1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Maciej Stuhr i Joanna Kulig wśród laureatów Orłów 2013

Maciej Stuhr i Joanna Kulig wśród laureatów Orłów 2013

mat. prasowe
mat. prasowe
Zobacz galerię 6 Zdjęć

 

 

Film "Obława" najlepszym filmem 2012 roku, a najważniejsze statuetki trafiły do Macieja Stuhra, Joanny Kulig i Romana Polańskiego.

Maciej Stuhr otrzymał w tym roku dwie nominacje, ale otrzymał najważniejszą dla siebie statuetkę - Orła za najlepszą rolę męską w filmie "Pokłosie". Aktor nie krył wzruszenia.

Agnieszka Grochowska otrzymała Orła dla najlepszej aktorki za rolę w filmie "Bez wstydu". Tu akurat wybór był najtrudniejszy, bo równie rewelacyjnie zagrały zarówno Weronika Rosati w filmie "Obława", jak i Katarzyna Herman w filmie Tomka Wasilewskiego - "W sypialni".

Statuetka dla najlepszej aktorki drugoplanowej trafiła w ręce Joanny Kulig, nominowanej za rolę w filmie Małgorzaty Szumowskiej "Sponsoring". Statuetka dla najlepszego aktora drugoplanowego powędrowała do Arkadiusza Jakubika za rolę w filmie Wojciecha Smarzowskiego "Drogówka".

Orzeł za reżyserię trafił w ręce Romana Polańskiego za genialną "Rzeź".

Smarzowski otrzymał także Orła za scenariusz "Drogówki". Orzeł trafił  także do Alana Starskiego za scenografię w "Pokłosiu".

Najwięcej Orłów - aż cztery - otrzymała "Obława" Marcina Krzyształowicza: za film roku, za zdjęcia, dźwięk i kostiumy.

"Jesteś Bogiem" Leszka Dawida otrzymało zaledwie dwie statuetki - za montaż i nagrodę publiczności.

Michał Urbaniak dzięki swojej roli w filmie "Mój rower" uznany został za "Odkrycie roku 2012".

Za najlepszy film europejski uznano "Miłość" Michaela Hanekego, a za najlepszy dokument - "Wirtualną wojnę" Jacka Bławuta.

Orzeł 2013 za Osiągnięcie Życia przyznany został Danucie Szaflarskiej.

 

 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Pol'and'Rock Festival i Najpiękniejsza Domówka Świata już niebawem. Kto wystąpi?

Pol'and'Rock Festival, (Simone Kuhlmey/Pacific Press/Alamy Live News, agencja FORUM)
Pol'and'Rock Festival, (Simone Kuhlmey/Pacific Press/Alamy Live News, agencja FORUM)
W związku z pandemią koronawirusa wszystkie większe imprezy muzyczne oraz festiwale zostały odwołane. Na zupełnie inny pomysł wpadli jednak organizatorzy jednego z największych i najpopularniejszych festiwali w Polsce - Pol'and'Rock Festival organizowanego przez Fundację WOŚP i Jurka Owsiaka. Jak w tym roku będzie wyglądał Pol'and'Rock Festival?

W związku z pandemią koronawirusa wszystkie większe imprezy muzyczne oraz festiwale zostały odwołane. Na zupełnie inny pomysł wpadli jednak organizatorzy jednego z największych i najpopularniejszych festiwali w Polsce - Pol'and'Rock Festival organizowanego przez Fundację WOŚP i Jerzego Owsiaka. Jak w tym roku będzie wyglądał Pol'and'Rock Festival?

"Najpiękniejsza Domówka Świata to nie tylko internetowa wersja festiwalu, ale również podziękowanie za Wasze wsparcie akcji przeciwdziałania koronawirusowi oraz wkład w Fundusz Interwencyjny" - dowiadujemy się ze strony festiwalu. W tym roku impreza odbędzie się na nieco innych zasadach.

Od 30 lipca do 1 sierpnia trwać będzie festiwal on-line, który zapowiadany jest jako "Najpiękniejsza Domówka Świata". Artyści wyjdą na scenę, aby zaprezentować się fanom podczas internetowego streamingu i wspólnie przeżyć kolejną odsłonę tego historycznego wydarzenia. Dawny Przystanek Woodstock zapowiedział występ takich gości, jak m.in. Majka Jeżowska, która zaprezentuje się widzom przed ekranami monitorów już pierwszego dnia festiwalu, Jelonek, Renata Przemyk, Elektryczne Gitary, Big Cyc, Happysad, Sidney Polak, Kwiat Jabłoni, czy Ania Rusowicz.

Oprócz artystów występujących na Dużej Scenie, internauci będą mogli wziąć udział w tzw. Akademii Sztuk Przepięknych, która słynie z ważnych spotkań i rozmów. W tym roku wśród gości: Ewa Ewart - jedna z najbardziej cenionych dokumentalistek i wielokrotnie nagradzana reżyserka filmów dokumentalnych, Joanna Kulig - aktorka, która po roli w oscarowym filmie "Zimna wojna" podbija świat filmu, Tomasz Sekielski - dziennikarz i współautor takich dokumentów, jak "Nie mów nikomu" oraz "Zabawa w chowanego", Andrzej Mleczko - jeden z najsłynniejszych polskich rysowników, Wojciech Mann - ceniony dziennikarz muzyczny, który opowie o nowej inicjatywie byłych pracowników radiowej "Trójki", a także Janusz Gajos - jeden z najbardziej znanych polskich aktorów wcielający się w wiele kultowych postaci polskiego kina.

Organizatorzy festiwalu zachęcają również, aby przeżyć ten wspólny czas w wyjątkowy sposób i urozmaicić sobie uczestnictwo w nim. Wśród 13 rzeczy, które warto przygotować na Najpiękniejszą Domówkę Świata znaleźć można informacje m.in. o zaopatrzeniu się w kwiat słonecznika - symbol festiwalu, zakupieniu koszulki festiwalowej, dzięki której będzie można poczuć klimat Pol'and'Rock Festivalu, czy wywieszeniu "festiwalowej flagi" w swoim mieszkaniu.

 

  1. Kultura

Polscy twórcy filmowi w nowej antologii HBO o doświadczaniu izolacji

Kadr z filmu
Kadr z filmu "Korona Killer" Magnusa von Horna, antologia „W domu” (fot. materiały prasowe HBO)
Zobacz galerię 16 Zdjęć
Wielu twórców, jeden czas. "W domu" to tytuł nowego projektu HBO, antologii 14 filmów o niespodziewanym doświadczeniu izolacji zrealizowanej przez 16 twórców. Projekt pokazuje, że mimo zamknięcia, sztuka nie zna granic.

Wielu twórców, jeden czas. "W domu" to tytuł nowego projektu HBO, antologii 14 filmów o niespodziewanym doświadczeniu izolacji zrealizowanej przez 16 twórców. Projekt pokazuje, że mimo zamknięcia, sztuka nie zna granic.

Twórcy zaproszeni do projektu przez HBO zaczęli kręcić swoje filmy tuż po rozpoczęciu izolacji, próbując na gorąco uchwycić wyjątkowość momentu, w jakim znalazła się ludzkość. W ten sposób powstał interesująca antologia "W domu". W projekcie udział wzięli: Jacek Borcuch, Andrzej Dragan, Krzysztof Garbaczewski, Renata Gąsiorowska, Magnus von Horn, Paweł Łoziński, Jan P. Matuszyński, Tomek Popakul, Jerzy Skolimowski, Krzysztof Skonieczny, Małgorzata Szumowska i Michał Englert, Mariusz Treliński, Anna Zamecka i Sung Rae Cho i Xawery Żuławski.

Wszystkie filmy powstały w ramach artystycznego manifestu. Musiały dziać się w czasie pandemii, ich długość miała nie przekraczać 10 minut i uwzględniać wprowadzone na ten czas restrykcje. Artyści musieli przygotować filmy samodzielnie w czasie 4 tygodni, mając pełną dowolność w kwestii doboru formy i gatunku.

Wśród 14 filmów znajdują się zarówno fabuły, filmy dokumentalne, a także animacje. Każdy twórca w indywidualny sposób opowiada o wspólnym doświadczeniu izolacji, niejednokrotnie nadając swojej historii osobisty ton. Dla wszystkich twórców projekt W domu stał się także pretekstem, żeby przyjrzeć się zastanej rzeczywistości „tu i teraz”, zanim przeminie. W efekcie powstała filmowa antologia czasu pandemii, w której można zobaczyć m.in. poruszające rozmowy z przypadkowymi ludźmi, Sycylię ujętą w piękne kadry, opowieść o tym, jak bardzo jesteśmy zamknięci w swoich bańkach, oczekiwanie na narodziny dziecka, refleksję nad rzeczywistością online, czy życie rodzinne, w którym bohaterowie starając się ustrzec przed wirusem, zarażają siebie czymś innym. Warunki, w jakich artyści przygotowywali swoje filmy nie były łatwe, ale mimo sytuacji zamknięcia, projekt "W domu" pokazuje, że sztuka nie zna granic.

Antologia 14 filmowych historii, w których twórcy starali się uchwycić wyjątkowość czasu kwarantanny dostępna jest od 16 lipca w HBO GO.

https://www.youtube.com/watch?v=yno1AxdvOxQ&feature=emb_title

Reżyserzy o projekcie:

"To nie my", reż. Jerzy Skolimowski. Wirus zastał mnie na Sycylii, gdzie przygotowywałem swój nowy film. Dzięki niemu zostałem świadkiem zarówno włoskiej tragedii, jak i włoskiego heroizmu. Ale też splendoru sycylijskiej wiosny. Czas się na chwilę zatrzymał, ale też czas zdaje się mieć tu inny wymiar. Moim filmem dziękuję Sycylii za jej szczodrą gościnność.

Kadr z filmu 'To nie my' Jerzego Skolimowskiego, antologia 'W domu' (fot. materiały prasowe HBO) Kadr z filmu "To nie my" Jerzego Skolimowskiego, antologia "W domu" (fot. materiały prasowe HBO)

"Ukryj mnie w samolocie lecącym do Marakeszu", reż. Krzysztof Skonieczny. Sytuacja, w której znaleźliśmy się przez pandemię, kojarzy mi się z przebywaniem na pustyni. To dla mnie czas spotkania z samym sobą — filtrowania pamięci, przewijania kaset home video, rejestru autosejsmicznych drgań, gapienia się na samoloty i wróżenia ze smug kondensacyjnych. Stan zawieszenia w oczekiwaniu na mróz pustynnej burzy albo ciepły letni deszcz. Pustynia tworzy miraże i dekonstruuje iluzje. Ilekroć odbywam podróż do jej surowych krajobrazów, jest to przeżycie transgresywne i wzbogacające. Dziś pustynia wsypuje się do naszych domów, a rzeczywistość dostaje polidypsji.

Kadr z filmu 'Ukryj mnie w samolocie lecącym do Marakeszu' Krzysztofa Skoniecznego, antologia 'W domu' (fot. materiały prasowe HBO) Kadr z filmu "Ukryj mnie w samolocie lecącym do Marakeszu" Krzysztofa Skoniecznego, antologia "W domu" (fot. materiały prasowe HBO)

"Dom w skorupce", reż. Renata Gąsiorowska. To jest film o tym, jak jesteśmy jeszcze bardziej zamknięci w swoich bańkach, mimo że możemy komunikować się na odległość na tyle sposobów. O mojej relacji z mediami, które pochłaniam, a konkretnie z jednym kanałem na platformie streamingowej, który oglądam na okrągło i o tym, jak zmieniam się powoli w zwierzę domowe.

Kadr z filmu 'Dom w skorupce' Renaty Gąsiorowskiej, antologia 'W domu' (fot. materiały prasowe HBO) Kadr z filmu "Dom w skorupce" Renaty Gąsiorowskiej, antologia "W domu" (fot. materiały prasowe HBO)

"Dzisiaj są moje urodziny", reż. Jacek Borcuch. Dzisiaj, kiedy już wiem, co z tego wszystkiego wyszło, mogę powiedzieć, że robiąc swój mały film zanurzyłem się w Tu i Teraz, a właściwie w Tam i Wtedy. Zaskakujące nawet dla mnie jest to, że w swoim zawodowym życiu odwróciłem kamerę o 180 stopni.

Kadr z filmu 'Dzisiaj są moje urodziny' Jacka Borcucha, antologia 'W domu' (fot. materiały prasowe HBO) Kadr z filmu "Dzisiaj są moje urodziny" Jacka Borcucha, antologia "W domu" (fot. materiały prasowe HBO)

"Czekamy", reż. Jan P. Matuszyński. Czekanie w czasie pandemii jest wyjątkowe. Każdy doświadcza go w inny sposób. My akurat czekaliśmy... na coś innego.

Kadr z filmu 'Czekamy' Jana P. Matuszyńskiego, antologia 'W domu' (fot. materiały prasowe HBO) Kadr z filmu "Czekamy" Jana P. Matuszyńskiego, antologia "W domu" (fot. materiały prasowe HBO)

"Maski i ludzie", reż. Paweł Łoziński. Upływ czasu w pandemii stał się moim bohaterem. Świat się zatrzymał, a moja kamera na balkonie wraz z nim. Obserwuję w jednym kadrze kawałek świata i szczególny wycinek czasu, w którym się wszyscy znaleźliśmy. Wsłuchuję się w nagłą ciszę. Pod moim balkonem spowolnione życie jednak toczy się dalej. Jak na scenie przesuwają się kolejne postacie. Pytam ludzi o to, na co sam nie mam odpowiedzi - co będzie dalej?

Kadr z filmu 'Maski i ludzie' Pawła Łozińskiego, antologia 'W domu' (fot. materiały prasowe HBO) Kadr z filmu "Maski i ludzie" Pawła Łozińskiego, antologia "W domu" (fot. materiały prasowe HBO)

"Nic nie zatrzyma tej wiosny", reż. Mariusz Treliński. Zafascynował mnie wielogłos artystów. Nie pamiętam momentu, w którym występowalibyśmy wspólnie. To wielka rzadkość w naszym kraju. Jesteśmy urodzonymi solistami, a tu nagle głos tutti. Nie wierzę, że można świadomie zapisywać czas. Dlatego mniejszą wagę przywiązuję do samych wypowiedzi. Napięcia, które pojawią się między etiudami, przypadkowe odniesienia, skojarzenia będą kluczowe. Prawdę mówiąc, sam nie mam jeszcze pojęcia, o czym to będzie. Mówienie o sobie paraliżuje.

Kadr z filmu 'Nic nie zatrzyma tej wiosny' Mariusza Trelińskiego, antologia 'W domu' (fot. materiały prasowe HBO) Kadr z filmu "Nic nie zatrzyma tej wiosny" Mariusza Trelińskiego, antologia "W domu" (fot. materiały prasowe HBO)

"Chłopiec z widokiem", reż. Małgorzata Szumowska/Michał Englert. Pierwsza myśl… ograniczenie, również w polu widzenia. Siedząc w domu, widzimy tylko pewien wąski wycinek rzeczywistości, chcielibyśmy zobaczyć więcej.

Kadr z filmu 'Chłopiec z widokiem' Małgorzaty Szumowskiej i Michała Englerta, antologia 'W domu' (fot. materiały prasowe HBO) Kadr z filmu "Chłopiec z widokiem" Małgorzaty Szumowskiej i Michała Englerta, antologia "W domu" (fot. materiały prasowe HBO)

"Ślimak", reż. Krzysztof Garbaczewski. Uprawiając ogród zauważasz, że czas nie jest linearny, raczej odrealnia, i sprawia, że coraz bardziej przypominasz wirtualnego ślimaka, który nosi na grzbiecie swój dom z serpentyny. Jej proporcja, to matematyczny ciąg, algorytm strachu, a wstręt to tylko stan przejściowy, na drodze do miłości.

Kadr z filmu 'Ślimak' Krzysztofa Garbaczewskiego, antologia 'W domu' (fot. materiały prasowe HBO) Kadr z filmu "Ślimak" Krzysztofa Garbaczewskiego, antologia "W domu" (fot. materiały prasowe HBO)

"Korona Killer", reż. Magnus von Horn. Lockdown wystawił na próbę nasze związki, relacje rodzinne, cierpliwość i miłość. Chciałem uchwycić poczucie, że starając się ustrzec przed wirusem, zarażamy siebie czymś innym.

Kadr z filmu 'Korona Killer' Magnusa von Horna, antologia 'W domu' (fot. materiały prasowe HBO) Kadr z filmu "Korona Killer" Magnusa von Horna, antologia "W domu" (fot. materiały prasowe HBO)

"Kioto, 21 kwietnia", reż. Anna Zamecka/Sung Rae Cho. Zamknięci w domu podczas przymusowej kwarantanny mieliśmy trudność w zrozumieniu i opisaniu tego, co się dzieje, w uchwyceniu realności zdarzeń. To poczucie zagubienia, wyobcowania, nierealności i fantomowego istnienia próbowaliśmy oddać w naszym filmie.

Kadr z filmu 'Kioto, 21 kwietnia' Anny Zameckiej i Sung Rae Cho, antologia 'W domu' (fot. materiały prasowe HBO) Kadr z filmu "Kioto, 21 kwietnia" Anny Zameckiej i Sung Rae Cho, antologia "W domu" (fot. materiały prasowe HBO)

"Piosenka o końcu świata", reż. Andrzej Dragan. Lubię niepokój, lubię go konstruować i mu się przyglądać. Dlatego stworzenie czegoś w tym niezwykłym czasie, w którym przymusowy niepokój stał się doświadczeniem całego ludzkiego pogłowia wydało mi się szczególnie interesujące.

Kadr z filmu 'Piosenka o końcu świata' Andrzeja Dragana, antologia 'W domu' (fot. materiały prasowe HBO) Kadr z filmu "Piosenka o końcu świata" Andrzeja Dragana, antologia "W domu" (fot. materiały prasowe HBO)

"Księżyc", reż. Tomek Popakul. Z jednej strony apokalipsa, z drugiej strony dzień jak co dzień. Na jakiejś niewidocznej warstwie pulsuje coś dziwnego.

Kadr z filmu 'Księżyc' Tomka Popakula, antologia 'W domu' (fot. materiały prasowe HBO) Kadr z filmu "Księżyc" Tomka Popakula, antologia "W domu" (fot. materiały prasowe HBO)

  1. Kultura

"The Eddy" z udziałem Joanny Kulig - serial o doświadczaniu straty

Joanna Kulig i André Holland w serialu
Joanna Kulig i André Holland w serialu "The Eddy" w reżyserii Damiena Chazelle'a. Premiera 8 maja na platformie Netflix. (Fot. materiały prasowe Netflix)
Akcja serialu „The Eddy” z udziałem Joanny Kulig toczy się wokół muzyki jazzowej. A jednak w przełomowych momentach bohaterom towarzyszy cisza, jakby symbol pustki, którą muszą sami wypełnić. Jaką lekcję o doświadczaniu straty nam to daje – zastanawiają się filmolożka Grażyna Torbicka i psycholożka Martyna Harland. 

Akcja serialu „The Eddy” toczy się wokół muzyki jazzowej. A jednak w przełomowych momentach bohaterom towarzyszy cisza, jakby symbol pustki, którą muszą sami wypełnić. Jaką lekcję o doświadczaniu straty nam to daje – zastanawiają się filmolożka Grażyna Torbicka i psycholożka Martyna Harland. 

Martyna Harland: Właśnie ukazuje się pierwszy serial Damiena Chazelle'a, "The Eddy". Główny bohater Elliot to współwłaściciel podupadającego klubu, tytułowego "The Eddy". Elliot jest też menadżerem kapeli, w której śpiewa Maja, grana przez Joannę Kulig. Są parą. Odnoszę jednak wrażenie, że główną bohaterką jest tu muzyka, która działa cuda, bo dzięki niej możemy chociaż na chwilę oderwać się od codzienności... Grażyna Torbicka: Uważam, że pokazanie muzyki i klubu „The Eddy” w roli głównych bohaterów serialu jest bardzo odważne. Muzyka jazzowa z definicji jest adresowana do wąskiego kręgu odbiorców, więc tym bardziej cieszę się, że Netflix zdecydował się zaproponować taki serial, adresując go do wszystkich. Wracając jednak do roli muzyki, o której mówisz, to nie czułam, żeby odrywała mnie od rzeczywistości. Może dlatego, że w momencie, kiedy rzeczywistość mocno puka do drzwi bohaterów, muzyka znika. W najtrudniejszych dla nich momentach panuje całkowita cisza. Dla mnie to było raczej uświadomienie sobie, że w chwili nieszczęścia zawsze pozostajemy sami ze sobą. Mamy poczucie pustki, czyli miejsca, w którym nie mamy czego się uczepić, by utrzymać się na powierzchni.

A nie masz wrażenia, że muzyka łączy bohaterów serialu, choćby Elliota i jego córkę? Wątek muzyczny jest charakterystyczny dla Chazelle’a. Być może dlatego, że sam marzył kiedyś o karierze perkusisty jazzowego. Jego wcześniejszy oscarowy film „Whiplash” jest właściwie autobiograficzną opowieścią o wielkim wysiłku, jaki trzeba podjąć, żeby przekonać się, czy jesteśmy w stanie oddać się w pełni muzyce. Muzyka jest bezwzględna, nie znosi konkurencji. Być może Chazelle uświadomił sobie, że nie ma powołania lub dość talentu, żeby osiągnąć wybitny poziom jako muzyk, i zrezygnował? A co do muzyki w tym serialu, to faktycznie klub „The Eddy” jest przestrzenią, która łączy. Bohaterowie próbują się w niej odnaleźć i pobyć ze sobą. Odbieram to jako marzenie o miejscu, w którym możesz poczuć się jak u siebie i robić, co zechcesz. Bo czy nie dlatego Elliot i Farid zakładają taki klub?

Ciekawi mnie rola Joanny Kulig, która pokazuje tu zupełnie inną twarz. Jej Maja jest jakby przytłoczona życiem. A wiesz, że oglądając „Zimną wojnę” Pawła Pawlikowskiego, w pewnym momencie pomyślałam, że ma ona bardzo podobną konstrukcję do filmu „La la land” Damiena Chazelle’a? W obu filmach muzyka jest motywem przewodnim i łączy bohaterów: Zulę i Wiktora, Mię i Sebastiana. To pary, które darzą się olbrzymim uczuciem i pragną być razem, ale jakoś nie są w stanie. Coś ich gna w przeciwne strony, mimo że są dla siebie stworzeni i wiedzą o tym. Mam wrażenie, jakby Chazelle to wszystko magicznie połączył, nagle wyciągając z „Zimnej wojny” tę naszą Asię Kulig...

Miałam podobne skojarzenie, tyle że w Mai widziałam Zulę z "Zimnej wojny", która postanowiła żyć dalej. Ale to, co przeżyła, mocno się na niej odbiło. A może właśnie Zula zainspirowała Chazelle’a przy pracy nad tym serialem? Maja faktycznie ma w sobie coś z bohaterki Pawła Pawlikowskiego. Wiemy, że jest Polką, która trafia za granicę. Próbuje się jakoś odnaleźć, szuka czegoś lub kogoś, ale jeszcze tego nie znalazła i nie wygląda na szczęśliwą... W tej sytuacji ratuje ją muzyka. To jedyna przestrzeń, która trzyma ją jakoś w pionie.

Czy na ciebie muzyka działa terapeutycznie? Tak, dlatego że muzyka jest sztuką absolutną, nie potrzebuje żadnych dodatkowych elementów. Brzmienie wystarcza, by wywoływać w nas emocje, nadać rytm naszej wyobraźni i zainspirować, a nawet pobudzić do życia.

Psychologowie twierdzą, że muzyka wnika w najgłębsze warstwy psychiki, uruchamia ukryte treści. Z badań opublikowanych przez Cochrane Library wynika, że samo słuchanie muzyki pomaga łagodzić dolegliwości bólowe, a także zmniejszać lęk i zmęczenie. Jednak cisza także może być terapeutyczna. W serialu mamy na to przykład, bo – wrócę do tego, co już powiedziałyśmy – w przełomowych momentach akcji, na przykład gdy jeden z bohaterów umiera albo gdy jego partnerka dowiaduje się o tej tragedii – zalega cisza. Jakby muzyka mogła pomóc dopiero później, kiedy już staramy się racjonalizować nieszczęście, zrozumieć, co się stało, żeby stanąć na nogi. Ta powracająca cisza bardzo mnie uderzyła i poruszyła. Poczułam ją jak wielką próżnię, w której znajduje się człowiek po utracie kogoś bliskiego.

Elliot ma od początku wiele problemów, dotyka go śmierć bliskich osób. Myślę, że być może jeszcze niedawno nie rozumielibyśmy żalu i bólu Elliota, jednak teraz, gdy mamy więcej doświadczeń związanych z poczuciem utraty, niekoniecznie śmierci, ale choćby pracy, wolności czy celów - łatwiej uruchomić empatię i współodczuwać. Nie odbieram tego serialu w taki sposób, nie odnoszę go do rzeczywistości związanej z pandemią koronawirusa, w której dziś żyjemy. Z moim obecnym stanem duszy mogę już bardziej porównać film „Na zawsze razem” opowiadający o zamachu terrorystycznym w Paryżu. Reżyser Mikhaël Hers pokazał w nim, że utrata jednej bliskiej osoby możne oznaczać utratę prawie całego świata. A jednak trzeba się jakoś na nowo odnaleźć w tej cząstce, która pozostała. I w tym najbardziej pomaga nam bliskość drugiego człowieka. Przy okazji tych naszych filmoterapeutycznych rozmów zawsze mówimy, że w zależności od tego, w jakim momencie życia oglądamy film, co innego nas dotyka i inaczej to przeżywamy. Rozmawiałyśmy w różnych osobistych stanach i zewnętrznych okolicznościach, teraz po raz pierwszy przeżywamy sytuację kolektywnego żalu, związanego z pandemią wirusa. Być może doświadczasz dziś silnego poczucia straty, dlatego akurat w ten sposób odczytujesz sytuację bohatera.

Tak, myślę, że ten serial świetnie wpisał się w nasze tu i teraz. Może być terapeutyczny dla wszystkich ludzi, którzy chcą lub będą chcieli wrócić do normalnego życia po różnych ciężkich doświadczeniach... Zgadzam się z tobą. Główny bohater, Elliot niesie w sobie tego rodzaju emocje. To jest to, na co zwróciła uwagę Olga Tokarczuk w swoim przemówieniu noblowskim – człowiek ma w sobie olbrzymią moc.

Co będzie dalej? Jesteś optymistką? Wierzę, że wszystko w naszym życiu dzieje się po coś. Warto czerpać z tego naukę, żeby nie powtarzać tych samych błędów. Rozmawiamy w sytuacji, gdy w relatywnie krótkim czasie świat bardzo się zmienił. Jeszcze niedawno niebo było pocięte śladami latających tam i z powrotem samolotów. Teraz mamy spokój, ciszę. Parę dni temu, kiedy wracałam ze spaceru z psem w pobliżu domu, usłyszałam nad głową charakterystyczny klekot, przez chwilę pomyślałam, że to niemożliwe, spojrzałam w górę i nagle przeleciał nade mną klucz żurawi. A jednak! Zawsze jesienią wypatruję odlatujących ptaków, a wiosną czekam na te, które przylatują. Jeżeli uda mi się je zobaczyć, odczytuję to jako dobry znak dla mnie. Ciekawe, co pomyślały sobie te żurawie, lecąc z południa Europy, skoro tym razem na ich trasie było tak spokojnie? Bo przecież musiały to jakoś zauważyć i odczuć...

Dziś wszyscy tęsknimy za tętniącym energią miastem - rozmowa z Joanną Kulig, grającą Maję w serialu "The Eddy"

Joanna Kulig jako Maja w serialu 'The Eddy'. (Fot. materiały prasowe Netflix) Joanna Kulig jako Maja w serialu "The Eddy". (Fot. materiały prasowe Netflix)

Zagrałaś tu w kontrze do swojego emploi, twoja Maja jest jakby bez siły... Kiedy poznajemy Maję, rzeczywiście jest w dołku psychicznym. Nie wie, co robić, dlaczego dalej gra w zespole i jest w związku z Elliotem. Jednak udaje jej się z tego impasu wydostać i z odcinka na odcinek odzyskuje siłę i energię do życia, wiarę w swój potencjał. To ciekawe, bo jej postać jest skonstruowana jakby trochę na odwrót, od bezsensu do sensu.

Co w takim razie daje jej siłę? Zrobienie kroku w stronę spełniania swoich marzeń. A przede wszystkim ważne jest to, że w pewnym momencie postanawia wyznaczyć swoje granice w związku. Początkowo to Elliot dominuje w ich relacji. Ma za sobą trudne doświadczenie, jest zamknięty, pogrążony w traumie, nie chce rozmawiać. A Maja nieustannie się mu podporządkowuje. Jednak jest tym na tyle wyczerpana, że w pewnym momencie stawia warunki. Potrzebuje emocjonalnej bliskości i otwartości. Gdy Elliot mówi: „sam nie dam rady”, Maja uświadamia sobie, że mu na niej zależy, jednak nie chce dłużej spalać się w takim związku. Jeśli mają zostać razem, to musi to być na nowych zasadach. Nawet jeśli mieliby ostatecznie zostać tylko przyjaciółmi.

Mam wrażenie, że zarówno klub „The Eddy”, jak i sama muzyka mają terapeutyczny wpływ na bohaterów serialu. To miejsce pomaga im przetrwać trudny czas i odnaleźć nadzieję na lepsze jutro. Każdy z tych bohaterów ma kłopoty, ale w muzyce potrafią odnaleźć wytchnienie. Sam klub jest dla Mai jak dom. Nie wiem, co by się z nimi stało, gdyby nie „The Eddy”. To niesamowite, co muzyka jest w stanie zrobić z człowiekiem. Jest katalizatorem głęboko ukrytych emocji, których nie umiemy wyrazić wprost. Potrafi nas wzruszyć, rozbawić, zasmucić. Artyści przychodzą do klubu, grają i zapominają o wszystkim, co złe. No i ciekawe jest zobaczyć ten serialowy Paryż, tętniący brzmieniem i energią. Właśnie teraz, gdy życie miejskie jest w zawieszeniu, a ulice są opostoszałe...

  1. Kultura

Książka talizman Agnieszki Grochowskiej - prezent od Andrzeja Wajdy

Fot. archiwum prywatne
Fot. archiwum prywatne
Ten prezent od Andrzeja Wajdy przypomina aktorce Agnieszce Grochowskiej pracę z mistrzem oraz to, co w jej zawodzie naprawdę ważne. 

W czasie kręcenia zdjęć do filmu „Wałęsa. Człowiek z nadziei” w scenach, w których nie grałam, siadałam za monitorem, za Andrzejem Wajdą, gdzieś w trzecim rzędzie. Ciekawiło mnie, jak grają koledzy, zwłaszcza mój filmowy partner Robert Więckiewicz. Pan Andrzej to, oczywiście, widział. I któregoś dnia przyniósł mi swoją książkę „Powtórka z całości”. Wręczając mi ją, powiedział, że bardzo przeprasza za to, że ktoś inny miał ją kiedyś dostać, ale ponieważ to jeden z ostatnich egzemplarzy, więc ofiarowuje mi taki, z życzeniami dla niedoszłego adresata. Ale też z dedykacją dla mnie:

„Bardzo drogiej Agnieszce Grochowskiej na pamiątkę naszych zmagań z filmem »Wałęsa«, Andrzej Wajda, 4 stycznia 2012 roku”
Książka była wydana w Polsce w niewielkim nakładzie w 1986 roku. Potem została przetłumaczona na angielski i wydana w Nowym Jorku, w supermałej edycji, w pięknej ascetycznej formie: czarna okładka, srebrne napisy na grzbiecie. Na pierwszej stronie widnieje informacja: „Z książek Krystyny Zachwatowicz i Andrzeja Wajdy”. Tak naprawdę jest więc zdjęta z półki pana Andrzeja, czyli jest czymś bardzo osobistym.

To dla mnie bardzo ważna książka. Po pierwsze dlatego, że jest częścią życia pana Andrzeja. Po drugie, dotyczy bardzo ważnego dla mnie filmu, wręcz przełomowego, który miał szeroką widownię na całym świecie, dzięki któremu mam agenta za granicą. No i co najważniejsze – książka przypomina mi o pracy z Mistrzem, wyjątkowym reżyserem i człowiekiem. Upłynęło tyle lat od tamtego czasu, a ja wciąż pamiętam pierwsze nasze spotkanie – i wszystkie pozostałe – jako niesamowicie budujące doświadczenie. Mam poczucie, że praca z Nim to taki prezent, który noszę głęboko w środku i który nie zniknie. Pan Andrzej dał mi dużo wolności i odwagi do tego, żebym uwierzyła, że jako artystka mam dużo do powiedzenia, że moje pomysły mają sens. Miał taki sposób pracy, że wybierał aktorów i oddawał im rolę, zawierzał im, ale też powierzał  ogromną odpowiedzialność.

Ta książka o tym wszystkim mi przypomina. W momentach, gdy potrzebuję jakiegoś kopa, inspiracji, otwieram ją na chybił trafił i zawsze coś ważnego odkrywam. Wyjeżdżam z nią do pracy. To taki mój talizman. Ostatnio dużo pracowałam za granicą i wszędzie ją zabierałam. Ona na tych wyjazdach „żyje”. Bo ją, oczywiście, czytam, ale też wkładam między kartki różne zdjęcia, zaproszenia związane z wyjazdem. Staje się więc moją towarzyszką, ale też pamiętnikiem.

Agnieszka Grochowska aktorka filmowa i teatralna. Od marca w TVN będzie emitowany serial „Motyw”, w którym gra jedną z głównych ról.

  1. Kultura

Oto pierwsza zapowiedź nowego serialu z Joanną Kulig

fot. materiały prasowe Netflix
fot. materiały prasowe Netflix
Netflix zaprezentował plakat i zapowiedź pierwszego serialu Damiena Chazelle’a - "The Eddy", który zadebiutuje na platformie już 8 maja. W jednej z głównych ról, polska aktorka Joanna Kulig. 

Netflix zaprezentował plakat i zapowiedź pierwszego serialu Damiena Chazelle’a - "The Eddy", który zadebiutuje na platformie już 8 maja. W jednej z głównych ról, polska aktorka Joanna Kulig. 

"The Eddy" to ośmioodcinkowy oryginalny miniserial Netflix, którego akcja toczy się w tętniących życiem, wielokulturowych dzielnicach współczesnego Paryża. Elliot Udo (André Holland), niegdyś ceniony nowojorski pianista jazzowy, jest współwłaścicielem podupadającego klubu The Eddy. Występuje także w roli managera kapeli prowadzonej przez Maję (Joanna Kulig) - piosenkarkę, będącą z nim w burzliwym związku. Kiedy Elliot odkrywa, że jego wspólnik Farid (Tahar Rahim) może być zaangażowany w szemrane interesy w klubie, na światło dziennie wychodzą również inne tajemnice, o których nie miała pojęcia nawet żona Farida, Amira (Leïla Bekhti).

fot. materiały prasowe Netflix fot. materiały prasowe Netflix

A gdy do Paryża - i do mieszkania Elliota - z niespodziewaną wizytą przyjeżdża jego zagubiona, nastoletnia córka, Julie (Amandla Stenberg), jego życie zawodowe i osobiste zaczyna się rozpadać, a on sam konfrontuje się ze swoją przeszłością, walcząc jednocześnie o utrzymanie klubu i starając się chronić najbliższych.

Przeplatana jazzowymi, dynamicznymi utworami fabuła serialu "The Eddy" opowiada o muzyce, która może uzdrawiać, łączyć ludzi i przemieniać chaos w prawdziwe piękno. Jesteśmy bardzo ciekawi, jak w tej produkcji poradzi sobie niezwykle ceniona w Polsce, Joanna Kulig.