1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Gdyby Izabela Łęcka żyła w XXI wieku, nazwano by ją „gold diggerką”. Co jeszcze można powiedzieć o „bohaterce „Lalki”?

Gdyby Izabela Łęcka żyła w XXI wieku, nazwano by ją „gold diggerką”. Co jeszcze można powiedzieć o „bohaterce „Lalki”?

Kadr z serialu „Lalka” (Fot. Netflix, Robert Pałka)
Kadr z serialu „Lalka” (Fot. Netflix, Robert Pałka)

Odsłuchaj artykuł

Agata Lipiec - Gdyby Izabela Łęcka żyła w XXI wieku, nazwano by ją „gold diggerką”. Co jeszcze można powiedzieć o „bohaterce „Lalki”?

00:00 13:11
15s
0,5 x
15s
Gold diggerka, pick me girl, mistrzyni breadcrumbingu – internet bez trudu znalazłby dla Izabeli Łęckiej cały zestaw etykiet. W serialu Netflixa kryje się jednak pod nimi postać pełna sprzeczności: spragniona niezależności, choć nieprzygotowana do samodzielnego życia, łaknąca uznania, ale bezwzględna wobec cudzych uczuć. Uwaga na spoilery: tekst zdradza niektóre ważne szczegóły fabuły.

Spis treści:

  1. Łęcka kontra Łęcka. Dwa spojrzenia na bohaterkę Prusa
  2. Gold diggerka, która nie chce dać się kupić. Pop-sychologia w „Lalce” Netflixa

Gdy Netflix pokazał pierwsze materiały promujące „Lalkę”, okazało się, że wielu Polaków skrycie marzy o posadzie egzaminatora maturalnego. Jeszcze przed premierą wytknięto twórcom cały szereg błędów kardynalnych: dziękujemy, niezdane, nie ma potrzeby zapoznawać się z całością. Dziś wiemy już, że nie był to tylko przebiegły marketingowy zabieg. Zamiast wiernej ekranizacji naprawdę zaserwowano nam luźną wariację. Prosto z mostu mówili zresztą o tym odtwórcy głównych ról. – Taki ogólny też nasz klucz do całej tej opowieści to jest współczesna próba grania rzeczy, które będą mocno siedzieć w etykiecie – tłumaczył Tomasz Schuchardt. Sandra Drzymalska zapowiadała natomiast: „Myślę, że ta nasza Izabela będzie troszeczkę inna niż w książce”.

Czytaj także: Obejrzałam „Lalkę” Netflixa. Bolesław Prus mocno by się zdziwił [RECENZJA]

Nie znaczy to oczywiście, że odcinkową produkcję ogląda się źle. Tu zdania są podzielone. Jedni bawią się wyśmienicie niczym szlachta w Zasławku, inni spuszczają nos w kwintę lub wręcz wybuchają złością jak baron Krzeszowski. Pewne jest jednak, że uczniowie rzeczywiście nie powinni traktować serialu jako ekranowego ekwiwalentu bryka wertowanego naprędce przed próbą zdobycia świadectwa dojrzałości. Do świata mezaliansów, awansów i posagów twórcy przemycili bowiem wiele współczesnych dylematów i etykiet znanych z mediów społecznościowych. A znaczna część z nich skupia się wokół Izabeli Łęckiej.

autopromocja
750x300_srodtekst_artykul (4).webp

Łęcka kontra Łęcka. Dwa spojrzenia na bohaterkę Prusa

„Właściwie mówiąc, nie spotkała mnie żadna niespodzianka; wszystko można było z góry przewidzieć, ja nawet wszystko to widziałem…” – mówi Wokulski o Łęckiej na kartach powieści Bolesława Prusa. Na ekranie też wygarnia jej to i owo, ale trzeba przyznać, że serialowa Izabela zaskakuje go nie raz i nie dwa.

Kadr z serialu „Lalka” (Fot. Netflix, Robert Pałka) Kadr z serialu „Lalka” (Fot. Netflix, Robert Pałka)

„Jakie ona ze mną płaskie rozmowy prowadziła!... Co ją zajmowało? Bale, rauty, koncerta, stroje…” – uświadamia sobie przeżywający miłosne rozczarowanie bohater. „Bale są w ogóle nudne. Są po to, żeby starsi panowie mogli popatrzeć na młode dziewczęta, które będą żonami ich synów. I chociaż w ten sposób je mieć” – kontruje netflixowa szlachcianka.

„Co ona kochała?… Siebie” – pyta Wokulski, by natychmiast udzielić samemu sobie odpowiedzi. Ta część nadal się zgadza, przynajmniej na początku. Jednak im głębiej wnikamy w ostateczną ocenę, jaką niepoprawny romantyk i pozytywista zarazem wystawia swojemu niegdysiejszemu obiektowi westchnień, tym bardziej literacki pierwowzór rozmija się z wizją Pawła Maślony, Jagody Dutkiewicz i Pawła Demirskiego. Już od pierwszych scen widzimy, że mamy do czynienia z wersją postaci pozbawioną hamulców: pasywno-agresywną, oceniającą, impulsywną i chwiejną, ale także bardziej sprawczą, przejawiającą skłonności pomocowe i – ostatecznie – zdolną do autorefleksji.

Czytaj także: Osoby z tym typem osobowości są jak Izabela Łęcka z „Lalki”. Dojrzałość i pracowitość są im obce

Kadr z serialu „Lalka” (Fot. Netflix, Robert Pałka) Kadr z serialu „Lalka” (Fot. Netflix, Robert Pałka)

Rdzeń pozostaje jednak podobny. Obie Izabele łączy przenikliwość i niechęć do związków. Ta książkowa „nabrała dużego wstrętu do małżeństwa i lekkiej wzgardy dla mężczyzn”, słuchając opowieści nieszczęśliwych żonatych arystokratek. Doskonale rozumie również, że w jej środowisku o wyborze małżonka decydować powinny przede wszystkim nazwiska i majątki. Mężczyzn z krwi i kości długo „tyranizowała” lodowatą i pogardliwą obojętnością. Wolała od nich marmurowe popiersie Apollina („kto wie, ile pocałunków ogrzało ręce i nogi marmurowego bóstwa?”). Jednocześnie znakomicie zdawała sobie sprawę ze swojej urody i trafnie odczytywała zamiary płci przeciwnej. „O, ja ich znam! tych wszystkich donżuanów, poetów, filozofów, bohaterów, te wszystkie tkliwe, bezinteresowne, złamane, rozmarzone albo silne dusze… Znam całą tę maskaradę i zapewniam cię, że dobrze się nią bawię. Cha! cha! cha!… jacy oni śmieszni…” – wyznawała cynicznie Florentynie. Bohaterka Prusa bezbłędnie rozpoznaje więc intencje Wokulskiego i zamienia zaloty w transakcje: „Chce mnie kupić? Dobrze, niech kupuje!… Przekona się, że jestem bardzo droga”.

Netflixowa Izabela odrzuca zaloty z jeszcze większą stanowczością – i językiem, który niektórzy nazwaliby wręcz rynsztokowym. Równie szybko dostrzega, że uczucia kupca mogą uratować jej rodzinę przed finansową katastrofą, a później także zapewnić jej wpływu w redakcji „Bluszczu”. Mówi więc do spłukanego ojca:

„Kęs po kęsie pożremy pana Wokulskiego. A on będzie się cieszył, że może patrzeć na mnie z talerza”.

Kadr z serialu „Lalka” (Fot. Netflix, Robert Pałka) Kadr z serialu „Lalka” (Fot. Netflix, Robert Pałka)

Bardziej złożonej analizy serialowej Izabeli Łęckiej – tej, którą dopiero co było dane nam poznać – podjęła się Anna Cyklińska – psycholożka, psychoterapeutka poznawczo-behawioralna, współprowadząca podcastu „Można Zwariować” i autorka bestsellerowego „Przewodnika po emocjach”.

Przy nazwisku Izabeli widzimy zestaw cech, potrzeb i mechanizmów, które składają się na jej profil psychologiczny: od lęku przed bliskością po potrzebę zewnętrznej walidacji i samostanowienia oraz unikowy styl przywiązania i strategię push and pull. Jak zauważa psycholożka, punktem wyjścia serialu jest moment, w którym Bela zaczyna się zmieniać. Poznaje znaczenie słowa „oszczędzanie”, słyszy od starej ciotki, że „zmarnowała życie i potencjał”, mierzy się z przekonaniami wpajanymi jej od dzieciństwa. I ma przy tym wiele wspólnego z zasiadającymi przed ekranem widzkami: zajada stres, wykłóca się z rodziną przy stole o feminatywy i wciąż zastanawia się, kim chce być, kiedy dorośnie. Nic dziwnego, że jak ulał pasują do niej również pop-psychologiczne diagnozy rodem z TikToka.

Gold diggerka, która nie chce dać się kupić. Pop-sychologia w „Lalce” Netflixa

Zacznijmy od etykiety narzucającej się najszybciej. Gold diggerką nazywamy kobietę, która angażuje się w związek przede wszystkim ze względu na status materialny partnera. Gdyby Izabela żyła w XXI wieku, zapewne tak właśnie by o niej mówiono. W patriarchalnym XIX wieku kobiety były jednak pozbawione wyboru. Jak wspomina sama bohaterka, „nie została wychowana do pieniędzy”. Z jednej strony próbuje więc zatroszczyć się o swój posag, z drugiej – jak zarzuca jej Florentyna – najchętniej przejadłaby wszystko, co ma. Nie można odmówić jej dbałości o popadającego w coraz większe długi ojca (ba, jak zaznacza Anna Cyklińska, dochodzi tu wręcz do parentyfikacji, czyli odwrócenia ról rodzic-dziecko), ale jednocześnie odmawia bezpośredniej pomocy mu, tłumacząc, że urągałoby to jego honorowi.

Zdaje sobie też sprawę z kłopotów finansowych rodziny, a mimo to odrzuca kolejne oświadczyny, które mogłyby wyciągnąć Łęckich z dołka.

Kadr z serialu „Lalka” (Fot. Netflix, Robert Pałka) Kadr z serialu „Lalka” (Fot. Netflix, Robert Pałka)

Można też porównać ją do współczesnej pick me girl, czyli kobiety, która buduje swoją wartość poprzez odróżnianie się od innych kobiet i zabiega o uznanie mężczyzn kosztem kobiecej solidarności. Jak pisze Cyklińska, „współcześnie łączy się to z internalizacją mizoginii, jednak w XIX-wiecznych standardach przekonania na temat kobiecości, uznawane obecnie za seksistowskie, były bliższe normie”. Kiedy więc Izabela spotyka na balu debiutantek spodziewającą się piątego dziecka Stasię, z przekąsem pyta, co to za moda, by w tak zaawansowanej ciąży uczestniczyć w spotkaniach towarzyskich. Z politowaniem patrzy także na zachwyt narzeczonej Alfreda nad jego pełnymi polotu miłosnymi wyznaniami. Od rówieśniczek odróżniają ją wysokie wymagania wobec potencjalnego męża oraz zainteresowanie ideami emancypacyjnymi. Chce brać przykład ze swojej krewnej Wąsowskiej i uchodzić za osobę oczytaną, interesującą oraz wyjątkową na tle innych panien z dobrych domów. Zwłaszcza w oczach Elizy Orzeszkowej i pozostałych redaktorek „Bluszczu”. Niestety, dopóki życie nie stawia jej pod ścianą, nie pociąga to za sobą chęci do poświęcania czasu na samodoskonalenie. Izabela nadal patrzy też z góry na ludzi niższych stanem. Deklaruje, że jak nikt rozumie zachodzące w świecie zmiany, aby po chwili dodać, że nie należy posuwać się z nimi zbyt daleko.

Duże poruszenie w internecie wywołał także plakat, na którym Netflix ogłasza: „Stąd się biorą daddy issues”. Określenie to odnosi się do wpływu relacji z ojcem na związki romantyczne – między innymi do skłonności do wybierania partnerów, którzy odtwarzają albo kompensują dynamikę znaną z dzieciństwa. Tomasz Łęcki, grany przez Jacka Braciaka, jest ojcem ciepłym i czułym, ale zarazem nieporadnym. Izabela nie znajduje w nim oparcia i nie może liczyć, że zapewni jej bezpieczeństwo finansowe. Jednocześnie – jak mówi Wąsowska w rozmowie z Wokulskim – brak matczynej opieki pozostawił u niej „dziurę w sercu”. Serialowa Bela zmaga się więc z niezaspokojoną potrzebą docenienia i miłości, a także poczuciem, że nie jest wystarczająca.

(Fot. materiały prasowe Netflix) (Fot. materiały prasowe Netflix)

Co jeszcze z tiktokowej nomenklatury pasuje do netflixowej bohaterki? Z pewnością breadcrumbing i benching. Czym jest pierwsze z tych zjawisk? „Celem breadcrumbingera, czasami świadomym, innym razem nie, jest powtarzanie na okrągło cyklu: uwodzenie, zawodzenie, kontrolowanie poprzez rozbudzanie potrzeb, fantazji, wywoływanie uczucia głodu kontaktu, bliskości, pozorów miłości. Rzuca okruchy: uwagi, zainteresowania, swojego czasu oraz zaangażowania. Rozbudza nadzieję, za chwilę znika i znowu się pojawia. Milczy przez kilka dni, po czym nagle wyskakuje jak królik z kapelusza, czasami nawet deklaruje miłość albo przyjaźń do grobowej deski” – opisywała na łamach „Zwierciadła” psycholożka Ewa Klepacka-Gryz.

Osoba praktykująca benching trzyma natomiast ludzi pragnących jej względów na „ławce rezerwowych”. Nie zamierza wchodzić z nimi w związek, ale nie pozwala im również odejść. „Podtrzymuje kontakt z tobą tylko na wypadek, gdyby wysypały mu się ciekawsze scenariusze. Twoim zadaniem jest być w gotowości i wkroczyć na scenę romantycznych zdarzeń, gdy taki otrzymasz sygnał” – tłumaczy nasza ekspertka Agnieszka Radomska. I tak Izabela początkowo interesuje się Wokulskim i poświęca mu uwagę między innymi po to, by wzbudzić zainteresowanie innych mężczyzn. Daje mu nadzieję, ale nie pozwala naprawdę się do siebie zbliżyć. Raz przyciąga go, za chwilę odpycha. Strategia push and pull jest jej obronną tarczą.

Kiedy zaczyna docierać do niej, że czuje coś do majętnego handlarza, szybko zaczyna kwestionować swoje uczucia.

Do największej zmiany dochodzi jednak w finałowym odcinku. Maślona, Dutkiewicz i Demirski nie tylko bawią się gatunkami, łącząc dramat psychologiczny z kryminałem i tarantinowskimi wstawkami, lecz także gruntownie przepisują losy bohaterów. Rozdarta między przywiązaniem do luksusu a pragnieniem niezależności Izabela ostatecznie wybiera samostanowienie. Wbrew bliskim, którzy chcą zamknąć ją w klasztorze, postanawia pójść własną drogą. Tym wyraźniej różni się od bohaterki Prusa, która po osobistej klęsce zamierza wstąpić do zakonu. Serialowa Izabela nadal nie wie, czego chce od życia, ale po raz pierwszy akceptuje tę niepewność.

„Lalkę” Netflixa można już oglądać na platformie streamingowej. Na tym jednak nie koniec tegorocznych spotkań z Prusem – 30 września poznamy kolejną, tym razem filmową interpretację powieści.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE