1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. "Supernova" – wzruszająca eksplozja czułości

"Supernova" – wzruszająca eksplozja czułości

Kadr z filmu
Kadr z filmu "Supernova" (Fot. materiały prasowe)
Szykujcie chusteczki. Laureat Oscara Colin Firth i nominowany do Oscara Stanley Tucci w jednym z najpiękniejszych i najbardziej wzruszających duetów ostatnich lat złamią wasze serca na pół. „Supernova” w kinach już od 25 czerwca.

Stanley Tucci, przebojowy włoch z Nowego Jorku i angielski dżentelmen światowego kina Colin Firth, blisko dwadzieścia lat czekali, by znów pojawić się razem na dużym ekranie. Było warto, bo jak przekonują krytycy, w filmie „Supernova”, historii dojrzałej miłości, która zostaje wystawiona na najtrudniejszą próbę, ten fenomenalny duet aktorski doprowadzi do łez nawet największych twardzieli. – To opowieść o prawdziwej potędze miłości – zachwycał się Max Geo z magazynu Observer. – Piękny, czuły, złamie wasze serca na pół – napisał Devon Ivie z Vulture, a wtórowali im m.in. Jessica Kiang z Sight and Sound („Supernova” to wzruszająca eksplozja czułości) oraz Peter Bradshaw z The Guardian (Colin Firth i Stanley Tucci absolutnie błyszczą!).

Kadr z filmu 'Supernova' (Fot. materiały prasowe)Kadr z filmu "Supernova" (Fot. materiały prasowe)

Rozpoczynając pracę nad filmem, Harry Macqueen, reżyser i scenarzysta filmu „Supernova”, nie miał pojęcia jak wiele czeka go niespodzianek. Gdy zaprosił do projektu Stanleya Tucciego, nie tylko nie musiał go namawiać do tej roli, ale szybko usłyszał od niego propozycję nazwiska drugiego aktora, z którym ten chciałby zagrać w duecie. – I tak twórcy utkwili z laureatem Oscara w obsadzie? – żartował w wywiadzie ze Stanleyem Tuccim i Colinem Firthem gospodarz programu satyrycznego „The Late Show with Stephen Colbert”. – Dokładnie tak! – jednogłośnie potwierdzili aktorzy, którzy przyjaźnią się od lat i od dawna szukali scenariusza, który pozwoli im zabłysnąć w duecie.

Kadr z filmu 'Supernova' (Fot. materiały prasowe)Kadr z filmu "Supernova" (Fot. materiały prasowe)

Zdjęcia do filmu zrealizowano w zachwycającym angielskim parku narodowym Lake District, który już wielokrotnie gościł na dużym ekranie. Zrealizowano tam zdjęcia do ponad stu pięćdziesięciu filmów, w tym takich produkcji jak: „Gwiezdne Wojny: Przebudzenie mocy”, „Królewna Śnieżka i Łowca”, czy serial „Wiedźmin”. W filmie „Supernova” zielone trasy Lake District, którymi Sam (Colin Firth) i Tusker (Stanley Tucci) podróżują w rytmie „Heroes” Davida Bowiego, przepięknie uchwycił dwukrotnie nominowany do Oscara operator Dick Pope.

„Supernova” – o filmie

Sam i Tusker są razem od ponad 20 lat i kochają się bezgranicznie. Kiedy okazuje się, że niedługo mogą zostać rozdzieleni przez chorobę Tuskera, wyruszają w długą podróż i cieszą się z każdej spędzonej wspólnie chwili. Z każdym kolejnym dniem odkrywają jednak, że podchodzą zupełnie inaczej do tego, co jeszcze przed nimi, a ich związek zostaje wystawiony na najtrudniejszą próbę.

„Supernova” od 25 czerwca w kinach.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kultura

"Sweat" – o filmie rozmawiają Grażyna Torbicka i Martyna Harland

Jeśli pokazujesz na Instagramie jedynie swoje radości i sukcesy, to w pewnym momencie staje się to nudne. Dlatego robisz krok dalej i zaczynasz szukać, czym by tu jeszcze poruszyć fanów (kadr z filmu
Jeśli pokazujesz na Instagramie jedynie swoje radości i sukcesy, to w pewnym momencie staje się to nudne. Dlatego robisz krok dalej i zaczynasz szukać, czym by tu jeszcze poruszyć fanów (kadr z filmu "Sweat" w reżyserii Magnusa von Horna, w kinach od 18 czerwca). (Fot. materiały prasowe)
Zamknięci w wirtualnej rzeczywistości mamy złudzenie, że kontrolujemy swoje życie. Co się stanie, kiedy pozbędziemy się tej iluzji? O filmie „Sweat” Magnusa von Horna rozmawiają filmolożka Grażyna Torbicka i psycholożka Martyna Harland.

Martyna Harland: Z najnowszych badań IQS wynika, że prawie połowa dziewcząt w wieku 10-15 lat chce zostać w przyszłości instagramerkami, tiktokerkami, youtuberkami. Z kolei większość ich matek odnosi się do tego negatywnie. Z drugiej strony jeśli ktoś ma coś do powiedzenia, ma talent albo jakiś inny zasób, to dlaczego nie?
Grażyna Torbicka: Oczywiście, to jest również sposób na życie, jednak bycie influencerką samo w sobie nie jest stymulujące. Moim zdaniem talent, żeby mógł się rozwinąć, musi mieć jeszcze pewne zaplecze, również to edukacyjne. Nie mam nic przeciwko influencerkom, pod warunkiem że w tym, co mają do powiedzenia, jest jakaś merytoryka czy doświadczenie, którym się ze mną dzielą.

Bohaterka filmu „Sweat”, Sylwia Zając (w tej roli Magdalena Koleśnik) dzieli się swoim doświadczeniem, czyli treningiem fizycznym, i jest w tym dobra. Wydaje mi się też, że daje innym to, czego sama nie dostała od matki, czyli pełną akceptację: „uwierz w siebie, dasz radę, możesz się zmienić”. I to jest jej zasób.
To bardzo dobrze nakręcony portret, przez cały czas jesteśmy bardzo blisko bohaterki. I właściwie tak jak ona, żyjemy w jej telefonie komórkowym i widzimy kolorowy świat pełen uśmiechów. Sylwia wie, że ma wpływ na tych, którzy ją oglądają. Dlatego jeśli myje zęby, to robi to tylko drewnianą ekologiczną szczoteczką. A jeśli zamawia kolejną porcję jedzenia diety pudełkowej, to nigdy w plastikowych opakowaniach. Jest świadoma swojej roli.

To jest bardzo waleczna dziewczyna. Widać, że stanęła na własnych nogach, tak jak mówisz, wykorzystując media społecznościowe do tego, żeby zaistnieć. Nie pamiętam, czy Sylwia ma jakieś wykształcenie, ale uważam, że to, co robi, czym się zajmuje, jest po prostu złudne. Bo nie daje jej żadnego fundamentu. Czy ona inwestuje w siebie, w sensie rozwoju? Mam co do tego wątpliwości.

Mówisz dokładnie tak jak matki dziewcząt z badania, o którym wspominałam. Te kobiety wolałyby, żeby ich córki poszły na studia, z kolei córki – instagramerki – nie widzą takiej potrzeby. Edukacja uniwersytecka nie daje dziś gwarancji na zdobycie wymarzonej i dobrze płatnej pracy.
Ale po studiach też możesz zostać influencerką, tyle że masz już jakiś fundament. Chodzi mi o kontakt z tak zwanym realem. Uważam, że ten film pokazuje nam dziewczynę, która poświęcając się istnieniu w mediach społecznościowych, traci kontakt ze światem rzeczywistym. Dla mnie ta historia zaczyna się dopiero w połowie filmu, kiedy następuje atak stalkera, obserwującego Sylwię pod domem. Wtedy gdy dziewczyna nawiązuje z nim emocjonalny kontakt. Dostrzega, że jej bratnią duszą – bo równie samotną jak ona – jest jej prześladowca. Ten film dotyka mnie najbardziej właśnie w tym momencie, bo widzę tu kunszt Magnusa von Horna, czyli reżysera, który nas zaskakuje.

Według mnie to najlepsza scena tego filmu.
Bo ona cię trzyma. Może ci się podobać lub nie, ale łapie cię emocjonalnie i długo nie wypuszcza. Sylwia widzi, że skrzywdziła człowieka, który jest bezbronny. Dla mnie ważna była również scena, gdy główna bohaterka sprowadza do domu chłopaka, którego chce wykorzystać do tego, żeby postraszył jej prześladowcę. Jednak chłopak myśli, że skoro go zaprasza, to może dojdzie między nimi do czegoś jeszcze...

Pomyślałam wtedy, że jest odpowiedzialna za to, co się stało, i poczułam wstyd, że tak myślę. Ale właśnie tak pokazał to Magnus von Horn…
On pokazał nam to w ten sposób, żeby podkreślić brak logiki w zachowaniu Sylwii. Ta dziewczyna żyje w wirtualnym świecie, który wykreowała, i sądzi, że wszystko będzie się w nim działo tak, jak ona sobie zaplanuje. Tymczasem rzeczywisty świat ma dotyk i ten dotyk jest czasem czuły, a czasem mocniejszy, gwałtowny, a nawet brutalny i bolesny. Sylwia dopiero zaczyna się o tym przekonywać. Uwidacznia to także scena w telewizji śniadaniowej, kiedy dziewczyna ewidentnie przestaje kontrolować sytuację. Widzi rozdźwięk między swoim wyobrażeniem a tym, jak jest naprawdę.

Bardzo nie podobało mi się to, jak prowadzący potraktowali Sylwię, było mi jej żal. Uważam, że obroniła się w tym momencie swoją autentycznością. Jakby właśnie wtedy zdała sobie sprawę ze swojej słabości i z tego, że to OK być słabą.
Pytanie, w jakim stopniu Sylwia się zmieni. Czy inaczej spojrzy na swoje życie? A może pomyśli, że to był kolejny genialny krok marketingowy, dzięki któremu dostanie więcej lajków...

A ja w nią wierzę!
I ja mam nadzieję, że Sylwia jednak coś zrozumiała, bo dotknęła nieszczęścia drugiego człowieka.

Dla kogo ten film mógłby być terapeutyczny? Moim zdaniem „Sweat” jest świetny dla nastolatków i młodych dorosłych. Po to, żeby pokazać im, że mają prawo do słabości, a nie tylko do bycia „najlepszą wersją siebie”. I że warto kontaktować się z tym, co trudne i niewygodne w życiu, ale za to prawdziwe. Co piąty nastolatek ma dzisiaj objawy depresyjne, a media społecznościowe potęgują to zjawisko…
„Sweat” może być istotny dla młodych osób, bo pokazuje pułapkę, w którą wpadają, żyjąc wyłącznie w świecie wirtualnym. Jednak robi to nie z perspektywy rodzica czy innego dorosłego, ale kogoś takiego jak oni. Zresztą sama widzę, jak reagują widzowie w wieku naszej bohaterki, jak im się „Sweat” podoba i jak mocno go przeżywają...

A co czułaś, gdy Sylwia wrzuciła do sieci filmik, na którym płacze? Co myślisz o mówieniu nie tylko pozytywnych rzeczy o sobie w przestrzeni Internetu? Dzisiaj jest taki trend, żeby mówić o swoich słabościach, ludzie przeżywają na Instagramie żałobę, mówią o swoich kompleksach. Dla mnie to zdecydowanie za dużo, nie chcę tego czytać, mam w sobie opór.
Myślę, że jeśli pokazujesz na Facebooku czy Instagramie jedynie swoje radości, sukcesy i zdobycze, to w pewnym momencie staje się to nudne. Dlatego robisz krok dalej i zaczynasz szukać, czym by tu jeszcze poruszyć fanów. Aż dochodzisz do relacji z własnego pogrzebu. Sztuka filmowa też przechodziła ten etap i nie chcę teraz porównywać mediów społecznościowych do sztuki, ale powiem tyle, że powraca dobrze znane hasło: „wszystko na sprzedaż”. Nasza bohaterka już wie, że nie musi być idealna. Teraz czas przekonać się, czy ludzie ją taką zaakceptują. Ciekawa jestem, czy widzowie ją pokochają.

Grażyna Torbicka, dziennikarka, krytyk filmowy, dyrektor artystyczna Festiwalu Filmu i Sztuki „Dwa Brzegi” w Kazimierzu Dolnym, w latach 1996–2016 autorka cyklu „Kocham Kino” TVP2.

Martyna Harland, autorka projektu Filmoterapia.pl, psycholożka, wykładowczyni Uniwersytetu SWPS, dziennikarka. Razem z Grażyną Torbicką współtworzyła program „Kocham Kino” TVP2.

  1. Kultura

"Kobieta w oknie" – A.J. Finn o chorobie, która stała się impulsem do napisania bestsellerowej powieści

Amy Adams jako Anna Fox w filmie
Amy Adams jako Anna Fox w filmie "Kobieta w oknie". Film dostępny na platformie Netflix. (Fot. materiały prasowe Netflix.
Szalony psychopata okazuje się zabójcą, a agentka z zaburzeniami afektywno dwubiegunowymi wpada na trop szpiega – kino i literatura coraz częściej sięgają po postaci z problemami psychicznymi. Moda czy może wierny opis naszych czasów? Pytamy pisarza A.J. Finna, który przyznaje, że jego własna choroba była impulsem do napisania bestsellerowej „Kobiety w oknie”. 

Czy fakt, że główna bohaterka twojej książki, Anna Fox, ma agorafobię, jak się potem okazuje, wynikającą z depresji, miał dać wsparcie osobom doświadczającym podobnych problemów? Czy może chciałeś przez to podkreślić, że rozmaite schorzenia psychiczne są tak popularne, że praktycznie wszystkich nas dotykają?
Cudownie, że o to pytasz, bo mam dużo do powiedzenia na ten temat (śmiech). Zacznijmy od genezy powstania tej książki i głównej bohaterki. W wieku 21 lat zdiagnozowano u mnie ciężką depresję kliniczną, z którą zmagałem się przez kolejne 15 lat. Przez ten czas byłem w stanie żyć względnie normalnie i na dość dobrym poziomie – udało mi się zrobić doktorat na Oxfordzie, odnosiłem sukcesy, robiłem całkiem obiecującą karierę w branży wydawniczej, tworzyłem satysfakcjonujące związki i utrzymywałem dobre relacje z rodziną i przyjaciółmi. A jednocześnie byłem głęboko nieszczęśliwy. Próbowałem wszystkiego, żeby sobie pomóc, od farmakoterapii po medytację, od hipnoterapii i terapii elektrowstrząsami po ketaminoterapię – ale nic nie zmieniało mojego stanu. Aż pewnego dnia, trzy lata temu, poszedłem na konsultację do nowego psychiatry, bo chciałem zmienić leki. Wysłuchał mojej opowieści o symptomach i dolegliwościach, która trwała około półtorej godziny i pod koniec powiedział: „Nie wydaje mi się, żeby miał pan depresję. Moim zdaniem cierpi pan na pewną odmianę zaburzeń afektywnych dwubiegunowych“. Byłem zaskoczony i początkowo nie zgodziłem się z  jego diagnozą. Powiedziałem, że oglądałem serial „Homeland” i nie widzę podobieństw między moim stanem a stanem Carrie, głównej bohaterki. Odparł, że są różne rodzaje zaburzeń dwubiegunowych i że według niego ja cierpię na odmianę drugą, w której epizody manii nie są tak euforyczne, za to epizody depresji są o wiele głębsze. Wystarczyło sześć tygodni terapii nowymi lekami, bym poczuł się nie tylko lepiej, ale wręcz doznał transformacji. Wtedy postanowiłem, że chciałbym przyjrzeć się moim doświadczeniom, jakoś je opisać.

Nie jest to jednak książka o depresji.
Nie chciałem pisać książki o depresji, bo to by było zbyt dołujące. Nie mam zamiaru rozwodzić się zbyt długo nad gatunkiem, jakim jest thriller psychologiczny, ale w kryminałach czy powieściach detektywistycznych najbardziej pociąga mnie to, że można je odczytywać na dwu różnych poziomach. Pierwszy poziom, dość powierzchowny, to sama zagadka kryminalna. Jeśli jednak zajrzymy pod powierzchnię fabuły, to wejdziemy na drugi poziom i znajdziemy tam o wiele głębsze spostrzeżenia na tematy społeczne, kulturowe czy właśnie psychologiczne. Nie każda powieść kryminalna czy thriller są tak skonstruowane, ale jeśli taka sztuka uda się autorowi, to z pewnością  wywrze duży wpływ na czytelniku, a przynajmniej zawsze wywiera na mnie. Świetnym przykładem jest „Zaginiona dziewczyna“ Gillian Flynn. Z jednej strony to trzymający w napięciu thriller ze znakomitym zwrotem akcji, a z drugiej – dość przerażający portret socjopatki, czyli osoby, która ma ogromne problemy ze swoją kondycją psychiczną i nawiązywaniem relacji. Ta książka chodziła za mną jeszcze długo po tym, gdy skończyłem ją czytać. Zależało mi na napisaniu takiej właśnie powieści, która oferuje więcej zarówno na poziomie intelektualnym, jak i emocjonalnym. Nie jest tylko samą rozrywką. Przy okazji mogłem zgłębić własne podejście do choroby i dać czytelnikom wgląd w świat wewnętrzny osób zmagających się z problemami psychicznymi.

Nie masz wrażenia, że tzw. zdrowe społeczeństwo trochę się ich obawia?
Jako społeczeństwo nie tylko często stygmatyzujemy takie osoby, ale też unikamy z nimi kontaktu. Po pierwsze dlatego, że zwykle nie wiemy, co im powiedzieć, a po drugie, bądźmy szczerzy – ludzie, którzy cierpią na depresję i inne zaburzenia psychiczne nie są zbyt wesołymi kompanami. Amerykańska psychiatra Kay Redfield Jamison, jedna z wiodących specjalistek w dziedzinie zaburzeń dwubiegunowych, na które też sama cierpi, zauważyła, że osoby w depresji są nudnym towarzystwem. Kiedy jesteś w depresji, tracisz umiejętność doprowadzania siebie i innych do śmiechu. Jamison powiedziała – i tu cytuję dosłownie, bo jej słowa wywarły na mnie duże wrażenie: „Kiedy masz depresję, odczuwasz całym sobą, co to znaczy być starym, słabym, brzydkim i nie mieć wiary w to, że w twoim życiu mogłoby się coś zmienić. Brakuje ci gracji, obycia, nawet koordynacji ruchów, czujesz się niezdarny, nieatrakcyjny, wstyd ci, że jesteś sobą”. Takich ludzi się unika i mówię to jako ktoś, kto cierpiał na depresję przez praktycznie całe dorosłe życie. Podsumowując, stworzyłem postać Anny Fox z wielu powodów. Po pierwsze, pragnąłem ukazać wewnętrzny obraz osoby cierpiącej na depresję, jego głębię i wielowymiarowość. Po drugie, chciałem zwrócić uwagę na to, że osoby cierpiące na depresję tak naprawdę nie chcą jej mieć i nawet jeśli Anna ma duże problemy sama ze sobą i widać, że nie radzi sobie z tym, jak wygląda jej życie, to nie znaczy, że nie robi nic, żeby to zmienić. I po trzecie, tak jak zauważyłaś, chciałem dać Annie jakąś sprawczość, przekonanie, że jest w stanie pomagać innym i mieć realny wpływ na świat wokół siebie. Ona próbuje przysłużyć się innym, być przydatna. Świadczy darmową pomoc psychologiczną w Internecie osobom zmagającym się z agorafobią, i stara się pomóc chłopcu z naprzeciwka, który jej zdaniem też ma problemy psychiczne. I choć nie zawsze trafnie lokuje w ludziach swoje zaufanie, to jednak się stara. Przedstawiając taką osobę w roli głównej bohaterki, chciałem wzbudzić u czytelników nie tylko współczucie, ale również zrozumienie i szacunek do niej. Gdybym miał wymienić jedną wartościową rzecz, jaką dała mi depresja, to byłaby to większa empatia. Myślę teraz o wiele więcej o innych ludziach i troszczę się o nich bardziej niż kiedyś. To mnie łączy z Anną.

Może te wszystkie powody, które wymieniłeś, są przyczyną tego, że we współczesnych serialach czy książkach postaci z psychiczną niedoskonałością pojawiają się coraz częściej.
Współczesna popkultura chętnie sięga po takie postaci, bo choć o zdrowiu społecznym nie mówi się jeszcze powszechnie, to jest to temat, który dotyka coraz większej liczby osób, więc staje się coraz bardziej widoczny. Już sam fakt, że dzięki mojej książce mogę zachęcić ludzi do rozmowy na ten temat, że na przykład teraz udzielam wywiadu pismu psychologicznemu, bardzo mnie cieszy. Z drugiej strony z powodu swojej aktualności temat ten jest często wykorzystywany przez popkulturę w sposób zbyt przedmiotowy. Choroba psychiczna staje się dziś atrakcyjnym dodatkiem do głównego bohatera książki czy filmu. Na przykład w  jednej bardzo popularnej książce, też thrillerze psychologicznym, opowiadającej o kobiecie nadużywającej alkoholu, temat alkoholizmu jest użyty jako wytrych fabularny, by uzasadnić, że może czegoś nie pamiętać. W mojej książce bohaterka też nadużywa alkoholu, ale ma bardzo uzasadniony powód, by to robić.

Sama jestem fanką kryminałów i uważam, że na przykład książki Agathy Christie sprawiły, że psychologia postaci i dociekanie, dlaczego człowiek jest w stanie popełnić zbrodnię, zaczęło nas wreszcie interesować.
Ciekawe, że przywołujesz Agathę Christie, bo jako dziecko zaczytywałem się w jej kryminałach, a potem, kiedy pracowałem w branży wydawniczej, nawet wydawałem jej książki. I choć uważam ją za absolutnego geniusza w kwestii budowania fabuły i tworzenia zagadki, to uważam, że była mniej przekonująca, jeśli chodzi o głębokie psychologiczne portrety postaci. Niedawno przeczytałem, jak konstruowała swoje kryminały. Budowała fabułę do przedostatniego rozdziału, po czym zastanawiała się, która z postaci jest najmniej prawdopodobnym mordercą, cofała się i wstawiała w różne fragmenty książki wskazówki, które uprawdopodobniały, że ta osoba jest mordercą… To tylko anegdota, więc nie musi być prawdziwa, przynajmniej mam taką nadzieję (śmiech). Ale trzeba przyznać, że Christie była bardzo zainteresowana problemami zdrowia psychicznego – w kryminale „A..B..C...” jedna z głównych postaci cierpi na coraz bardziej rozwijającą sie fobię społeczną, ale też ma kompleks Edypa. W innej powieści, mojej ulubionej, zabójcą jest młoda dziewczyna i to według mnie bardzo przekonujący opis socjopatki. Obsesyjna miłość, monomania, socjopatia – to były motywy zabójstw w jej książkach i doceniam sposób, w jaki starała się je jak najlepiej przedstawić i wytłumaczyć. Z kolei w jednej z najbardziej popularnych książek – „Morderstwo w Orient Expressie“ – motywem zbrodni stała się długo przeżywana żałoba, co jest błyskotliwą diagnozą psychiczną.

Nie sądzisz jednak, że niektóre współczesne kryminały oddają niedźwiedzią przysługę osobom z problemami psychicznymi? Irytuję się, kiedy oglądam bądź czytam thriller psychologiczny i na końcu odowiaduję się, że zabójcą jest szalony psychopata.
Absolutnie się zgadzam. We współczesnych powieściach zabójca jest psychopatą zwykle dlatego, że to najłatwiejsze rozwiązanie, a nie dlatego, że autor miał potrzebę stworzenia i opisania takiej postaci. To mi przypomina o sytuacji kryzysu AIDS w latach 70. i 80., kiedy bardzo wiele filmów przedstawiało osoby homoseksualne – zarówno kobiety, jak i mężczyzn – jako morderców, tych złych. Na przykład film „Zadanie specjalne” („Cruising“) z Alem Pacino lub „Nagi instynkt” z  Sharon Stone. Odmienność osób homoseksualnych była wykorzystywana jako łatwe wyjście fabularne i proste wytłumaczenie, dlaczego zabijali. Bo byli inni. Zwykle najbardziej się obawiamy osób, które są inne. Kryminały ukazują ten lęk właśnie poprzez obsadzenie takich osób w roli tych, którzy nam zagrażają. Sięgam po tę analogię po to, by ukazać, że osoby homoseksualne też zasługują na nasze zrozumienie i szacunek, dokładnie tak samo jak każda inna osoba w społeczeństwie, i dokładnie tak jak każda osoba cierpiąca na zaburzenia psychiczne. Gdybym miał jakoś wytłumaczyć autorów, którzy stosują takie rozwiązania fabularne, to powiedziałbym, że może bardziej przerażająca jest dla nas myśl, że ktoś miałby popełnić zbrodnię bez żadnego powodu, ale nie jest w porządku zakładanie, że ktoś rzuci się w wir mordowania tylko dlatego, że ma zaburzenia psychiczne. To,  że osoby, które cierpią na psychopatię, są bardzo często opisywane jako potencjalni zabójcy, jest bardzo krzywdzące i niesprawiedliwe, ale też wypacza samą naturę tego zaburzenia. I nie mówię tego po to, by bronić psychopatów, tylko tych, którzy są w ich otoczeniu, którzy są przez nich w jakiś sposób atakowani. Sam pracowałem z kimś, kto potem został zdiagnozowany jako psychopata i ten człowiek nie musiał nikogo zabijać, by osiągnąć to, co chciał, potrafił znaleźć o wiele subtelniejsze i paskudniejsze metody, by zniszczyć komuś życie.

W twojej ksiażce bohaterka często ogląda filmy Alfreda Hitchcocka i kino noir, sam przyznajesz się do fascynacji tym gatunkiem. Co ciekawe, w tych filmach bohaterowie, głównie kobiety, często są „wrabiani“ przez inne osoby w chorobę psychiczną, by uczynić ich mało wiarygodnymi świadkami. I cała ich walka polega na tym, żeby udowodnić, że nie są szaleni, że można ufać temu, co widzą i co słyszą. Twoja bohaterka też o to walczy. Może wszystkie osoby mające problemy ze zdrowiem psychicznym walczą o to samo?
Podobno kiedy Alfred Hitchcock był młodym chłopcem, zdarzyło się, że ponieważ był niegrzeczny, rodzice za karę zabrali go na policję i poprosili policjanta, by zamknął go na parę godzin w celi. Hitchcock do końca życia upierał się, że nie zrobił rzeczy, za którą rodzice tak go ukarali, myślę, że dlatego był tak zafascynowany historiami, w których niewinni ludzie muszą tłumaczyć się z fałszywych oskarżeń. Widać to praktycznie w każdym jego filmie, od „Niewłaściwego człowieka” do „Szału”. Jednym z  powodów, dla których uwielbiam filmy Hitchcocka, kino noir i w ogóle stare filmy, jest to, że centralną rolę zajmowała w nich psychologia postaci. I rzeczywiście, często czarne charaktery wykorzystują problemy lub cechy psychologiczne głównych postaci – na przykład wrażliwość lub niską samoocenę – przeciwko nim samym. W konsekwencji bohaterowie wpadają w coś w rodzaj paranoi czy zaburzenia, co sprawia, że w oczach otoczenia są mniej wiarygodni. Oczywiście to też narzędzie fabularne, bo jeśli bohater od początku do końca filmu ma absolutną pewność, co widział i słyszał, nie jest to takie interesujące dla widza. W filmach „Okno na podwórze” Hitchcocka i „Gasnący płomień” George'a Cukora widzimy postaci, które coraz bardziej zapadają się w swoją paranoję i zaczynają wątpić  w to, czy są wiarygodne, a my razem z nimi. W mojej „Kobiecie w oknie” wykorzystuję to samo narzędzie fabularne, by zrobić suspens i popchnąć do przodu akcję. Nie mam zamiaru udowadniać, że choroba Anny nie ma wpływu na to, jak ona odbiera otaczający świat. Z drugiej strony masz rację, że osoby cierpiące na różne zaburzenia psychiczne są z automatu traktowane jako niewiarygodni świadkowie. To nie jest fair, nie można dyskredytować kogoś tylko dlatego, że cierpi na jakąś chorobę, która sprawia, że nie postrzega otoczenia w 100 procentach tak jak osoby zdrowe. Kolejną grupą, której się nie ufa, wręcz systemowo, i której się nie wierzy, są kobiety. Jak często słyszymy, że kobiety są „histeryczne“? A pamiętajmy, że histeria historycznie była klasyfikowana jako zaburzenie. Pisząc ksiażkę, zastanawiałem się, czy inni bohaterowie bardziej ufaliby i wierzyli Annie, gdyby była mężczyzną. I przykro mi to mówić, ale prawdopodobnie tak.

Czasem w redakcji powtarzamy sobie takie zdanie, że wszyscy jesteśmy wariatami, czyli każdy ma coś: manię, pasję, fobię, kompleks. Czy w naszym współczesnym świecie, w którym mamy tendencję do izolacji i zamykania się w sobie, nie jest to czymś, co nas łączy? Dzięki książkom, takim jak twoja, możemy poczuć się bardziej „połączeni“?
Jednym z  centralnych wątków mojej książki jest właśnie samotność oraz to, jak trudno jest tworzyć relacje z innymi i zostać przez otoczenie przyjętym i zaakceptowanym. Jeszcze zanim zacząłem pisać, wiedziałem, że czytanie jest aktem empatii. I choć zawsze uwielbiałem kryminały, to czytałem je z wyjątkową przyjemnością zwłaszcza kiedy zmagałem się z depresją. Dlatego że mogłem się zidentyfikować z postacią, która zmaga się z różnymi problemami życiowymi i wewnętrznymi, a na koniec wszystko się rozwiązuje w jakiś satysfakcjonujący dla niej sposób, co dawało mi nadzieję. Dlatego też, jak sądzę, ludzie, którzy nie mają w jakimś momencie życia szczęścia w miłości, lubią oglądać komedie romantyczne, bo nie tylko mogą się utożsamić z  główną postacią, ale też uwierzyć, że jest i dla nich nadzieja. Kiedy więc czytamy ksiażkę lub oglądamy film, w którym główna postać jest szalonym psychopatą, i czujemy, że to sztucznie wygenerowany wątek, to nic nam to nie daje. Ale kiedy tego typu problemy są pokazane z empatią i zrozumieniem, pomaga to nawiązać więź z drugim człowiekiem. Nigdy nie byłem w śpiączce, ale niedawno przeczytałem książkę o bohaterze, który jest w śpiączce, co pozwoliło mi nie tylko znaleźć empatię wobec osoby, która tego doświadcza, ale też zrozumieć, czym jest to doświadczenie. Natomiast w ciągu ostatniego roku zrozumiałem, że nie tylko czytanie jest aktem empatii, ale też pisanie.

  1. Kultura

Polskie kino dokumentalne na 14. Festiwalu Polskich Filmów „Wisła” w Moskwie

W programie 14. edycji Festiwalu Polskich Filmów „Wisła” znalazły się dwie sekcje poświęcone filmom dokumentalnym.
W programie 14. edycji Festiwalu Polskich Filmów „Wisła” znalazły się dwie sekcje poświęcone filmom dokumentalnym.
Już 20 maja w Rosji rozpoczyna się święto polskiego kina. W programie 14. edycji Festiwalu Polskich Filmów „Wisła” znalazły się dwie sekcje poświęcone filmom dokumentalnym – „Spojrzenie na świat” i „Spojrzenie na kobietę”.

Sekcja „Spojrzenie na świat”

Sekcja „Spojrzenie na świat” to produkcje polskich reżyserów, których historie, dziejących się w innych krajach. W jej ramach wybierzemy się m.in. na... Syberię. Maciej Cuske w filmie „Wieloryb z Lorino” dotarł do osady w tytułowym Lorino na Półwyspie Czukockim. Mieszkańcy, czyli Czukcze, Inuici i Rosjanie trudnią się polowaniem na wieloryby. Zbiorowy rytuał połowu dostarcza im pożywienia i pozwala przeżyć w trudnych warunkach, jest nadzieją na przetrwanie kolejnej zimy. To opowieść trudnej relacji człowieka z naturą. Film kontempluje wpisaną w porządek natury codzienność Półwyspu Czukockiego i odsłania najbardziej brutalne strony życia w miejscu zapomnianym przez Boga i ludzi. Zdobywca Nagrody za Najlepszy Film Polski Millenium Docs Against Gravity 2020 i Nagrody Specjalnej KFF za najlepszy montaż na 14. Festiwalu Filmów Polskich „Wisła".

Bohaterami filmu Macieja Cuske „Wieloryb z Lorino” są mieszkańcy osady na Półwyspie Czukockim, którzy zajmują się polowaniem na wieloryby. To opowieść trudnej relacji człowieka z naturą. (Fot. materiały prasowe)Bohaterami filmu Macieja Cuske „Wieloryb z Lorino” są mieszkańcy osady na Półwyspie Czukockim, którzy zajmują się polowaniem na wieloryby. To opowieść trudnej relacji człowieka z naturą. (Fot. materiały prasowe)

Jeśli macie ochotę na wyprawę, z nami nie trzeba daleko jechać! Ściana cieni” Elizy Kubarskiej to zapis wyprawy alpinistów (Polak Marcin Tomaszewski oraz Rosjanie Dmitrij Gołowczenko i Sergiej Nilow) na szczyt góry Kumbhakarny w nepalskich Himalajach, liczącej niemal osiem tysięcy metrów. Góra Kumbhakarna to jedna z ostatnich świętych gór Szerpów, nazwana na cześć mitycznego giganta. Dokument jest opowieścią o zderzeniu dwóch kultur. Zachodni alpiniści uznają szczyt za jeden z najtrudniejszych na świecie, a dla nepalskich Szerpów to miejsce zamieszkane przez bogów i ludzie nie mogą wchodzić na jej teren. Do zespołu dołącza miejscowy Nada, który łamie lokalne prawo, by zarobić na edukację swojego syna. Zdjęcia do filmu powstawały w warunkach himalajskiej zimy na wysokościach do 7400 metrów. Reżyser Eliza Kubarska oraz realizatorka dźwięku Zofia Moruś wraz z ekipą spędzili trzy tygodnie na lodowcu u podnóża góry, a Nepal odwiedzili trzykrotnie.

Któż piękniej nie opowiadał o zagranicznych przygodach niż Tony Halik? Podróżnik, dziennikarz, filmowiec jest bohaterem filmu Marcina Borchardta. Prywatny pilot Evity Peron, dziennikarz NBC, laureat Pulitzera. Mieszkaniec komunistycznej Polski, w której ludzie nie posiadali paszportów. „Tu byłem – Tony Halik” - każdy zna ten tekst, nawet jeśli nie pamięta jego programów w telewizji. Poza Polską praktycznie nieznany, w latach 60-80-tych w jakiś dziwny sposób pojawiał się wszędzie tam na świecie, gdzie działo się coś ważnego. Film zawiera niepublikowane filmowe materiały archiwalne, nakręcone przez Halika podczas niezliczonych podróży po całym świecie oraz wywiad z synem podróżnika.

Na Festiwalu przypomniana zostanie filmowa ballada „Happy Olo – pogodna ballada o Olku Dobie” w reżyserii Krzysztofa Pawła Bogocza i Marcina Macuka, utrzymaną w konwencji kina drogi o jednym z najwybitniejszych polskich podróżników - Aleksandrze Dobie, który zmarł 22 lutego tego roku na Kilimandżaro w Tanzanii. Film kręcony jest w trakcie podróży, której celem jest transport kajaka przez pełne uroku polskie krajobrazy, a tytułowy Olo w niebanalny i charakterystyczny dla siebie sposób opowiada swoje historie. Opowieściom tym towarzyszą szalone fragmenty filmów z jego wypraw transatlantyckich, a przygody ilustrują animacje przeplatane piosenkami.

Sekcja „Spojrzenie na kobietę”

W sekcji filmów dokumentalnych „Spojrzenie na kobietę” w centrum opowieści znajduje się płeć piękna. Bohaterką filmu Małgorzaty Goliszewskiej i Katarzyny Matei pt. „Lekcja miłości” jest nieco ekscentryczna 70-letnia Jola (aktorka i śpiewaczka Jolanta Janus), matka sześciorga dzieci i żona porywczego mężczyzny. Przez całe życie robiła to, czego oczekiwali od niej inni i udawała, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Pewnego dnia coś w niej pękło. Uciekając od nieudanego małżeństwa, z Włoch przeprowadza się do rodzinnego Szczecina, gdzie wreszcie żyje tak, jak zawsze chciała. Marząc o pięknej miłości, której – jak uważa – nigdy nie doświadczyła, poznaje starszego od siebie Wojtka. Czy będzie miała odwagę otworzyć się na nowe uczucie?

Bohaterką filmu Małgorzaty Goliszewskiej i Katarzyny Matei „Lekcja miłości” jest 70-letnia Jola, która pewnego dnia postanowiła uciec od nieudanego małżeństwa. Z Włoch przeprowadziła się do rodzinnego Szczecina, gdzie wreszcie żyje tak, jak zawsze chciała. (Fot. materiały prasowe)Bohaterką filmu Małgorzaty Goliszewskiej i Katarzyny Matei „Lekcja miłości” jest 70-letnia Jola, która pewnego dnia postanowiła uciec od nieudanego małżeństwa. Z Włoch przeprowadziła się do rodzinnego Szczecina, gdzie wreszcie żyje tak, jak zawsze chciała. (Fot. materiały prasowe)

Film Położna” w reżyserii Marii Stachurskiej jest opowieścią o Stanisławie Leszczyńskiej – położnej w byłym niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau. Leszczyńska – nazywana mamą – przyjęła w obozie ponad 3 tys. porodów. Podczas jej, często całodobowych, dyżurów nie umarła ani jedna rodząca kobieta oraz ani jedno dziecko, które przyszło na świat. Bohaterka ratowała życie nowonarodzonych dzieci pomimo rozkazu doktora Mengele, który brzmiał, by zabijać wszystkie noworodki. Narratorem opowieści jest Elżbieta Wiatrowska, wnuczka Stanisławy Leszczyńskiej. Dla reżyserki bohaterka filmu była cioteczną babcią. W filmie przedstawione zostały relacje ludzi, którzy przeżyli obóz koncentracyjny dzięki Leszczyńskiej oraz archiwalne materiały, ilustrowane muzyką Michała Lorenca.

Film „Położna” w reżyserii Marii Stachurskiej jest opowieścią o Stanisławie Leszczyńskiej, położnej w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau. (Fot. materiały prasowe)Film „Położna” w reżyserii Marii Stachurskiej jest opowieścią o Stanisławie Leszczyńskiej, położnej w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau. (Fot. materiały prasowe)

Moskiewska edycja Festiwalu „Wisła” odbędzie się w trybie stacjonarnym od 20 do 30 maja w kinach: "5 gwiazd na Pawieleckiej", "Moskino Kosmos" i "Moskino Bieriozka". Następnie Festiwal wyruszy w podróż do 20 rosyjskich miast m.in. do Soczi i Kazania.

  1. Kultura

Najlepsze filmy psychologiczne z zaskakującym zakończeniem

Zakończenie filmu
Zakończenie filmu "Siedem" z 1995 roku wciąż pozostaje jednym z najbardziej zaskakujących w historii kina. (Fot. BEW Photo)
Zobacz galerię 11 Zdjęć
Kino uwielbia klasyczne happy endy, jednak dla widza nie ma nic bardziej satysfakcjonującego już nieoczekiwane zwroty akcji i szokujące rozwiązania, które w kulminacyjnym momencie filmu wywracają całą fabułę do góry nogami. Oto 10 kultowych filmów z zaskakującymi zakończeniami, które na długo zostaną w waszej pamięci. 

"Lęk pierwotny"

Znakomity dramat psychologiczny z elementami thrillera w gwiazdorskiej obsadzie. Martin Vail to jeden z najbardziej wziętych chicagowskich prawników. Arogancki i cyniczny podejmuje się dla sławy obrony dziewiętnastoletniego Aarona Stamplera oskarżonego o zabicie arcybiskupa Rushmona. Chłopak przez cały czas utrzymuje, że nie popełnił morderstwa, mimo że na jego ubraniach znaleziono ślady krwi. Vail odkrywa mroczne tajemnice z przeszłości arcybiskupa i z czasem zaczyna wierzyć w niewinność swojego klienta. W głównych rolach występują Richard Gere oraz Edward Norton, który za stworzoną przez siebie kreację dostał nominację do Oscara. 

Film dostępny na HBO GO.

Kadr z filmu 'Lęk pierwotny'. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum) Kadr z filmu "Lęk pierwotny". (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum)

"Życie za życie"

Zbrodnia jest oczywista. Prawda - nie zawsze. David Gale, profesor uniwersytetu w Teksasie, od lat aktywnie działa na rzecz zniesienia kary śmierci. Jednak pewnego dnia sam trafia do celi śmierci, skazany za gwałt i morderstwo bliskiej współpracownicy i przyjaciółki, Constance Harraway. Dziennikarka Bitsey Bloom postanawia opowiedzieć jego historię. W tym celu, trzy dni przed egzekucją, spotyka się z profesorem, który udziela jej niezwykłego wywiadu. Powstaje skomplikowany portret skazanego: polityczne dyskusje, kontrowersyjne wykłady, seks ze studentką, oskarżenia o gwałt, alkoholizm, rozwód, rozpacz. Przekonana o niewinności profesora, prowadzi wyścig z czasem, by udowodnić, że został on niesłusznie skazany i nie może być stracony. W rolach głównych Kevin Spacey i Kate Winslet.

Film dostęny na cineman.pl.

Kadr z filmu 'Życie za życie'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Życie za życie". (Fot. BEW Photo)

"Siedem"

Brad Pitt i Morgan Freeman w przerażającym thrillerze psychologicznym jako detektywi tropiący seryjnego mordercę wybierającego sobie na ofiary ludzi, którzy popełnili jeden z siedmiu grzechów głównych. Zabójca w wyrafinowany sposób przeprowadza ich egzekucję - dokładnie, metodycznie i z groteskowym wręcz artyzmem. W ten sposób samozwańczy „boży wysłannik” zamierza wprowadzić w życie swój obłąkańczy plan naprawy świata, a gdy śledztwo posuwa się naprzód, cierpliwie czeka na finałową konfrontację, aby doprowadzić swe dzieło do końca. Reżyser filmu David Fincher prowadzi akcję z pełnym zrozumieniem tego, czego boimy się najbardziej, aż do druzgocącego finału.

Film dostępny na Netflixie.

Kadr z filmu 'Siedem'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Siedem". (Fot. BEW Photo)

"Zaginiona dziewczyna"

Zrealizowany na podstawie bestsellerowej powieści kryminalnej dreszczowiec "Zaginiona dziewczyna" w reżyserii Davida Finchera pełen jest niespodziewanych zwrotów akcji. Właśnie mija 5 rocznica ślubu Nicka i Amy. Małżeństwo najlepsze chwile ma już za sobą. Kiedy mężczyzna wraca do domu po pracy, zauważa brak swojej żony. Wkrótce zgłasza zaginięcie kobiety, a jej poszukiwania przyciągają uwagę mediów. Detektyw Rhonda Boney rozpoczyna śledztwo, w czasie którego odkrywa wyraźne ślady walki w domu Nicka i Amy. Policyjne badania dostarczają kolejnych szokujących informacji. Znalezione w domu ślady krwi Amy, wskazują na morderstwo. Głównym podejrzanym staje się Nick, którego apatyczne zachowanie media odczytują, jako typowe dla socjopaty. Główne role w filmie grają hollywoodzkie gwiazdy: Ben Affleck i Rosamund Pike.

Film dostępny na vod.pl.

Kadr z filmu 'Zaginiona dziewczyna'. (Fot. Film Stills/Forum) Kadr z filmu "Zaginiona dziewczyna". (Fot. Film Stills/Forum)

"Memento"

Wbijający w fotel niskobudżetowy thriller w reżyserii Christophera Nolana opowiada o mieszkającym w San Francisco detektywie ubezpieczeniowym Leonardzie Shelbym (w tej roli Guy Pearce), który w wyniku wypadku traci tzw. pamięć krótkotrwałą. Wie kim jest i pamięta wszystko sprzed wypadku, ale błyskawicznie zapomina o tym, co wydarzyło się przed chwilą. Nie wie, gdzie był, co robił i planował. Przy dłuższej rozmowie zapomina, od czego się zaczęła. Powracające wspomnienia śmierci żony powodują, że nie daje za wygraną. Notatki, zdjęcia i tatuaże zastępują mu pamięć. Jedyną motywacją do życia jest obsesyjne pragnienie zemsty na mordercy ukochanej kobiety...

Film dostępny na cineman.pl.

Kadr z filmu 'Memento'. (Fot. Entertainment Pictures/Forum) Kadr z filmu "Memento". (Fot. Entertainment Pictures/Forum)

"Whiplash"

Obsypany nagrodami rewelacyjny dramat Damiena Chazelle'a o przekraczaniu własnych granic i dążeniu do perfekcji za wszelką cenę. Andre, student nowojorskiego konserwatorium, chce zostać najlepszym na świecie jazzowym perkusistą. Aby zrealizować to marzenie, zostaje uczniem ekscentrycznego Terence’a Fletchera. Mężczyzna prowadzi zespół jazzowy i słynie z bezwzględnych metod nauczania. Muzycy rozpoczynają współpracę, podczas której Fletcher zmusza dążącego do doskonałości Andrew do przekraczania własnych granic. W rolach nauczyciela i podążającego za nim ucznia wystąpili J.K. Simmons oraz utalentowany muzyk i aktor Miles Teller.

Film dostępny na HBO GO.

Kadr z filmu 'Whiplash'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Whiplash". (Fot. BEW Photo)

"Wyspa tajemnic"

Thriller psychologiczny "Wyspa tajemnic" w reżyserii mistrza gatunku Martina Scorsese jest swego rodzaju hołdem dla twórców horrorów z lat 40. XX wieku. Porywające kreacje w filmie tworzą Leonardo Dicaprio, Mark Ruffalo, Ben Kingsley, Michelle Williams oraz Max Von Sydow. Shutter Island jest położoną w pobliżu Bostonu wyspą, na której znajduje się szpital dla chorych psychicznie przestępców. Pewnego dnia bez śladu znika z niego jedna z pacjentek – Rachel Solando. Do szpitala przybywają szeryf federalny Teddy Daniels oraz jego partner. Agenci szybko dochodzą do wniosku, że uciekinierka próbuje przekazać im zaszyfrowaną wiadomość. Tymczasem do wyspy zbliża się huragan, który na pewien czas pozbawia ją kontaktu z lądem.

Film dostępny na HBO GO.

Kadr z filmu 'Wyspa tajemnic'. (Fot. materiały prasowe) Kadr z filmu "Wyspa tajemnic". (Fot. materiały prasowe)

"Podejrzani"

Gdy w tajemniczej eksplozji na statku ginie 27 osób, policja przesłuchuje jednego z dwóch ocalałych świadków: drobnego kryminalistę Verbala Kinta, który zeznaje, że odpowiedzialność za wybuch ponosi mityczny przestępca, Keyser Soze, którego istnienie od dawna poddawane jest w wątpliwość. Twierdzi, że dysponujący nadludzkimi niemal mocami Soze wciągnął jego samego i czterech jego wspólników w niebezpieczną rozrywkę, w której stawką był ładunek kokainy o wartości kilkudziesięciu milionów dolarów. W rolach głównych wystąpili Gabriel Byrne, Stephen Baldwin, Kevin Pollak, Benicio Del Toro oraz Kevin Spacey.

Film dostępny na Netflixie.

Kadr z filmu 'Podejrzani'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Podejrzani". (Fot. BEW Photo)

"Dziewczyna we mgle"

Ekranizacja bestsellerowej powieści Donato Carrisi. W odizolowanym od świata górskim miasteczku zaginęła szesnastoletnia dziewczyna. Rodzice są zrozpaczeni, a mieszkańcy – zszokowani. Nie potrafią przyjąć do wiadomości, że porywaczem może być ktoś z nich. Porywaczem... lub zabójcą. Przybyły na miejsce agent specjalny Vogel nie ma wątpliwości, że tropi mordercę. I że jest to ktoś z miejscowych. Nie interesują go badania kryminalistyczne, odciski palców i ślady DNA. Vogel wykorzystuje media, bo ludzie nie potrzebują sprawiedliwości – potrzebują spektaklu. A on zapewni im widowiskowe polowanie na potwora. W medialnej burzy wszyscy stają się podejrzanymi, a sprawa zaczyna przyjmować niespodziewany obrót.

Film dostępny na Netflixie.

Kadr z filmu 'Dziewczyna we mgle'. (Fot. materiały prasowe) Kadr z filmu "Dziewczyna we mgle". (Fot. materiały prasowe)

"Incepcja"

Wizjonerska superprodukcja Christophera Nolana z niezwykłą akcją i gwiazdorską obsadą zabiera widzów w podróż dookoła ziemskiego globu oraz w głąb intymnego świata snów. Dom Cobb jest mistrzem niezwykłej złodziejskiej sztuki polegającej na wykradaniu podczas snu bezcennych sekretów z ludzkiej podświadomości. Ze względu na swój wyjątkowy talent jest chętnie zatrudniany przez korporacje, które sowicie płacą za kradzież tajemnic konkurencji. Niestety, kosztował go również rodzinne szczęście. Kiedy pojawia się możliwość odkupienia win Dom podejmuje się wykonania niezwykłego zlecenia - dokonania incepcji - włamania do ludzkiego umysłu i zaszczepienia w nim nowej idei. W rolach głównych Leonardo DiCaprio i Marion Cotillard.

Film dostępny na Netflixie.

Kadr z filmu 'Incepcja'. (Fot. Film Stills/Forum) Kadr z filmu "Incepcja". (Fot. Film Stills/Forum)

  1. Kultura

Filmy, na które warto wybrać się do kina - poleca szefowa działu kultury "Zwierciadła"

Kadr z filmu
Kadr z filmu "Obiecująca. Młoda. Kobieta". (Fot. materiały prasowe UIP)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Czasy mamy niepewne, nie wiadomo, jak długo będziemy cieszyć się z otwartych kin. A faktycznie się cieszymy, biorąc pod uwagę oblężenie, jakie sale kinowe w całej Polsce przeżywają po poluzowaniu obostrzeń. Wyszło na to, że chyba jednak jesteśmy gatunkiem stadnym, a już na pewno – że chcemy przeżywać kulturę poza domem, na żywo, a nie tylko na ekranie własnego telewizora czy komputera. Jakich filmów właśnie pokazywanych w kinach nie wolno przegapić? 

"Obiecująca. Młoda. Kobieta."

Film torpeda. Ma trafić do regularnej dystrybucji kinowej 5 marca, ale już teraz grany jest na wielu pokazach przedpremierowych w Polsce. To kolejny przypadek potwierdzający regułę, że jeśli na ekranie oglądamy Carrey Mulligan, to musi być dobre kino. Produkcje, w których ta świetna aktorka występuje, są niebanalne i nierzadko są ważnym głosem w jakiejś sprawie. Tak jest też w przypadku „Obiecującej. Młodej. Kobiety”. Bo chociaż ten film czerpie pełnymi garściami z kina rozrywkowego, gatunkowego – to połączenie thrillera z komedią romantyczną – jest jednocześnie ciekawą próbą analizy, dlaczego seksualna przemoc wobec kobiet jest tak powszechna i skąd się bierze obojętność tych, którzy są jej świadkami lub się o niej dowiadują. Mulligan gra tu Cassie, mścicielkę. Mści się na mężczyznach, którzy zgarniają ją do siebie z barów i klubów nocnych. A zgarniają dlatego, że Cassie udaje zupełnie pijaną, czekając aż któryś z troskliwych panów postanowi się nią „zaopiekować”. Wtedy daje mu nauczkę. Nasza bohaterka rzuciła niegdyś medycynę, bo na studiach zdarzyło się coś, nad czym nie potrafiła przejść do porządku dziennego. Odtąd kroczy drogą wspomnianej zemsty, aż któregoś dnia spotyka sympatycznego, porządnego faceta… Więcej nie zdradzę. Ten intrygujący film, o dziwo debiut reżyserski Emerald Fennell, aktorki i scenarzystki, znanej dotąd jako showrunnerka serialu „Obsesja Eve” – po prostu trzeba zobaczyć.

Kadr z filmu 'Obiecująca. Młoda. Kobieta'. (Fot. materiały prasowe UIP) Kadr z filmu "Obiecująca. Młoda. Kobieta". (Fot. materiały prasowe UIP)

"Helmut Newton. Piękno i bestia"

Jedna z największych i jednocześnie najbardziej kontrowersyjnych gwiazd fotografii modowej. W zeszłym roku skończyłby sto lat. Wielki prowokator, który sesję reklamową dla znanej marki ubrań czy biżuterii potrafił zamienić w skandal. Jest tu fragment o tym, jak to w odpowiedzi na propozycję sfotografowania linii męskich płaszczy, Newton stwierdził, że nie lubi pracować z mężczyznami, że są oni dla niego jak akcesoria, kapelusze czy buty. Zrobił więc sesję nagiej (oczywiście!) kobiecie, a w trenczu wystąpił sam – fotografował odbicie w lustrze – przy okazji ukazując w kadrze swoją żonę June (także fotografkę, która od ich wczesnej młodości towarzyszyła mu w życiu i pracy, współorganizując sesje zdjęciowe, kuratorując wystawy i menadżerując karierę nie tylko swoją lecz również męża). Newton zmarł w 2004 roku, za życia wzbudzał dużo kontrowersji, zarzucano mu, że na zdjęciach redukował kobiety do roli seksualnego obiektu. Nigdy się z tymi oskarżeniami nie spierał, uwielbiał pozować na diabła wcielonego, natomiast wszystkie wypowiadające się w filmie bohaterki (m.in. Isabella Rosselini, Charlotte Rampling, Claudia Schiffer) mówią, że choć namawiał je nierzadko do robienia przed obiektywem rzeczy perwersyjnych, jego metody pracy sprawiały, że sesje dawały im poczucie siły i sprawczości. Siła, władza, dominacja była zresztą głównym tematem, obsesją Newtona. O tym także jest ten film. I o dorastaniu w Berlinie, z którego Newton musiał uciekać w 1938 roku, o przekornej naturze fotografa, lękach, fascynacjach. Solidny, bardzo ciekawy dokument.

Kadr z filmu 'Helmut Newton. Piękno i bestia'. (Fot. materiały prasowe Best Film) Kadr z filmu "Helmut Newton. Piękno i bestia". (Fot. materiały prasowe Best Film)

"Gniazdo"

Film, który powstał zdecydowanie w nieodpowiednim czasie. Miał przyciągnąć widzów do kin jesienią, rzeczywistość pokrzyżowała te plany, a to naprawdę niebanalna filmowa propozycja, której nie powinno się przegapić. Reżyser Sean Durkin (m.in. „Martha Marcy May Marlene”) potrafi budować napięcie. „Gniazdo” to thriller, a jednocześnie ciekawe kino obyczajowe. Durkin przygląda się rodzinie – małżeństwie z dwójką dorastających dzieci. Żona jest Amerykanką, mąż Brytyjczykiem. Poznajemy ich, kiedy mieszkają w USA, ale wkrótce on oznajmia, że ma widoki na lukratywny kontrakt i że muszą przenieść się do Anglii. Piękni, zamożni, z perspektywą jeszcze większych pieniędzy, jeszcze lepszego życia. Tymczasem przeprowadzka okazuje się ciężką próbą dla całej ich rodziny. „Gniazdo” mogłoby posłużyć jako film instruktażowy, czego unikać w związku, ale też paradoksalnie jest opowieścią o tym, że miłość i przywiązanie cementują niekoniecznie te dobre rzeczy: emocje i doświadczenia. Że czasem silniej wiążą nas ciemne sprawki i paskudne wady. Akcja toczy się pod koniec lat 80. i film estetycznie także jest retro, jakby nakręcono go na lekko spłowiałej taśmie. To wreszcie kino znakomicie obsadzone. I nawet genialny Jude Law nie jest w stanie przyćmić Carrie Coon, swojej filmowej żony. Zdecydowanie za mało jeszcze znanej, a zasługującej na Oscara.

Kadr z filmu 'Gniazdo'. (Fot. materiały prasowe M2 Films) Kadr z filmu "Gniazdo". (Fot. materiały prasowe M2 Films)

"Palm Springs"

Historia rozgrywa się w pięknych okolicznościach przyrody. A przynajmniej w pełnym słońcu, bo to w tytułowym Palm Springs. Wokoło pustynia, ale my oglądamy resort hotelowy. Z basenami, barem z kolorowymi drinkami. To tu odbywa się wesele. Wszyscy są podekscytowani z wyjątkiem Sarah, która jest naprawdę wkurzona. Ślub bierze jej siostra – młodsza, porządniejsza, nie przysparzająca rodzinie zmartwień. Sarah zamierza się z tej okazji upić i kiedy ten plan konsekwentnie realizuje, jej uwagę przyciąga on, czyli Nyles. Jest jedynym gościem weselnym nie w garniturze, tylko w bermudach i hawajskiej koszuli. Na parkiecie lawiruje z brawurą rewiowego tancerza, wszystkich zna po imieniu. Jest jednocześnie bardzo przyjazny, błyskotliwy i zblazowany. Koniec końców trafiają z Sarah na pustynię przy hotelu, a tam zamiast romantycznych uniesień dochodzi do nieoczekiwanego zwrotu akcji. I kiedy ona budzi się rano… Oto dzień wesela jej siostry: basen, drinki, słońce. I tak w kółko. To, rzecz jasna, motyw zapętlenia w czasie doskonale znany z „Dnia świstaka”, wykorzystany też niedawno w rewelacyjnym serialu „Russian doll”. Wracanie do tego samego chwytu było ryzykowne, ale  się opłaciło. Przerażenie Sarah trwa niedługo, bo Nyles już od dawna jest zapętlony w czasie i staje się jej przewodnikiem. Co im pozostaje? Wycisnąć z sytuacji, w jakiej się znaleźli, co się da. „Palm Springs” jest komedią romantyczną, przewrotną, bardzo w dobie pandemicznej rutyny aktualną.

Kadr z filmu 'Palm Springs'. (Fot. materiały prasowe Gutek Film) Kadr z filmu "Palm Springs". (Fot. materiały prasowe Gutek Film)

"Sound of metal"

Kolejny tytuł, który ma wejść do repertuaru kin w marcu, ale już można go oglądać w ramach organizowanych w całej Polsce pokazów przedpremierowych. Głównym bohaterem jest tu Ruben, który jako perkusista robi na koncertach naprawdę sporo hałasu. Aż któregoś dnia, tak po prostu, budzi się nie słysząc praktycznie nic. Wizyta u lekarza nie pozostawia mu złudzeń: to trwałe uszkodzenie. Nasz bohater – niespokojny duch, z burzliwą przeszłością – trafia w końcu do ośrodka dla niesłyszących, głównie takich outsiderów jak on. Gdzie szybko staje się jasne, że musi się zmierzyć nie tylko z utratą słuchu. Jeśli widzieliście zwiastun „Sound of metal”, mogliście ulec wrażeniu, że to przewidywalna opowieść o pokonywaniu własnych ograniczeń, poszukiwaniu siebie, o wchodzeniu na „właściwą ścieżkę”.  Tak, to tematy poruszane w filmie, ale z całą pewnością nakręcono go z pomysłem, świeżo, nie bez powodu zrobił furorę już na kilku festiwalach. Ciekawy jest sposób, jaki pokazuje się tu świat z perspektywy głuchego człowieka, ale to także mocno uniwersalna opowieść o wyobrażeniach, jakie mamy na swój temat, nawykach, planach, które snujemy przez lata. Które z nich naprawdę są integralną częścią nas samych? I co w ogóle „bycie sobą” znaczy? Warto ten film zobaczyć także ze względu na samego Rubena, czyli nominowanego za tę rolę do tegorocznych Złotych Globów Riza Ahmeda, którego możecie kojarzyć z serialu „Długa noc”.

Kadr z filmu 'Sound of metal'. (Fot. materiały prasowe M2 Films) Kadr z filmu "Sound of metal". (Fot. materiały prasowe M2 Films)