fbpx

Dom na kółkach – w poszukiwaniu siebie

"Dom na kółkach"
Imago Films

Zabawna komedia, ale także kino z nienachalnym morałem i lekcją życia – zobaczcie „Dom na kółkach”.

"Dom na kółkach"
Imago Films/więcej w galerii

Większość obyczajowych komedii porusza się wokół tematów kolejnej szansy w życiu, realizacji dawno zapomnianych marzeń, czy też ukrytych pragnień, które nagle mają szansę ujrzeć światło dzienne. Otóż film François Pirot podejmuje podobny temat, ale puenta tej historii jest zgoła odmienna.

Oto mamy dwóch przyjaciół z lat szkolnych. Simon wyjechał do miasta, skończył studia i zaczął pracę, ale po jakimś czasie rozstał się ze swoją dziewczyną, wyprowadził z ich wspólnego mieszkania i wrócił do domu mieszkających na wsi rodziców. Julien nigdy z domu nie wyjechał – przed realizacją planów powstrzymała go ciężka choroba ojca, którym aż do teraz musi się zajmować. Simonowi nie podoba się dorosłość i poważne, poukładane życie, jakie się z nią wiąże. Julien nie zasmakował świata poza wsią i domem swojego ojca. Dlatego obaj przyjaciele postanawiają wyruszyć w przygodę życia, ale jeszcze nie wiedzą, że dla każdego z nich ta podróż oznacza coś zupełnie innego.

Początki są trudne. Kupują campera, który bardzo szybko ląduje w warsztacie, muszą zapracować na jego naprawę. I choć od rodzimej wsi dzieli ich rzut beretem, a ich „dom na kółkach” co chwila odwiedzają zaniepokojeni rodzice (co jest dość zabawne, bo obaj chłopcy zdają się już dobiegać trzydziestki) to prawdziwa przygoda o nazwie „życie” niepostrzeżenie już się zaczęła.

Film Pirot toczy się swoim niespiesznym, wręcz wakacyjnym rytmem. Perypetie naszych bohaterów chwilami przyjmują wymiar komediowy, ale pokazują wyraźnie kryzys wieku dorosłego, z jakim obaj – na swój sposób – się mierzą. Julien przyjmuje role opiekuna swojego ojca, a Simon nie potrafi przerwać pępowiny łączącej go z rodzicami. Ten pierwszy zdaje się nieśmiało smakować życie, gdy ten drugi przed nim – lub też przed tym co się z nim wiąże w jego dorosłej postaci – ucieka. Ten pierwszy nie oczekuje wiele, ten drugi sam nie wie, czego chce. Jedno jest pewne, zdaje się mówić Pirot, nie dla każdego „podróż” musi oznaczać to samo. Czasami potrzebujemy wyjechać kawałek za dom, by przekonać się, ze to co najważniejsze, czeka na nas na miejscu, a nie po drugiej stronie rzeki. I wystarczy poczekać, by przygoda sama do nas przyszła. I to jest bardzo dobra wiadomość.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze