„Muzyka i słowa Stanisław Soyka”, czyli ławeczka to instytucja

Można na niej przysiąść i obserwować ludzi. Można też o niej napisać piosenkę, jak zrobił Stanisława Soyka. Dla tego wybitnego wokalisty i kompozytora to ważny przedmiot – symbol kultury ławeczek, którą sam propaguje.

Ławeczka to przedmiot, z którym związany jest pewien mój wieloletni, prywatny rytuał. Siadam sobie na ławeczce i patrzę. Jest to dla mnie niezwykły, niepowtarzany teatr. Jeden idzie szybko, drugi się nie spieszy. Smuci się dziewczyna, inna się uśmiecha. Jest też inny, większy kontekst dla ławeczki, ściśle rzecz biorąc – opowieść o braku ławeczek. W Alejach Jerozolimskich między rondem de Gaulle’a a Rotundą naliczyłem cztery ławeczki. Rzadko widuję tam osoby w podeszłym wieku. Przecież w tych domach mieszkają starsi ludzie – rezygnują z przechadzki, ponieważ nie mogą co parę metrów przycupnąć, odpocząć. Brak ławeczek do pewnego stopnia wyklucza seniorów z życia codziennego. Kilkakrotnie pytałem włodarzy miast, dlaczego jest tak mało ławek – poza skwerami, ogródkami i przystankami prawie w ogóle ich nie ma. Odpowiadają, że to jest ryzykowne ze względu na wandali. Ja zaś, że sprawą wandali powinna zajmować się policja, a normalni ludzie powinni mieć szanse usiąść na ławeczce. Można przysiąść się do kogoś lub ktoś może się przysiąść do nas, jeśli jest w nastroju „przysiadalnym” (tytuł piosenki Marcina Świetlickiego wykonywanej z zespołem Świetliki). Moje myślenie o ławeczce zaczęło się bodajże 20 lat temu, kiedy po raz pierwszy pojechałem z przyjaciółmi do Masiewa. Masiewo to piękna XVII-wieczna wieś w Puszczy Białowieskiej. Wyjeżdża się z lasu i jedzie drogą, potem znowu wjeżdża się do lasu. A wzdłuż drogi – domy. Przy każdym ławeczka. Kiedy wyruszyłem na pierwszy spacer, zauważyłem, że na każdej z tych ławeczek siedzą ludzie: albo dwie panie, albo dwóch mężczyzn, albo jedna kobieta albo jeden mężczyzna. Rozmawiają ze sobą. Patrzą: idzie nowo przybyły. Ja mówię „dzień dobry”. Oni odpowiadają: „dzień dobry”. Kiedy wracałem, już zaczęły się pytania: a skąd? A jakie są pana zamiary? Gdy pytano mnie o referencje – powiedziałem, że jestem gościem kogoś, kto jest im znany, bo mieszkał tam już od dziecięciu lat.

To doświadczenie mnie poruszyło. Zauważyłem, że to sposób monitorowania sytuacji. Wspólnota ma prawo wiedzieć, kto ją odwiedza i jakie ma zamiary. To naturalne, a naturalność tego procesu, tego pierwszego „dzień dobry”, to sposób społeczności na to, by się czuć bezpiecznie. A człowiek poczucia bezpieczeństwa potrzebuje.

Do dziś w Masiewie w ciepłych miesiącach ludzie siedzą na ławeczkach. Teraz czasami już sam się do nich przysiadam i jest to jeden z takich drobiazgów, które w dzisiejszej ponowoczesnej dobie są „analogowym” międzyludzkim gestem, aktem człowieczeństwa.

Stanisława Soyki wysłuchała Beata Pawłowicz

Stanisław Soyka – wybitny wokalista i kompozytor, jazowy, i popowy. Właśnie ukazała się jego nowa płyta „Muzyka i słowa Stanisław Soyka”. W książeczce dołączonej do płyty znajdziemy zdjęcie ważnej dla niego, stojącej blisko domu muzyka, ławeczki.