fbpx

Drogówka zła – recenzja filmu Wojtka Smarzowskiego

Film "Drogówka"
fot. materiały prasowe Next Film

Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci siekierą – na takie wezwanie w filmach Smarzowskiego nie odpowiedziałby nikt. Tak jak w życiu czai się w nich zło, a w „Drogówce” skupia się ono jak w soczewce.

Film "Drogówka"
Next film/więcej w galerii

Siedem grzechów głównych: pycha, chciwość, nieczystość, zazdrość, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, gniew i lenistwo mają w „Drogówce” swoich przewodników. Który grzech jest czyj, łatwo odgadnąć. Policjanci z drogówki mają wiele za skórą, czy jak kto woli – mundurem. Gdyby ktoś chciał się do nich przyczepić, na pewno znajdzie haka.

Film Wojciecha Smarzowskiego zaczyna się od kontroli na komendzie. Poznajemy bohaterów układanki, a grają ich pierwszoligowi aktorzy: Bartłomiej Topa, Arkadiusz Jakubik, Marcin Dorociński, Marian Dziędziel, Eryk Lubos, Robert Wabich, Jacek Braciak i Julia Kijowska – aktorka nominowana za rolę w W ciemności” Agnieszki Holland do Narody im. Zbyszka Cybulskiego, która wyróżnia młode zdolne osobowości.

Na początku wydaje się, że policjanci trzymają sztamę, oszukują równo, a tym, którzy chcą się wyłamać, dają popalić. Muszą pielęgnować zmowę milczenia. Pod tym cichym sojuszem czają się własne interesy. Układanka rozsypuje się, gdy ginie jeden z nich. O morderstwo zostaje oskarżony – grany przez Topę – sierżant Ryszard Król. Okazuje się, że miał powód, o którym sam nie wiedział. Zdesperowany zaczyna prywatne śledztwo.

„Czy już wiesz kto zapił/zabił?” pytają autorzy zwiastuna. Granica jest płynna – tak jak w „Domu złym” zbrodni towarzyszy alkoholowa maligna. Używki są na porządku dziennym. Policjanci nurzają się w wódce, gdy wracają w z wyprawy za miasto w pijanym autobusie i w rozpuście, na nocnych imprezach, połączonych z rajdami po burdelach.

Film wymaga od widza nieprzeciętnej uwagi, jest tyle wątków i tajemnic, że łatwo się pogubić. Smarzowski zdradza, że w trakcie montażu dodawał fragmenty, które można świadomie wyłapać, tylko obserwując klatkę po klatce. Czasem ma się ochotę zatrzymać obraz i oglądać film w zwolnionym tempie. Smarzowski dąży do realizmu – by zdjęcia były jak najbardziej naturalne, operator Piotr Sobociński posługiwał się różnymi kamerami.

– Ta mnogość nośników nie wynika wprost z artystycznego zamysłu, ale ze scenariusza. Bohaterowie filmują wszystko telefonami, przeglądają materiały z wideo-rejestratorów i kamer przemysłowych. Wszystkie zdjęcia wykorzystane w filmie są autentyczne. Chcieliśmy, aby były prawdziwe – tłumaczył.

Dobry scenariusz sprawia, że mimo dynamicznych ujęć i bardzo zagmatwanej intrygi, historia nie odrzuca, wręcz przeciwnie – wciąga. Gdy skończył się seans, chciałam więcej. „Drogówkę” warto obejrzeć drugi raz, jest tak naszpikowana szczegółami, że nie można się nią znudzić. Wrażenie zrobiły na mnie wyśmienite dialogi. Aktorzy z wprawą żonglują ostrymi słowami. Prawdopodobnie niejeden cytat wejdzie na listę kultowych. Całość dopełnia muzyka Mikołaja Trzaski. Piłuje duszę.

W „Drogówce” jest mnóstwo zagadek. Czy pojawia się w niej siekiera, ulubiony rekwizyt Smarzowskiego? Sprawdźcie sami. Warto.

[iframe src=”http://www.youtube.com/embed/heia42Dii0w” frameborder=”0″ allowfullscreen” width=”100%”
height=”315″]

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze