1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Carlos Ruiz Zafón: "Zazdroszczę umiejętności zapominania"

Carlos Ruiz Zafón: "Zazdroszczę umiejętności zapominania"

Carlos Ruiz Zafón. Jego powieść „Cień wiatru” została przetłumaczona na ponad 30 języków, opublikowana w 45 krajach i sprzedana w ponad 14 milionach egzemplarzy.
 (Fot. materiały prasowe)
Carlos Ruiz Zafón. Jego powieść „Cień wiatru” została przetłumaczona na ponad 30 języków, opublikowana w 45 krajach i sprzedana w ponad 14 milionach egzemplarzy. (Fot. materiały prasowe)
Swoim powieścią „Cień wiatru” oczarował cały świat. Książka ta stała się fenomenem współczesnej literatury i została sprzedana w ponad 14 milionach egzemplarzy. Carlos Ruiz Zafón zmarł przedwcześnie w zeszłym roku. Niebawem ukaże się jego ostatnia książka „Miasto z mgły”.

Fragment opowiadania "Blanca i Pożegnanie" z książki Carlosa Ruiza Zafona "Miasto z mgły", Wydawnictwo MUZA S.A., premiera: 5 maja

Zazdroszczę i zawsze będę zazdrościć owej niezwykłej umiejętności zapominania, którą obdarzeni są niektórzy szczęśliwcy. Dla nich przeszłość jest jak sezonowe ubranie albo jak stare buty, które wystarczy schować gdzieś głęboko w szafie i uznać, że już się nie nadają do jakichkolwiek wycieczek w przeszłość. Bo ja na swoje nieszczęście wszystko zachowywałem w pamięci i wszystko zachowywało w swojej pamięci mnie. Pamiętam wczesne dzieciństwo spędzone o chłodzie i głodzie, pełne samotności i martwej pustki, i siebie wpatrującego się w szarość kolejnych dni. I pamiętam czarne lustro zaćmiewające złym urokiem spojrzenie mego ojca. Nie pamiętam za to żadnego z bliskich kolegów. Mogę oczywiście przywołać w myślach twarze dzieciaków z mojej dzielnicy, z którymi bawiłem się albo tłukłem, ale żadnej z nich nie pragnę odzyskać z krainy obojętności. Żadnej prócz twarzy Blanki. Blanca była o parę lat starsza ode mnie. Poznałem ją w kwietniowy dzień, tuż przy bramie mojego domu, kiedy szła, trzymając się ręki panny służącej, która kierowała się ku małemu antykwariatowi naprzeciwko budynku sali koncertowej. Traf chciał, że antykwariat tego dnia czynny był dopiero od godziny dwunastej, one zaś zjawiły się pół godziny wcześniej i teraz musiały jakoś przeczekać tych trzydzieści minut, podczas których miał zostać naznaczony mój los, czego zresztą nie przeczuwałem w najmniejszym nawet stopniu. Jeśli o mnie chodzi, nigdy nie ośmieliłbym się do Blanki odezwać. Strój, zapach i wielkopańska prezencja panienki z bogatego domu, odzianej w jedwabie i tiule, nie pozostawiały wątpliwości, że ta istota nie należy do mojego świata, a ja jestem dla niej z zupełnie innej planety. Dzieliło nas zaledwie kilka metrów ulicy, ale całe kilometry niewidzialnych norm, zasad i praw. Mogłem tylko patrzeć na nią, tak jak się patrzy z podziwem, bałwochwalstwem niemal, na przedmioty wystawione w witrynach sklepów, do których drzwi zdają się stać otworem, ale człowiek dobrze wie, że nigdy nie przekroczy ich progu. Często myślałem, że gdyby nie stanowczość mojego ojca w sprawach higieny, Blanca nigdy nie zwróciłaby na mnie uwagi. Mój ojciec uważał, że w czasie wojny napatrzył się na parchów aż nadto, i choć byliśmy biedni jak myszy kościelne, od małego przyzwyczajał mnie, bym nie dąsał się na lodowatą wodę ciurkającą, a i to nie zawsze, z kranu nad umywalką i zaprzyjaźnił się z kostkami mydła, które cuchnęło chlorem, ale usuwało każdy brud, łącznie z wyrzutami sumienia. W ten właśnie sposób, liczący sobie dokładnie lat osiem sługa uniżony David Martin, schludny chudopachołek w przyszłości aspirujący do roli trzeciorzędnego literata, zebrał się na odwagę, by nie uciec wzrokiem w bok, kiedy ta laleczka z dobrej rodziny utkwiła we mnie swe oczy i uśmiechnęła się nieśmiało. Ojciec powtarzał mi nieustannie, że należy zawsze ludziom odpłacać taką samą monetą. Odnosiło się to co prawda do mordobicia i tym podobnych afrontów, niemniej postanowiłem być wierny jego naukom i odpowiedzieć uśmiechem na uśmiech, a do uśmiechu dodać lekkie skinienie głową. To ona wolno podeszła do mnie i przyglądając mi się bacznie, zrobiła coś, czego nikt nigdy przedtem wobec mnie nie uczynił – wyciągnęła do mnie rękę. – Mam na imię Blanca – powiedziała. Blanca, z wyrazem znudzenia na twarzy, trzymała dłoń lekko zgiętą niczym paryska młoda dama albo panienki w komediach salonowych. Nie miałem najmniejszego pojęcia, że powinienem był natychmiast skłonić się i nachylony delikatnie musnąć wargami tę wyciągniętą dłoń. Nie doczekawszy się, Blanca cofnęła rękę i zmarszczyła brew. – Ja jestem David. – Zawsze jesteś tak źle wychowany? Zacząłem szukać jakiegoś elokwentnego wyjścia, by zatrzeć nieco moje nieokrzesanie popisem błyskotliwości i polotu, który uratowałby mój wizerunek, kiedy podeszła do nas panna służąca z wyrazem niedowierzania na twarzy i spojrzała na mnie jak na wściekłego psa szwendającego się po ulicy. Była to młoda kobieta, nazbyt poważna jak na swój wiek, o przepaścistych czarnych oczach, w których trudno było uświadczyć choćby odrobiny sympatii względem mej osoby. Ujęła Blancę za ramię i odciągnęła ode mnie. – A z kim to panienka Blanca rozmawia? Panienka wie przecież, że ojciec panienki nie lubi, by panienka rozmawiała z obcymi ludźmi. – To nie jest obcy człowiek, Antonio. To mój przyjaciel David. Mój ojciec go zna. Zatkało mnie. Służąca bacznie mi się przyglądała. – David jak? – David Martín, proszę pani. Sługa uniżony. – Antonii nikt nie usługuje, Davidzie. To ona służy nam. Nieprawdaż, Antonio? To była chwila zaledwie i nikt nie mógł tego zauważyć poza mną, bo ciągle czujnie się jej przyglądałem. Antonia wpierw obrzuciła Blancę krótkim mrocznym spojrzeniem pełnym jadowitej nienawiści, które zmroziło mnie całkowicie, ale w sekundę zgasiła je potulnym uśmiechem, a następnie pokręciła głową, jakby bagatelizując rzecz całą. – Dzieciaki… – bąknęła pod nosem i zawróciła do antykwariatu, w którym już otwierano drzwi. W tym samym momencie Blanca zrobiła taki ruch, jakby chciała usiąść na schodku przy drzwiach. Nawet ja, nieokrzesany żółtodziób, wiedziałem, że jej ubranie żadną miarą nie powinno wejść w kontakt z niezbyt szlachetnymi, pokrytymi pyłem węglowym kamieniami, z których zbudowany był mój dom. Zdjąłem więc szybko swoje połatane paletko i rozłożyłem je przed nią niczym dywanik. Blanca usiadła na najlepszym z mych ubrań i westchnęła, spoglądając na ulicę i spieszących nią przechodniów. Antonia, stojąc jeszcze w drzwiach antykwariatu, nie spuszczała z nas oka, a ja udawałem, że tego nie widzę. – Mieszkasz tu? – zapytała Blanca. Wskazałem sąsiedni dom i przytaknąłem. – Ty też? Blanca spojrzała na mnie, jakby właśnie usłyszała najgłupsze pytanie w swoim krótkim życiu. – A skądże znowu. – Dzielnica ci się nie podoba? – Brzydko pachnie, ciemno tu, zimno, ludzie są brzydcy i straszny tu hałas. Do głowy by mi nie przyszło opisanie mojego dotychczasowego świata tymi słowami, ale niestety nie potrafiłem znaleźć żadnego kontrargumentu. – To po co tu przychodzisz? – Mój tata mieszka niedaleko targowiska Born. Często go odwiedzam, Antonia mnie tu przyprowadza. – A ty gdzie mieszkasz? – W dzielnicy Sarriá, z mamą. Nawet ja, biedak, słyszałem o tej dzielnicy, choć nigdy tam nie byłem. W mojej wyobraźni miejsce to jawiło się jako warowny gród z wielgachnymi domami i lipowymi alejami, z luksusowymi pojazdami, bujnymi ogrodami – świat zaludniony takimi osobami jak ta panieneczka, ale sporo starszymi. Bez wątpienia jej świat był światem pachnącym, świetlistym, owiewanym świeżutką bryzą, a jego mieszkańcy byli wytworni i cisi. – A dlaczego twój tata mieszka tutaj, a nie z wami? Blanca wzruszyła ramionami i spuściła wzrok. Temat ją chyba krępował, więc wolałem go nie drążyć. – To tylko na jakiś czas – powiedziała po chwili. – Niedługo wróci do domu. – Jasne – odparłem ze współczuciem w głosie, nie bardzo wiedząc, o czym właściwie mówimy. Jako przegrany już w chwili urodzenia zawsze skory byłem do namawiania, by pokornie godzić się z losem. – Wiesz co, nasza dzielnica nie jest taka zła, sama zobaczysz. Na Riberze da się żyć, przyzwyczaisz się. – Ale ja nie chcę się przyzwyczaić. Nie podoba mi się ta dzielnica, nie podoba mi się dom, który kupił tata. Nie mam tutaj przyjaciół. Przełknąłem ślinę. – Ja mogę być twoim przyjacielem, o ile tylko zechcesz. – A kim ty jesteś? – Jestem David Martín. – Już to mówiłeś. – Wydaje mi się, że jestem kimś, kto też nie ma przyjaciół. Blanca odwróciła się i spojrzała na mnie z ciekawością i nieufnością zarazem. – Nie lubię bawić się w chowanego ani grać w piłkę nożną – zaznaczyła. – Ja też nie lubię. Blanca uśmiechnęła się i znów wyciągnęła do mnie rękę. Tym razem dołożyłem wszelkich starań, żeby złożyć pocałunek na jej dłoni. – Lubisz baśnie? – spytała. – Najbardziej na świecie. – Znam kilka takich, których nikt nigdy nie czytał – powiedziała. – Mój tata pisze je specjalnie dla mnie. – Ja też piszę baśniowe opowieści. To znaczy wymyślam je sobie, a później uczę się ich na pamięć. Blanca zmarszczyła brwi. – No to opowiedz mi jedną z nich. – Teraz? Zaraz? Blanca przytaknęła i spojrzała na mnie wyzywająco. – Mam nadzieję, że nie będzie o księżniczkach – zagroziła. – Nienawidzę księżniczek. – No cóż, występuje w niej taka jedna księżniczka… Ale jest wredna. Twarz jej się rozpromieniła. – Jak bardzo wredna?

Tego dnia Blanca została moją pierwszą czytelniczką, słuchaczką i publicznością. Opowiedziałem, jak najlepiej umiałem, swoją pierwszą baśń o księżniczkach, czarownikach, o magii, zatrutych pocałunkach w świecie czarów i o ożywionych pałacach, które pełzały po stepach mrocznego świata niby piekielne bestie. Pod koniec opowieści, kiedy bohaterka tonęła w mroźnych wodach czarnego jeziora, trzymając w dłoni przeklętą różę, Blanca, zapomniawszy, że jest panienką z dobrego domu, uroniła łzę i szeptem wyznała, że ta opowieść jest piękna. Tym samym na zawsze przypieczętowała wybór mojej życiowej drogi. Wszystko bym oddał za to, żeby ta chwila trwała wiecznie. Padający na nas cień Antonii przywrócił mnie do szarej rzeczywistości. – Blanco, musimy już iść, ojciec panienki nie lubi, kiedy spóźniamy się na obiad. Służąca odciągnęła Blancę i kiedy prowadziła ją w dół ulicy, ja odprowadzałem ją wzrokiem, póki całkiem nie zniknęła mi z oczu, a ona na krótko przedtem pomachała mi ręką na pożegnanie. Podniosłem swoje paletko i założyłem je, czując ogarniające mnie ciepło i zapach Blanki. Uśmiechnąłem się w myślach, bo dotarło do mnie, że może i na krótko, ale po raz pierwszy w życiu byłem szczęśliwy i że skoro raz poczułem smak tej trucizny, moje życie nigdy już nie będzie takie samo. Gdy wieczorem jedliśmy zupę z pajdą chleba, ojciec przyglądał mi się bacznie. – Dziwnie inaczej wyglądasz. Coś się stało? – Nie, ojcze. Położyłem się wcześnie, żeby uciec przed dołującymi nastrojami ojca. Wyciągnąłem się w ciemnościach na łóżku, rozmyślając o Blance, o opowieściach, jakie miałem zamiar dla niej wymyślić, ale zdałem sobie w pewnym momencie sprawę, że nie mam pojęcia, gdzie mieszka ani kiedy znów będę mógł ją spotkać, i czy w ogóle taka sposobność się nadarzy. Przez następne dni szukałem Blanki. Po obiedzie, gdy mój ojciec udawał się na drzemkę albo zamykał się w pokoju, by odgrodzić się od świata i siebie samego, ja wychodziłem i ruszałem w dół dzielnicy, a potem kręciłem się po wąskich i ciemnych uliczkach otaczających aleję Born z nadzieją, że spotkam tam Blancę albo jej groźną pannę służącą. Na pamięć znałem już wszystkie zaułki, każdy cień tego labiryntu, którego ściany zdawały się napierać na siebie, zbiegać, jakby chciały się zewrzeć w plątaninę tuneli. Stare szlaki średniowiecznych cechów kreśliły siatkę korytarzy, które brały swój początek przy bazylice Santa María del Mar, by później rozwidlać się i ponownie schodzić, rozgałęziać i przecinać, tworząc splot pasaży, łuków i niemożliwych zakrętów, do których światło słoneczne docierało za dnia ledwie przez kilka minut. Skrzyżowania sygnalizowały gargulce i reliefy, tam gdzie stare pałace w ruinie sąsiadowały z budynkami wyrastającymi jeden na drugim niczym napierające na siebie skały. Wyczerpany wracałem o zmierzchu do domu, w tym samym czasie, kiedy mój ojciec się budził. Szóstego dnia, gdy już skłonny byłem uznać, że spotkanie z Blancą po prostu mi się przyśniło, poszedłem ulicą Mirallers w kierunku bocznego wejścia do bazyliki Santa María del Mar. Gęsta mgła spowiła miasto i snuła się nad brukiem ulic niczym białawy welon. Drzwi do kościoła były otwarte. W nich właśnie spostrzegłem zarys kobiecej sylwetki, a obok niej dziewczęcej postaci. Obie ubrane były w białe suknie, które chwilę później mgła przywłaszczyła sobie i przesłoniła. Pobiegłem w tamtą stronę i wpadłem do bazyliki. Prąd powietrza wciągał mgłę do wnętrza kościoła i widmowa smuga batystu płynęła nad ławkami nawy głównej rozświetlana płomykami świec. Zobaczyłem Antonię, pannę służącą klęczącą przy jednym z konfesjonałów w błagalnej i pełnej skruchy pozie. Nie miałem wątpliwości, że spowiedź tej harpii spowijały gęste opary smoły. Blanca siedziała w jednej z ław, machając nogami i błądząc oczyma po ołtarzu. Gdy podszedłem do ławy z drugiej strony, Blanca się odwróciła. Ujrzała mnie i jej twarz się rozjaśniła. Uśmiechnęła się i w jednej chwili uleciały mi z pamięci wszystkie te ponure dni, podczas których usiłowałem ją odnaleźć. Usiadłem obok niej. – Co ty tutaj robisz? – spytała. – Przyszedłem na mszę – wymyśliłem na chybcika. – O tej porze nie ma mszy – zaśmiała się. Nie chciałem jej okłamywać, więc spuściłem wzrok. Obyło się bez słów. – Ja też stęskniłam się za tobą – wyznała. – Myślałam, że o mnie zapomniałeś. Pokręciłem głową. Atmosfera szeptów i mgieł dodała mi skrzydeł, więc zebrałem się na odwagę, by głośno wypowiedzieć jedno z tych wyznań, które układałem w swych opowieściach pełnych magii i bohaterstwa. – To niemożliwe, bym mógł cię zapomnieć. Te słowa brzmiały pewnie niepoważnie i komicznie, tym bardziej w ustach ośmioletniego chłopaka, który być może nawet nie wiedział, co mówi, ale powiedziałem to, co czułem. Blanca spojrzała na mnie z dziwnym smutkiem, niepojętym zupełnie w tych dziewczęcych oczach, i mocno ścisnęła moją dłoń. – Przyrzeknij, że nigdy o mnie nie zapomnisz. Antonia, panna służąca, najwyraźniej wolna już od grzechu wszelakiego i gotowa do recydywy, stanęła przy naszej ławie, spoglądając na nas z nieukrywaną niechęcią. – Proszę panienki? Blanca ciągle patrzyła mi w oczy. – Przyrzeknij. – Przyrzekam. I znowu panna służąca zabrała mi moją jedyną przyja­ciółkę. Patrzyłem, jak oddalają się główną nawą bazyliki i znikają w drzwiach wychodzących na aleję Born. Tym razem jednak moją melancholię osładzała szczypta przebiegłości. Coś mi mówiło, że panna służąca jest wrażliwego sumienia, co zmusza ją, celem jego podreperowania, do częstych wizyt w konfesjonale. Dzwony bazyliki wybiły czwartą, a w mojej głowie zaczął kiełkować pewien plan. Od tego dnia codziennie za piętnaście czwarta stawiałem się w kościele Santa María del Mar i siadałem w jednej z ław nieopodal konfesjonałów. Minęło zaledwie kilka dni, gdy znów zobaczyłem je obie. Odczekałem chwilę, by służąca uklękła przy konfesjonale, i podszedłem do Blanki. – Co drugi dzień o czwartej – przekazała mi szeptem informację. Nie chciałem tracić ani chwili, więc ująłem jej dłoń i ruszyliśmy na spacer po bazylice. Przygotowałem dla niej opowieść, która toczyła się właśnie tu, wśród tych kolumn i kaplic, i kończyła się walką pomiędzy złym duchem z popiołu i krwi a bohaterskim rycerzem, odbywającą się w krypcie pod ołtarzem. Miał to być pierwszy odcinek tasiemcowej powieści pod tytułem Widma katedry pełnej przygód, strachów i romansów, w każdym najdrobniejszym szczególe wymyślonej dla Blanki. To dzieło w swym debiutanckim zadufaniu uznawałem za szczytowe osiągnięcie literackie. Ostatnie zdania odcinka udało mi się wypowiedzieć, kiedy dochodziliśmy już do konfesjonału, od którego służąca właśnie wstawała. Tym razem mnie nie zauważyła, zdążyłem bowiem schować się za kolumną. Przez dwa tygodnie co drugi dzień spotykałem się z Blancą w bazylice. Dzieliliśmy się przeróżnymi historiami, zwierzaliśmy się sobie z dziecięcych marzeń, podczas gdy służąca katowała księdza drobiazgowym wyliczaniem swoich grzechów.

Carlos Ruiz Zafón. 'Miasto z mgły', Wydawnictwo: MUZA S.A. Carlos Ruiz Zafón. "Miasto z mgły", Wydawnictwo: MUZA S.A.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kultura

Książki miesiąca [czerwiec]

Spośród wielu nowości książkowych, wybraliśmy 4 tytuły warte uwagi. (Fot. iStock)
Spośród wielu nowości książkowych, wybraliśmy 4 tytuły warte uwagi. (Fot. iStock)
Sezon urlopowy właśnie się zaczyna, a wakacje bez dobrej książki się nie liczą! Spośród wielu nowości, wybraliśmy te warte uwagi. Dobrej lektury!

W imieniu niewidzialnych

Bernardine Evaristo, „Dziewczyna, kobieta, inna”, Wydawnictwo Poznańskie. (Fot. materiały prasowe)Bernardine Evaristo, „Dziewczyna, kobieta, inna”, Wydawnictwo Poznańskie. (Fot. materiały prasowe)

Na naszym rynku wydawniczym to z pewnością jedna z najważniejszych premier tego roku. Dwa lata temu Brytyjka Bernardine Evaristo otrzymała Bookera. Może ją kojarzycie: stała na zdjęciu obok Margaret Atwood, która zwyciężyła ex aequo i na której skupiała się uwaga mediów. Evaristo jest pierwszą wyróżnioną Bookerem czarnoskórą pisarką. A wątek nieobecności eksploruje w swoim doskonałym zbiorze opowiadań o outsiderkach, kobietach niewidzialnych ze względu na płeć, kolor skóry, orientację seksualną, a nierzadko z tych trzech powodów naraz. To także książka o tęsknocie, czasem tak głęboko ukrytej, że poza świadomością. I o uciszaniu własnych potrzeb, bo jakoś nie pasują do wyobrażeń na swój temat. Jedna z bohaterek, czarnoskóra lesbijka Amma, twórczyni niszowego teatru, pragnie dziecka. Tylko czy to nie jest antyfeministyczne?! Evaristo pisze błyskotliwie i dowcipnie, nieco się podśmiewa z zacietrzewienia, podziałów i mód, a jednocześnie świetnie rozumie rozterki swoich bardzo różnych bohaterów. Arcydzieło.

Szlaki (nie)znane

Elżbieta Dzikowska „Polska znana i mniej znana VI”, wyd. Bernardinum. (Fot. materiały prasowe)Elżbieta Dzikowska „Polska znana i mniej znana VI”, wyd. Bernardinum. (Fot. materiały prasowe)

Elżbieta Dzikowska, historyczka sztuki, sinolożka, podróżniczka, snuje fascynujące gawędy. To już szósty tom cyklu, w którym przeciera ojczyste szlaki, przyglądając się kościołom (te polichromatyczne ambony, barokowe ołtarze!), zamkom, pałacom, badając każdy niemal kamień. Na trasie mijamy mniejsze miejscowości, jak: Zgierz, Konin, Warta czy Gryfino, a większym przyglądamy się z mniej opatrzonej strony. To także wyprawa w poszukiwaniu pochowanych skarbów sztuki. Zachwycająca ta Polska.

Pożytki z dialogu

Gabriel García Márquez, Mario Vargas Llosa „Dwie samotności”, wyd. Muza. (Fot. materiały prasowe)Gabriel García Márquez, Mario Vargas Llosa „Dwie samotności”, wyd. Muza. (Fot. materiały prasowe)

Autorów przedstawiać nie trzeba. Mniej osób pewnie wie, że Márquez i Llosa poróżnili się i nie rozmawiali przez 30 lat (poszło o kobietę). Zanim to nastąpiło, przyjaźnili się, a książka jest zapisem ich rozmowy z lat 60., gdy proza Ameryki Łacińskiej trafiła pod strzechy. Twórcy pasjonująco dyskutują o literaturze i krytycznie podchodzą do własnych dzieł. Są tu różne smaczki, a nawet swego rodzaju „aktualność”: kiedy Mario Vargas przyznaje się Gabrielowi Garcíi, że ma obsesję na punkcie „Dziennika roku zarazy” Defoe.

Zawsze przy tobie

Kazuo Ishiguro „Klara i słońce”, wyd. Albatros. (Fot. materiały prasowe)Kazuo Ishiguro „Klara i słońce”, wyd. Albatros. (Fot. materiały prasowe)

To pierwsza książka, którą Kazuo Ishiguro wydał już jako laureat Nobla. Autor spełnia w niej marzenie z dzieciństwa wielu z nas – o posiadaniu na własność przyjaciela, który byłby zawsze obecny, wyrozumiały i kochałby nas bezwarunkowo. W powieści taką więź zapewnia ludziom… sztuczna inteligencja. A konkretnie SP, czyli Sztuczni Przyjaciele, uważni, empatyczni, wspierający. Taka jest też Klara, wypatrzona w sklepowej witrynie przez dziewczynkę imieniem Josie. Ładna wizja, w której maszyny mogłyby więcej nauczyć nas, ludzi, niż my je.

  1. Kultura

Znamy 20 tytułów nominowanych do Nagrody Literackiej Nike

Finał tegorocznej edycji konkursu o Nagrodę Literacką Nike odbędzie się 3. października. (Ilustracja: FB @Nagroda Literacka Nike)
Finał tegorocznej edycji konkursu o Nagrodę Literacką Nike odbędzie się 3. października. (Ilustracja: FB @Nagroda Literacka Nike)
Ogłoszono listę 20 nominowanych książek do Nagrody Literackiej Nike 2021. Jakie tytuły w tym roku mają szansę zdobyć polski odpowiednik literackiego Nobla?

Nagroda Literacka Nike to nagroda za książkę roku. Przyznawana jest corocznie, od 1997 roku, za najlepszą książkę roku poprzedniego, a jej pierwszym laureatem był Wiesław Myśliwski. Celem nagrody jest promocja literatury polskiej, ze szczególnym zwróceniem uwagi na powieść, choć w konkursie startować mogą wszystkie gatunki literackie (w tym autobiografie, eseje, pamiętniki) i humanistyka o wybitnych wartościach literackich.

Podstawowym warunkiem udziału w konkursie jest samodzielne autorstwo książki oraz wydanie książki w roku minionym. Zwycięzca otrzymuje nagrodę pieniężną w wysokości 100 tys. złotych i statuetkę zaprojektowaną przez Gustawa Zemłę. Wśród laureatów poprzednich edycji byli między innymi: Czesław Miłosz, Tadeusz Różewicz, Jerzy Pilch, Dorota Masłowska, Olga Tokarczuk i Mariusz Szczygieł. Natomiast w zeszłym roku, wyborem jury, laureatem nagrody został Radek Rak za książkę „Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli”, a Nagrodę Nike Czytelników dostała Joanna Gierak-Onoszko, za reportaż „27 śmierci Toby'ego Obeda”.

Nagroda Literacka Nike 2021 - nominacje

W czwartek, 10 czerwca, na łamach tradycyjnego i cyfrowego wydania "Gazeta Wyborcza" przedstawiła nominacje do Literackiej Nagrody Nike 2021. W jubileuszowej, 25. edycji konkursu, o nagrodę powalczą książki:

  • „Panny z Wesela” Monika Śliwińska
  • „Kajś” Zbigniew Rokita
  • Zastrzał albo trochę” Robert Pucek
  • Podwójne wahadło” Jacek Podsiadło
  • „Najlepsze miasto świata” Grzegorz Piątek
  • Sztuka bycia niepotrzebnym” Edward Pasewicz
  • Bezmatek” Mira Marcinów
  • Książka o śmieciach” Stanisław Łubieński
  • Bestiariusz nowohucki” Elżbieta Łapczyńska
  • Lajla znaczy noc” Aleksandra Lipczak
  • Ludowa historia Polski” Adam Leszczyński
  • Tab_s” Justyna Kulikowska
  • Długie spacery nad Olzą” Jerzy Kronhold
  • Odmieńcza rewolucja” Joanna Krakowska
  • Skrywane” Michał Komar
  • Strażnicy fatum” Bożena Keff
  • Halny” Igor Jarek
  • „Zaświaty” Krzysztof Fedorowicz
  • Pomarli” Waldemar Bawołek
  • „Fuerte” Kasper Bajon

Wyboru dokonało jury, w którym w tym roku zasiedli: Teresa Bogucka, Przemysław Czapliński, Maryla Hopfinger, Inga Iwasiów, Dariusz Kosiński, Iwona Kurz, Tadeusz Nyczek, Magdalena Piekara i Szymon Rudnicki.

Finał tegorocznej edycji konkursu odbędzie się 3. października, natomiast listę siedmiu finalistów poznamy na początku września. Decyzję o przyznaniu nagrody jury podejmuje w dniu jej ogłoszenia i wręczenia. Jej fundatorami są „Gazeta Wyborcza” i Fundacja Agory.

  1. Kultura

Książki z sensem, które warto przeczytać w tym miesiącu

Najciekawsze lektury na maj poleca Monika Stachura. (Fot. iStock)
Najciekawsze lektury na maj poleca Monika Stachura. (Fot. iStock)
W tym miesiącu Monika Stachura, nasza redakcyjna koleżanka, poleca fascynujące lektury: "Miłość w czasach niepokoju", "Instagram bez filtra", "Jak dobrze być trzeźwym" oraz "Wczoraj i jutro". Przeczytajcie, dlaczego zachęca, aby po nie sięgnąć.

”Miłość w czasach niepokoju. Niepublikowane wywiady”, Józef Tischner, wyd. WAM

Byłem analfabetą, jeśli chodzi o wiarę, analfabetą, jeśli chodzi o miłość, dawałem ludziom tylko nadzieję – powiedział kiedyś ks. Tischner. Można by się sprzeczać o to, kto wobec tego analfabetą nie jest, ale mniejsza o to, bo końcowka myśli, ta o nadziei – jest bezcenna. Skąd ta nadzieja? Z miłości, którą możemy wybrać – a właściwie wybierać wielokrotnie, bo nie jest dana raz na zawsze. Cykl wykładów poświęconych tematowi wolności, które trafiły do tego tomu, został przeprowadzony w roku akademickim 1993/1994 dla studentów Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. „Co ogranicza wolność człowieka?” – pyta ksiądz profesor i odpowiada, że są to różne lęki i strachy. Dziś, gdy coraz mocniej zapadamy się w wywołany pandemią niepokój i lęk, te słowa brzmią szczególnie. Podobnie jak tytuł książki – „Miłość w czasach niepokoju”. Szczerze zachęcam do lektury tych wykładów (jakby listów z „tamtej strony”), w których miłość w wielu odsłonach komentowana jest tekstami filozoficznymi i teologicznymi, ale też opowieściami o górach, intuicji i muzyce.

”Miłość w czasach niepokoju. Niepublikowane wywiady”, Józef Tischner, wyd. WAM”Miłość w czasach niepokoju. Niepublikowane wywiady”, Józef Tischner, wyd. WAM

„Instagram bez filtra. Historia od środka”, Sarah Frier, wyd. Feeria

Tylko w 2020 roku na świecie sprzedano ponad 1,3 mld smartfonów... Instagram jako jedna z pierwszych marek wyczuł ten trend i stał się – jak pisze Sarah Frier – „celebrotwórczą maszynką do zdobywania lajków, jakiej świat nie widział” . Za lajkami przyszła siła oddziaływania, bo miliony instagramerów mają większy zasięg niż wielkie tytuły prasowe, więc to, co pokazują na swoich profilach, zmienia potrzeby osób w różnych stronach świata. Amerykańska reporterka zbadała dokładnie drogę, jaką przebył start-up, zanim stał się narzędziem, które modeluje naszą codzienność. I to nawet jeśli ktoś nie korzysta z tej aplikacji.

„Instagram bez filtra. Historia od środka”, Sarah Frier, wyd. Feeria„Instagram bez filtra. Historia od środka”, Sarah Frier, wyd. Feeria

„Jak dobrze być trzeźwym”, Catherine Gray, wyd. Prószyński i S-ka

Uzależnienie od alkoholu nie musi przyjmować postaci pijaczka, który prosi o kilka złotych. To bardzo demokratyczny problem, bo picie jest fajne. No i przecież „trochę alkoholu jeszcze nikomu nie zaszkodziło”. Tymczasem badania rezonansem wskazują, że obojętna dla organizmu ilość alkoholu po prostu nie istnieje. Kiedy Catherine Gray, brytyjska pisarka i dziennikarka, uświadomiła sobie, że jest uzależniona – był to dopiero początek wychodzenia z nałogu, bo rezygnację z alkoholu traktowała jak stratę. Klucz do sukcesu leżał w zmianie przekonań. Tym, jak do niej doprowadzić, dzieli się w swojej książce.

„Jak dobrze być trzeźwym”, Catherine Gray, wyd. Prószyński i S-ka„Jak dobrze być trzeźwym”, Catherine Gray, wyd. Prószyński i S-ka

„Wczoraj i jutro”, Anna Paszkiewicz, Kasia Walentynowicz, wyd. Widnokrąg

Zwykle po fakcie trudno dojść do tego, kto pierwszy rozpoczął kłótnię. Tak było też w przypadku bohaterów tej książki, tytułowych Wczoraj i Jutro. I jak też bywa, szybko ich spór sprowadził się do tego, kto jest ważniejszy: starsze i bogate w doświadczenia Wczoraj czy niepewne i pełne nadziei Jutro? I gdyby nie niespodziewany gość: Dziś, to pewnie ta dwójka kłóciłaby się w nieskończoność. Dlaczego? Bo dziś, czyli „tu i teraz”, to jedyne, co się liczy, bo mamy na nie wpływ. Małe dzieci umieją się cieszyć chwilą, ale wiele z nich traci tę umiejętność pod wpływem dorosłych. Zatem może tę książkę powinni przeczytać przede wszystkim rodzice.

„Wczoraj i jutro”, Anna Paszkiewicz, Kasia Walentynowicz, wyd. Widnokrąg„Wczoraj i jutro”, Anna Paszkiewicz, Kasia Walentynowicz, wyd. Widnokrąg

  1. Kultura

Katarzyna Michalak – książki. Najlepsze powieści autorki

Przedstawiamy książki Katarzyny Michalak – 5 serii, które warto przeczytać. (Fot. iStock)
Przedstawiamy książki Katarzyny Michalak – 5 serii, które warto przeczytać. (Fot. iStock)
Ten, kto zaczytuje się w polskiej literaturze obyczajowej, na pewno ceni pozycje autorstwa Katarzyny Michalak. Wartka akcja, błyskotliwe dialogi, wyraziści bohaterowie oraz ogromny ładunek emocjonalny – to cechy charakterystyczne jej twórczości. Przedstawiamy książki Katarzyny Michalak – 5 serii, które warto przeczytać.

Dwie największe miłości Katarzyny Michalak to pisanie i… zwierzęta, bo z wykształcenia jest lekarką weterynarii. Pierwszą książkę napisała już w wieku 6 lat, a od 2008 roku jej powieści trafiają na listy bestsellerów i grono ich miłośników stale się powiększa. Jest jedną z najbardziej poczytnych autorek w naszym kraju, obok powieści obyczajowych wspaniale odnajduje się w literaturze erotycznej i fantastyce. Książki Katarzyny Michalak to ogromna dawka różnorodnych emocji, historie trzymające w napięciu i niebanalni bohaterowie, w których autorka często skrywa cząstkę siebie. I choć jej powieści czytają głównie kobiety, przypadną do gustu wszystkim, którzy uwielbiają historię o wielkich, spełnionych marzeniach.

„Słoneczna trylogia”

Katarzyna Michalak, 'Poczekajka', 'Słoneczna trylogia. Tom 1', Wydawnictwo Literackie.Katarzyna Michalak, "Poczekajka", "Słoneczna trylogia. Tom 1", Wydawnictwo Literackie.

To zdecydowanie najpopularniejsze książki Katarzyny Michalak, w skład których wchodzi jej literacki debiut – „Poczekajka”, pierwsza część „Słonecznej trylogii”. To urzekająca opowieść o miłości, magii i sile marzeń. Jej bohaterką jest dwudziestopięcioletnia Patrycja, która kocha zwierzęta i… magię. Patrycja marzy o Miłości, takiej przez duże M, nie wie jednak, gdzie jej szukać. Spotkanie z kręgiem czarownic na pewnym sabacie przynosi odpowiedź: „Znajdź małą, żółtą chatkę gdzieś na krańcu świata, a spotkasz Jego”. Patrycja, kierując się słowami „Bądź wierna. Idź”, wyrusza w pogoń za marzeniem, nie wiedząc, co ją czeka podczas tej przygody, kogo spotka w cichej, spokojnej wsi zwanej Poczekajką, kto okaże się jej przyjacielem, a kto wrogiem i jaką cenę przyjdzie jej zapłacić na końcu drogi. Kolejne tomy trylogii to „Zachcianek” i „Zmyślona”, w których znajdziemy kontynuację historii Patrycji, pełną zwrotów akcji, ciepła i humoru.

„Leśna trylogia”

Katarzyna Michalak, 'Leśna polana', 'Leśna trylogia. Tom 1', Wydawnictwo Znak.Katarzyna Michalak, "Leśna polana", "Leśna trylogia. Tom 1", Wydawnictwo Znak.

Mały domek pośród wiekowych świerków, ukryty gdzieś w lesie – to właśnie w nim Katarzyna Michalak umieściła centrum kolejnej serii swoich książek. Na „Leśną trylogię” składają się tytuły: „Leśna polana”, „Czerwień jarzębin” oraz „Błękitne sny”. Bohaterami opowieści są trzy przyjaciółki – Gabrysia, Majka i Julia – które nie miały łatwego życia. O Majce i Julii rodzice zapomnieli, a Gabriela od najmłodszych lat musiała dbać o siebie i o przybranego ojca, którego ubeckie tortury pozbawiły zdrowia i sił. Przyjaciółkom towarzyszą trzej bracia – Wiktor, Marcin i Patryk, których życie również nie oszczędzało. Mogliby się stoczyć na samo dno i obwiniać tego, który zamienił pierwsze lata ich życia w piekło: swojego ojczyma. Ich drogi przecięły się właśnie na Leśnej Polanie. Znaleźli tam miłość, prawdziwą przyjaźń i… zło, któremu potrafią się przeciwstawić tylko najodważniejsi.

„Seria Mazurska”

Katarzyna Michalak, 'Gwiazdka z nieba', 'Seria mazurska. Tom 1', Wydawnictwo Znak.Katarzyna Michalak, "Gwiazdka z nieba", "Seria mazurska. Tom 1", Wydawnictwo Znak.

Katarzyna Michalak serie swoich książek niemal zawsze nasyca pięknem natury. Tym razem akcja rozgrywa się w maleńkiej, mazurskiej wsi. „Seria Mazurska” to pięć książek z bohaterami, w których z pewnością każdy odnajdzie cząstkę siebie. Nataniel, który stracił wszystko, by później zyskać to, o czym zawsze marzył. Marta, którą los obdarzył wymarzoną córką, jednak ich relacja nie należy do najłatwiejszych. Spragniony miłości Mateusz i jego spełnione pragnienie. W kolejnych tomach dołączają do nich winny wielu łajdactw Siergiej Sodarow, który otrzymał od losu szansę odkupienia win, oraz Natalia i Damian, równie mocno poranieni przez życie. Chociaż wszystko wydaje się odwracać przeciwko nim, nieustannie gonią za marzeniami i szczęściem. Czy zdołają je odnaleźć?

„Seria kwiatowa”

Katarzyna Michalak, 'Ogród Kamili', 'Seria kwiatowa. Tom 1', Wydawnictwo Mazowieckie.Katarzyna Michalak, "Ogród Kamili", "Seria kwiatowa. Tom 1", Wydawnictwo Mazowieckie.

Opowieść o przyjaźni, miłości i wybaczeniu. Katarzyna Michalak książki z „Serii kwiatowej” owiała romantyzmem w najczystszej postaci. Składają się na nią trzy tytuły: „Ogród Kamili”, „Zacisze Gosi” i „Przystań Juli” – jak łatwo się można domyślić, poznajemy w nich losy trzech bohaterek. Kamila marzy o prawdziwej miłości, własnym domu i różanym ogrodzie. Do Gosi, sąsiadki Kamili, z którą połączyła ją prawdziwa przyjaźń, nieoczekiwanie powraca przeszłość. Julia postanowiła zacząć wszystko od nowa. Spakowała do samochodu dorobek całego życia i ruszyła przed siebie, byle dalej od rozczarowań i zdrady. Jak potoczą się losy przyjaciółek? Czy każda z nich poczuje się tak prawdziwie szczęśliwa i przestanie patrzeć w przeszłość, by zacząć żyć tu i teraz?

„Trylogia autorska”

Katarzyna Michalak, 'Pisarka', 'Trylogia autorska. Tom 1', Wydawnictwo WM.Katarzyna Michalak, "Pisarka", "Trylogia autorska. Tom 1", Wydawnictwo WM.

Książka, którą oddaję do Waszych rąk, jest wyjątkowa. Nie tylko dlatego, że to czterdziesta powieść w moim dorobku, jest też najbardziej osobista ze wszystkich dotychczasowych. Nie muszę dodawać, że włożyłam w nią mnóstwo emocji i serca? – napisała o „Pisarce”, pierwszej książce z cyklu „Trylogia autorska”, sama Katarzyna Michalak. Jest to historia pisarki, która spośród tysięcy słów wybiera te najpiękniejsze, by je splatać w niezapomniane historie. To również opowieść o dwojgu młodych ludziach, Weronice i Wiktorze, którzy mają tylko siebie, pragną jedynie poczucia bezpieczeństwa i prawa do miłości. Kolejne części z cyklu, „Zagubiona” i „Marzycielka”, opowiadają o pierwszej miłości, zdradzie, opuszczeniu, samotności, ale też wielkim uczuciu. To historia poruszająca, wstrząsająca i prawdziwa – właśnie za te emocje czytelnicy kochają książki Katarzyny Michalak.

  1. Kultura

Książki miesiąca [maj]

Czytanie książek na łonie natury to wyjątkowo przyjemna forma relaksu. (Fot. iStock)
Czytanie książek na łonie natury to wyjątkowo przyjemna forma relaksu. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Jak co miesiąc wybraliśmy kilka książek spośród wielu nowości wydawniczych, które polecamy waszej uwadze. Dobrej lektury.

(Nie) tylko moja historia

Mocna rzecz. Bardzo osobista  książka o towarzyszu wielu polskich rodzin: alkoholu.

Aleksandra nie nazywa Mireczka ojcem, a on sam się do ojcostwa nieszczególnie poczuwał. Pił, stracił prawa rodzicielskie, alimentów nie płacił. O Mireczku przypominają córce sterta dokumentów z sądów, judasze w drzwiach, przez które odruchowo wygląda też po jego śmierci, i wspomnienia, raczej przykre, z jakimiś iskierkami nadziei. Nikt nie marzy o takim dzieciństwie. „Ja, dziecko, pragnę rodzica idealnego. Żadnych rzygów, wstydliwego darcia mordy nocą […] obitych nosów, złamanych żeber, swoich, czyichś”, pisze Zbroja. W dorosłości stawia czoła temu, co było, bo to jej osobista opowieść, której nie da się, stety, niestety, skasować. Ta intymna książka – debiut prozatorski Zbroi: dziennikarki, redaktorki, autorki reportaży – nie daje odpowiedzi, kim był jej ojciec i dlaczego pił, bo to zawsze trudno ustalić. Ale może przynieść ulgę, a przede wszystkim jest historią wielu trzydziestoparoletnich dzieci. Wreszcie opowiedzianą.

Aleksandra Zbroja „Mireczek”, Agora, s. 264. Aleksandra Zbroja „Mireczek”, Agora, s. 264.

 

Samotni czy niezależni?

Jak z samotnością radzą sobie mieszkańcy Północy, dla których dystans między ludźmi to chleb powszedni? A może to stereotyp? Katarzyna Tubylewicz, reporterka i tłumaczka, pyta o to swoich szwedzkich rozmówców: ludzi kultury, mediów, nawet tutejszą terapeutkę. Okazuje się, że Szwedzi nie są takimi indywidualistami, jak ich malują, a samotność ma niejedno oblicze. Sztuki niezgadzania się ze sobą mogliby się uczyć od nas, a my od nich spędzania czasu sam na sam z naturą i swoimi myślami. I wszyscy by zyskali.

Katarzyna Tubylewicz „Samotny jak Szwed?”, Wielka Litera, s. 272. Katarzyna Tubylewicz „Samotny jak Szwed?”, Wielka Litera, s. 272.

Wydarzyło się naprawdę

Dzięki Jennifer Croft świat czyta po angielsku między innymi książki Olgi Tokarczuk, a teraz ta wybitna tłumaczka objawia też swój talent pisarski. Z dużą wrażliwością opowiada o chorobie młodszej siostry, ich symbiotycznej relacji, która z czasem zmienia się i dojrzewa. A także o swoich głębokich rozterkach. Autorka przyznaje, że w powieści nie ma ani jednego zmyślenia, to zbiór historii przypominających polaroidy. Zdjęcia też tu są, więc ma się wrażenie, że ogląda się album. Całość robi niezwykłe wrażenie.

Jennifer Croft „Odeszło, zostało”, Wydawnictwo Literackie, s. 292. Jennifer Croft „Odeszło, zostało”, Wydawnictwo Literackie, s. 292.

Z drugiej strony

Coraz więcej przyszłych ojców towarzyszy partnerkom przy porodzie, ale i tak większość poradników kierowana jest do przyszłych mam. Stąd ta książka, przewodnik autorstwa taty trójki dzieci, który jak życzliwy kolega tłumaczy, co się dzieje przez te kluczowe dziewięć miesięcy. Począwszy od… poczęcia. Bywa dowcipnie (nie zmuszaj partnerki do jedzenia zdrowej żywności!), ale i nie brak trudnych wątków, jak poronienie. Słowem, cała proza i poezja ciąży oczami partnera, który chce być obecny na każdym jej etapie.

Mark Woods „Ciąża dla facetów”, Marginesy, s. 336. Mark Woods „Ciąża dla facetów”, Marginesy, s. 336.