1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Filmy
  4. >
  5. Nie tylko leki. „Piękny umysł” pokazuje, jak wielkie znaczenie dla chorych na schizofrenię ma wsparcie bliskich

Nie tylko leki. „Piękny umysł” pokazuje, jak wielkie znaczenie dla chorych na schizofrenię ma wsparcie bliskich

(Fot. materiały prasowe TVP)
(Fot. materiały prasowe TVP)

Odsłuchaj artykuł

Martyna Harland - Nie tylko leki. „Piękny umysł” pokazuje, jak wielkie znaczenie dla chorych na schizofrenię ma wsparcie bliskich

00:00 10:52
15s
0,5 x
15s
Jak wspierać osobę ze schizofrenią? Co liczy się poza farmakoterapią, psychoterapią i innymi systemowymi rozwiązaniami? Na pytania Martyny Harland inspirowane filmem „Piękny umysł” psychiatra prof. Agata Szulc odpowiada: „Aż trudno mi uwierzyć, że to mówię, ale w takiej sytuacji najważniejsza jest miłość. Widzę to wśród ludzi, którzy przychodzą do mojego gabinetu”.

Spis treści:

  1. Leczenie schizofrenii: bardzo ważne wsparcie bliskich
  2. Czy „Piękny umysł” romantyzuje schizofrenię?
  3. Chory na schizofrenię jest w stanie psychozy: co robić?
  4. Niebezpieczna rezygnacja z leków w schizofrenii
  5. Schizofrenia a choroba afektywna dwubiegunowa: różnice
  6. „Piękny umysł” filmową terapią dla bliskich osoby chorej?
  • Film „Piękny umysł” ukazuje schizofrenię przez pryzmat miłości, wsparcia bliskich. To właśnie ono ma w leczeniu tej choroby ogromne znaczenie.
  • Jak w rozmowie z Martyną Harland zauważa prof. Agata Szulc: „Wsparcie bliskich jest odpowiedzialne za 70 proc. leczenia”.
  • Film Rona Howarda: postać Johna i jego żony, mogą nieść dla bliskich osoby chorej na schizofrenię moc terapeutyczną. Obraz przypomina też, że ze schizofrenią można żyć normalnie.
  • Prof. Agata Szulc podkreśla jednocześnie, jak ważne jest, by nie rezygnować z farmakoterapii w schizofrenii. Jak zauważa: „Prawda jest taka, że w 80 proc. przypadków objawy wracają. Oczywiście bywa tak, że osoba może mieć jeden epizod lub dwa, a potem nic, więc farmakoterapia przestaje być potrzebna, ale to zdarza się niezwykle rzadko”.
  • Psychiatra radzi również, jak reagować, gdy chory na schizofrenię słyszy głosy, jest w stanie epizodu psychozy.

Artykuł pochodzi z magazynu „Sens” 03/2026

Leczenie schizofrenii: bardzo ważne wsparcie bliskich

Martyna Harland: Film „Piękny umysł” Rona Howarda często uważany jest przez psychologów i psychiatrów za romantyzowanie schizofrenii. Ale myślę, że pokazuje świetnie, jak ważna w tej chorobie jest postawa otoczenia. Porozmawiajmy o tym, jak wspierać, otaczać opieką osoby ze schizofrenią, będąc partnerką, znajomym czy po prostu świadkiem epizodu psychotycznego.

Prof. Agata Szulc: Powiedziałabym nawet, że wsparcie bliskich jest odpowiedzialne za 70 proc. leczenia. Oczywiście dochodzą do tego farmakoterapia, psychoterapia, rehabilitacja, opieka medyczna itd., jednak z mojej ponad 30-letniej obserwacji mogłabym powiedzieć, że najważniejsze jest właśnie to wsparcie, a John, główny bohater filmu, może na to liczyć.

Jednak schizofrenia jest chorobą młodych, zatem często jest tak, że ktoś nie zdąży nawet założyć rodziny. Dlatego w Polsce wsparciem osób chorych na schizofrenię zajmują się głównie matki.

Zatem przyjrzyjmy się Johnowi. Dlaczego udaje mu się tak dobrze funkcjonować?

W filmie widać, że gdyby nie wsparcie żony, to wszystko skończyłoby się tragicznie. Objawy choroby były bardzo nasilone i powodowały poważne zmiany zachowania. Działo się tu dużo złych rzeczy, które w skrajnym przypadku mogłyby doprowadzić do śmierci bohatera, zresztą przebieg choroby u mężczyzn jest cięższy niż u kobiet. Dlatego w życiu z taką osobą najbardziej potrzebna jest cierpliwość.

Jeśli ktoś stosuje się do zaleceń lekarskich i współpracuje, to można żyć normalnie, szczególnie gdy rodzina jest czujna i pacjent jest samoświadomy.

Wtedy można zauważyć kolejny nawrót choroby, na przykład ktoś przestaje spać, robi się nerwowy. Dlatego potrzebny jest duży poziom uważności na siebie i bliskich.

Czy „Piękny umysł” romantyzuje schizofrenię?

Co takiego ma w sobie filmowa żona Johna, że potrafi wspierać? A może nosi różowe okulary i żyje w iluzji, którą wytworzyła sobie w głowie wcześniej?

Z czasem już wie o chorobie, jednak przed oczami nadal ma obraz mężczyzny, którego poznała i w którym się zakochała. Aż trudno mi uwierzyć, że to mówię, ale w takiej sytuacji najważniejsza jest miłość. Widzę to przecież wśród ludzi, którzy przychodzą do mojego gabinetu. Najczęściej jest to miłość rodzicielska, jednak są też partnerzy, którzy naprawdę potrafią wiele zrobić i poświęcić. Pilnują, żeby chory brał leki, dbają i wspierają. Miłość naprawdę istnieje.

To jakby ludzie nie z tego świata.

Partnerka Johna to piękna, łagodna kobieta i jawi się niczym anioł, co oczywiście jest przerysowaniem. Warto też zauważyć, że bohater, choć choruje, jest geniuszem. Być może w takiej wyjątkowej sytuacji łatwiej o poświęcenie, jednak obserwuję też osoby poświęcające się dla bliskich, którzy są zwykłymi ludźmi.

Z drugiej strony nadchodzi taki moment, że każdy ma dosyć. Nie może spać, cały czas się martwi. Dlatego tak ważne jest, by szukać wsparcia dla siebie, są na przykład odpowiednie organizacje dla bliskich. Warto też dać osobie chorującej możliwie najwięcej samodzielności.

Chory na schizofrenię jest w stanie psychozy: co robić?

Co w sytuacji, kiedy rozmowa i próba uspokojenia sytuacji to za mało, bo na przykład ktoś słyszy głosy?

W takim stanie nie dyskutujemy o tym, co realne bądź nie. Próbujemy przede wszystkim zapewnić spokojne i bezpieczne środowisko, bez bodźców. Lepiej powiedzieć: widzę, że się boisz, usiądź, oddychaj głęboko. Taka osoba może czuć potrzebę nadmiernej ekspresji, dobrze to hamować – stawiamy granice, mówimy w wolnym tempie i spokojnie. Niestety, wszystkie te stany zaostrza alkohol, który pojawia się na wyjazdach albo w czasie wakacji. Tutaj sprawa jest jasna – osoba, która choruje i bierze leki, nie może brać używek. Co może wywołać stan psychozy? Naszego bohatera wytrąca z równowagi to, że jego żona jest w ciąży. Może to być jakikolwiek stres czy zwykła choroba, ale też większe zmiany w życiu, jak wyjazd na studia czy za granicę. Kiedyś, w czasach obowiązkowej służby wojskowej, to ona była klasycznym wyzwalaczem. I oczywiście narkotyki.

Jeśli jest w nas jakaś podatność, to psychozę uruchamia nawet jednorazowa dawka haszyszu czy marihuany.

A jak zareagować, gdy na ulicy spotykamy osobę, która jest właśnie w stanie epizodu psychozy?

Jeśli idziemy ulicą i ktoś dziwnie się zachowuje, to nie kombinujemy i wzywamy pogotowie, czyli dzwonimy na 112. A jeśli jesteśmy na wakacjach czy w sanatorium i osoba, z którą jesteśmy w pokoju, nagle zaczyna odpływać – a proszę mi wierzyć, że to wcale nierzadka sytuacja – to najlepiej skontaktować się z bliskim tej osoby i zapytać, jaką dawkę leku bierze, jeśli ma go przy sobie. Albo dzwonić do lekarza, jeśli to sanatorium, lub wezwać pogotowie.

Niebezpieczna rezygnacja z leków w schizofrenii

Główny bohater rezygnuje z leków. To nie jest dobry pomysł, bo choroba postępuje i bez leczenia halucynacje mogą całkowicie zdominować rzeczywistość. Nie wystarczy powiedzieć do urojonych przyjaciół: „Nie będę już z wami rozmawiał”, jak robi to filmowy John.

Prawda jest taka, że w 80 proc. przypadków objawy wracają. Oczywiście bywa tak, że osoba może mieć jeden epizod lub dwa, a potem nic, więc farmakoterapia przestaje być potrzebna, ale to zdarza się niezwykle rzadko. I na pewno nie wygląda tak jak w filmie „Piękny umysł”.

Leczenie służy temu, by objawy pojawiały się rzadziej i stawały się mniej intensywne. W efekcie chory jest w stanie sobie z nimi radzić i mieć nad nimi kontrolę, na przykład słyszy głosy, ale już nie jest tym przerażony, tylko włącza odkurzacz albo suszarkę.

Johnowi wydaje się, że jest szpiegiem.

Takich historii jest mało. Nieleczony epizod najczęściej jest przykry, choremu na przykład wydaje się, że ktoś chce mu zrobić krzywdę, choćby matka albo ktoś z rodziny, albo ludzie słyszą jego myśli. Zdarzają się również epizody przyjemne, na przykład przekonanie, że jest się nieustannie łaskotanym przez anioły. Przy czym jest to niezwykle rzadkie, a jednocześnie bardzo źle rokuje, jeśli chodzi o przebieg choroby.

Schizofrenia a choroba afektywna dwubiegunowa: różnice

Jaka jest różnica między psychozą w schizofrenii a manią w chorobie afektywnej dwubiegunowej? Wydaje się, że łatwo je pomylić.

W jednym i drugim przypadku pacjent nie zawsze zachowuje kontakt z rzeczywistością. A jeśli ktoś ma pierwszy epizod psychozy, to często nie wiemy, jak to się dalej potoczy, więc może to być pierwszy epizod manii psychotycznej albo psychozy narkotykowej, czyli przemijające zaburzenia psychotyczne.

Kiedyś przy tego typu objawach niemalże zawsze diagnozowano schizofrenię, często mylnie.

Teraz sytuacja, w której przykładowo jakaś osoba 20 lat temu miała pierwszy epizod wyglądający jak psychoza, który potem już się nie powtórzył, może świadczyć o tym, że mamy do czynienia z chorobą afektywną dwubiegunową.

Statystycznie ma ona lepszy przebieg i takie epizody zdarzają się rzadziej, a nawet może wystąpić tylko raz. W schizofrenii mogą one mieć miejsce nawet kilka razy w roku.

Urojenia w manii mają zwykle charakter wielkościowy, czyli mogą się objawiać takim komunikatami, jak: jestem Bogiem, znam prezydenta, mogę ci wszystko załatwić. I wszystko idzie dobrze, umysł działa sprawnie, a potem sytuacja wymyka się spod kontroli i na przykład ktoś idzie do szefa i prosto z mostu mówi, co o nim myśli. A potem – i nie zawsze dochodzi do tego stopniowo, może to się wydarzyć nagle – stan tej osoby się pogarsza, pojawia się głęboka depresja. Dlatego choroba afektywna dwubiegunowa ma jedną z najwyższych wskaźników samobójstw. W schizofrenii nie ma takich wzlotów i upadków.

„Piękny umysł” filmową terapią dla bliskich osoby chorej?

W jaki sposób „Piękny umysł” może być filmoterapeutyczny dla otoczenia osoby chorej?

Ten film to bajka, ale taka bajka jest możliwa. Trochę lat już żyję i powinnam mieć więcej sceptycyzmu, ale kto wie, może człowiek z wiekiem dziecinnieje, bo powiem tak: ten film pokazuje, jak ważna jest w życiu wiara i miłość, po prostu. Widzę na własne oczy, że życie osoby chorej, takie normalne, jak wszystkich innych ludzi, jest możliwe.

Tak właśnie zachowuje się żona głównego bohatera – trzyma się obrazu człowieka, w którym się zakochała. Taki powrót do źródeł...

Mówiąc metaforycznie, to może być nasza kotwica w podróży po tej chorobie. Chyba jedyna, na system bym nie liczyła.

Agata Szulc – prof. nauk medycznych, specjalista psychiatra, od 2013 roku jest kierownikiem Kliniki Psychiatrycznej Wydziału Nauk o Zdrowiu WUM

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE