1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Czy wszyscy przejdziemy na wegetarianizm?

Czy wszyscy przejdziemy na wegetarianizm?

123rf.com
123rf.com
Bycie wege stało się jednym z gorących trendów żywieniowych. Nic w tym dziwnego – jarosze chwalą sobie dobre samopoczucie, smukłą sylwetkę, a także odkrywanie nowych horyzontów kulinarnych. Czy wegetarianizm ma szansę „zawładnąć” żywieniowym światem?

Według badań przeprowadzonych przez Instytut Badania Opinii Publicznej Homo Homini we wrześniu 2013 już 3,2% Polaków, czyli ok. 1 milion populacji stosuje jarską dietę. Jest to trend jak najbardziej zyskujący na popularności! Ankieta wykazała bowiem, że aż 3,7% respondentów określiło się jako „aspirujący do miana wegetarian”, ze względu na sporadyczne spożywanie ryb i mięsa. Potwierdza to zatem fakt, że wegetarianizm z pewnością można określić mianem „diety jutra”.

Funkcjonuje wiele odmian wegetarianizmu. Są one uwarunkowane stopniem akceptowania produktów pochodzenia zwierzęcego w jadłospisie. Często słyszy się o weganizmie, który zezwala na jedzenie wyłącznie pokarmów pochodzenia roślinnego – zatem np. produkty mleczne, jaja, miód nie pojawiają się w takim jadłospisie. Do innych rodzajów wegetarianizmu należą:

  • owowegetarianizm – spośród produktów pochodzenia zwierzęcego dopuszcza jedynie jajka; laktowegetarianizm – oprócz artykułów roślinnych, zezwala także na spożywanie mleka i przetworów mlecznych;
  • laktoowowegetarianizm – przewiduje w jadłospisie mleko, produkty mleczne oraz jaja;
  • semiwegetarianizm – odmiana, która wyklucza jedynie czerwone mięso. Nie wszyscy zaliczają ją jednak do wegetarianizmu, gdyż podważa podstawowe założenie – niejedzenie mięsa;
  • witarianizm – dopuszcza spożywanie produktów nieprzetwarzanych przemysłowo oraz odrzuca potrawy poddane obróbce termicznej (np. gotowanie, pieczenie, smażenie, grillowanie);
  • frutarianizm – przewiduje w diecie jedynie owoce i warzywa, których zdobycie nie spowoduje śmierci żadnej rośliny, przykładowo: frutarianie nie jedzą marchewki czy sałaty.
Stanowisko Ministerstwa Zdrowia (za Instytutem Żywności i Żywienia) z 2013 roku w kwestii jarskiego żywienia brzmi następująco: wegetarianizm praktykowany w prawidłowy sposób jest zdrowy na wszystkich etapach życia. To oznacza, że dieta wegańska jest bezpieczna pod warunkiem, że będzie różnorodna i odpowiednio zbilansowana. „O rozsądnym wprowadzaniu tego typu nawyków żywieniowych powinni pamiętać zwłaszcza młodzi ludzie, będący jeszcze w trakcie rozwoju. Najlepiej, aby takie zmiany były konsultowane z dietetykiem lub przynajmniej rodzicami” – komentuje Katarzyna Zadka, ekspert programu edukacyjnego marki Winiary Żyj smacznie i zdrowo.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kuchnia

Zdrowa przekąska? – 3 rodzaje wegańskich, odżywczych ciasteczek

Ciastka z borówkami (Fot. Fanny Hansson)
Ciastka z borówkami (Fot. Fanny Hansson)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Poniżej znajdziemy przepisy na smakołyki, które można przygotować zarówno do kawy, jak i na miły podwieczorek. Zawierają one mnóstwo pożytecznych dla zdrowia składników, co oznacza, że większość z nich kwalifikuje się także na przekąskę między posiłkami – poleca Therese Elgquist, autorka książki „Zdrowe zielone proteiny”.

Ciastka z borówkami

W dzieciństwie ciastka z borówkami należały do moich ulubionych przysmaków. Zwłaszcza te, które piekła babcia. Ja piekę je na bazie mąki gryczanej i mąki migdałowej – w równych ilościach. Powstają małe, pyszne ciasteczka nadziewane powidłami z borówek i ziaren szałwii hiszpańskiej. Można je przechowywać w lodówce w szczelnie zakręconym słoiku nawet przez tydzień. Zamiast borówek mogą być dowolne owoce leśne – świeże albo mrożone.

Składniki:

  • 200 ml mąki owsianej
  • 200 ml mąki migdałowej
  • 1 łyżka babki płesznik
  • ½ łyżeczki proszku do pieczenia (bez aluminium)
  • szczypta nieoczyszczonej soli morskiej albo kamiennej
  • 5 świeżych, drylowanych daktyli
  • 2 łyżki masła z migdałów i siemienia konopnego
  • 2 łyżki napoju migdałowego
  • 50 ml oleju kokosowego tłoczonego na zimno (stopionego)
Uwaga: przepis na masło z migdałów i siemienia konopnego znajdziesz tutaj

Powidła z ziarnami szałwii hiszpańskiej:

  • 100 ml mrożonych borówek
  • 50 ml wody
  • 1 łyżeczka syropu klonowego
  • szczypta sproszkowanej wanilii
  • 1 łyżka ziaren szałwii hiszpańskiej
  1. Zacznij od powideł; ugotuj borówki w wodzie, aż staną się miękkie i ugnieć je, aż powstanie gęsta masa; dodaj syrop klonowy i sproszkowaną wanilię, gotuj na bardzo małym ogniu przez 5 min. Dodaj ziarna szałwii hiszpańskiej, wymieszaj i odstaw do ostygnięcia.
  2. Rozgrzej piekarnik do temp. 200⁰C; wymieszaj wszystkie suche składniki na ciastka. Zmiksuj daktyle, masło migdałowe, napój migdałowy i olej kokosowy na jednolitą masę. Dodaj do suchych składników i wymieszaj, aż powstanie ciasto. Jeśli będzie zbyt suche, można dodać trochę napoju migdałowego.
  3. Uformuj z ciasta 20 kulek; ułóż je na płycie do pieczenia, lekko je spłaszcz i w każdym zrób wgłębienie na powidła.
  4. Ciastka piecz w piekarniku przez 15-18 minut, aż nabiorą złocistego koloru i stwardnieją ich spody; poczekaj, aż zupełnie ostygną – dzięki temu nie będą się rozpadały; do dziurek w ciastkach nałóż powideł.

Szybkie ciastka z musli

Fot. Fanny Hansson Fot. Fanny Hansson

Jaki jest najlepszy sposób na to, gdy wychodzimy z domu i chcemy zabrać ze sobą ulubione musli? Należy upiec z nich małe ciasteczka. Wystarczy garść daktyli, trochę masła orzechowego i odrobina napoju owsianego lub wody. Jeśli chcesz sprawić przyjemność dzieciom, upiecz ciasteczka w foremkach, najlepiej w kształcie zwierzątek lub śmiesznych figurek.

Składniki:

  • 6 świeżych drylowanych daktyli
  • 50 ml kremowego masła orzechowego (najlepiej własnej roboty)
  • 2 łyżki wody lub napoju owsianego
  • 1 łyżka mielonego cynamonu
  • 700 ml niesłodzonych musli
  1. Rozgrzej piekarnik do temp. 175⁰C.
  2. Zmiksuj daktyle z masłem orzechowym na jednolitą masę; wymieszaj ją z pozostałymi składnikami, aż nabierze kleistej konsystencji.
  3. Wyciskaj ją na blachę wyłożoną folią do pieczenia; piecz ciastka w piekarniku przez 15-18 minut, aż się lekko przyrumienią. Odstaw na kratkę, żeby ostygły.
  4. Przechowuj w szczelnie zakręconym słoiku do 5 dni; można je też zamrozić.
Wskazówka: Jeśli nie masz w domu musli, możesz zrobić własne, np. z kaszy owsianej / płatków gryczanych / płatków jęczmiennych i ziaren / orzechów / suszonych owoców, które są akurat w domu. Żeby ciastka miały odpowiednią konsystencję, przynajmniej połowę powinna stanowić kasza owsiana.

Ciastka z surowych produktów

Fot. Fanny Hansson Fot. Fanny Hansson

Moje ulubiona potrawa z nowymi dodatkami. Nie ma w niej orzechów, za to pełno pożywnych składników. Gryka nadaje ciastu kruchość. Poza tym jest ono lżejsze niż wiele innych wypieków na bazie surowych produktów, które często zawierają dużo orzechów. Aby uzyskać lepszy smak, pestki dyni można uprażyć. Można też uformować masę w kulki, a potem obtoczyć je w kakao, sproszkowanych owocach leśnych albo wiórkach kokosowych. Ciastka można przechowywać w lodówce lub zamrażarce przez kilka tygodni. Najlepiej smakują lekko schłodzone.

Spody:

  • 200 ml całej, prażonej gryki*
  • 100 ml pestek dyni
  • 100 ml surowego kakao
  • 10 świeżych, drylowanych daktyli
  • 2 łyżki oleju kokosowego tłoczonego na zimno
  • 1-2 łyżki wody
* Sposób przygotowania gryki:

Włóż grykę niepaloną do sitka z małymi dziurkami; zagotuj wodę w garnku i włóż do niej grykę na 2-3 min. (nie gotuj). Później opłucz ją zimną wodą i poczekaj, aż obcieknie. Podsmażaj na suchej, średnio rozgrzanej patelni, aż stanie się sucha i krucha.

Polewa:

  • 2 łyżki oleju kokosowego tłoczonego na zimno
  • 50 ml surowego kakao
  • 75 ml wody
  • 8 świeżych drylowanych daktyli
  • szczypta nieoczyszczonej soli morskiej lub kamiennej
  • 50 ml wiórków kokosowych
  1. Zmiksuj wszystkie suche składniki, ale zostaw trochę gryki, bo będzie potrzebna na kruszonkę; dodaj daktyle, oliwę i wodę i zmiksuj w robocie kuchennym, aż powstanie ciasto; można dodać do niego więcej wody, żeby miało bardziej stałą konsystencję. Ułóż ciasto w formie o wymiarach ok. 20 × 15 cm.
  2. Roztop olej kokosowy; wszystkie składniki do polewy (z wyjątkiem wiórków kokosowych) zmiksuj w robocie kuchennym lub mikserze, aż polewa zyska jednolitą konsystencję; rozlej ją na dnie formy i posyp wiórkami kokosowymi. Odstaw ciasto do lodówki na 30 minut, a potem pokrój je na porcje.

  1. Kuchnia

Tempeh z miso i brązowy ryż po egipsku

Zarówno tempeh jak i miso mają bardzo korzystne działanie na nasze jelita i florę bakteryjną. Jednak tempeh, dość specyficzny w smaku, bywa dla wielu osób prawdziwym kulinarnym wyzwaniem (fot. Karolina i Maciej Szaciłło)
Zarówno tempeh jak i miso mają bardzo korzystne działanie na nasze jelita i florę bakteryjną. Jednak tempeh, dość specyficzny w smaku, bywa dla wielu osób prawdziwym kulinarnym wyzwaniem (fot. Karolina i Maciej Szaciłło)
Od lat w menu moim i całej mojej rodziny pojawia się ekologiczne, bogate w białko oraz wapń tofu. Jednak ostatnio coraz częściej sięgam po tempeh, czyli fermentowany serek sojowy. Dzięki procesom fermentacji składniki zawarte w tempeh są łatwiej przyswajalne. Dość specyficzny smak wspaniale współgra z miso, najbardziej rozgrzewającym produktem na naszej planecie i krótkoziarnistym, brązowym ryżem po egipsku – pisze Maciej Szaciłło, współautor książki „DobraNoc”.

Porcja dla 4 osób. Czas przygotowania: ok. 45 minut

Brązowy ryż po egipsku:

  • 200 g brązowego krótkoziarnistego ryżu
  • 2 łyżki oliwy z pierwszego tłoczenia
  • 600 ml wody
  • 1/3 łyżeczki nierafinowanej soli (najlepiej himalajskiej lub kłodawskiej)
Tempeh z miso:
  • 2 łyżki oliwy z pierwszego tłoczenia
  • 1 duża cebula pokrojona w piórka
  • 1 średniej wielkości marchewka pokrojona w plasterki
  • 200 g tempeh pokrojonego w kostkę (około 1,5 cm)
  • 1–2 łyżki sosu sojowego dobrej jakości (najlepiej tamari; bez syntetycznego glutaminianu sodu)
  • 50 ml wody
  • 1 łyżka majeranku
  • 1 płaska łyżka jasnej pasty miso
  • 1 łyżeczka syropu klonowego lub melasy buraczanej
  • garść poszatkowanej natki pietruszki
Surówka z ogórków kiszonych:
  • 4–5 pokrojonych w plasterki, dobrej jakości ogórków kiszonych
  • sporo poszatkowanej natki pietruszki
  • garść pestek dyni
  • 1–2 łyżki tłoczonego na zimno oleju rzepakowego (najlepiej ekologicznego) lub z lnianki
  • sok z cytryny do smaku
Na rozgrzanej oliwie podsmażamy 1/4 ryżu, aż ziarenka będą złote. Cały czas mieszamy i uważamy, aby ich nie spalić. Do - dajemy resztę ryżu i podsmażamy jeszcze przez chwilę. Wlewamy wodę. Dodajemy sól. Doprowadzamy do wrzenia. Zmniejszamy ogień do minimum i gotujemy pod przykryciem, aż ziarenka będą miękkie i wchłoną całą wodę. W międzyczasie przygotowujemy tempeh: na rozgrzanej oliwie podsmażamy cebulę, marchewkę i tempeh, aż cebula się przyrumieni, a tempeh będzie przysmażony i złocisty. Dodajemy sos sojowy i odparowujemy przez chwilę, aż utworzy glazurę na tempeh i warzywach. Wlewamy wodę, dodajemy majeranek i całość podgrzewamy jeszcze przez chwilę. Zdejmujemy z gazu i dodajemy miso. Mieszamy, tak by miso utworzyło sos. Tempeh podajemy z ryżem i prostą sałatką z ogórków kiszonych, której wszystkie składniki mieszamy.

  1. Kuchnia

Bulion warzywny - nie tylko dla wegetarian

Bulion warzywny powinien gotować się długo na małym ogniu pod przykryciem. (Fot. iStock)
Bulion warzywny powinien gotować się długo na małym ogniu pod przykryciem. (Fot. iStock)
Kiedy planujemy gotować pyszną zupę, często jako główny składnik przepisu występuje bulion warzywny. To podstawa i serce potrawy. To dzięki niemu zupa, gluasz czy gęsty sos nabierają głębokiego i bogatego smaku. Warto nauczyć się robić własny bulion. Odstawić w kąt kupne buliony w kostkach, niekiedy pełne niepotrzebnej chemii. Tym bardziej, że bulion może być daniem samym w sobie.

Kiedy planujemy gotować pyszną zupę, często jako główny składnik przepisu występuje bulion warzywny. To podstawa i serce potrawy. To dzięki niemu zupa, gulasz czy gęsty sos nabierają głębokiego i bogatego smaku. Warto nauczyć się robić własny bulion, a gotowe buliony w kostkach odłożyć w kąt.

Domowy bulion to prosta sprawa. Nie ma dla niego konkretnej zasady. Bulion to intensywny wywar z warzyw. Podczas gotowania na małym ogniu warzywa powoli wydobywają z siebie soki, tworząc mocną esencję. Bulion warzywny możemy skomponować z dowolnie wybranych warzyw, pamiętając, by były świeże, sezonowe i lokalne.

Składniki:

  • marchewka 2 sztuki
  • pietruszka 2 sztuki
  • fenkuł 1/2
  • por 1/2
  • biała kapusta 1/4
  • suszone grzyby 5-6 plastrów
  • pieczarki 4 sztuki
  • seler 1/2
  • jabłko z skórką 1/2
  • cebula 1 duża
  • liść laurowy 2 sztuki
  • ziele angielskie 4 ziarna
  • jałowiec 3 jagody
  • lubczyk suszony 1 łyżka
  • czosnek 2 ząbki
  • wino białe 1/2 szklanki
  • sos sojowy 1 łyżka
  • oliwa 2 łyżki
  • woda 2 litry
Cebulę w całości postaw na ogniu kuchenki. Skórka powinna się mocno przyrumienić, a nawet palić. Warzywa umyj, obierz i pokrój na mniejsze części. Przełóż do garnka. Dodaj cebulę. Dodaj przyprawy i umyte grzyby. Czosnek zgnieć nożem i w całości, nieobrany dodaj do warzyw. Dodaj wino i wodę. Dodaj oliwę. Przykryj i postaw na małym ogniu. Niech bulion delikatnie bulgocze przez 3-4 godziny.  Pod koniec dodaj jasny sos sojowy. Dobrze odcedź warzywa. Bulion jest gotowy do użycia. Jeśli nie zużyjesz całości, zamroź go.

Po tak długim gotowaniu warzywa z bulionu powinny mieć jałowy smak. To dlatego, że wszystko, co najlepsze, zostało w bulionie. 

Źródło: autorką przepisu jest Alicja Rokicka - weganka, autorka książek; prowadzi blog Wegan Nerd.

  1. Kuchnia

Wegańskie dania z białą fasolą

Crêpes z potrawką z fasoli i karczocha. Jeśli kupienie karczocha okaże się trudnym zadniem, można spróbować użyć karczochów ze słoika. (fot. Fanny Hansson)
Crêpes z potrawką z fasoli i karczocha. Jeśli kupienie karczocha okaże się trudnym zadniem, można spróbować użyć karczochów ze słoika. (fot. Fanny Hansson)
Fasola – doskonałe źródło białka dla wegan i wegetarian. Therese Elgquist, autorka książki „Zdrowe zielone proteiny” podaje przepisy na smaczne dania z białą fasolą.

Crêpes z potrawką z fasoli i karczocha

Sycące naleśniki na mące z ciecierzycy - najlepiej podawać je z sycącym farszem. Należy liczyć się z tym, że na ich przygotowanie potrzeba będzie więcej czasu niż na klasyczne naleśniki i dlatego powinno się je smażyć na mniejszym ogniu. Dzięki temu otrzymamy złociste crepes.

Składniki na 4 porcje:

  • 450 ml niesłodzonego napoju roślinnego, np. z migdałów albo owsa
  • 300 ml mąki z ciecierzycy
  • 1/2 łyżeczki nieoczyszczonej soli morskiej albo kamiennej
  • naturalny olej kokosowy (do pieczenia) tłoczony na zimno
Potrawka z fasoli i karczocha:
  • 2 opakowania gotowanej fasoli cannellini (230 g)
  • 1 karczoch (ok. 200 g)
  • 1 łyżeczki suszonego tymianku
  • 2 szczypty płatków chili
  • 100 g świeżych, ekologicznych liści szpinaku
  • nieoczyszczona sól morska lub kamienna
  • świeżo zmielony czarny pieprz
Rozbełtaj napój roślinny, mąkę z ciecierzycy i sól, aż powstanie jednolita masa; odstaw na 10 minut. Podgrzej na patelni trochę oleju kokosowego. Wlej na nią ok. 50 ml masy i podsmażaj przez dwie minuty, aż jej brzegi staną się kruche. Przewróć ostrożnie na drugą stronę i podsmażaj przez 1 minutę. Opłucz fasolę i dodaj do niej karczoch; całość zmiksuj, aż powstanie gęsta masa; dodaj resztę fasoli, tymianek i płatki chili. Dopraw do smaku solą i pieprzem. Podaj świeżo usmażone naleśniki z dodatkiem potrawki i liści szpinaku.

Pieczony kalafior z białą fasolą i jogurtem chrzanowym

Fot. Fanny Hansson Fot. Fanny Hansson

Jest to smaczna, zielona przystawka do kolacji serwowana ze świeżo upieczonym, chrupkim chlebem z ziarnami. Można ją podać z jedną z kasz na pożywny lunch. Podczas pieczenia kalafior robi się słodki i miękki. Jeśli go upieczemy razem z fasolą na tej samej płycie, powstanie niezwykle smaczna kombinacja.

Składniki na 4 – 6 porcji:

  • 1 duży kalafior albo 2 małe
  • 1 puszka gotowanej fasoli cannellini (230 g)
  • 2 łyżki oliwy tłoczonej na zimno
  • szczypta nieoczyszczonej soli morskiej lub kamiennej
Jogurt chrzanowy
  • 200 ml niesłodzonego jogurtu owsianego
  • 1 łyżka tartego chrzanu
  • 1 ekologiczna cytryna (tarta skórka i 1 łyżka soku)
  • nieoczyszczona sól morska albo kamienna
  • świeżo zmielony czarny pieprz
Do przybrania:
  • 1 doniczka tajskiej bazylii
Rozgrzej piekarnik do temperatury 175⁰C. Usuń z kalafiora duże liście, ale zostaw małe; kalafior pokrój na mniejsze kawałki i ułóż je na blasze do pieczenia. Opłucz ziarna fasoli, osusz je w papierze kuchennym i ułóż na płycie. Nalej oliwy i obtocz w niej kalafior. Piecz w piekarniku przez 20-25 minut, aż kalafior zmięknie i nabierze na brzegach lekko złotego koloru, a fasola zrobi się krucha. Na 10 minut przed końcem pieczenia dodaj liście. Wymieszaj wszystkie składniki z jogurtem chrzanowym, dopraw pieprzem i solą; rozlej jogurt na płytę i posyp tajską bazylią; podaj bezpośrednio z płyty.

  1. Kuchnia

Gotowanie, które zmienia świat. Rozmowa z autorką bloga Misa Mocy

Ewa Ługowska (Fot. Antonina Dolani)
Ewa Ługowska (Fot. Antonina Dolani)
Nie chodzi tylko o składniki i przepisy. Kuchnia to także zakupy, przechowywanie, gospodarowanie, wykorzystywanie resztek, dzielenie się, segregacja śmieci – pisze Ewa Ługowska w swojej książce „Misa mocy”. Bo każdy krok w kierunku proekologicznego życia, nawet najmniejszy, ma sens. 

Podtytuł książki brzmi: „Przewodnik po kuchni zmieniającej świat”. Ale czy naprawdę właśnie w kuchni można zmienić świat? – Można. Oczywiście na pewną skalę. Ale tak, każdy krok w dobrą stronę jest ważny – mówi Ewa Ługowska. Dla niej narzędziem do pokazywania nam, jak te kroki wykonywać, jest też prowadzony od czterech lat blog misamocy.pl. Jak to się u niej zaczęło? – Dochodzenie do pewnych wniosków przychodzi  z czasem, zmiana w nas samych to trudny proces, u mnie trwał on przez wiele lat. Jestem w życiu poszukiwaczką, a poszukiwacze mają to do siebie, że lubią zmiany. Zapalnikiem były w moim przypadku książka i warsztaty rozwojowe na temat legend indiańskich, poświęcone 13 pierwotnym matkom klanowym. Każdym cyklem Księżyca opiekuje się jedna matka. Ona uczy nas kontaktu ze sobą i z naturą. Miałam wtedy czas, kiedy zastanawiałam się, o co mi chodzi w życiu, czemu warto poświęcić energię. I w naturze właśnie znalazłam odpowiedź. Nie tylko w lesie czy górach, ale i na talerzu, w kuchni, w codziennych czynnościach związanych z przygotowywaniem jedzenia – z miłością, wdzięcznością i szacunkiem. Bo przecież kuchnia to nie tylko gotowanie. To także myślenie o jedzeniu, planowanie posiłków, robienie zakupów, przechowywanie. Ale także decyzja, co jem. Wszystko? Czy może rezygnuję z pewnych grup produktów? No i czy można powiedzieć, co z punktu widzenia tytułowego ratowania świata jest ważniejsze: niejedzenie mięsa, niemarnowanie żywności, szukanie produktów ekologicznych – czy jest tu w ogóle hierarchia? – Najważniejsze jest zdrowe odżywianie. A ono wymusza na nas postawę proekologiczną. Wystarczy, że zadbamy o siebie, że zaczniemy jeść nieprzetworzone, lokalne, świeże produkty – i już zmniejszamy zaśmiecenie świata, ograniczymy ślad węglowy. Mamy wybór. Nie musimy kupować jedzenia zapakowanego w plastik. Nie musimy przynosić go do domu w plastikowej torbie. Nie musimy wybierać tego wysoko przetworzonego, z chemią, produkowanego w wielkich zakładach zanieczyszczających środowisko. Nie musimy wybierać produktów, które jadą do nas z drugiego krańca globu. Choć, oczywiście, wszystko jest dla ludzi, ale uważam, że w kuchni powinny przeważać składniki lokalne. Ewa mówi o sobie, że jest idealistką, pewnie dlatego rzeczywiście ma poczucie, że każdy krok uczyniony w kierunku proekologicznego stylu życia zmienia otoczenie. – Widzę to na co dzień w sklepie. Przychodzę z własnymi bawełnianymi woreczkami. I zawsze ktoś – czy to inni kupujący, czy sprzedawczynie albo kasjerki – zapyta: „A skąd pani ma taki ładny woreczek? Gdzie można kupić? Jak to się sprawdza?”. Ludziom się podoba, chcą takie mieć, ja chętnie odpowiadam – i tak to się szerzy, tak ten prosty pomysł idzie dalej. Tak samo można zarazić smakami, nowymi daniami, ludzie odkrywają, że nie tylko schabowy. I potem mi mówią, że sami już gotują inaczej. Albo że wymyślili nową pastę do kanapek i przestali kupować wędliny. Albo że w środy nie jedzą już mięsa, tylko warzywny pasztet. Roznosi się moda na zdrowe jedzenie. Bo fajnie być fajnym – dodaje. Ale według Ewy Ługowskiej najważniejsze to mieć w tym luz. Żeby twoja postawa, nawet najsłuszniejsza, nie rodziła agresji do drugiego człowieka, jeśli jego wybory są inne niż twoje. I żeby nie być w tym fanatycznym. – Nie wzywam wcale do przechodzenia w stu procentach na lokalne produkty. Jeśli będziemy jeść i gotować w zgodzie ze sobą, jeśli będziemy mieć z tego radość, to tą radością zarazimy innych. Ja na przykład na blogu pokazuję też przepisy z oliwą, z awokado, z melonem. To ma być zabawa, nie przymus. Bo tylko pozytywny przekaz przynosi pozytywne skutki. Idzie łatwiej, szybciej, zatacza szersze koło. Pytanie, czy dla osoby niewprawnej takie komplementarne myślenie o jedzeniu nie jest za trudne i zbyt czasochłonne. Bo musimy zastanawiać się nie tylko nad tym, co na obiad. Trzeba też odpowiednio planować zakupy, wiedzieć, gdzie najlepiej kupować, jak niczego nie marnować, jak wykorzystać to, co całe życie przywykliśmy wyrzucać i nie zawracać sobie głowy – jak choćby łupiny od bobu czy natkę włoszczyzny. Zajmuje to dużo czasu, angażuje. Może nawet przesadnie. – Na pewno tak jest na początku. Bo każda zmiana, zanim się w nas ukorzeni, jest trudna. Ale jak już zaczniemy, po niedługim czasie staje się to naturalne. Kiedy czytałam książkę o zero waste, to po pierwszych stu stronach stwierdziłam: „Nie dam rady”. Ale potem pomyślałam: „Nie, nie poddam się”. Postanowiłam, że będę wprowadzać po jednej rzeczy. I bez napięcia, że muszę od razu osiągnąć ideał. Zaczęłam właśnie od bawełnianych woreczków – dopiero kiedy zaobserwowałam, że idąc na zakupy, biorę je odruchowo, wprowadzałam kolejne zmiany. To tak jak z gotowaniem pomidorowej – kiedy robisz to pierwszy raz i nie znasz przepisu, musisz myśleć o każdej czynności, sprawdzać, co po czym. Jak ugotujesz zupę pięć razy – robisz to już automatycznie. Warto? – Warto. Nie tylko w skali globalnej, ale i w mojej indywidualnej. Zakupy robione według planu to oszczędność czasu. A wykorzystywanie wszystkiego to także oszczędność pieniędzy. Jak zrobię za dużo, mrożę, wekuję, robię z resztek natki pesto, z łupin bobu kotleciki – wszystko się przydaje. I mam czas dla siebie. No i dobre samopoczucie! A to przecież też jest cenne.