą bardzo dobrze im wychodzi. Dla tych, którzy pragną poznać zawiłe historie i mroczne zbrodnie pośród naszych rodzimych krajobrazów, przedstawiamy polskie seriale kryminalne – 8 tytułów dostępnych na platformie Netflix.

”Rojst”

„Rojst” to polski serial kryminalny, z którego wręcz bije ponury, męczący i nad wyraz dojmujący klimat PRL-u, co niewątpliwie jest jego największą zaletą. Na uznanie zasługuje również obsada, a właściwie dwie główne role – genialny aktorski duet – Andrzeja Seweryna jako dziennikarza lokalnej gazety oraz Dawida Ogrodnika w roli początkującego redaktora. „Rojst” rozgrywa się w małym miasteczku w Polsce, w latach 80-tych. Dwóch dziennikarzy ma wątpliwości co do sposobu, w jaki lokalna policja rozwiązuje sprawę morderstwa prostytutki i komunistycznego działacza. Rozpoczynają własne śledztwo – pełne trudnych emocji, zawiłych (a jakże!) historii i zwrotów akcji. Jeszcze w 2021 roku na platformę Netflix ma trafić kontynuacja serialu – „Rojst'97”. Reżyserem obu sezonów jest Jan Holoubek.

„W głębi lasu”

„W głębi lasu” był drugim, po „1983” Agnieszki Holland, polskim serialem oryginalnym na platformie Netflix. Jego fabuła obejmuje dwa wymiary czasowe: rok 1994 oraz 2019. Opowieść w zaskakujący sposób przedstawia losy warszawskiego prokuratora, Pawła Kopińskiego (w tej roli Grzegorz Damięcki), który mimo upływu lat nie potrafi otrząsnąć się po stracie ukochanej siostry, zaginionej w niewyjaśnionych okolicznościach podczas obozu letniego. Niespodziewane odnalezienie ciała, którego śmierć zdaje się powiązana ze zniknięciem dziewczyny, może w końcu doprowadzić do przełomu w śledztwie. Nadzieję na rozwiązanie sprawy przyćmiewają jednak głęboko skrywane rodzinne tajemnice. „W głębi lasu” jest adaptacją bestsellerowego thrillera Harlana Cobena o tym samym tytule.

„Paradoks”

„Paradoks” jest dostępny na platformie „Netflix” od kilku miesięcy i, choć powstał blisko 10 lat temu, wielu widzów twierdzi, że bije nowe polskie seriale kryminalne na głowę. Być może to zasługa jego klimatu, rodem z kultowych polskich filmów kryminalnych, niebanalnej historii i intrygujących postaci, na czele z inspektorem Markiem Kaszowskim, brawurowo zagranym przez Bogusława Lindę. To właśnie wokół jego postaci oraz podkomisarz Joanny Majewskiej (Anna Grycewicz), funkcjonariuszki Biura Służby Wewnętrznej, zbudowana jest cała historia serialu. Majewska zostaje skierowana do zespołu Kaszowskiego, aby przy okazji badania wybranych spraw kryminalnych przeprowadzić śledztwo dotyczące samego inspektora. Każdy odcinek opisuje jedną, tajemniczą sprawę z niedalekiej przeszłości. Relacje dwójki głównych postaci ewoluują na przestrzeni serialu. Początkowo cechuje je wyraźna wzajemna niechęć, z czasem zaczynają nabierać do siebie wzajemnego szacunku, aby wreszcie obdarzyć się zaufaniem, a nawet szczerą, choć wciąż skrywaną sympatią.

„Instynkt”

Polskie serialne kryminalne najczęściej opierają swoje historie na silnej i tajemniczej postaci płci męskiej, w tym serialu jest inaczej. Anna Oster (w tej roli świetna Danuta Stenka) to obdarzona wyjątkową intuicją, tajemnicza pani komisarz z wydziału dochodzeniowo-śledczego stołecznej komendy policji. Wspierana przez swojego partnera, podkomisarza Krzysztofa Tarkowskiego (Szymon Bobrowski), musi wyjaśnić nie tylko zagadki kolejnych zbrodni, ale i intrygującą tajemnicę swojej przeszłości. Mimo doskonałego instynktu i sprawności w rozwiązywaniu kolejnych zagadek, Oster nie potrafi odpowiedzieć na wiele pytań dotyczących własnego życia, a praca w wydziale będzie tym trudniejsza, że z inspektorem Janem Rogożem (Paweł Królikowski) łączy ją tajemnicza przeszłość.

„Znaki”

Małe miasteczko w malowniczych plenerach Gór Sowich i makabryczna zbrodnia, której ofiarą jest młoda kobieta. Tajemniczą i okrutną egzekucją żyją media w całej Polsce. Śledztwo podąża w wielu kierunkach, jednak sprawa nie zostaje rozwiązana. Po latach, w tej samej miejscowości, dochodzi do kolejnej zbrodni. Śledztwo prowadzi komisarz Trela (Andrzej Konopka), który, by dotrzeć do prawdy, musi przełamać zmowę milczenia panującą w miasteczku. I choć fabuła i motyw serialu wydaje się dość powszechny i często wykorzystywany przez polskie seriale kryminalne, „Znaki” całkowicie odbiegają od schematu. Dodajmy do tego piękne zdjęcia krajobrazów Gór Sowich, niezłe dialogi, zupełnie nieoczywiste rozwiązanie zagadki i... wątki mistyczne. „Znaki” to serial, który zdecydowanie warto zobaczyć.

„Ultraviolet”

„Ultraviolet” to polski serial kryminalny inspirowany książką "The Skeleton Crew", autorstwa Deborah Halber. Za jego reżyserię odpowiadają Jan Komasa i Sławomir Fabicki. Główną bohaterką jest trzydziestoletnia Ola Serafin, którą osobiste przejścia zmusiły do opuszczenia Londynu i powrotu do rodzinnej Łodzi, w której staje się świadkiem wypadku. Rozpoczyna się śledztwo. Policja uznaje, że było to samobójstwo. Młoda dziewczyna nie zgadza się z tym i po zamknięciu sprawy przyłącza się do grupy detektywów amatorów, działających pod pseudonimem Ultraviolet. Grupa za pomocą nowoczesnych technologii rozwiązuje zagadki kryminalne, których nie jest w stanie wyjaśnić policja.

„Prokurator”

„Prokurator” to kolejny polski serial kryminalny sprzed lat, który, po ukazaniu się na platformie Netflix, zyskał nowe grono miłośników. Kazimierz Proch (Jacek Koman), tytułowy prokurator, jest człowiekiem doświadczonym, opanowanym, wyznającym zasadę "prawo jest jedno" i nieco staroświeckim. Jego świat to zagadki kryminalne, układanie puzzli, muzyka słuchana na starym walkmanie i wspomnienia z przeszłości, o której stara się zapomnieć, a która dogoni go w najmniej spodziewanym momencie. Jego partnerem jest komisarz Witold Kielak (Wojciech Zieliński) – energiczny i porywczy, niecierpliwy i żywiołowy ekstrawertyk. Razem tworzą duet przeciwieństw, które to doprowadzają ich do rozwiązań nawet najbardziej tajemniczych zabójstw. Współautorem scenariusza „Prokuratora” jest Zygmunt Miłoszewski.

„Zbrodnia”

„Zbrodnia” to z kolei adaptacja dwóch powieści (kolejno dwa sezonu serialu) skandynawskiej pisarki Viveki Sten: „Na spokojnych wodach” oraz „W zamkniętym kręgu”. Wiodący spokojne życie mieszkańcy malowniczego nadbałtyckiego miasteczka są wstrząśnięci, gdy dochodzi tam do serii przerażających zabójstw. Prawniczka, Agnieszka Lubczyńska (Magdalena Boczarska), która wraz z rodziną wypoczywa nad polskim morzem, odkrywa zwłoki topielca. Śledztwo w tej sprawie prowadzi komisarz "z przeszłością", Tomek Nowiński (Wojtek Zieliński), który zna Agnieszkę jeszcze z liceum. Ponowne spotkanie bohaterów po latach i sprawa zagadkowych morderstw spowodują, że ich dotychczasowe życie odmieni się diametralnie. Śledztwo komplikuje się, kiedy policja odnajduje kolejne ofiary. W drugim sezonie podczas corocznych wyścigów konnych, na mecie od postrzału w klatkę piersiową, ginie zwycięzca finałowej gonitwy – prezes znanej trójmiejskiej fundacji i ceniony prawnik. Cień podejrzeń pada na jego najbliższych współpracowników. Śledztwo ponownie trafia w ręce komisarza Tomasza Nowińskiego.

  1. Kultura

„Przyjaciele: Spotkanie po latach” – wszystko, co warto wiedzieć o odcinku specjalnym serialu

W odcinku specjalnym
W odcinku specjalnym "Przyjaciół", odtwórcy głównych ról, czyli Jennifer Aniston, Courteney Cox, Lisa Kudrow, Matt LeBlanc, Matthew Perry i David Schwimmer, po 17 latach wspólnie celebrować będą uwielbiany przez wszystkich serial. (Fot. materiały prasowe HBO)
Na tę wiadomość czekali niemalże wszyscy. Serialowi „Przyjaciele”, czyli Jennifer Aniston, Courteney Cox, Lisa Kudrow, Matt LeBlanc, Matthew Perry i David Schwimmer, po 17 latach wracają do kultowego studia nagrań, aby wspólnie celebrować uwielbiany przez wszystkich serial. Poniżej zdradzamy wszystkie szczegóły dotyczące produkcji.

”Przyjaciele” to jeden z najbardziej cenionych seriali komediowych w historii telewizji. Produkcja, której lata emisji przypadły na lata 1994-2004, stała się prawdziwym fenomenem i zyskała pokaźne grono fanów na całym świecie. Serial docenili jednak nie tylko widzowie, ale też krytycy. „Przyjaciół” nagrodzono bowiem wieloma nagrodami Emmy i Złotym Globem. To inteligentna komedia, która zagląda w serca i umysły grupy przyjaciół mieszkających w Nowym Jorku. W rolach głównych wystąpili Jennifer Aniston (Rachel), Courteney Cox (Monica), Lisa Kudrow (Phoebe), Matt LeBlanc (Joey), Matthew Perry (Chandler) oraz David Schwimmer (Ross). Twórcami serialu są natomiast Marta Kauffman oraz David Crane, którzy wraz z Kevinem Brightem pełnili także obowiązki producentów wykonawczych. Łącznie powstało dziesięć sezonów, czyli 236 odcinków.

Od momentu zakończenia emisji „Przyjaciół” w 2004 roku, w mediach co chwilę krążyły plotki na temat kontynuacji serialu, o czym marzyła zdecydowana większość jego fanów. Sami twórcy jednak milczeli jak zaklęci, a odtwórcy głównych ról wielokrotnie podkreślali, że pomimo miłych wspomnień związanych z produkcją i ogromnego sentymentu nie zamierzają wracać na plan zdjęciowy. Na przeciw oczekiwaniom widzów na całym świecie, wyszła w końcu stacja HBO, która w lutym ubiegłego roku ogłosiła w oficjalnym komunikacie prasowym, że pracuje nad długo wyczekiwanym wielkim powrotem serialu. Początkowo owiany tajemnicą projekt miał zadebiutować na nowo powstałej platformie HBO Max w 2020 roku. Wiadomo było jedynie, że ma być to wspominkowy odcinek specjalny. Całe przedsięwzięcie wstrzymała jednak pandemia koronawirusa, a premierę przesunięto na maj 2021 roku. Później etapami odkrywano kolejne karty.

Dziś wiemy już, że serialowi „Przyjaciele”, czyli Jennifer Aniston, Courteney Cox, Lisa Kudrow, Matt LeBlanc, Matthew Perry i David Schwimmer, po 17 latach powrócą do studia nagrań Warner Bros w Burbank, aby wspólnie celebrować uwielbiany przez wszystkich serial. Nagrany przy udziale publiczności odcinek specjalny zatytułowany „Przyjaciele: Spotkanie po latach” będzie pewnego rodzaju podróżą sentymentalną, w której aktorzy odwiedzą plan, ponownie odegrają kultowe sceny, sprawdzą własną wiedzę na temat serialu i powspominają dawne czasy. W programie pojawi się również wielu wyjątkowych gości, m.in. David Beckham, Justin Bieber, James Corden, Cindy Crawford, Cara Delevingne, Lady Gaga, a także aktorzy znani z ról drugoplanowych i epizodycznych: Tom Selleck (Richard), James Michael Tyler (Gunter), Maggie Wheeler (Janice) oraz Reese Witherspoon (Jill). Liczymy na dobrą zabawę i masę wzruszeń.

Odcinek specjalny będzie dostępny również dla rodzimej widowni. Polska premiera programu odbędzie się w HBO GO równolegle z premierą amerykańską, czyli 27 maja. Na platformie dostępne są również wszystkie odcinki serialu.