1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seriale
  4. >
  5. Matki pingwinów” wróciły z mocnym 2. sezonem. Ta odsłona hitu Netflixa o rodzicielstwie bez lukru jest jeszcze odważniejsza

Matki pingwinów” wróciły z mocnym 2. sezonem. Ta odsłona hitu Netflixa o rodzicielstwie bez lukru jest jeszcze odważniejsza

Dodaj w Google
Dodaj w Google
(Fot. materiały prasowe)
(Fot. materiały prasowe)
Na Netflixie można już oglądać dalsze losy bohaterów „Matek pingwinów” – serialu, który zachwycił światową publiczność świeżym podejściem, bezpretensjonalną szczerością i przemyślaną fabułą oraz nieczęsto pokazywaną w polskim kinie czy telewizji tematyką neuroatypowości i życia z niepełnosprawnością. W nowych odcinkach twórczynie zdobywają się jednak na jeszcze większą odwagę i przekraczają kolejne granice. Po znakomicie przyjętym pierwszym sezonie wydawało się, że lepiej nie będzie. A jednak produkcja znów zaskakuje.

Ten serial o rodzicielstwie bez lukru wciąga nawet bezdzietnych. To opowieść o ludziach, którzy z zewnątrz wyglądają jak herosi, ale sami się tak nie czują, choć dają z siebie wszystko. Wychowanie dzieci przypomina tu bowiem jedną wielką walkę, która wymaga ciągłych wyrzeczeń i poświęcenia. Bohaterowie są natomiast nieidealni i często popełniają błędy, ale właśnie dzięki temu są tak ludzcy. Co więcej, na ich drodze ciągle pojawiają się kolejne przeszkody, którym trzeba stawić czoła. Ale zacznijmy od początku.

Widzowie pokochali ten serial. Niewiele jest polskich produkcji, które robią tyle dobrego

Termin „matki pingwinów” odnosi się do matek wychowujących dzieci wymagające szczególnego wsparcia, które każdego dnia mierzą się z opieką, walką o lepsze warunki dla swoich rodzin, dodatkowymi obowiązkami i niepewnością. Określenie zyskało jednak popularność dzięki serialowi Netflixa, który w ciepły, empatyczny i wrażliwy sposób przedstawia rodziców niepełnosprawnych ruchowo oraz neuroatypowych dzieciaków.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Znakomicie pokazuje trudności związane z wychowaniem, presję psychiczną, brak czasu na troskę o siebie oraz samotność w byciu jednocześnie opiekunem, obrońcą i organizatorem codzienności, a także niedostatek miejsc, w których dzieci mogą otrzymać pomoc. W przystępny sposób przybliża też samą neuroróżnorodność. Pomaga zrozumieć, skąd biorą się zachowania dziecka w spektrum. Ważnym wątkiem są też relacje między rodzicami znajdującymi się w podobnej sytuacji, dlatego serial jest też źródłem inspiracji, poczucia wsparcia oraz impulsem do budowania społeczności opartej na wymianie doświadczeń i rad.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Gdy pierwszy sezon „Matek pingwinów” trafił na Netflix 13 listopada 2024 r., nikt nie spodziewał się jednak, że produkcja okaże się tak wielkim sukcesem. Ostatecznie serial przyciągnął widzów na dłużej, przez siedem (!) tygodni utrzymując się w polskim TOP 10 Netflixa, a także zdobywając uznanie poza granicami naszego kraju („New York Times” umieścił go nawet na prestiżowej liście najlepszych zagranicznych seriali roku). Zdobył też Orła za najlepszy serial fabularny, a krytycy ocenili go wysoko w serwisach filmowych. A wszystko to dzięki zespołowi twórczyń: scenarzystkom Ninie Lewandowskiej, Justynie Bilik, Ariadnie Lewańskiej, Magdalenie Żakowskiej oraz Klarze Kochańskiej-Bajon, która wraz z Jagodą Szelc odpowiada również za reżyserię projektu.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Historia zaczyna się od Kamy (Masza Wągrocka), zawodniczki MMA i mamy 7-letniego Jasia, który jest w spektrum autyzmu. Gdy w jego szkole dochodzi jednak do pewnego incydentu, kobieta jest zmuszona przenieść go do placówki dla dzieci z niepełnosprawnościami poleconej przez psycholożkę. Rodzice uczniów „Cudownej przystani” pochodzą jednak z zupełnie innego świata niż ona. Początkowo kobieta nastawiona jest więc do szkoły sceptycznie, ale szybko akceptuje nową sytuację i stopniowo zaczyna odkrywać znaczenie wspólnoty. W „Cudownej przystani” nie brakuje jednak problemów.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

„Matki Pingwinów”: o czym opowiada 2. sezon?

W finale 1. sezonu Kama, Ula (Barbara Wypych), Tatiana (Magdalena Różczka) i Jerzy (Tomasz Tyndyk) postanowili otworzyć własną szkołę dla dzieci z niepełnosprawnościami i dzieci rozwijających się typowo, która będzie dostosowana do ich potrzeb. Gdy wracamy do nich w kontynuacji, „Biegun Szczęścia” – miejsce stworzone z myślą o bezpieczeństwie i akceptacji – już funkcjonuje, choć założyciele muszą mierzyć się z kolejnymi trudnościami: problemami finansowymi, biurokracją i emocjonalnym przeciążeniem. Nie brakuje też wyzwań w życiu prywatnym, w tym rodzicielskich, zwłaszcza że dzieci zaczynają dojrzewać. I wtedy pojawia się pytanie: czy w takiej rzeczywistości jest jeszcze miejsce na miłość?

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Nowe odcinki „Matek pingwinów” już na Netflixie. Dojrzewają nie tylko dzieci

2. sezon w dużo odważniejszy i jeszcze bardziej świadomie kontynuuje opowieść, którą pokochało tak wielu widzów. Dostajemy więc wiele nowych wątków i widzimy bolesne zderzenie tytułowych matek (i ojców) z rzeczywistością. Coś, co początkowo wydawało się świetnym pomysłem, okazuje się jednak walką. Z jednej strony mamy więc liczne „dorosłe” problemy i nowe wyzwania, nie tylko wychowawcze (rozwód, zdrada, komplikacje zdrowotne i nie tylko), a z drugiej – rozterki dorastających dzieciaków, które nawiązują nowe relacje i wciąż uczą się, jak funkcjonować wśród rówieśników. Pojawiają się pierwsze fascynacje płcią przeciwną, nowe potrzeby oraz śmiałe kwestie związane z edukacją seksualną. Na wszystkich czeka więc wiele życiowych lekcji.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Kamila układa sobie życie z nowym partnerem Pawłem, a Jaś próbuje odnaleźć się w relacji z nim i jego córką (tu warto dodać, że ich wizje wychowania nie zawsze się pokrywają, a do tego oboje, podobnie jak ich dzieci, chcą być kochani i potrzebują zrozumienia). Tatiana mierzy się ze zmianami w życiu prywatnym, konsekwencjami rozpadu małżeństwa oraz dojrzewaniem Michała i przy okazji stara się nie rezygnować z siebie. Jerzy, który w poprzednim sezonie cały swój czas poświęcał rodzinie, tym razem próbuje znaleźć przestrzeń na rozwój, zaś Ula stara się jak najlepiej pełnić funkcję dyrektorki szkoły, choć równocześnie mierzy się z dużymi kłopotami rodzinnymi i coraz bardziej zdaje sobie sprawę, że mimo chęci nie jest w stanie udźwignąć każdego ciężaru.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

„Matek pingwinów” wróciły. Czy nowe odcinki trzymają poziom?

Nasz werdykt? Ten serial wciąż się chłonie. To czuła i pokrzepiająca historia pełna miłości, humoru i empatii, która pozwala się uśmiechnąć, ale i uronić łzę. Inteligentna, dobrze napisana i zrealizowana. Tematyka produkcji nadal jest przełomowa, skłania do refleksji i dyskusji na temat inkluzywności, a całość ma ciepły, rodzinny klimat, nawet jeśli na horyzoncie pojawiają się łamiące serce konflikty i problemy. Owszem, wątków jest sporo, ale scenariusz sprawnie lawiruje między nimi, unikając wrażenia przeładowania. To zatem naprawdę udany powrót, obok którego trudno przejść obojętnie.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Opinie widzów mówią same za siebie: „Pochłonąłem wszystkie epizody w trybie natychmiastowym”; „To nie jest serial, który da się wyłączyć po jednym odcinku. Jest za bardzo wciągający i zbyt prawdziwy. Zakończenie kolejnym cliffhangerem mam nadzieję, że jest intencjonalne”; „Świetny, wrażliwy serial na ważny temat, i to zrobiony w bardzo wiarygodny sposób”; „Genialne, obejrzałem na raz. Chcę już kolejny sezon”.

„Matki pingwinów”: czy będzie 3. sezon?

No właśnie: czy „Matki pingwinów” dostaną nowe odcinki? Nie da się ukryć, że 2. sezon zakończył się naprawdę mocnym cliffhangerem. W tym wypadku pytanie brzmi więc nie „czy”, a „kiedy” serial doczeka się nowej odsłony. Warto jednak pamiętać, że mimo pozornie oczywistego sygnału o kontynuacji, nigdy nie możemy być pewni, jaką decyzję podejmie Netflix. Teraz wszystko zależy od widzów i od tego, czy będą oglądać produkcję wystarczająco licznie i długo. Na oficjalne ogłoszenie musimy jednak poczekać.

„Matki pingwinów” można obejrzeć na Netflixie.

⋯

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE