1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seriale
  4. >
  5. K-dramy o zdrowiu psychicznym. 5 koreańskich seriali o tym, że każdy zasługuje na miłość

K-dramy o zdrowiu psychicznym. 5 koreańskich seriali o tym, że każdy zasługuje na miłość

(Fot. materiały prasowe)
(Fot. materiały prasowe)
Seriale to nie tyle źródło rozrywki ale i informacji. Okazuje się także, że często bardziej wpływają na postawy społeczne niż różnego rodzaju kampanie. Koreański przykład dowodzi, że można wykorzystać je również jako platformę do edukacji w zakresie zdrowia psychicznego. Z zastrzeżeniem, że w żadnym wypadku nie zastępuje to specjalistycznej diagnozy ani terapii.

Moda na seriale koreańskie, tak zwane K – dramy to zjawisko globalne, jednak o tym, czy kolejne tytuły będą miały szansę odnieść sukces światowy, decyduje przede wszystkim to, jak zostaną przyjęte w samej Korei Południowej. Bo znakomita większość z nich wciąż produkowana jest przez lokalne sieci telewizyjne i dopiero potem trafia – lub nie – na platformy streamingowe. Słupki oglądalności są ważne i dlatego, że seriale są wykorzystywane jako nośnik reklamowy.

Warto pamiętać i o tym, że mogą być skutecznym medium edukacyjnym, a w ostatnich latach pojawiają się w nich wątki związane ze zdrowiem psychicznym. Można się w tym dopatrywać efektu rządowych rekomendacji w zakresie profilaktyki zdrowotnej, ponieważ Koreańczycy– jak wiele społeczeństw wysoko rozwiniętych gospodarczo – borykają się z coraz liczniejszymi zaburzeniami psychicznymi. To przede wszystkim depresja, lęk uogólniony czy zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne dotykające nastolatków i młodych dorosłych oraz osoby 30+.

Seriale produkowane przez lokalne firmy, często sieci telewizyjne (a nie globalne platformy) kręcone są na bieżąco, tzn. w chwili premiery zmontowane jest zwykle tylko kilka pierwszych odcinków. Firmy producenckie śledzą wyniki oglądalności, badają sympatie i antypatie widzów, i w zależności od wyników – rozbudowują lub ograniczają jakiś wątek. Albo nawet skracają serię.

Oto 5 K-dram z rozbudowanymi tematami psychologicznymi oraz wątkami dotyczącymi przeciwdziałania wykluczeniu i stygmatyzacji osób z zaburzeniami lub pacjentów psychiatrycznych – oczywiście wplecionymi w pierwszoplanowe historie miłosne i rodzinne, czasem z domieszką kryminału, bo przecież właśnie to decyduje o powodzeniu. Każda z nich – zanim trafiła na Netflix – odniosła duży sukces lokalny. Wygląda więc na to, że jest to temat bliski koreańskim widzom.

Spis treści:

  1. „Jak przetłumaczyć miłość?”
  2. „Codzienna dawka słońca”
  3. „Błękitne opowieści”
  4. „Znakomita prawniczka Woo”
  5. „It's Okay to Not Be Okay”

„Jak przetłumaczyć miłość?”

Oto po 10 latach grania epizodów młoda aktorka zyskuje popularność. Zawdzięcza to roli zombie w horrorze, z którym jej agent nie wiąże szczególnych nadziei. „Nigdy nie wiadomo, jak wyjdzie, więc muszę się starać” – ripostuje przyszła gwiazda. I rzeczywiście angażuje się do tego stopnia, że w ostatnim dniu zdjęciowym ma wypadek na planie.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Jak się okazuje, intuicja jej nie zawiodła, bo gdy wreszcie budzi się ze śpiączki – film jest hitem a ona uwielbianą celebrytką. Kiedy jednak świat wydaje się stać przed nią otworem, nagle pojawia się druga ona – tyle ze w kostiumie zombie. Krytykuje, wyśmiewa, odbiera aktorce całą pewność siebie. Leki pomagają na trochę, terapia także utknęła w martwym punkcie.
Psychologia nazywa to zjawisko dysocjacją, które prof. Igor Pietkiewicz w rozmowie z SENSem opisał jako stan, gdy „w psychice człowieka tworzą się niezależne podsystemy, w których pewne doświadczenia i wspomnienia nie są odpowiednio zintegrowane z pamięcią autobiograficzną, z poczuciem tożsamości – i zaczynają trochę żyć niezależnym życiem”. To zwykle efekt traumy z okresu wczesnorozwojowego. „Żeby przetrwać taką nienormalną sytuację, ludzki umysł musi zastosować pewne mechanizmy, na przykład odcięcie się, wymazanie z pamięci tych doświadczeń, oddzielenie pewnych uczuć, emocji z nimi związanych, ale też odczuć fizycznych, zapachowych czy smakowych, które są na tyle nieznośne, że muszą być oddzielone od świadomości” – dodał ekspert.

Ale „Jak przetłumaczyć miłość?” to nie dokument medyczny, a serial romantyczny, więc te problemy to tylko przeszkoda, którą zakochani muszą pokonać, żeby być razem. (Skądinąd ten wątek bardzo wzbogaca fabułę, a przy tym jest poznawczy i społecznie pożyteczny).

Ciekawe postacie, filmowa podróż przez kilka kontynentów, humor i uczucia – to wszystko sprawia, że z przyjemnością towarzyszymy bohaterom w ich drodze do poznania i zaakceptowania: samych siebie i siebie wzajemnie.

„Codzienna dawka słońca”

Akcja serialu toczy się na oddziale psychiatrycznym dużego szpitala w Seulu. Główna bohaterka to pielęgniarka przeniesiona z interny, ponieważ poświęcała za dużo czasu każdemu pacjentowi, a to utrudniało pracę pozostałemu personelowi. W nowym miejscu jej empatia i życzliwość bardzo pomagają pacjentom i są potrzebne w leczeniu. Tyle że profesjonalizm nie jest szczepionką na depresję, a pielęgniarki i pielęgniarze są w grupie zawodów najbardziej narażonych na wypalenie, co wiąże się m.in. z systemem zmianowym i mocno stresującym środowiskiem pracy (z jednej strony chorzy – z drugiej niewspierający zwierzchnicy i administracja szpitali). Według statystyk okresowo wypalenie może dotykać nawet 60 proc. pracowników.

„Ale jak osoba, która sama choruje albo chorowała, może się zajmować innymi chorymi?” Takie przekonanie towarzyszy również bohaterce serialu; kiedy więc czuje się źle, najpierw to wypiera a potem stara się ukryć przed koleżankami a zwłaszcza pacjentami.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

I tutaj rozpoczyna się opowieść o każdym z nas: na ile jesteśmy w stanie zaakceptować osobę z zaburzeniem lub z chorobą psychiczną w swoim otoczeniu? Nie na poziomie deklaracji, a faktycznej współpracy, mieszkania w sąsiedztwie, zaufania do jego kompetencji zawodowych.

Twórcy „Codziennej dawce słońca” pokazują, jak łatwo z pozycji osoby zdrowej wpaść w rolę pacjenta – ani status materialny, ani wykształcenie, ani silna wola nie są zabezpieczeniem przed depresją, wypaleniem, stanami lękowymi – oraz podpowiadają, co pomaga w profilaktyce, ale i czego nie robić w stosunku do osoby z depresją. A wreszcie, zgodnie ze współczesnym podejściem w psychiatrii i psychoterapii podkreślają znaczenie wspierających relacji: rodzinnych, przyjacielskich, romantycznych. Zwłaszcza tych ostatnich nie mogło przecież w serialu zabraknąć.

„Błękitne opowieści”

To serial z bohaterem zbiorowym: grupą mieszkańców wyspy Czedżu (Jeju) , nazywanej „koreańskimi Hawajami”. Czedżu to popularny kierunek turystyczny, ale wielu młodych ludzi, którzy się tam urodzili, ucieka na studia do Seulu i już nie wraca. Bo i prawda jest taka, że poza usługami, turystyką, rolnictwem albo rybołówstwem oferta pracy jest na wyspie znikoma.

A jednak niektórzy to właśnie tutaj znajdują swoje miejsce, jak Lee Yeong-ok. O młodej kobiecie wiadomo tyle, że przybyła z lądu i kogoś tam zostawiła, bo regularnie ten ktoś do niej dzwoni. Nieślubne dziecko, kochanek? Wątpliwości i pytania się mnożą, a bohaterka niechętnie opowiada o przeszłości. Swoją rodzinną historią podzieli się dopiero wtedy, gdy stanie pod ścianą. I będzie przekonana, że jest w sytuacji bez wyjścia.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Na Czedżu żyje się z dala od trendów Seulu, mniej tu miejsca na różnorodność i zwłaszcza kobiety powielają los swoich matek. Ale wciąż panuje tu wspólnotowość, której w wielkich miastach brakuje, i kiedy ktoś potrzebuje pomocy, to – niezależnie od sympatii czy antypatii, od dawnych nieprzebaczonych żalów i wzajemnych pretensji, od drobnych kłamstewek i większych zdrad – nie zostaje sam. Co jednak, gdy tej pomocy potrzebuje ktoś nie dlatego, że brak mu pieniędzy albo siły, a ponieważ przechodzi depresję albo urodził się z wadą genetyczną? I tutaj znowu pojawia się temat społecznej akceptacji osób neuroatypowych.

To serial w typie antologii – w kolejnych odcinkach na czoło wysuwają się inne osoby i wątki. Można by powiedzieć, że na poziomie podstawowym łączy je wyspa, ale głębiej – jest to miłość. I to w licznych odsłonach: rodziców do dzieci i dzieci do rodziców, miłość siostrzeńska, braterska czy przyjacielska, miłość kobiety i mężczyzny. Pierwsza miłość i miłość dojrzała, miłość fizyczna i miłość na odległość, prawo do miłości i lęk przed bliskością. Plejada doświadczonych koreańskich aktorów znakomicie poradziła sobie z tym wyzwaniem.

„Znakomita prawniczka Woo”

Ten tytuł o adwokatce w spektrum autyzmu, która rozpoczyna pracę w renomowanej kancelarii, przez kilka tygodni utrzymywał się na czele seriali nieanglojęzycznych na Netfliksie.

Czytaj także: „Niezwykła prawniczka Woo” – serial o autystycznej prawniczce na Netflixie

Spektrum autyzmu to złożone zaburzenie rozwojowe o bardzo zróżnicowanym poziomie objawów: od trudności w relacjach międzyludzkich po poważne ograniczenia w życiu na co dzień. Jeszcze w latach 70-80 XX wieku często łączono jest z niepełnosprawnością intelektualną, dziś już wiemy, że to współwystępowanie dotyczy ok. 30 osób w spektrum. Bohaterka serialu nie należy do tej grupy, wprost przeciwnie – jest geniuszem intelektu. Skończyła najlepszą w kraju uczelnię, ma doskonałą pamięć i zdolność dostrzegania połączeń między elementami, które dla innych są całkiem osobne. Tyle że – i to właśnie jest kluczowy element w diagnozowaniu spektrum autyzmu – ma kłopoty w komunikacji z innymi ludźmi, a życia w grupie nie ułatwiają jej także właściwie dla tego zaburzenia różnego rodzaju powtarzalne manieryzmy czy wybiórczość pokarmowa.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Jej nowy szef jest niezadowolny z obecności takiej osoby w zespole; próbuje interweniować u prezeski i podporządkowuje się dopiero jej wyraźnemu poleceniu. Pierwsze pękniecie w jego postawie pojawia się, gdy bohaterka wskazuje nieoczywiste rozwiązanie sprawy, którą zajmuje się kancelaria. Jako widzowie wraz z nim poznajemy potem bliżej młodą prawniczkę i jej zaburzenie, a z kolei ona wypracowuje własne mechanizmy radzenia sobie z nowymi sytuacjami.

Mimo bardzo dobrego odbioru już od pierwszego odcinka obiekcje wzbudziła historia miłosna, w której według krytyków kobieta była infantylizowana a jej partner nieprawdopodobnie wyrozumiały. Autorzy serialu odpierali ataki, mówiąc o licznych konsultacjach psychiatrycznych i psychologicznych podczas produkcji, a eksperci zdrowia psychicznego podkreślali, że to nie instruktaż dla specjalistów, a serial rozrywkowy z misją, w którym pytania głównej bohaterki:

„Czy możesz być szczęśliwy z kimś takim jak jak? Czy będziesz mniej kochał, nawet jeśli będzie trudno?” – brzmią przecież uniwersalne.

„It's Okay to Not Be Okay”

To najstarszy w zestawieniu tytuł i najbardziej przerysowany w wyrazie. A jednak warto zejść nieco głębiej i zobaczyć cały kalejdoskop postaci i ich konstrukcji psychicznych. Na pierwszym planie mamy trójkę bohaterów: dwóch braci i na pozór zupełnie obcą im młodą kobietę. Jeden z braci jest w spektrum autyzmu, młodszy, który się nim opiekuje, pracuje jako pielęgniarz psychiatryczny – natomiast kobieta jest autorką poczytnych, nieco demonicznych książek dla dzieci, i nieźle daje do wiwatu swojemu wydawcy. Żadne z nich nie ma przy sobie rodziców, co sugeruje trudne doświadczenia z dzieciństwa, może nawet traumę, z którą każdy radzi sobie inaczej: unikaniem, zamrożeniem, zachowaniami aspołecznymi.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Z kolei w tle, również bardzo interesującym i pełnym znaczących szczegółów, toczy się codzienność pacjentów w szpitalu psychiatrycznym. Jest tu m.in. mężczyzna wychodzący z alkoholizmu, inny – z zespołem stresu pourazowego, do którego w snach wracają koszmarne wspomnienia z wojny w Wietnamie i kobieta będąca ofiarą przemocy. Szpital to mikroświat ze wszystkimi ze wszystkimi międzyludzkimi relacjami i układami – ktoś kogoś lubi albo kocha, ktoś inny kłamie, robi pozostałym na złość, testuje granice.

Nad pacjentami czuwa zespół specjalistów z bardzo interesującym dyrektorem na czele, który jest gotów próbować różnych metod wspierających leczenie, takich jak bajkoterapia, regularna aktywność fizyczna, gra w szachy, uprawianie hobby. A jednak nawet tak kompetentny psychiatra w pewnym momencie daje się wciągnąć w grę, która rozpoczęła osoba psychopatyczna. Na informację, kto jest tym złym (lub tą złą), widzowie muszą długo poczekać. Tutaj ukłon w stronę twórców serialu, którzy zgodnie z obecną wiedzą medyczną nie osadzają w tej roli żadnego z pacjentów. Psychiatra Rafał Wójcik, biegły sądowy i ordynator oddziału psychiatrii sądowej w Szpitalu Tworkowskim w podwarszawskim Pruszkowie powiedział w jednym z naszych wywiadów „Chciałbym zaznaczyć, że osoby chore psychicznie nie są w jakiś sposób szczególnie niebezpieczne. Zdecydowana większość przestępstw popełniania jest przez zdrowych psychicznie ludzi, którzy często bywają pod wpływem alkoholu lub narkotyków”.

Czytaj także: Między zdrowiem a chorobą jest mnóstwo odcieni szarości. Rozmowa z psychiatrą sądowym

Atrakcyjna para na pierwszym planie, tajemnica i wątek kryminalny to dobry pomysł na reinterpretację maksymy „bawiąc uczy, ucząc bawi”.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE