Choć oscarowa noc dla wielu twórców kończy się triumfem, czasem bywa też symbolem spektakularnej porażki. W historii nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej nie brakuje bowiem filmów obsypanych nominacjami, które ostatecznie wracały do domu z pustymi rękami. Wśród nich są dziś zarówno tytuły uznawane za arcydzieła kina, jak i produkcje o statusie kultowym, co tylko świadczy o tym, że nawet wielkie uznanie Akademii nie gwarantuje upragnionej statuetki.
„Kolor purpury” (1985): 11 nominacji, 0 statuetek
„Kolor purpury” Stevena Spielberga, adaptacja nagrodzonej Pulitzerem powieści Alice Walker, uchodzi dziś za jeden z najważniejszych filmów lat 80. Niestety mimo 11 oscarowych nominacji, w tym za najlepszy film i zdjęcia oraz dla najlepszej aktorki drugoplanowej (Whoopi Goldberg), poruszające studium przemocy wobec kobiet nie otrzymało ani jednej statuetki. Tamtego wieczoru triumfy święcił obraz „Pożegnanie z Afryką”, a krytycy zarzucili amerykańskiemu jury obojętność na istotne społecznie tematy.
Czytaj także: Filmy, które dostały najwięcej Oscarów w historii – top 18. Obejrzysz je w streamingu
„Punkt zwrotny” (1977): 11 nominacji, 0 statuetek
„Punkt zwrotny” z Anne Bancroft i Shirley MacLaine, dziś trochę zapomniany, zaraz po premierze był jednym z najchętniej oglądanych filmów roku. Popularność melodramatu zapewniła mu 11 nominacji. Ostatecznie wyciskacz łez nie miał szans z „Annie Hall” i „Gwiezdnymi wojnami”, które podzieliły między siebie niemal wszystkie statuetki.
„American Hustle” (2013): 10 nominacji, 0 statuetek
Wydawało się, że komedia pomyłek „American Hustle” to kino skrojone pod Oscary: historia oparta na faktach, lekka forma, emanujący z ekranu przepych scenograficzno-kostiumowy, gwiazdorska obsada, a do tego seans zostawiający widza z refleksją nad historią USA. Nikogo nie dziwiło więc, że na konto filmu trafiło aż 10 nominacji, w tym cztery aktorskie (Bradley Cooper, Amy Adams, Christian Bale, Jennifer Lawrence). Ostatecznie twórcy musieli jednak pogodzić się z porażką. Oscarowa gala należała bowiem do filmów „Grawitacja” i „Zniewolony. 12 Years a Slave”, który otrzymał najważniejszą statuetkę wieczoru.
„Gangi Nowego Jorku” (2002): 10 nominacji, 0 statuetek
„Gangi Nowego Jorku” to jeden z najlepszych w dorobku Martina Scorsesego. Co ciekawe, reżyser pracował nad filmem latami, jednak ostatecznie nie był zadowolony z efektu. Mimo jego rozczarowania, Akademia nominowała dzieło w 10 kategoriach. Niestety na tym się skończyło – bezkonkurencyjny okazał się musical „Chicago”. Po latach Scorsese przyznał, że ostateczny kształt filmu mocno różnił się od wersji reżyserskiej, a wszystkiemu winny był Harvey Weinstein, który często poważnie ingerował w montaż.
Czytaj także: Miał zostać księdzem, ale wybrał kino. Jak Martin Scorsese zmienił oblicze światowego filmu?
„Prawdziwe męstwo” (2010): 10 nominacji, 0 statuetek
Klasyczny western o mężnej nastolatce, która tropi mordercę ojca, okazał się nie tylko jednym z najlepszych filmów braci Coen, ale również jednym z największych oscarowych przegranym. Na konto produkcji trafiło bowiem aż 10 nominacji. Akademii bardziej spodobały się jednak bardziej tradycyjne obrazy: „Jak zostać królem” (Oscar za najlepszy film, reżyserię i aktora pierwszoplanowego), „Incepcja” (montaż dźwięku i dźwięk) i „Alicja w Krainie Czarów” (scenografia i kostiumy).
„Irlandczyk” (2019): 10 nominacji , 0 statuetek
„Irlandczyk” Martina Scorsesego to kolejny film, który nie miał szczęścia na oscarowej gali, bo z 10 nominacji nie zdobył on ani jednej statuetki. Zamiast Joe Pesciego i Ala Pacino triumfowali Joaquin Phoenix i Brad Pitt, statuetki za reżyserię i najlepszy film zgarnął twórca „Parasite”, a za scenariusz – Taika Waititi („Jojo Rabbit”). Nagrody za zdjęcia i efekty specjalne trafiły natomiast na konto filmu „1917”. Lepsze okazały się również „Małe kobietki” (kostiumy), „Le Mans ‘66” (montaż) i „Pewnego razu... w Hollywood” (scenografia).
„Czas krwawego księżyca” (2023): 10 nominacji , 0 statuetek
Epickie dzieło Martina Scorsesego było jednym z najbardziej oczekiwanych filmów 2023 r. Wejściówki na pokaz w Cannes rozeszły się w kilkadziesiąt sekund, a po premierze film oklaskiwano przez 9 minut, a krytycy byli zgodni: „to arcydzieło, na które warto było czekać”. „Czas krwawego księżyca” finalnie zdobył w sumie dziesięć nominacji do Oscara: najlepszy film, aktorka pierwszoplanowa (Lily Gladstone), aktor drugoplanowy (Robert De Niro), reżyser, muzyka, piosenka, scenografia, kostiumy, zdjęcia i montaż. Najwięcej mówiono o szansach Gladstone za rolę Mollie. Zwyciężyła jednak Emma Stone („Biedne istoty”), a sam film we wszystkich kategoriach musiał ustąpić miejsca innym tytułom.
„Człowiek słoń” (1980): 8 nominacji, 0 statuetek
Amerykańska Akademia Filmowa nigdy nie miała po drodze z ekscentryczną twórczością Davida Lyncha. Wyjątkiem był „Człowiek słoń”, który zdobył aż osiem nominacji, w tym dla najlepszego filmu. Niestety opowieść o człowieku cierpiącym na rzadką chorobę okazała się mniej atrakcyjna dla Hollywood niż takie filmy jak „Zwyczajni ludzie” czy „Wściekły byk”.
Czytaj także: David Lynch – 10 cytatów mistrza, które warto znać. Kryje się w nich prawda o życiu, jego absurdach i mroku
„Skazani na Shawshank” (1994): 7 nominacji, 0 statuetek
„Skazani na Shawshank”, historia niesłusznie skazanego na dożywocie bankiera, regularnie zajmuje najwyższe pozycje w zestawieniach „najlepszy film wszech czasów” czy „dzieła kinematografii, które trzeba obejrzeć przed śmiercią”. Została uznana za oscarowego faworyta z siedmioma nominacjami, w tym w najważniejszych kategoriach. Ostatecznie film z Morganem Freemanem i Timem Robbinsem został zupełnie pominięty przez jury, a wszystkie kluczowe nagrody zgarnął „Forrest Gump”.
Czytaj także: Te filmy zdobyły Oscara, a krytycy nie zostawili na nich suchej nitki. Niektóre tytuły naprawdę szokują
„Ojciec chrzestny III” (1990): 7 nominacji, 0 statuetek
Zamykający jedną z najsłynniejszych trylogii w dziejach kina „Ojciec chrzestny III” Francisa Forda Coppoli, chociaż odstaje wyraźnie poziomem od dwóch poprzednich części, został doceniony przez Akademię aż siedmioma nominacjami. Nakręconym z rozmachem finał podsumowujący sagę rodziny Corleone nie zawojował jednak Oscarów, bo produkcja ostatecznie nie otrzymała na uroczystej gali żadnej statuetki.
Czytaj także: Al Pacino o pracy nad „Ojcem chrzestnym”: „Miałem wrażenie, że jestem niemile widziany”
„Informator” (1999): 7 nominacji, 0 statuetek
„Informator” również zapisał się w historii jako jeden z bardziej spektakularnych oscarowych przegranych. Produkcja zdobyła bowiem aż siedem nominacji do Oscara, w tym w najważniejszych kategoriach: najlepszy film, reżyseria oraz dla najlepszego aktora pierwszoplanowego (Russell Crowe). Doceniono także scenariusz adaptowany, zdjęcia, dźwięk i montaż, jednak mimo szerokiego uznania Akademii film ostatecznie nie zdobył ani jednej statuetki. Z czasem obraz zyskał jednak opinię jednego z najważniejszych dramatów końca lat 90., a rola Crowe’a uchodzi za jedną z najlepszych w jego karierze.
„Proces Siódemki z Chicago” (2020): 6 nominacji, 0 statuetek
Dramat Aarona Sorkina o pokojowym proteście z 1968 r. miał sześć szans na zdobycie Oscara, ale nie wykorzystał żadnej z nich. Był nominowany za najlepszy film, scenariusz oryginalny, aktora drugoplanowego, zdjęcia, montaż i piosenkę. Co ciekawe, był kandydatem do nagrody w każdej z kategorii. Galę „opuścił” jednak z pustymi rękami, zostając przy tym jedynym tytułem nominowanym w głównej kategorii, który nie otrzymał żadnej statuetki (pozostałe siedem filmów zdobyło przynajmniej jedną).
„Fatalne zauroczenie” (1987): 6 nominacji, 0 statuetek
Kontrowersyjna opowieść o żonatym mężczyźnie, który nawiązuje romans z przebojową kobietą, otrzymała od Akademii aż sześć nominacji w kategoriach: najlepszy film, aktorka pierwszoplanowa (Glenn Close), aktorka drugoplanowa (Anne Archer), reżyseria, scenariusz adaptowany i montaż. Podczas gali triumfował jednak nagrodzony dziewięcioma Oscarami „Ostatni cesarz” Bernardo Bertolucciego. Największym zawodem była przegrana Close, dla której była to czwarta nominacja w ciągu pięciu lat. Jej rola nie spodobała się Akademii tak jak kreacja Cher we „Wpływie księżyca”. Co ciekawe, Close ma obecnie na koncie 8 nominacji i jest jedną z najbardziej pokrzywdzonych aktorek w historii Akademii.
„Wilk z Wall Street” (2013): 5 nominacji, 0 statuetek
„Wilk z Wall Street”, czyli oparta na faktach historia grupy amoralnych maklerów w reżyserii Martina Scorsesego, mimo pięciu oscarowych nominacji, nie zdobyła ani jednej statuetki. Jeden z najczęściej nominowanych przez Akademię, ale niedocenianych za reżyserię filmowców, nie miał jednak szans w starciu z twórcami „Zniewolonym. 12 Years a Slave” (Oscar za najlepszy film i scenariusz) oraz „Grawitacją” (reżyseria). Aktorskie występy Leonardo DiCaprio i Jonah Hilla przegrały natomiast w starciu z duetem Matthew McConaughey/Jared Leto, czyli gwiazdami „Witaj w klubie”.
Czytaj także: Leonardo DiCaprio – złoty chłopiec Hollywood. Historia jego kariery, „leo-mania” i związki z najpiękniejszymi kobietami świata
„Czekolada” (2000): 5 nominacji, 0 statuetek
„Czekolada” miała być czarnym koniem oscarowego rozdania na przełomie wieków. Zwłaszcza, że treść filmu pasowała pod gusta Akademii: do prowincjonalnego miasteczka przybywa pewna kobieta, po czym otwiera czekoladziarnię, dzięki której życie wszystkich wokół nabiera smaku. Żadna z pięciu nominacji – najlepszy film, aktorka pierwszoplanowa (Juliette Binoche), aktorka drugoplanowa (Judi Dench), scenariusz adaptowany i muzyka – nie przerodziła się jednak w statuetkę (na gali triumfował tej nocy „Gladiator”).
Czytaj także: Juliette Binoche: „Z wiekiem pojawia się wolność, jesteś bardziej sobą. Jest w tym siła”
„Utalentowany pan Ripley” (1999): 5 nominacji, 0 statuetek
Tożsamościowy dreszczowiec kryminalny miał naprawdę duże szanse, aby zawojować Oscary. Anthony Minghella kilka lat wcześniej triumfował wraz z „Angielskim pacjentem”, Jude Law powoli stawał się ulubieńcem widzów, a Matt Damon był już gwiazdą. I chociaż obraz otrzymał aż pięć nominacji w kategoriach: aktor drugoplanowy (Jude Law), scenariusz adaptowany, muzyka, scenografia i kostiumy, twórcy dzieła musieli obejść się smakiem.
„Amelia” (2001): 5 nominacji, 0 statuetek
„Amelia” to przewrotna komedia romantyczna, w której groteska, surrealizm i ironia przeplatają się z magią i bajkowością. Główną bohaterka tej opowieści jest bardzo nieśmiała i wrażliwa młoda kobieta, która nieustannie stara się, aby wszyscy dookoła czuli się szczęśliwi. W tym celu wymyśla wiele misternych intryg. Przyjdzie jednak moment, kiedy Amelia będzie musiała zająć się własnym losem i własnym szczęściem. W 2002 r. obraz otrzymał aż pięć nominacji do Oscara (scenariusz oryginalny, film nieanglojęzyczny, scenografia, zdjęcia, dźwięk), jednak twórcy filmu opuścili galę z pustymi rękami.
Czytaj także: Kultowe filmy bez Oscara. 14 produkcji docenionych przez widzów i pominiętych przez Akademię Filmową
„Psychoza” (1960): 4 nominacje, 0 statuetek
Słynny dreszczowiec Alfreda Hitchcocka to absolutna klasyka kina, którego premiera wywołała absolutny szał wśród publiczności: kolejki do kin tworzyły się od wczesnego rana, a podczas seansów wielokrotnie interweniowała policja. Kultową scenę zabójstwa pod prysznicem okrzyknięto „najwspanialszym momentem w historii kina”, a sam film otrzymał aż cztery nominacje do Oscara: dla najlepszego reżysera i aktorki drugoplanowej (Janet Leigh) oraz za scenografię i zdjęcia. Statuetek niestety nie otrzymał. Co mogło wpłynąć na tak chłodny odbiór przez Akademię? Znawcy kina mówią o kontrowersyjnych scenach przemocy i nagości. Warto również dodać, że sam Hitchcock, mimo imponującego dorobku i pięciu nominacji, nigdy nie otrzymał Oscara za reżyserię.
Czytaj także: Alfred Hitchcock – mizogin, sadysta, wizjoner. Czy talent usprawiedliwia okrucieństwo?
„Dr Strangelove, czyli jak przestałem się martwić i pokochałem bombę” (1964): 4 nominacje, 0 statuetek
„Dr Strangelove” Stanleya Kubricka ma w sobie wiele z kina zasługującego na wszelkie nagrody. Satyra na zimnowojenną paranoję i męską małość przegrała jednak Oscary w głównych kategoriach z musicalem „My Fair Lady”. Dla Kubricka walczącego wówczas o statuetki za najlepszy film, reżyserię i scenariusz adaptowany, były to natomiast pierwsze z kilkunastu nominacji zebranych w trakcie kariery. Co ciekawe, geniusz kina swego jedynego Oscara otrzymał kilka lat później za efekty specjalne do „2001: Odysei kosmicznej”.
Czytaj także: Stanley Kubrick – wizjoner i obsesyjny geniusz kina. Sylwetka i przegląd twórczości
„Taksówkarz” (1976): 4 nominacje, 0 statuetek
„Taksówkarz” Martina Scorsesego, choć nagrodzony Złotą Palmą, a dziś uważany za jedno z najwybitniejszych dzieł w historii kina, w 1977 r. poniósł porażkę, nie zdobywając żadnego Oscara mimo nominacji za najlepszy film, aktora pierwszoplanowego (Robert De Niro), aktorkę drugoplanową (Jodie Foster) i muzykę. W najważniejszej z kategorii przegrał ze słynnym „Rockym”, De Niro i Foster pogrążyli aktorzy „Sieci”: Peter Finch i Beatrice Straight, natomiast statuetkę za muzykę odebrał Jerry Goldsmith („Omen”). Szokiem był również brak nominacji za reżyserię, co do dziś uważane jest za jedno z największych przeoczeń Akademii.
„Zielona mila” (1999): 4 nominacje, 0 statuetek
„Zielona mila” Franka Darabonta była jednym z najgłośniejszych tytułów sezonu nagród przełomu wieków. Produkcja otrzymała aż cztery nominacje do Oscara – za najlepszy film, scenariusz adaptowany, dźwięk i aktora drugoplanowego (Michael Clarke Duncan) – lecz ostatecznie nie zdobyła żadnej statuetki. Mimo porażki w oscarowym wyścigu ekranizacja powieści Stephena Kinga zyskała jednak ogromną sympatię widzów i z czasem ugruntowała swoją pozycję jako jeden z najbardziej poruszających dramatów lat 90.