fbpx

Tygrysy w porze czerwieni – recenzja

Tygrysy w porze czerwieni
mat. prasowe

Lata 50. to fascynujący okres w każdej niemal dziedzinie – gospodarka podnosiła się z upadku, kwitło życie towarzyskie, zaś kobiety z robotnic przeistaczały się w barwne motyle.

Tygrysy w porze czerwieni
mat. prasowe

Rozkloszowane spódnice z podniesioną talią, krynoliny, cienkie szpilki i perły – liczyło się to, co zdobiło, co pomagało zapomnieć o siermiężnych czasach i reglamentowanych towarach. Zapanowała moda na kobiece kształty, podkreślone jeszcze odpowiednim ubiorem oraz na gospodynie domowe rozkwitające na przyjęciach wydawanych w ogrodzie.

Dwie kuzynki – Nick i Helena, wchodzące dopiero w dorosłość bohaterki powieści „Tygrysy w porze czerwieni”, stanowią kwintesencję owych wyjątkowych czasów. Liza Klaussmann w swoim debiucie literackim, opublikowanym nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka, odkrywa przed czytelnikami liczne sekrety młodych kobiet, śledząc ich życie i nie wahając się obnażać wad czy słabości. To powieść nie tylko dla wielbicielek skomplikowanych historii rodzinnych, ale również dla tych czytelniczek, które fascynuje obserwacja związków międzyludzkich i gier, jakie każdy z nas podejmuje. Pojawia się tu również zbrodnia, która na swój sposób odmienia życie każdego z bohaterów, choć to nie ona stanowi temat przewodni książki.

Autorka zdecydowała się na zabieg trudny oraz ryzykowny, wywierający znaczący wpływ na przejrzystość tekstu – wydarzenia poznajemy z perspektywy kilku osób, bezpośrednich uczestników zdarzeń, ale na tę wieloosobową narrację nakłada się jeszcze szalona podróż w czasie – śledzimy bowiem losy kuzynek na przestrzeni długich lat, towarzysząc im w chwilach dobrych i złych. Wymaga to nie lada koncentracji i bywają momenty, że zabieg ów dezorientuje. Mimo tego warto nieco podczas lektury się wysilić.

Nick i Helenę spotykamy tuż po wojnie, kiedy obie patrzą jeszcze z nadzieją w przyszłość, przekonane, że życie każdej z nich będzie wyjątkowe i niepowtarzalne, pełne wzlotów i szalonej zabawy. Helena, młoda wdowa (mąż wkrótce po ślubie zginał na froncie) z niecierpliwością oczekuje na wyjazd do Hollywood. Planuje powtórne małżeństwo, a jej wybrankiem jest niespełniony artysta, zarabiający na życie sprzedażą ubezpieczeń. Owładniętemu życiową misją Avery`emu daleko jednak do doskonałości, a zamiast dobrej zabawy na Helenę czekają nieustanne problemy finansowe i chora fascynacja męża zamordowaną przed laty aktorką – chce on odkupić od producenta prawa do filmu, w którym grała przed śmiercią, po czym dokończyć go.

Losy Nick także nie układają się tak, jak tego pragnęła. Kobiecie, która najbardziej na świecie nienawidzi przeciętności, świat nie jest w stanie zaoferować nic poza oziębłym mężem, który jako jedyny nie podnieca się jej ciałem oraz zamknięciem w kuchni. Nic dziwnego, że rośnie frustracja kobiety, pragnienie wyłamania się ze stereotypów, utartych schematów i nieodparta chęć prowokowania otoczenia.

O ile Nick pociechy szuka w muzyce, o tyle Helena za namową męża wpada w szpony lekarstw, kojących wszelkie lęki, smutki i nerwice. Jej dzień wypełniony jest nembutalem, demerolem, dilaudidem, benzedryną i innymi środkami, które pozwalają choć na moment zapomnieć o smutnej rzeczywistości. Niepostrzeżenie, tkwiąc w tym toksycznym małżeństwie, Helena pogrąża się coraz bardziej w swym uzależnieniu, z którego wydostać się nie pomaga jej nawet ciąża. Przyjście na świat syna zbiega się niemal z narodzinami córki kuzynki…

Historia równie dobrze mogłaby się toczyć wokół skomplikowanych relacji łączących kuzynki – miłości podszytej zazdrością, wzajemnymi pretensjami oraz rozczarowaniami. Autorka wprowadza jednak motyw morderstwa, które pozwala obserwować skrajne reakcje bohaterów, a którego cień podąża za nimi przez długie lata. Do zbrodni tej dochodzi w pobliżu rodzinnej posiadłości, Tiger House. Zamordowana w bestialski sposób portugalska służąca sąsiadów była widziana z jej pracodawcą. W miasteczku jednak panuje zmowa milczenia, zaś sam podejrzany ma alibi – wieczór rzekomo spędził z żoną. Obserwujący całą scenę Ed – trzynastoletni syn Heleny, zostaje naznaczony tą śmiercią i, jak sam mówi: W tamtym momencie miałem już pewne przeczucie, na czym polegało moje dzieło (…) Można się tylko domyślać, jakie szkody w umyśle dziecka wyrządził widok zakrwawionego i zmasakrowanego ciała, jednak wydaje się, że na chłopcu nie zrobiło to żadnego wrażenia. Ed jest bowiem inny i choć autorka nie precyzuje jego problemu, to aspołeczne zachowania i psychopatyczny rys osobowości pozwalają martwić się o to, jak dalej rozwinie się akcja z jego udziałem.

„Tygrysy w porze czerwieni” to wielowątkowa historia, której kolejne akty pozwalają śledzić przemiany zachodzące w bohaterach oraz w kontaktach między nimi. Każda z postaci została przez autorkę skonstruowana wyjątkowo starannie – jesteśmy świadkami dramatu uzależnionej Heleny, rywalizującej o męża z „duchem” aktorki, obserwujemy zmagania Nick z rzeczywistością, ambicjami i pragnieniami, których mąż nie jest w stanie zaspokoić. Każda scena wnosi też coś nowego do wątku morderstwa, zaś atmosfera zagęszcza się coraz bardziej, emocje kumulują się, by wreszcie wybuchnąć, zaskakując przy tym niespodziewanym zwrotem akcji. To sprawia, że choć powieści można co nieco zarzucić, to oderwać się od niej po prostu nie sposób. Klaussmann daje czytelnikom pole do obserwacji psychologicznych, do studiowania zachowań jednostki oraz grupy, a także do chłonięcia wyjątkowej atmosfery lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, przesyconej afirmacją życia i jego niewątpliwego uroku. Poddajmy się temu czarowi…

?>