1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Muzyka
  4. >
  5. 3 piosenki Ireny Santor o miłości, jakiej dziś już się nie spotyka

3 piosenki Ireny Santor o miłości, jakiej dziś już się nie spotyka

Irena Santor (Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)
Irena Santor (Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)

Odsłuchaj artykuł

Agata Mostowska - 3 piosenki Ireny Santor o miłości, jakiej dziś już się nie spotyka

00:00 06:52
15s
0,5 x
15s
„Kocham cię”, „zawsze”, „nigdy”. Kiedyś tych słów nie trzeba było się bać. Irena Santor śpiewała o miłości prostej i romantycznej – takiej, która nie potrzebowała ironii ani dystansu. Trzy jej piosenki brzmią dziś niemal jak opowieść o świecie, który bezpowrotnie przeminął.

Są piosenki, których słucha się z nostalgią nie dlatego, że opowiadają o minionych uczuciach, ale dlatego, że przypominają pewien sposób kochania. Bez aplikacji, kalkulowania, „zobaczymy, co z tego będzie”, situationshipów i ostrożności przed wypowiedzeniem wielkich słów. Miłość była w nich czymś, co można było traktować śmiertelnie poważnie, a jednocześnie mówić o niej bez odrobiny wstydu.

Irena Santor od dekad jest jedną z najważniejszych interpretatorek polskiej piosenki. Jej repertuar tworzyli najwybitniejsi autorzy i kompozytorzy, a sama artystka w rozmowie z Polskim Radiem w 2026 roku wspominała, że dawniej piosenki miały „i muzykę, i tekst” – i że nagrywała przede wszystkim to, co uważała za piękne. Wśród jej nagrań są trzy utwory, które dziś słucha się szczególnie uważnie. Nie dlatego, że opisują utraconą miłość. Przeciwnie, pokazują, jak wyobrażano sobie miłość, której miało wystarczyć na całe życie.

Irena Santor w czasie występu pt. „Piosenka, której nie ma”. (Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe) Irena Santor w czasie występu pt. „Piosenka, której nie ma”. (Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)

„Jest miłość”

Muzyka: Stefan Rembowski
Słowa: Krystyna Żywulska
Rok: 1968

„Jest miłość” zaczyna się od wyliczenia wszystkich jej możliwych odmian. Może być słodka jak miód, gorzka jak piołun, gwałtowna, tragiczna, pełna szaleństwa. Podmiot liryczny wybiera jednak coś zupełnie innego. Nie chce wielkiej miłości rodem z dramatu. Chce kochać zwyczajnie i niezmiennie. To właśnie w tym tkwi siła piosenki. Miłość nie jest tu fajerwerkiem, który ma olśnić na chwilę. Jest czymś codziennym i trwałym. Jak chleb i sól. Jak pory roku. Jak coś, co po prostu jest. Jest jeszcze jedno zdanie, które po latach brzmi wyjątkowo przewrotnie: „Tak niemodnie, tak niezawodnie”. Trudno o lepszą pointę dla współczesnego słuchacza.

Autorką tych słów była Krystyna Żywulska – pisarka, poetka i satyryczka, która po wojnie stworzyła wiele popularnych utworów. Muzykę napisał Stefan Rembowski, kompozytor związany z polską piosenką rozrywkową. „Jest miłość” znalazła się na albumie „Zapamiętaj, że to ja” z 1968 roku i była również wydana na singlu „Jest miłość / Zapamiętaj, że to ja”.

Dziś słucha się jej z lekkim niedowierzaniem. Czy naprawdę można jeszcze powiedzieć komuś „kocham cię od dziś, od wczoraj, od lat” i nie zastanawiać się, czy nie brzmi to zbyt patetycznie?

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

„Odrobinę szczęścia w miłości”

Muzyka: Jerzy Petersburski
Słowa: Emanuel Schlechter
Oryginał: 1934 rok

„Odrobinę szczęścia w miłości” powstała w 1934 roku. Muzykę skomponował Jerzy Petersburski, jeden z najważniejszych polskich twórców przedwojennej muzyki popularnej, a słowa napisał Emanuel Schlechter – poeta, scenarzysta i współtwórca wielu przebojów międzywojennej Polski. Utwór pochodzi z filmu „Co mój mąż robi w nocy?” i pierwotnie wykonywała go Tola Mankiewiczówna.

Irena Santor sięgnęła po tę piosenkę wiele lat później. Umieściła ją na albumie „Piosenki stare jak świat” – płycie z 1966 roku, poświęconej właśnie dawnym polskim przebojom. Jej tekst jest dziś niemal dokumentem obyczajowym. Dziewczyna dorasta, zakochuje się i marzy nie o „relacji”, lecz o ślubnym kobiercu, wspólnym życiu i prostym „kocham cię”. A kiedy trzeba byłoby za tę miłość zapłacić wszystkim, co posiada – srebrem, złotem, brylantami – nie waha się ani chwili. To oczywiście romantyczna konwencja epoki. Jest jednak w niej coś, co dzisiaj może wzruszać szczególnie mocno. To przekonanie, że miłość nie jest dodatkiem do życia. Jest jego najważniejszym planem.

Co ciekawe, „Odrobinę szczęścia w miłości” przez kolejne dekady wykonywali także inni artyści, m.in. Adam Aston, Mieczysław Fogg, Bohdan Łazuka, Robert Janowski czy Czarno-Czarni. Santor jest więc jedną z wielu artystek, które przywracały ten przedwojenny przebój kolejnym pokoleniom.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

„Miło wspomnieć”

Muzyka: Stefan Rembowski
Słowa: Jacek Korczakowski
Rok: 1967

„Miło wspomnieć” rzeczywiście opowiada o miłości, która się skończyła. Ważniejsze jest jednak coś innego. Bohaterka wspomina czasy, kiedy ludzie nie bali się wielkich słów.

„Kochasz”, „kocham”, „zawsze”, „nigdy”

Właśnie te proste deklaracje są dziś wspominane jak coś niemal egzotycznego. Miłość była prosta, a przez to – jak opowiada piosenka – prawdziwsza. Z czasem okazuje się jednak, że jej język stał się obcy. Nawet melodia brzmi inaczej, a dawne wzruszenia wydają się „za stare o sto lat”.

Słowa napisał literat, poeta i autor scenariuszy Jacek Korczakowski, muzykę ponownie skomponował Stefan Rembowski. Nagrania dokonała Santor z Orkiestrą Polskiego Radia pod dyrekcją Stefana Rachonia. „Miło wspomnieć” ma w sobie coś, co dziś szczególnie porusza. Przypomina bowiem, że kiedyś pewne słowa i gesty miały inny ciężar. Pewnie dlatego brzmi dziś zaskakująco współcześnie.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Czy miłość rzeczywiście się zmieniła? Czy zmienił się tylko sposób, w jaki o niej mówimy? Być może uczucie, o którym śpiewała Irena Santor, wcale nie zniknęło. Być może po prostu dziś trudniej nam je nazwać.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE