fbpx

Najlepsze seriale września, czyli piątka na piątkę

Najlepsze seriale września, czyli piątka na piątkę
Kostiumy, scenografia i obsada to najmocniejsze strony serialu „Ratched”. Na zdjęciu Sara Paulson w tytułowej roli. (Fot. materiały prasowe)

We wrześniu serialowi twórcy za wszelką cenę chcą nas przestraszyć – albo krwawymi horrorami, albo pesymistyczną wizją przyszłości Ziemi, albo biograficzną historią seryjnego mordercy. Jako odtrutkę proponuję produkcję o młodości i dojrzewaniu.

„Wychowane przez wilki”

10 odcinków, premiera 4 września na HBOGO, od 23 października na HBO

Najlepsze seriale września, czyli piątka na piątkę
Czy serial si-fi może zajmować się problemem wychowywania dzieci? Ridley Scott udowadnia, że tak. (Fot. materiały prasowe)

Na skalistej planecie Kepler 22b ląduje niewielki statek kosmiczny z Matką i Ojcem na pokładzie. Przybyli tu z Ziemi zniszczonej religijną wojną między wyznawcami mitraizmu, panującej religii, i ateistami. Jak biblijni Adam i Ewa chcą dać początek nowej ludzkości, tym razem wolnej od fanatyzmu. I zabierają się do tego bez ociągania. Są w końcu zaprojektowanymi do wypełnienia tej misji androidami wyposażonymi w sześć zamrożonych ludzkich zarodków.

Serial firmuje sam Ridley Scott, twórca „Obcego – 8. pasażera Nostromo” i „Łowcy androidów”, to on wyreżyserował dwa pierwsze odcinki. I mamy tu jego ulubione motywy: roboty do złudzenia przypominające ludzi, obcą, nieprzyjazną planetą , potwory kryjące się w ciemnościach i dystopijną wizję przyszłości. „Wychowane przez wilki” ogląda się jak mroczną, futurystyczną baśń. Stawia jednak całkiem poważne pytania: o granice i definicję człowieczeństwa oraz istotę i pułapki wiary.

„Tacy właśnie jesteśmy”,

8 odcinków, premiera 15 września na HBO i HBOGO

Najlepsze seriale września, czyli piątka na piątkę
Reżyser „Tamtych dni, tamtych nocy” Luca Guadagnino znów opowiada o zmysłowej młodości i dojrzewaniu. (Fot. materiały prasowe)

Amerykańska baza wojskowa we Włoszech jest może nieoczywistym tłem dla rozważań na temat dojrzewania. Ale kontrast między rządzącym się jasnymi regułami światem żołnierzy a swobodnym trybem życia grupy nastolatków służy tej opowieści. Poza tym pozwala reżyserowi i współautorowi scenariusza Luce Guadagnino po raz kolejny – tak jak w „Tamte dni, tamte noce”– spotkać się amerykańskim i włoskim bohaterom.

Nastoletni Fraser (Jack Dylan Grazer) przyjeżdża do Włoch z Nowego Jorku z dwoma mamami. Obie są żołnierkami, a jedna z nich obejmuje dowództwo nad wojskową bazą. Chłopak wyróżnia się z tłumu, ma tlenione włosy, pomalowane paznokcie i oryginalnie się ubiera. Jest emocjonalny, stanowczo za dużo pije. Zawiera platoniczną przyjaźń z Catlin (Jordan Kristine Seamon), pociągającą chłopczycą z sąsiedztwa. Są dla siebie lustrem, oboje czują się inni, mają skomplikowane relacje z rodzicami (on z matką, ona z ojcem). Oboje przeżywają też erotyczne fascynacje, ale przede wszystkim próbują odpowiedzieć sobie na pytanie, kim są.

Guadagnino jest mistrzem w zapisywaniu atmosfery chwili i zmiennych stanów emocjonalnych. Akcja toczy się nieśpiesznie, ale nikt inny nie potrafiłby tak precyzyjnie i przekonująco pokazać młodzieńczej witalności i zmysłowości. I czasu, kiedy z przyjaciółmi można robić wszystko, a bez nich jest się nikim.

„Dzień trzeci”

6 odcinków, premiera 15 września na HBOGO, od 20 października na HBO

Najlepsze seriale września, czyli piątka na piątkę
Sam (Jude Low) trafia na tajemniczą wyspę Osea, gdzie spotykają go same nieprzyjemności. (Fot. materiały prasowe)

Jude Law, jeszcze niedawno w ozdobnych ornatach jako młody papież, teraz wciela się w rolę Sama, ojca rozpaczającego po stracie syna. Przypadek sprowadza go na tajemniczą wyspę Osea zamieszkaną przez zamkniętą społeczność praktykującą dziwaczne obrzędy i dość oryginalną wersję chrześcijaństwa. Skojarzenia z horrorem „Midsommar. W biały dzień” w pełni uprawnione.

Świetne zdjęcia i mroczny klimat serialu potęgują atmosferę zagrożenia, podobnie zacieranie się granicy między jawą a wizjami i obsesjami głównego bohatera. Trzy pierwsze odcinki tworzą pierwszą część projektu pt. „Lato”. Kolejne trzy to „Zima”, w której główną bohaterką jest Helen (w tej roli Naomi Harris, Moneypenny z Jamesa Bonda). Razem z córeczkami wybiera się oczywiście na Osea. To ma być urodzinowy prezent dla starszej, ale czy na pewno? Nawet jeśli, to nie jest zbyt trafiony, bo od pierwszych chwil pobytu nie ma wątpliwości, że nie są mile widziane przez wyspiarzy. Druga część ma inną atmosferę, jest ascetyczna i surowa, choć w równym stopniu potrafi napędzić strachu.

Twórcy planowali jeszcze trzecią, środkową część serialu, „Jesień”, w formie teatralnego spektaklu wystawionego dla publiczności na wspomnianej wsypie. (Zagrała ją prywatna wyspa w hrabstwie Essex w Wielkiej Brytanii.) Niestety, koronawirus pokrzyżował ich plany. Przedstawienie ma zastąpić internetowy spektakl trwający 12 godzin. Emisja na początku października, choć nie wiadomo jeszcze, czy również w Polsce. Na szczęście odcinki serialu pomyślano tak, żeby można było je oglądać również bez tego eksperymentu.

„Des”

3 odcinki, premiera 15 września na HBOGO

Najlepsze seriale września, czyli piątka na piątkę
David Tennant, pamiętny detektyw z „Broadchurch”, tym razem w roli seryjnego mordercy. (Fot. materiały prasowe)

Miniserial wraca do prawdziwej sprawy seryjnego mordercy, który od 1978 do 1983 roku mordował w swoim londyńskim mieszkaniu chłopców i młodych mężczyzn. I musiał sam zgłosić problemy z zatykającą się ludzkimi szczątkami kanalizacją, żeby zainteresowała się nim policja. Nie chodzi tu jednak o emocjonujący kryminał, historia zaczyna się tuż przed wkroczeniem policji do mieszkania mordercy i jego przyznaniem się do winy. Twórcy skupiają się na portrecie narcystycznego zbrodniarza, analizie jego motywacji i zachowań. W tym celu drobiazgowo odtwarzają zeznania Nilsena, jego kontakty z biografem, przygotowania do oskarżenia, a w finałowym odcinku przebieg procesu. Stawiają też niewygodne pytania, jak to możliwe, że Dennis Nilsen (tytułowy Des) bez przeszkód mógł uprawiać swój proceder na taką skalę. Czy przypadkiem nie dlatego, że ofiary wyszukiwał najczęściej wśród bezdomnych, uzależnionych, szukających pomocy albo społecznie wykluczonych?! To też kolejny portret banalności zła. Nilsen, dawny policjant, był tak nudny i nijaki, że nikt nie podejrzewał go o bycie mordercą. To historia tak nieprawdopodobna, że musiała zdarzyć się naprawdę. Jednak spodoba się tylko widzom odpornym na wysokie natężenie makabry.

„Ratched”

8 odcinków, premiera 18 września, Netflix

Najlepsze seriale września, czyli piątka na piątkę
Na drugim planie „Ratched” zobaczymy mnóstwo gwiazd. Między innymi Sharon Stone w roli ekscentrycznej, owładniętej zemstą milionerki. (Fot. materiały prasowe)

Siostra Mildred Ratched, postać z powieści Kena Keseya „Lot nad kukułczym gniazdem” i jej świetnej ekranizacji Milosa Formana, ma zasłużone miejsce w rankingach czarnych charakterów. Ryan Murphy, pomysłodawca takich hitów jak „Glee” czy „American Horror Story”, postanowił to wykorzystać, żeby opowiedzieć nam o jej wcześniejszych losach.

Jednak choć o swoich inspiracjach przypomina na początku każdego odcinka, trudno znaleźć podobieństwo z pierwowzorem. Ratched nie jest tu nawet prawdziwą pielęgniarką, tylko pielęgniarkę udaje. Mamy do czynienia nie z antysystemowym dramatem psychologicznym, tylko krwawym horrorem. Nie ma też śladu po zimnej służbistce z ciągotami do autorytaryzmu. Może przejdzie jeszcze ewolucję, bo pewni sukcesu twórcy zapowiedzieli już kolejne sezony. Serial ma jednak mocne atuty. Przede wszystkim rozmach produkcyjny, a więc bogatą scenografię i kostiumy. Same kreacje głównej bohaterki sprawiają, że trudno oderwać oczy od ekranu. Akcja dzieje się w latach 40., dekadę przed wydarzeniami z filmu Formana i powieści. Przeniesiono ją też w bardziej malownicze rejon, do Kalifornii. Hotelik, w którym zatrzymuje się Mildred Ratched, leży na skalistych klifach nad oceanem.

Do tego plejada – czasem odkurzonych na tę okazję – gwiazd, jest m.in. Sharon Stone w roli ekscentrycznej milionerki, Judy Davies jako irytująca siostra przełożona i pamiętna z „Seksu w wielkim mieście” Cynthia Nixon. A wymieniać można byłoby dłużej. Jednak pierwsze skrzypce gra tu oczywiście Sarah Paulson w tytułowej roli (współproducentka serialu). Oglądanie to wręcz zmysłowa przyjemność, ale czasem lepiej nie zastanawiać się nad sensem fabuły.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze