1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Zero waste - sztuka z resztek

Zero waste - sztuka z resztek

Dekoracyjne lampiony i pająki plastikowych słomek są inspirowane polską sztuka ludową. (Fot. Karina Królak, Patka Smirnow)
Dekoracyjne lampiony i pająki plastikowych słomek są inspirowane polską sztuka ludową. (Fot. Karina Królak, Patka Smirnow)
Zobacz galerię 7 Zdjęć

Najgorszym śmieciem tego świata jest jednorazowość. I bezczynność człowieka – mówi Karina Królak, artystka i projektantka biżuterii, od lat propagująca filozofię zero waste poprzez sztukę.

Toniemy w odpadach. Coraz więcej osób zdaje sobie sprawę z tego, że coś z tym w końcu trzeba zrobić. Że nie da się wrzucić wszystkich śmieci do wody i udawać, że ich nie ma. Od pewnego czasu na cenzurowanym jest plastik. To on jawi się jako największy wróg planety. To prawda, że przez niego giną morskie stworzenia i że rozkłada się setki lat. To prawda, że zawiera szkodliwe dla zdrowia bisfenole i inne toksyczne substancje. Jednak to nie on jest źródłem całego zła - twierdzi Karina Królak.

Sztuka zero waste

Karina Królak wraz z Patką Smirnow od dziewięciu lat tworzą zgrany duet artystyczny. Pracują ramię w ramię w pracowni mieszczącej się w Warszawie w przedwojennej kamiennicy na Inżynierskiej 3, mecce wielu artystów i zagłębiu vintage. Tworzą niezwykłe projekty  min. z odpadów, które - jak mówią - są po prostu fascynujące. I istotnie trudno się temu dziwić, gdy patrzy się na projekty, które potrafią wyczarować z plastikowych słomek, butelek, resztek pleksi, czy ścinków z okolicznych pracowni poligraficznych. Ostatnio zrobiło się o nich głośno przy okazji Otwartej Ząbkowskiej. To cykliczne wydarzenie ożywia warszawską Pragę i zamienia jedną z głównych ulic dzielnicy w deptak i lokalne centrum kultury. W tym roku zorganizowano je pod hasłem zero waste, nic dziwnego zatem, że do udekorowania Ząbkowskiej miasto zaprosiło Karinę i Patkę.

Patka Smirnow (z lewej) i Karina Królak w swojej sztuce hołdują filozofii zero waste (Fot. archiwum prywatne) Patka Smirnow (z lewej) i Karina Królak w swojej sztuce hołdują filozofii zero waste (Fot. archiwum prywatne)

Kiedyś słoma, dziś słomka

Artystki stworzyły wiszące dekoracje i olbrzymie lampiony z plastikowych słomek – współczesnego wroga numer 1.
Plastikowa słomka to czubek góry lodowej, a raczej góry śmieci, która nas zasypuje. Wiele osób manifestacyjnie rezygnuje z niej, zapewniając sobie czyste sumienie. A ze słomki dość łatwo zrezygnować. Pomyślmy o innych śmieciach, które zalegają na dnie oceanów, w  lasach, przy drogach. W zasadzie gdzie nie spojrzeć. Jednorazowe pieluchy, opakowania po kosmetykach, po środkach higienicznych, po lekach, po jedzeniu na wynos. Czy z nich też umielibyśmy zrezygnować?
– pyta retorycznie Karina Królak.

Obie z Patką Smirnow zamiast składać płomienne deklaracje, zajmują się up-cyclingiem na co dzień. Jednorazowe słomki, które skupują z niewielkiego zakładu, są przeznaczone do wyrzucenia lub do przetopienia. Bo są za wiotkie, za krótkie, ze cienkie albo nie mają koloru, który idealnie zgadza się z zamówionym. Wybrakowane słomki, zamiast kończyć na wysypisku, zyskują od Kariny i Patki drugie życie. Dziewczyny tworzą z nich nie tylko lampiony, ale również wiszące dekoracje inspirowane ludowymi pająkami i trójwymiarowe obrazy, których motywem przewodnim jest ludzkie ciało. Projekt „Plastic human”, nad którym aktualnie pracują to seria przypominająca rozpikselowane zdjęcia organów i komórek człowieka. Z ciętych słomek różnych kolorów i długości powstało już serce, naczynia krwionośne, a także cukrzyca, wirusy i komórki nowotworowe. W tym projekcie chcemy zwrócić uwagę na to, że plastik, który jest teraz na cenzurowanym, może być bardzo przydatny, na przykład w medycynie – mówi Karina.

Piękno z butelki

Projekt Re4Rest powstał dwa lata temu. Zaczęło się od fascynacji plastikowymi butelkami po wodzie, które przypominają organiczne kształty pąków i liści. Do tego mają niezwykłe zielonkawe kolory i inspirujące wypukłości. Dziewczyny chwyciły za nożyczki i zaczęły ciąć, ciąć i wycinać - liście, płatki, słupki i pręciki. Z plastikowych butelek powstały bujnie kwitnące ogrody, egzotyczne dżungle i rafy koralowe. Artystki pracowały nad projektem blisko rok, przetwarzając w tym czasie 10 000 butelek po wodzie, szamponach i innych detergentach. Zbierały je wraz z grupą przyjaciół. Większość trzeba było własnoręcznie myć, odkażać i suszyć. Żmudna praca przyniosła niezwykły efekt i osiągnęła zamierzony cel - projekt  zwrócił uwagę na produkcję ogromnej ilości opakowań, brak segregacji odpadów i zanieczyszczenie Ziemi. Oprawione prace, a także wydruki ich zdjęć zostały pokazane na kilku wystawach. Cieszyły się wielką popularnością, co ciekawe głównie za granicą we Francji i Japonii.

Projektem Re4Rest artystki chciały zwrócić uwagę na problem nadprodukcji plastikowych opakowań (Fot. materiały prasowe) Projektem Re4Rest artystki chciały zwrócić uwagę na problem nadprodukcji plastikowych opakowań (Fot. materiały prasowe)

Bazury i biżuty

Pomiędzy dużymi projektami artystycznymi w pracowni powstaje sztuka użytkowa. Karina i Patka spędzają długie godziny, tnąc kolorowe ryzy papieru, które skupują jako odpady z zakładów poligraficznych i drukarni. Różnokolorowe paski zwijają i doczepiają do stelaży (metalowe stelaże zamawiają w małym zakładzie pracy chronionej na Pomorzu), tworząc niezwykłe abażury i ścienne dekoracje. Jedna lampa powstaje cztery dni. Nazwa bazury nawiązuje do hiszpańskiego słowa basurero, które oznacza śmietnik, a basura to śmieci. I znów okazuje się, że to, co miało wylądować na wysypisku, można przetworzyć, tak by stało się pięknym przedmiotem.

Bazury - lampy z odpadów papieru, tektury i gazet (Fot. materiały prasowe) Bazury - lampy z odpadów papieru, tektury i gazet (Fot. materiały prasowe)

Oprócz bazurów w pracowni powstaje też biżuteria. Jej tworzeniem zajmuje się Karina Królak, od tego zresztą zaczęła się jej przygoda z projektowaniem (Patka wiele lat projektowała ubrania i torby plecione z torebek foliowych). Pierwszą kolekcję biżuterii Karina stworzyła z kolorowych wstążek w 2004 roku. Zachwycił się nią świat mody, kolekcja została pokazana w prasie, a Karinę okrzyknięto objawieniem młodego designu. Kolejne kolekcje powstały min. z odpadów pleksi, kauczuku, ze stopionych resztek kauczuku, z koralików, ze skrawków skóry i skaju... ale także ze złotek odzyskanych z opakowań po czekoladzie.

Kolorowe kolczyki z przetopionego kauczuku autorstwa Kariny Królak (Fot. Materiały prasowe) Kolorowe kolczyki z przetopionego kauczuku autorstwa Kariny Królak (Fot. Materiały prasowe)

Zero waste na maksa

Pierścionki, naszyjniki, broszki i bransolety trafiają do nowych właścicielek, ale również na konkursy i wystawy, często do Japonii, gdzie projekty tworzone w myśl idei zero waste ceni się wyjątkowo. Ostatnio Karina zdaje się przechodzić sama siebie  - tworzy serię biżuterii, oczywiście z odpadów, którą maluje w drobne kropeczki lakierami do paznokci. Oczywiście pochodzącymi z odzysku. Koleżanki i znajome znoszą do pracowni buteleczki z resztkami lakierów, które zamiast na śmietnik trafiają do projektu, który jest hołdem Kariny dla japońskiej artystki Yayoi Kusamy, słynącej z fascynacji kropkami.

Naszyjniki- obręcze z odpadów pleksi autorstwa Kariny Królak (Fot. materiały prasowe) Naszyjniki- obręcze z odpadów pleksi autorstwa Kariny Królak (Fot. materiały prasowe)

Na własne oczy

Prace Kariny i Patki można kupić w  ich pracowni, a także na wybranych targach wzornictwa. Można wpaść do nich do na Inżynierską albo wziąć udział w cyklicznych warsztatach, na przykład przed Bożym Narodzeniem. Wtedy przy długim stole na Inżynierskiej siadają dorośli i dzieci, by tworzyć z plastikowych słomek ozdoby na choinkę -  bombki i łańcuchy, kiedyś robione, nomen omen, ze słomy.

Sztukę z odpadów autorstwa dziewczyn z Inżynierskiej będzie można we wrześniu oglądać na wystawie w centrum Warszawy w pasażu Art Walk na Placu Europejskim. Wystawa będzie miała znamienny tytuł „Ślad”. Bo jak mówią artystki:  „Każdą decyzją i każdym wyborem zostawiamy ślad i to my zdecydujemy, jaki ślad jako ludzkość zostawimy po sobie.”

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

W. Kruk dla pielęgniarek i położnych

Fot. materiały prasowe W.Kruk
Fot. materiały prasowe W.Kruk
W.Kruk jest najstarszą marką jubilerską w Polsce, dla której od pokoleń kluczową grupę klientów stanowią kobiety. Od początku pandemii Covid-19 W.Kruk zachęcał swoich klientów do przekazywania wyrazów uznania i wspólnego gromadzenia środków na rzecz pomocy służbom medycznym. Marka nawiązała współpracę z Naczelną Izbą Pielęgniarek i Położnych, aby wspólnie z klientami, wspierać pielęgniarki i położne środowiskowe. Celem akcji „Blask z pomagania” jest zapewnienie bezpieczeństwa codziennej pracy pielęgniarek i położnych oraz zwiększenie ochrony zdrowia ich podopiecznych podczas pandemii wirusa Covid-19.

Fot. materiały prasowe W.KrukFot. materiały prasowe W.Kruk

W.Kruk wybrał najbardziej promowane w minionym roku produkty, z których część dochodu przekazywał na rzecz NIPiP. W pierwszej połowie 2020 roku przekazywano 20% wartości sprzedaży netto jubileuszowej kolekcji Blask (wybierając dowolną biżuterię z tej kolekcji można było przekazać od 16 zł do aż 4862 zł), a pod koniec roku całkowity dochód ze sprzedaży szkatułki na biżuterię o wartości 149 zł. W.Kruk umożliwił również pomoc poprzez sklep internetowy, gdzie można było zakupić „cegiełki” – o nominałach od 5 do 150 zł.

Fot. materiały prasowe W.KrukFot. materiały prasowe W.Kruk

12 maja obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Pielęgniarek i Położnych. Z tej okazji W.Kruk po raz kolejny, w ramach akcji #blaskzpomagania, wspierał pielęgniarki i położne środowiskowe w całej Polsce. Tym razem marka przekazywała na rzecz Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych całkowity dochód ze sprzedaży netto biżuterii z kolekcji na Dzień Matki zrealizowanej w dniu 12 maja 2021. Tego dnia umożliwiona została ponownie pomoc poprzez zakup cegiełek na wkruk.pl, które także wsparły ten szczytny cel.

Fot. materiały prasowe W.KrukFot. materiały prasowe W.Kruk

W.Kruk współpracując z NIPiP od początku pandemii, przekazuje procent od sprzedaży biżuterii, akcesoriów oraz cegiełek kwotowych na rzecz wsparcia pielęgniarek i położnych w walce z Covid- 19. Celem działań jest zapewnienie bezpieczeństwa codziennej pracy służb medycznych. Dzięki temu pielęgniarki i położne środowiskowe, które opiekują się najbardziej narażoną na zachorowania na wirusa Covid-19 grupą seniorów oraz osób przewlekłe chorych w ich domach, są wyposażane w niezbędne produkty ochronne. Środki zebrane dzięki W.Kruk pomagają realizować również inne cele wskazane przez NIPiP, jako kluczowe w okresie pandemii.

Fot. materiały prasowe W.KrukFot. materiały prasowe W.Kruk

W.Kruk jest najstarszą marką jubilerską w Polsce, która w jubileuszowym roku 180-lecia celebrowała kobiecość. Marka wierzy, że blask kobiety pochodzi z jej osobowości, życiowego doświadczenia oraz z tych, którymi się otacza. Z natchnienia, z serca, ze zwycięstwa, z piękna oraz z pasji. Dla każdej kobiety z czegoś innego. W dobie pandemii to przekonanie nabrało szczególnego znaczenia. W.Kruk kontynuuje wsparcie i zachęca swoich klientów do przekazywania wyrazów uznania i wspólnego gromadzenia środków dla kobiet, które łączy blask z pomagania. Pielęgniarek i położnych, których praca zarówno na co dzień, jak i w szczególnie trudnych warunkach pandemii, zasługuje na największy szacunek.

  1. Moda i uroda

Mamy tak wiele – W.Kruk na Dzień Mamy

„Mamy tak wiele” to hasło kampanii W.Kruk z okazji Dnia Mamy. (Fot. materiały prasowe)
„Mamy tak wiele” to hasło kampanii W.Kruk z okazji Dnia Mamy. (Fot. materiały prasowe)
Dzień Mamy to wyjątkowe, rodzinne święto, pełne momentów bliskości, rozmów, gestów i wspomnień. Z tej okazji marka W.Kruk prezentuje najnowszą kampanię, opatrzoną hasłem „Mamy tak wiele”.

Mamy tak wiele wspólnego. Mamy tak wiele chwil razem. Mamy tak wiele radości. Mamy tak wiele za sobą. Mamy tak wiele o nas wiedzą. Mamy tak wiele… ma tyle znaczeń, ile odnajduje się w relacji z mamą i byciu mamą. To pełen miłości, ponadpokoleniowy zapis doświadczeń, przyzwyczajeń, podobieństw, zabawnych sytuacji.

Specjalnie z okazji Dnia Mamy najstarsza marka jubilerska w Polsce przygotowała najciekawsze propozycje biżuterii i akcesoriów. W.KRUK dla Mam proponuje biżuterię srebrną z motywem serca oraz kolekcję z emblematem marki, zainspirowanym koroną brylantowego pierścionka zaręczynowego Jedyny. W ofercie nie brakuje także klasycznych wzorów z perłami w złocie i srebrze pozłacanym oraz ich nowoczesnej odsłony z łańcuchowym splotem. Premierę miały również najnowsze akcesoria.

Nowa kolekcja zachwyca współczesną elegancją i ponadczasowym wzornictwem. W.Kruk ponownie stawia na autorskie projekty oraz dobór najwyższej jakości skór, materiałów i precyzyjne wykonanie. Kolekcja wyróżnia się firmowym patternem, który po raz pierwszy został wytłoczony na zewnętrznej stronie torebek i portfeli. Charakterystyczny wzór podkreśla jubilerski rodowód W.Kruk oraz nadaje akcesoriom ponadczasowego charakteru. Oryginalność produktów potwierdza emblemat marki i wzór firmowy na podszewce. Wszystkie dodatki zostały wyprodukowane w polskiej manufakturze z włoskiej naturalnej skóry licowej, ozdobione okuciami w kolorze srebrnym lub złotym.

W kolekcji znajdują się funkcjonalne, duże shopperki w kolorze głębokiej czerni i cappuciono, stylowe a zarazem bardzo praktyczne małe torebki typu cross body w pastelowych odcieniach oraz niezawodne portfele w trzech odsłonach kolorystycznych. Najnowsze akcesoria W.Kruk pozwalają stworzyć idealny zestaw na każdą okazję, zapewniając komfort użytkowania oraz dopełnienie stylizacji, które nigdy nie wyjdzie z mody.

Biżuteria marki W.Kruk świetnie sprawdzi się jako prezent na Dzień Mamy.Biżuteria marki W.Kruk świetnie sprawdzi się jako prezent na Dzień Mamy.

Ponadczasowe akcesoria W.Kruk będą idealnym dopełnieniem każdej stylizacji.Ponadczasowe akcesoria W.Kruk będą idealnym dopełnieniem każdej stylizacji.

Szukasz pomysłu na wyznanie Mamie swoich uczuć? Odwiedź najbliższy salon W.Kruk lub zajrzyj na wkruk.pl i skorzystaj z promocji -15% na biżuterię i zegarki lub -20% na akcesoria. Dodatkowo do zakupów za min. 500 zł otrzymasz szkatułkę o wartości 149 zł w prezencie za 1 zł.

  1. Kultura

Stąd do wieczności – Galeria Sztuki Starożytnej Muzeum Narodowego [Galeria Zwierciadła]

Posążek czarnego szakala, który wyobrażał egipskiego boga Anubisa, odpowiedzialnego między innymi za wprowadzenie zmarłych do krainy cieni. (Fot. Piotr Ligier/Muzeum Narodowe w Warszawie)
Posążek czarnego szakala, który wyobrażał egipskiego boga Anubisa, odpowiedzialnego między innymi za wprowadzenie zmarłych do krainy cieni. (Fot. Piotr Ligier/Muzeum Narodowe w Warszawie)
Ten drewniany posążek czarnego szakala ma ponad 3000 lat. Można go oglądać wśród wielu innych eksponatów sztuki starożytnej na wystawie, która – paradoksalnie – jest bardzo aktualna.

Na otwarcie Galerii Sztuki Starożytnej Muzeum Narodowego w Warszawie czekaliśmy blisko dekadę. Została zamknięta w 2011 roku i od tamtej pory trwała jej kosztowna i pracochłonna modernizacja. Nowa galeria powróciła w formie nieporównanie bardziej efektownej. Ekspozycja jest teraz spektaklem światła i cienia. Widz raz czuje się, jakby przemierzał egipską pustynię w pełnym słońcu, by za chwilę zejść w mrok grobowców. Współczesne muzeum musi dostarczać nie tylko wiedzy, lecz także emocji. Nie może też w nim zabraknąć multimediów. I tak, sekcja poświęcona zbiorom starożytnym w nowej aranżacji stała się najbardziej zaawansowaną technologicznie częścią warszawskiej instytucji.


We współczesnym świecie dziewięć lat, w czasie których trwała modernizacja, to niemal epoka. Tymczasem wiek zgromadzonych tu artefaktów liczy się w setkach lat i tysiącleciach. Dziś zbiory, jakimi dysponuje Muzeum Narodowe, byłyby już niemożliwe do zgromadzenia. Czasy archeologów z północy Europy, którzy w basenie Morza Śródziemnego odkrywali antyczne grobowce i świątynie, by wywozić z nich znaleziska do muzeów w swoich krajach, należą do przeszłości. Swoboda obrotu starożytnościami została mocno ograniczona. I słusznie. Dobrze jednak też, że mamy możliwość stanąć przed obliczem czarnego szakala.

Posążek ma 60 centymetrów wysokości (z ogonem) i 56 – długości. Powstał w Egipcie między 1550 a 1069 rokiem przed naszą erą, w epoce tak zwanego Nowego Państwa. Szakal jest jednym z wcieleń Anubisa, egipskiego boga odpowiedzialnego między innymi za wprowadzanie zmarłych do krainy cieni. To także patron balsamistów, którzy mumifikując zwłoki, nosili na twarzach maski właśnie czarnego szakala. Daje do myślenia, jak wiele artefaktów zgromadzonych w Galerii Sztuki Starożytnej – na czele ze słynną „Księgą Umarłych”, nie mówiąc o mumiach – związany jest z zaświatami i życiem pozagrobowym. Ta wystawa niewiele ma nam do powiedzenia o dniu dzisiejszym, ale ukazuje za to kulturę jako sztukę radzenia sobie z wiecznością. W tym sensie Galeria Sztuki Starożytnej jest nie tylko ciekawa, ale w przewrotny sposób również bardzo aktualna – przejęci teraźniejszością, niczego nie potrzebujemy bardziej niż dystansu i zobaczenia jej w szerszej perspektywie.

  1. Kultura

Malta Festival Poznań powraca. "Będzie kolorowo i nostalgicznie"

W ramach tegorocznej edycji Festiwalu Malta Poznań na plenerowej scenie wystąpi m.in. Karolina Czarnecka z dziewczęcym chórem Skowronki. (Fot. Dawid Grzelak/materiały prasowe)
W ramach tegorocznej edycji Festiwalu Malta Poznań na plenerowej scenie wystąpi m.in. Karolina Czarnecka z dziewczęcym chórem Skowronki. (Fot. Dawid Grzelak/materiały prasowe)
Festiwal Malta wraca do korzeni. W tym roku między 18 a 29 czerwca Poznań ponownie zmieni się w plenerową scenę zasilaną energią widzów i zaproszonych artystów i artystek – cyrkowców, tancerzy, performerek, muzyków. Tegoroczne hasło brzmi „Powrót na ziemię / Back to the Ground”.

Festiwal Malta zaprasza w czerwcu do parku Wieniawskiego w Poznaniu. 31. edycja odbędzie się w terminie 18-29.06.2021 pod hasłem „Powrót na ziemię / Back to the Ground”. Powraca teatr plenerowy i Generator Malta, który przygląda się społecznym kontekstom ziemi. Nowym nurtem programowym jest „Portret”, który w tym roku będzie poświęcony szwajcarskiemu reżyserowi Milo Rau. W programie m.in. konferencja o wizji teatru jako przestrzeni oporu wobec kapitalizmu, jako praktyki solidarnościowej i emancypacyjnej, spotkania publicystyczno-literackie „Ruchy oporu” oraz przegląd spektakli wyprodukowanych przez Komunę Warszawa.

31. edycja Festiwalu Malta Poznań odbędzie się w terminie 18-29.06.2021 pod hasłem „Powrót na ziemię / Back to the Ground”.31. edycja Festiwalu Malta Poznań odbędzie się w terminie 18-29.06.2021 pod hasłem „Powrót na ziemię / Back to the Ground”.

Festiwal Malta powstał w 1991 roku, gdy po dekadach komunizmu wolność odżywała i nabierała nowych znaczeń. Sztuka stawała się przestrzenią wolnej ekspresji i wspólnego świętowania. Maltańskie projekty, pokazywane najpierw nad Jeziorem Maltańskim, a później na ulicach, placach i skwerach całego miasta, były dostępne dla każdego widza.

Pandemia na nowo wyzwoliła potrzebę wspólnego świętowania i celebrowania bycia razem. Z wirtualnych przestrzeni powróćmy na ziemię, odzyskajmy grunt pod nogami. Będzie kolorowo i nostalgicznie - na Maltę powrócą siedzenie na trawie, piknikowanie, a także żonglerka, pantomima, klaunada i akrobacje. Szaleństwo znów przejmie kontrolę nad miastem. Zaplanowano też poranny rozruch na trawie, aby zadbać o ciała, o których istnieniu zapomnieliśmy w czasie pandemii. W ramach rozgrzewek cyrkowych będzie można nauczyć się podstaw akrobatyki, operowania frisbee czy hula-hoop. Taneczne rozgrzewki poprowadzą uznani artyści i artystki tańca współczesnego - będzie to ostatnia odsłona działań ekipy Starego Browaru Nowego Tańca na Malcie.

Na plenerowej scenie będzie można zobaczyć wyprodukowane przez Komunę Warszawa spektakle w reż. Agnieszki Smoczyńskiej, Cezarego Tomaszewskiego, Agnieszki Jakimiak i Anny Smolar oraz „Morderstwo (w) Utopii” Grzegorza Laszuka w Teatrze Polskim. W programie muzycznym prezentacja trzech europejskich scen: Berlina (Laura Lee & the Jettes), Poznania (Izzy and the Black Trees, Shyness!), Kijowa (Gurt O, Ofliyan), koncert Karoliny Czarneckiej z dziewczęcym chórem Skowronki, występ Meli Koteluk i Bartka Wąsika z poezją K. K. Baczyńskiego oraz finałowy koncert odwołujący się do tradycji polskich orkiestr jazzowych międzywojnia Jazz Band Młynarski-Masecki.

Mela Koteluk i Bartek Wąsik zaprezentują poezję K. K. Baczyńskiego. (Fot. Ksawery Zamoyski/materiały prasowe)Mela Koteluk i Bartek Wąsik zaprezentują poezję K. K. Baczyńskiego. (Fot. Ksawery Zamoyski/materiały prasowe)

Na scenie muzycznej zagrają przedstawiciele trzech europejskich scen. Poznań reprezentować będą zespoły Izzy and the Black Trees (na zdjęciu) oraz Shyness!. (Fot. materiały prasowe)Na scenie muzycznej zagrają przedstawiciele trzech europejskich scen. Poznań reprezentować będą zespoły Izzy and the Black Trees (na zdjęciu) oraz Shyness!. (Fot. materiały prasowe)

„Portret” to nowy, międzynarodowy nurt kuratorski Malty, w tym roku wokół twórczości szwajcarskiego reżysera Milo Rau, który jest dyrektorem teatru w Gandawie, NT Gent. Krytycy nazywają go „najambitniejszym” artystą naszych czasów. Teatr Milo Raua jest jednocześnie teatrem wspólnotowym, solidarnościowym, działającym na rzecz dobra wspólnego i symbolicznego Innego, a także teatrem kontrowersji, emocji i artystycznego ryzyka. W spektaklach przywołuje przede wszystkim historyczne i współczesne konflikty, zbrodnie, niesprawiedliwości, rozprawia się ze współczesnymi tabu. Reżyser wykorzystuje materiały archiwalne, stara się poznać jak najwięcej punktów widzenia: powołuje świadków, oddaje głos ofiarom albo ich bliskim, a także ekspertom. Aktorzy i aktorki (profesjonalni i nieprofesjonalni, pochodzący z różnych środowisk i kultur, mówiący różnymi językami) uczestniczą w poszukiwaniach, zbierają informacje, są zawsze współtwórcami scenariusza spektaklu. Na Malcie zaprezentowany będzie głośny spektakl o pierwszym w Belgii morderstwie na tle homofobicznym.

Wyjątkowym wydarzeniem będzie premiera koncertu Projekt Krynicki, który tworzy trzech wybitnych i uznanych kompozytorów – Paweł Mykietyn, Alek Nowak i Paweł Szymański. Każdy z nich przygotowuje muzykę do wierszy Ryszarda Krynickiego – prawykonanie utworów usłyszymy 24 czerwca na Międzynarodowych Targach Poznańskich. Jedną z kompozycji wykona Sinfonia Varsovia pod batutą Bassema Akiki.

Festiwal ogłosił również dwa konkursy dla środowisk artystycznych – Chodźmy w plener / Let’s hit the outdoors na działania plenerowe – od krótkich form teatralnych i muzycznych po formy nowocyrkowe oraz nabór Zaklepane / Ground Rules na projekty artystyczne do Generatora Malta skupione wokół społecznych kontekstów ziemi. Jury wyłoniło łącznie 17 projektów, które zobaczymy na festiwalu.

Malta zaprezentuje twórców, zespoły teatralne i instytucje kultury z Poznania i Polski. W programie premiera widowiska Teatru Biuro Podróży „Eurydyka”, spektaklu o Grzegorzu Ciechowskim „Kombinat” Teatru Muzycznego, spektaklu Polskiego Teatru Tańca z Moniką Błaszczak i performansu „Cienie. Eurydyka mówi” w wykonaniu Kamili Baar wyprodukowanego przez Fundację Teatru Śląskiego.

W programie m.in. premiera performansu „Cienie. Eurydyka mówi” w wykonaniu Kamili Baar wyprodukowanego przez Fundację Teatru Śląskiego. (Fot. Fundacja Teatru Śląskiego)W programie m.in. premiera performansu „Cienie. Eurydyka mówi” w wykonaniu Kamili Baar wyprodukowanego przez Fundację Teatru Śląskiego. (Fot. Fundacja Teatru Śląskiego)

Widzowie obejrzą również spektakl „Morderstwo (w) Utopii” w reżyserii Grzegorza Laszuka. (Fot. Pat Mic/materiały prasowe)Widzowie obejrzą również spektakl „Morderstwo (w) Utopii” w reżyserii Grzegorza Laszuka. (Fot. Pat Mic/materiały prasowe)

To dopiero początek ogłoszeń – całość programu zostanie opublikowana na konferencji prasowej pod koniec maja. W programie m.in. teatr w przestrzeni publicznej, teatr krytyczny i teatr familijny, koncerty na świeżym powietrzu, działania dla dzieci, joga na trawie, taneczne rozgrzewki, premiery sztuki zaangażowanej, koncert finałowy, instalacje i interwencje artystyczne, warsztaty, spotkania i debaty. „Wciąż jesteśmy w sytuacji pandemii. Wierzymy, że odpowiedni dystans, przestrzeganie reżimu sanitarnego pozwolą nam oglądać sztukę na żywo. Zapiszcie daty w kalendarzu 18-29.06.2021 – do zobaczenia na Malcie!” - informują organizatorzy Festiwalu.

  1. Moda i uroda

Moda vintage – ubrania wcześniej kochane

Sophie Hersan, fashion designer i współzałożycielka platformy z odzieżą używaną Vestiaire Collective (Fot. materiały prasowe)
Sophie Hersan, fashion designer i współzałożycielka platformy z odzieżą używaną Vestiaire Collective (Fot. materiały prasowe)
Mają swoją historię, mają też duszę i oryginalność. Te dobrej jakości mogą być inwestycją, tak jak są nią zabytkowe samochody czy dzieła sztuki. czy to jedyny powód, dla którego rośnie moda na vintage? Pytamy Sophie Hersan, fashion director i współzałożycielkę najpopularniejszej platformy z odzieżą używaną – Vestiaire Collective.

Firmę założyła szóstka przyjaciół poszukujących miejsca, w którym mogliby odsprzedać swoje używane markowe rzeczy, ale też kupić oryginalne rzeczy z drugiej ręki. Chcieli stworzyć platformę dla siebie i dla innych podobnie myślących ludzi. Zaczynali w niewielkim paryskim apartamencie. Dziś są prawdziwym gigantem mody vintage, dostępnym w ponad 90 krajach świata. Zakupami na Vestiaire Collective chwali się nawet Kim Kardashian, co zdaniem Sophie Hersan jest niezaprzeczalnym dowodem na to, że ubrania wcześniej noszone wybieramy nie tylko po to, by oszczędzić.

Coraz więcej osób odchodzi od fast fashion i sposobu jej produkcji. Kupują mniej, mądrzej, dbają o nowe rzeczy i odsprzedają je, gdy chcą mieć kolejne. To jest przyszłość mody. Od 2018 do 2019 roku zauważyliśmy wzrost liczby kupujących z drugiej ręki aż o 10 milionów” – podkreśla.

W 2009 roku, kiedy zaczynaliście, po ubrania z drugiej ręki sięgaliśmy najczęściej nie ze względów estetycznych, lecz ekonomicznych. Teraz, po 12 latach, sytuacja się zmieniła. Kupowanie rzeczy vintage stało się modne, po prostu cool. Miałaś przeczucie, że tak się stanie?
Po części tak. To się zdecydowanie zmieniło, szczególnie teraz, w czasach COVID-19. Z Vestiaire Collective ruszyliśmy podczas kryzysu, który, moim zdaniem, zakłócił ekosystem mody, wymuszając zmiany na rynku. Już wtedy zauważyliśmy, że zaczęliśmy kupować mniej, lepiej i mądrzej. Dzisiaj zrównoważony rozwój jest dla nas jeszcze ważniejszy, a vintage oferuje przyjazne dla środowiska rozwiązanie, które jednocześnie pozwala być modnym. Współczesna moda garściami czerpie ze stylów minionych dekad, a wiele domów mody w poszukiwaniu inspiracji odświeża swoje archiwalne projekty. Celine znów sprzedaje torbę Triomphe, Louis Vuitton – model Pochette, Dior – Saddle, Gucci – Marmont i Jackie, a Fendi – słynną w latach 90. Baguette. Projektanci znów dostrzegli ich wartość i na nowo stały się prawdziwymi it-bags. A to, jak zauważyliśmy w Ves­tiaire Collective, ma znaczący wpływ na sprzedaż mody z drugiej ręki. Vintage z roku na rok odnotowuje wzrost o 140 proc. i jest popularną opcją zwłaszcza wśród milenialsów i pokolenia Z, chcących pokazać swoją indywidualność i wyjątkowość, a jednocześnie być eko. No i jest przystępne cenowo.

Od lewej: torebka Celine Triomphe; torebka Gucci Marmont; torebka Fendi Baguette (Fot. Getty Images)Od lewej: torebka Celine Triomphe; torebka Gucci Marmont; torebka Fendi Baguette (Fot. Getty Images)


12 lat temu ludzie wciąż preferowali zakupy w stacjonarnych butikach, woleli dotknąć i na żywo zobaczyć projekt, który zamierzają kupić. Dlaczego już wtedy zdecydowaliście się, by firma działała wyłącznie online?
Od samego początku chcieliśmy, by nasze produkty były szeroko dostępne, a to dawał nam Internet. Zależało nam na przerwaniu tradycyjnego myślenia o luksusie i na dotarciu z modą premium do większej publiczności. Masz rację, w 2009 roku sklepy z odzieżą używaną były przede wszystkim stacjonarne, ale też lokalne. Jednak to właśnie dzięki cyfrowej dostępności staliśmy się jedną z najważniejszych platform z odzieżą używaną.

Jackie Kennedy Onassis z torebką Gucci, nazwaną na jej cześć Jackie. (Fot. Getty Images)Jackie Kennedy Onassis z torebką Gucci, nazwaną na jej cześć Jackie. (Fot. Getty Images)

Od tego czasu powstało wiele start-upów o podobnym modelu biznesowym. Co wyróżnia Vestiaire Collective?
Cztery filary: zaufanie, społeczność, trwałość oraz moda. Nasza społeczność składa się już z milionów osób na całym świecie. Weryfikujemy jakość produktów, które do nas przychodzą, dzięki czemu nasi klienci mogą bez obaw robić zakupy. Mają pewność, że są to autentyczne projekty, nie podróbki. Dodatkowo dla przedmiotów poniżej tysiąca euro stosujemy wysyłkę bezpośrednią, dzięki czemu znacząco zmniejszyliśmy negatywny wpływ transportu na środowisko i mocno zredukowaliśmy emisję gazów cieplarnianych. Z roku na rok robimy coraz więcej, by zmniejszyć ślad węglowy i osiągnąć neutralność pod względem emisji dwutlenku węgla.

Jak wpłynęła na was pandemia? Badania pokazują, że ludzie kupują mądrzej i mniej. Czy też to odczuliście?
Zauważyliśmy, że coraz więcej osób zaczęło szukać bardziej przystępnych cenowo alternatyw. Nawet ci, którzy wcześniej przyzwyczajeni byli do zakupów z pierwszej ręki i w butikach. Pandemia spowodowała też, że zaczęliśmy czyścić szafy i sprzedawać ubrania, których nie nosimy od lat. Oczywiście niekiedy także z powodów finansowych. Rosły więc zarówno zapotrzebowanie, jak i liczba sprzedających. Niektórzy mieli też więcej czasu na przeglądanie i szukanie tego, czego potrzebują. W porównaniu do roku poprzedniego zamówienia wzrosły o 144 proc.

Gwyneth Paltrow w sikience Valentino z 1963 roku; Natalie Portman na rozdaniu OScarów (2012) w kreacji Christiana Diora z 1954 roku; Meghan Markle w płaszczu Courreges'a z 1965 roku, zakupionym w William Vintage. (Fot. Getty Images)Gwyneth Paltrow w sikience Valentino z 1963 roku; Natalie Portman na rozdaniu OScarów (2012) w kreacji Christiana Diora z 1954 roku; Meghan Markle w płaszczu Courreges'a z 1965 roku, zakupionym w William Vintage. (Fot. Getty Images)

Prywatnie też robisz zakupy na Vestiaire Collective?
Oczywiście! Każdego dnia przeglądam stronę internetową i aplikację. Śmieję się, że jestem jednym z jej najaktywniejszych użytkowników. Mam zasadę, że zanim kupię coś nowego, muszę odsprzedać jedną z rzeczy, które wiszą w mojej szafie. Nie lubię marnotrawstwa. I podoba mi się koncepcja dawania ubraniom wcześniej przez nas kochanym drugiego życia, kontynuacji ich historii.

Sophie Hersan, fashion designer i współzałożycielka platformy z odzieżą używaną Vestiaire Collective (Fot. materiały prasowe)Sophie Hersan, fashion designer i współzałożycielka platformy z odzieżą używaną Vestiaire Collective (Fot. materiały prasowe)

A z czego jesteś najbardziej dumna?
Z tego, że jesteśmy częścią wielkich zmian branży mody i że działamy w kierunku zapewnienia jej bardziej zrównoważonej przyszłości. A to nie wydarzyłoby się bez naszej licznej i zaangażowanej społeczności.