1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura

Dramat z Sydney Sweeney podbija HBO Max. O filmie „Reality” rozmawiają Grażyna Torbicka i Martyna Harland

„Reality zrobiła wielki i odważny krok, znając wszystkie konsekwencje swojego czynu, bo ona w coś wierzy. Jej nie chodzi o skandale, tylko o prawdę i niezależność. Dlatego postrzegam ten film jako bardzo ciekawy portret współczesnej dziewczyny” – mówi Grażyna Torbicka. (Fot. materiały prasowe M2 Films)
„Reality zrobiła wielki i odważny krok, znając wszystkie konsekwencje swojego czynu, bo ona w coś wierzy. Jej nie chodzi o skandale, tylko o prawdę i niezależność. Dlatego postrzegam ten film jako bardzo ciekawy portret współczesnej dziewczyny” – mówi Grażyna Torbicka. (Fot. materiały prasowe M2 Films)
Dlaczego do młodej, z pozoru zwyczajnej, kobiety, przyjeżdżają agenci FBI? Jak to możliwe, że – choć otoczona przez kółko mężczyzn – czuje, że jej prawa są bezpieczne? O wzorowanej na rzeczywistej postaci bohaterce filmu „Reality” rozmawiają Grażyna Torbicka i psycholożka Martyna Harland.

Martyna Harland: „Reality” opowiada o byłej żołnierce amerykańskich sił powietrznych i tłumaczce zatrudnionej w agencji wywiadu, Reality Winner, która w 2018 roku została skazana na najdłuższy wyrok więzienia w historii, za ujawnienie raportu wywiadu o rosyjskiej ingerencji w wybory w Stanach Zjednoczonych. No właśnie, film pokazuje bardzo ciekawą osobistą historię, tyle że ja nie czuję tu emocji. Dlatego jestem ciekawa, co ciebie w nim tak poruszyło.
Grażyna Torbicka: Zacznijmy od początku – bohaterkę poznajemy w momencie, gdy po pracy podjeżdża pod dom z zakupami, i nagle do okna jej samochodu puka dwóch mężczyzn, którzy od razu informują, że są z FBI. Już to niesamowicie przykuło moją uwagę – o co chodzi?

Pojawiają się dodatkowe samochody, z których wychodzą kolejni agenci – w efekcie dziewczyna stoi otoczona kilkunastoma facetami. Czuć rosnące poczucie strachu, jednak żaden z mężczyzn nie może jej nawet dotknąć. Reality nie obawia się ich. Myślę, że wie o tym, iż nie grozi jej żadna przemoc, m.in. dzięki temu, że przesłuchują ją zawsze dwie osoby, więc cokolwiek się wydarzy, będzie świadek. To było dla mnie bardzo przekonujące i pouczające, w jaki sposób może wyglądać relacja: przesłuchujący mężczyźni kontra kobieta, która jest o coś podejrzana. Ma prawo odmówić lub zdecydować, że nie chce być przesłuchiwana sama w swoim mieszkaniu, tylko np. woli jechać do biura FBI. Przypomniało mi się „Przesłuchanie” Ryszarda Bugajskiego z Krystyną Jandą w głównej roli. W filmie Bugajskiego, którego akcja dzieje się w czasach stalinizmu, główna bohaterka Tonia jest torturowana, nie ma żadnych praw, nawet nie wie, o co jest oskarżona. Sytuacja przedstawiona w filmie „Reality” to inny świat, choć poczucie osaczenia jest podobne.

Sydney Sweeney jako Reality gra znakomicie. Bez żadnej możliwości wspomagania się czymkolwiek, jedynie na zbliżeniach, grając spojrzeniami i drobnymi reakcjami ciała sprawia, że czujemy jak bardzo jest zdenerwowana, zmieszana; nie wie, co robić. To też zasługa reżyserki Tiny Satter.

Z kolei ja cały czas bałam się o Reality. Wydawało mi się, że ci wszyscy mężczyźni dokonają zaraz jakiegoś zbiorowego aktu agresji na niej. Może dlatego, że kojarzę Sydney Sweeney z innych ról. Bardzo lubię ją w serialach „Euforia” czy „Biały Lotos”, chociaż nie jest tam wcale postacią budzącą sympatię – gra mocno rozerotyzowane i naiwne bohaterki. Takiej roli faktycznie się po niej nie spodziewałam, dlatego tak zainteresowało mnie przełamanie jej wizerunku. Jednak ostatecznie nie przekonała mnie. Miałam wrażenie, że wszystko, co robi Reality, jest bezrefleksyjne i nieświadome. Być może to właśnie przez te poprzednie role.
Zawsze patrzymy na film przez pryzmat naszych doświadczeń, wiedzy, ale też kultury, w której dorastamy. Dlatego właśnie przywołałam „Przesłuchanie”.

A co do Reality, to ona jednak wiedziała, że popełniła przestępstwo, miała tego świadomość i niczego się tu nie wypierała. Dlaczego postąpiła w określony sposób? Dlatego, że pracowała w agencji bezpieczeństwa narodowego i przyjmując tę pracę, ślubowała Amerykanom, a nie służbom specjalnym. To świadczy o jej postawie obywatelskiej, którą w naszym kręgu kulturowym trudniej jest chyba zrozumieć.

A co to za typ kobiety, jak myślisz?
Reality jest bardzo konkretna, odważna i przede wszystkim nie jest obojętna na to, co dzieje się wokół niej, jak funkcjonuje państwo, w którym żyje. Nie jest jej to obojętne, to rzadka cecha. Bardzo mnie zaciekawiło to, w jaki sposób ta młoda kobieta widzi swoją rolę w życiu. Pociągają ją sprawy związane z wojskowością, siłami powietrznymi, twarde zasady funkcjonowania.

Zastanawia mnie profil psychologiczny ludzi, którzy wchodzą w takie środowisko. To zakłada wiarę w coś większego niż ja i moje życie. Poświęcenie siebie, swojego życia, często prywatnego, dla dobra ogółu.
Myślę, że trzeba mieć w sobie przede wszystkim odwagę. Reality ją miała.

Ktoś inny nazwałby to może naiwnością, a nawet głupotą. W końcu ta dziewczyna zniszczyła sobie życie, poświęciła się. Dopięła swego, ale trafiła do więzienia. Co to za życie?
A może ona właśnie zyskuje to życie, bo nie byłaby w stanie funkcjonować wiedząc, że fakty nie zostaną ujawnione.

Na pewno nie każdy postąpiłby na jej miejscu tak samo. Chociaż filmy wielokrotnie pokazywały tego typu dylematy i sytuacje, np. „Trzy dni kondora”, „Wszyscy ludzie prezydenta” oraz „Afera Watergate”, to po raz pierwszy mamy kobiecą bohaterkę. I to jest szczególnie ciekawe!

Podobne w pewien sposób doświadczenie miał główny bohater filmu Christophera Nolana, Robert Oppenheimer, ojciec bomby atomowej. Dla dobra większej sprawy musiał poświęcić życie prywatne; musiał zerwać kontakt z kobietą, którą pokochał. Myślę, że jeśli zaczyna się taką pracę, to znaczy, że już na starcie życie prywatne czy związek nie są dla takiej osoby priorytetem.
No tak, jeśli Reality chciała pracować w takim miejscu, to wiedziała, z czym to się wiąże. Składała przysięgę, więc na coś się zgodziła, na pewne tajemnice i zasady. Ty byś tego nie zrobiła, ja bym tego nie zrobiła, ale do tego typu zawodów trafia określony profil psychologiczny ludzi. A ten film to pokazuje, możemy przyjrzeć się bliżej Reality.

Jednak nie poznałam bliżej tej bohaterki, tego właśnie mi zabrakło. Portret psychologiczny Reality wydaje mi się niepogłębiony, właściwie nie wiem, kim jest ta kobieta. A to dla mnie jest najbardziej interesujące.
Zgoda, jako widz nic o niej nie wiesz. Ale nie musisz znać jej historii ani wiedzieć, kim była Reality Winner. Ten film jest inny, tutaj chodzi właśnie o to, że obserwujesz moment, gdy zwykła dziewczyna wraca do siebie z zakupami, w domu ma psa i kota, obok sąsiadów – a nagle pojawia się FBI i wszystko to się kończy.

Z mojej perspektywy to jest najciekawsze, bo chcę się dowiedzieć, co się stało, i słucham dokładnie, o co ją pytają. A oni rozmawiają na przykład o tym, czy jej pies lubi być na zewnątrz, czy w domu. Z jednej strony to są normalne rozmowy, ale przecież wiadomo, że agenci nie przyjechali wcale po to, żeby rozmawiać o takich rzeczach. Dlatego było to dla mnie intrygujące.

Która scena poruszyła cię najmocniej? Z jakimi emocjami oglądałaś ten film?
Oglądałam go cały czas w ogromnym napięciu, dla mnie to był thriller. Akcja rozgrywa się w małym domku wśród mężczyzn, i w relacji mężczyzn do głównej bohaterki. A my czekamy, jak to się wszystko rozwinie. Co zrobi bohaterka? Jak długo będzie umiała wytrzymać to napięcie? Kiedy ona usiądzie – bo widzimy, że zeznaje cały czas stojąc, w wyprostowanej pozycji. I rzeczywiście jest taki moment, kiedy już brakuje jej sił w nogach, wtedy przykuca, bo już nie daje rady. Już samo obserwowanie tego jest bardzo ciekawe.

Myślę, że tego typu kino niektórych uwalnia z napięcia – według katartycznej teorii Freuda, może odprowadzić bezpiecznym wentylem stres czy napięcie. Doświadczamy katharsis poprzez postać bohaterki, bezpiecznie dotykamy naszych emocji. Innych „Reality” może przyprawić o wrzody, bo kino odbieramy całym ciałem – jak twierdzi autorka zmysłowej teorii kina Vivian Sobchack. Czy coś jeszcze przychodzi ci do głowy? Dla kogo to może być seans filmoterapii?
Uważam, że ten film powinni obejrzeć wszyscy, którzy cenią sobie wolność obywatelską. Dla Reality ważne było to, by Stany Zjednoczone były krajem demokratycznym. Ta młoda dziewczyna zrobiła wielki i odważny krok, znając wszystkie konsekwencje swojego czynu, bo właśnie demokracja, niezależne i wolne wybory były dla niej bardzo ważne. Ona w coś wierzy. Jej nie chodzi o skandale, sławę ani rozgłos. Tylko o prawdę i niezależność! Dlatego postrzegam ten film jako bardzo ciekawy portret współczesnej dziewczyny.

Grażyna Torbicka, dziennikarka, krytyk filmowy, dyrektor artystyczna Festiwalu Filmu i Sztuki „Dwa Brzegi” w Kazimierzu Dolnym, w latach 1996–2016 autorka cyklu „Kocham Kino” TVP2.

Martyna Harland, autorka projektu Filmoterapia.pl, psycholożka, wykładowczyni Uniwersytetu SWPS, dziennikarka. Razem z Grażyną Torbicką współtworzyła program „Kocham Kino” TVP2.

„Reality” obejrzeć można na platformach HBO Max, Player, TVP VOD, Premiery Canal+, Play Now, Rakuten TV, TV Smart, mojeekino.pl oraz Polsat Box Go. Więcej o filmoterapii na stronie filmoterapia.pl.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze