1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Antyki w nowoczesnej przestrzeni. Jak je oswoić?

Antyki w nowoczesnej przestrzeni. Jak je oswoić?

Wkoło różni specjaliści trąbią o tym, że mamy kryzys. Może zatem, w ramach oszczędzania, zamiast kupować drogie meble, powinniśmy przychylniejszym okiem spojrzeć na antyki.

Na prawdziwe perełki można trafić w komisach i na serwisach aukcyjnych, ale zanim niczym rasowy łowca zaczniesz polowanie i licytację, przepytaj rodzinę i znajomych. Może akurat ktoś z nich chce się pozbyć takiego „rupiecia”. Przeszukaj piwnice, strychy i stodoły. Pewnie w wielu z nich kryją się ukryte, zapomniane, zakurzone skarby.

Dla tych, którzy na hasło: antyki reagują alergicznie, i kojarzą je jedynie z ciężkim, przytłaczającym wnętrzem domu pradziadków, mam dobrą wiadomość. Łączenie stylów i traktowanie staroci z przymrużeniem oka jest jak najbardziej pożądane. Jeśli więc jesteś szczęśliwym posiadaczem przedmiotów z duszą, spróbuj wkomponować je, łącząc we wnętrzu z nowoczesnymi elementami wystroju. Stary, drewniany stół będzie świetnie wyglądał zestawiony z nowoczesnymi krzesłami, a w minimalistycznie urządzonej kuchni mocnym akcentem będzie stara serwantka lub rzeźbiony kredens.

Jeśli jesteś zwolennikiem mocniejszych wrażeń, możesz zaszaleć bawiąc się formą i kolorem. Zawsze marzyłeś o szafie w nietypowym odcieniu? Wystarczy przemalować tę po dziadku. A gdyby ktoś się dziwił, powiedz, że oprócz mebli odziedziczyłeś po nim fantazję. Żartobliwie możesz potraktować również fotel lub kanapę obijając je tkaniną przedstawiającą nowoczesny wzór. Wężowa skóra, widok na Nowy York, kolorowe bohomazy – jedyne co Cię ogranicza, to Twoja wyobraźnia.

Ciekawym pomysłem na udomowienie staroci jest nadanie im nowej funkcji. Możesz więc, dziękując w duchu wynalazcy pralki automatycznej, przerobić metalową tarę np. na tablicę magnetyczną. Maszyna do szycia znakomicie sprawdzi się w roli stolika pod telewizor lub laptopa, a w łazience na komodzie dumnie będzie prezentowała się umywalka nablatowa.

Pamiętaj tylko, aby oswajając starocie nie przesadzić z przepychem. Epoki, w których złoto kapało ze ścian mamy już za sobą. Postaw raczej na antyczne akcenty, dodające wnętrzu charakteru i smaku, niczym wisienka na torcie urodzinowym.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Dobra energia w domu - jak ją wprowadzić?

Materialne przedmioty, którymi się otaczamy, mogą wywoływać niematerialne poczucie radości. Ich widok może sprawiać nam estetyczną przyjemność, a filozofowie i psychologowie od wieków uczą, że prawdziwego szczęścia szukać należy we własnym wnętrzu. (Fot. iStock)
Materialne przedmioty, którymi się otaczamy, mogą wywoływać niematerialne poczucie radości. Ich widok może sprawiać nam estetyczną przyjemność, a filozofowie i psychologowie od wieków uczą, że prawdziwego szczęścia szukać należy we własnym wnętrzu. (Fot. iStock)
Kiedy patrzymy na coś, co nam się podoba, otwieramy szerzej oczy, nasze rysy łagodnieją, pojawia się też rodzaj przyjemnego zaciekawienia. A to tylko jeden ze sposobów, w jaki rzeczy, którymi się otaczamy, są w stanie oddziaływać na nasz stan ducha.

Czy materialne przedmioty, którymi się otaczamy, mogą wywoływać niematerialne poczucie radości? Oczywiście, ich widok może sprawiać nam czysto estetyczną przyjemność, ale przecież filozofowie i psychologowie od wieków uczą, że prawdziwego szczęścia szukać należy we własnym wnętrzu. Jak przekonuje jednak Ingrid Fetell Lee, projektantka wnętrz i autorka książki „Joyful. Zaprojektuj radość w swoim otoczeniu”, za pomocą przedmiotów warto kreować sytuacje, w których możemy tę radość łatwiej w sobie odnaleźć – tak jak wtedy, gdy patrzymy na bukiet świeżo zerwanych kwiatów, gdy siedzimy przy kawiarnianym stoliku skąpanym w ciepłych słonecznych promieniach lub wieszamy na choince migoczące świąteczne ozdoby. W sposób szczególny powinniśmy zaś przyjrzeć się przedmiotom w najbliższym otoczeniu, czyli w domu. Doskonałą okazją ku temu jest remont bądź przemeblowanie.

Z całą pewnością znasz remontowe porzekadło, wedle którego pierwszy dom buduje się dla wroga, drugi – dla przyjaciela, a trzeci – dla siebie. Na urządzanie wnętrz w sposób niedający nam radości szkoda jednak czasu i pieniędzy. Przystępując do ich projektowania, warto przyjrzeć się kilku prostym mechanizmom, których znajomość pozwoli wpuścić do codziennego życia więcej wesołości i beztroski. Obok długotrwałego efektu w najbliższym otoczeniu dodatkową przyjemność da nam poczucie sprawczości, które stanie się naszym udziałem poprzez świadome zastosowanie pewnych zasad w praktyce. Mechanizmy, którymi rządzi się przestrzeń i zebrane w niej przedmioty, autorka „Joyful” podzieliła na 10 kategorii.

Energia

Energia jest w wielu wypadkach synonimem radości. Kojarzy się ze wszystkim, co żywe, kolorowe, jasne i ciepłe. Nic dziwnego, że jej odczuwanie doskonale stymulują przede wszystkim nasycone barwy. Przypomnij sobie, jak wiele radości daje ci wizyta w galerii sztuki, podziwianie murali w odwiedzanym mieście albo zabawa w paintball! Intensywne, jaskrawe kolory warto wprowadzić także do naszej codziennej przestrzeni – jeśli nie na dużych powierzchniach, to przynajmniej w formie niewielkich plam i akcentów (idealnie nadają się do tego wszelkie dekoracyjne dodatki, jak poduszki, kapy, obrazy). Szczególnie polecana jest kojarzona ze słońcem barwa żółta, zaś dobrym tłem dla innych kolorów będzie czysta biel. Lepiej natomiast unikać beżów i szarości.

Kolejnym istotnym elementem dodającym energii jest naturalne światło oraz, w wypadku jego braku, dynamiczne sztuczne oświetlenie jak najlepiej imitujące promienie słoneczne.

Obfitość

Nasze zamiłowanie do obfitości odziedziczyliśmy po dalekich przodkach. Miejsca pełne bujnej roślinności, z żyzną glebą, odpowiednio nawodnione i zamieszkane przez rozmaite gatunki zwierząt – kojarzyły im się z poczuciem bezpieczeństwa i dawały perspektywę łatwiejszego przetrwania. Dziś obfitość kojarzymy raczej z nadmiarem. Jak w rozmowie z SENSem podkreślała jednak Katarzyna Kędzierska, propagatorka minimalizmu, wyrzeczenie się nadmiaru nie oznacza zgody na „zbyt mało”, a raczej na „tyle, ile trzeba”. Podobnie interpretuje obfitość Ingrid Fetell Lee, dla której nie stanowi ona synonimu przesytu, a raczej różnorodności i pobudzenia wszystkich zmysłów. Jak poczuć obfitość w kreowanej przez siebie przestrzeni? Przede wszystkim przez warstwowość, którą stosować można w doborze tkanin (modne szczególnie w stylu boho układanie na sobie kilku dywanów czy narzut) oraz przez wykorzystanie rozmaitych faktur i wzorów. Aby zapewnić sobie prawdziwą stymulację sensoryczną, wybierajmy sprzęty o ciekawych teksturach, wykonane z użyciem rzemieślniczych materiałów (puchate dywany, nieszlifowane drewno, naturalny kamień, tkaniny o nietypowym splocie).

Wolność i odnowa

Beztroska w działaniu, otwarta przestrzeń, brak ograniczeń, swoboda ruchu i oddechu – oto najważniejsze skojarzenia z wolnością. Odczuwamy ją, przebywając na plaży, rozległej łące, w dzikich górach, ale także wtedy, kiedy nosimy luźną, wygodną odzież, biegamy boso po piasku i uprawiamy sport na świeżym powietrzu. Odczucia, które stają się wówczas naszym udziałem, możemy odtworzyć także w przestrzeni mieszkalnej: unikając dużych, ciężkich i ciemnych mebli oraz syntetycznych materiałów; instalując w domu huśtawki, hamaki i zjeżdżalnie, dające przyjemne wrażenie powrotu do beztroski dzieciństwa; wprowadzając do wnętrz naturalną roślinność w postaci kwiatów doniczkowych lub, jeśli to tylko możliwe, uprawiając chociaż niewielki ogródek, na przykład na balkonie. Kontakt z przyrodą, który sobie w ten sposób zapewnimy, jest też ważną składową kolejnej stworzonej przez Lee kategorii: odnowy, kojarzonej z odrodzeniem, przywróceniem sił i naturalną witalnością.

Harmonia

Wielu z nas, a szczególnie osoby wysoko wrażliwe, ma problemy ze skupieniem, relaksem i odczuwaniem szeroko pojętego dobrostanu w miejscach zabałaganionych. Znacznie lepiej czują się w przestrzeniach dobrze zorganizowanych, funkcjonalnych, opartych na symetrii, nieprzeładowanych przedmiotami, które ułożone są zgodnie ze swoim przeznaczeniem lub w przemyślanych konfiguracjach geometrycznych. Z tego właśnie powodu, bez względu na stosunek do religii i historycznych zawieruch, zwykle uspokajają nas wizyty w antycznych świątyniach, kościołach i klasycznych willach; najwięksi sceptycy nie odmawiają racji bytu wiekowym chińskim praktykom feng shui, a poradniki specjalistki od sprzątania Marie Kondo biją rekordy popularności. Wprowadzanie harmonii do wnętrza oznacza przede wszystkim symetrię.

Podobne przedmioty warto łączyć w grupy lub multiplikować przy użyciu luster; kolory i wzory – koordynować tak, aby połączyć je w zbiory. Dobrym pomysłem jest też zadbanie o jednolitość szczegółów – czy będą to jednakowe wieszaki w szafach, jednokolorowe pinezki na korkowej tablicy czy jeden kolor metalu, z którego wykonane są uchwyty do szaf w całym mieszkaniu.

Zabawa i zaskoczenie

Okrywanie wewnętrznego dziecka w sobie to od wielu lat jeden z głównych postulatów wysuwanych przez psychologów. Wśród inspirujących do zabawy elementów jest nostalgia: przywołanie poczucia bezpieczeństwa i niefrasobliwości odczuwanej w dzieciństwie. Kształtem, który najpełniej symbolizuje ten okres, jest koło. Od karuzeli po hula-hoop, od balonu po piłkę, kręgi i kuliste formy zdają się być wpisane w historię beztroskiej zabawy od tysiącleci. Ich przeciwieństwem są „dorosłe” kąty i kanty, kojarzone z dyscypliną i rygorem – jak pisze Lee, na kanciaste przedmioty podświadomie reagujemy niepokojem. Projektując przestrzeń, warto wprowadzić do niej formy koliste i faliste, a także inne elementy kojarzone z zabawą, jak frędzle, pompony, tkaniny w grochy. Można także rozważyć komponenty humorystyczne: zaskakujące rzeźby czy grafiki albo pojedyncze dodatki na pierwszy rzut oka niepasujące do reszty, stanowiące swego rodzaju puszczenie oka do naszych gości oraz do nas samych.

Blisko stąd do kolejnej kategorii, bezpośrednio związanej z ludycznością, mianowicie do zaskoczenia. Większość z nas bardzo lubi przyjemne niespodzianki. Dlaczego nie wprowadzić ich do własnego domu? Co powiesz na piękny, kolorowy i pachnący papier do wykładania zupełnie zwykłych szuflad, który cieszy zmysły przy każdym sięgnięciu po parę skarpetek?  Rolę niespodzianki spełniać może też kontrast formy czy koloru, zabawa proporcją i skalą, ale także np. element niedoskonały, jak specjalnie postarzona ściana czy widoczne ślady po naprawie jakiegoś przedmiotu, znane doskonale miłośnikom filozofii wabi-sabi.

Transcendencja

Słowo „lekkość”, którego Lee używa poniekąd zamiennie z transcendencją, stało się ostatnio niezwykle modne. Używa się go wszędzie tam, gdzie mowa o szczęściu i szeroko pojmowanym odnoszeniu sukcesu. Lekkie jest to, co przychodzi nam naturalnie, w sposób niewymuszony, nie jest okupione nadmiernym wysiłkiem i dodaje poczucia radości i zadowolenia. Co ciekawe, sposób, w jaki odczuwamy i pojmujemy emocje, związany jest z osią pionową. Przykładowo, uśmiech wygina nasze usta ku górze, a wysokie poczucie własnej wartości każe nosić uniesioną głowę; brwi marszczymy zaś ku dołowi i w ten sam sposób załamujemy ręce. W większości przypadków – co widać także w naszym języku – kierunek ku górze jest synonimem tego, co pozytywne. Dobro podnosi nas na duchu, dodaje skrzydeł, sprawia, że czujemy się wniebowzięci albo w siódmym niebie. W przestrzeni lekkość i transcendencję symbolizują jasne kolory w tonacji nieba, duże wolne płaszczyzny pionowe (np. ściany pomalowane na ulubiony kolor, ale pozbawione obrazów czy plakatów), elementy przezroczyste, dekoracje mocowane na suficie (np. wiszące doniczki z kwiatami, ozdobne żyrandole), powietrze i naturalne światło.

Magia

Światło pojawia się w wielu kategoriach wyodrębnionych przez autorkę „Joyful”. Jest również podstawą przestrzennej magii, wyrażanej przez wszystko to, co błyszczące, fluorescencyjne, pryzmatyczne, nieuchwytne. Także w jej wypadku po raz kolejny dostarczamy bodźców naszemu wewnętrznemu dziecku oraz tej części naszego jestestwa, które tęskni za zjawiskami przyrody uważanymi kiedyś za tajemnicze, jak mgła, wiatr czy energia geotermalna. Element magii wprowadzą do przestrzeni opalizujące tkaniny, lustra, fantazyjne przedmioty szklane i wydające kojące dźwięki wietrzne dzwonki.

Świętowanie

Jednym z momentów, podczas których większość osób odczuwa radość i przyjemne podekscytowanie, są święta i rodzinne uroczystości, łączące się ze sferą sacrum – przestrzenią wyjątkową, odmienną od codziennej, przepełnioną podniosłą atmosferą, ale także bliskością drugiego człowieka. Aby w jakimś wymiarze odwzorować świąteczny nastrój we wnętrzu, warto zadbać o jego kameralność i przytulność, a także łatwość międzyludzkiej komunikacji – czy to przy wygodnym stole, wręcz stworzonym do gromadnego biesiadowania, czy poprzez wprowadzenie tzw. punktu centralnego, wokół którego skupiać się będzie uwaga wchodzących, jak np. kominek, otoczony fotelami stolik kawowy w salonie albo szemrząca fontanna w ogrodzie.

Zmiana w pięciu krokach

  1. Wybierz maksymalnie trzy kategorie, które najbardziej do ciebie przemawiają, np. obfitość (tapety, warstwy tkanin), wolność (rośliny, huśtawka), harmonia (symetria, grupy podobnych przedmiotów).
  2. Wypisz kategorie dodatkowe, które również chciałbyś zawrzeć we wnętrzu – dlatego, że ci się podobają, albo dlatego, że już je masz, np. okrągły stolik kawowy (zabawa) czy plamy kolorów (energia).
  3. Zastanów się, jak połączyć je w unikatowy, tylko tobie właściwy sposób. Spróbuj wypisać około pięciu pomysłów, np. tapeta + motywy roślinne = tapeta z motywem dżungli; plamy kolorów + huśtawka = huśtawka pomalowana na jaskrawą czerwień.
  4. Z wypisanych kombinacji spróbuj wyciągnąć wspólne hasło – łączący je temat, który określisz jednym lub dwoma zdaniami, np. „Radość w dżungli”.
  5. Sporządź listę przedmiotów, które musisz dodać do wnętrza – wypisz, co musisz w nim zmienić, aby dostosować je do swojej nowej wizji, oraz co powinno je opuścić.
Więcej w książce: „Joyful. Zaprojektuj radość w swoim otoczeniu” I.F. Lee, wyd. Feeria

„Joyful. Zaprojektuj radość w swoim otoczeniu” I.F. Lee, wyd. Feeria„Joyful. Zaprojektuj radość w swoim otoczeniu” I.F. Lee, wyd. Feeria

  1. Styl Życia

Kolory we wnętrzach - czy naprawdę wpływają na nasze samopoczucie?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Kolory posiadają magiczną zdolność oddziaływania na nasz nastrój. Interpretowanie i odbieranie barw bywają bardzo różne - między innymi przez pryzmat indywidualnych doświadczeń i wspomnień.

O mocy kolorów i barw wielokrotnie czytamy w dziełach psychologicznych i socjologicznych. W końcu psychologia kolorów jest jednym z czołowych filarów badań, wpływając w ten sposób na trendy i nurty wnętrzarskie.

Kolory w ujęciu psychologicznym

Kolor jest elementem badań, podejmowanych przez rzeszę specjalistów, naukowców i światowych wizjonerów. Wśród podejmowanych analiz bierze się pod uwagę m.in. emocje i odczucia, które wzbudzają barwy. Wnioski o ogromnej mocy sprawczej barw wykorzystuje się w reklamach [1], w sztuce i oczywiście w naszych wnętrzach.

Nie da się ukryć, że kolor ścian, dodatków (sklep z dekoracjami do domu Emako) i tekstyliów nierzadko stanowi podstawowy i najbardziej wyrazisty element naszego salonu czy sypialni. Wiele producentów i architektów bazuje na symbolice i stereotypach, wzbudzając w ten sposób określone emocje lub przywołując za ich pomocą oczekiwane wspomnienie. Oczywiście na odbiór barw ma wpływ ogrom czynników, a niektóre skojarzenia są tak silne, że powodować mogą skrajnie pozytywne lub negatywne skojarzenia.

O mocy sprawczej kolorów dyskutowali starożytni Egipcjanie, który twierdzili, że kolory mogą uzdrawiać lub wpływać na świadomość. Do dziś w wielu kulturach mocno wierzy się w symbolikę i znaczenie kolorów. Wśród tych najpopularniejszych wymienia się:

  • czerwień, która utożsamiana jest z odwagą, siłą i miłością. W kulturze japońskiej to właśnie czerwień jest dominująca barwą podczas zaślubin,
  • biel to kolor czystości, skromności i duchowieństwa. W kulturze wczesnosłowiańskiej biel była barwą aniołów i apostołów,
  • granat jest symbolem radości z życia, elegancji i powagi. Według kultury - granat był atrybutem bogini Hery w Grecji, a w Rzymie - Junony.
Analogia i przypisywanie cech kolorom jest niezwykle złożonym i chętnie podejmowanym zagadnieniem. O wpływie koloru na nasze samopoczucie piszą naukowcy na całym świecie. Najnowsze wnioski wskazują, że impuls świetlny przeistacza się w sygnał elektryczny, który dociera do naszego podwzgórza. To tam, sterując przysadką mózgową [2] wpływa na nasz nastrój i decyduje o nim bez naszej świadomości. To dlatego często dany kolor “po prostu” się nam podoba lub dobrze kojarzy, wpływając na nasza uwagę, koncentrację i efektywność w pracy.

Odpowiedni kolor do Twojego wnętrza

Oczywiście nie ma jednej, magicznej sztuczki, dzięki której wybierzesz swój idealny kolor ścian. Decydując się na dominującą barwę powinieneś przede wszystkim zastanowić się nad tym jaki kolor podoba ci się najbardziej, który nie z nich nie drażni cię i który najlepiej oddaje założony przez ciebie styl (zobacz na stronie sklepu z dekoracjami Emako). Zastanów się także, jakie dekoracje do domu najlepiej podkreślą lub skontrastują z daną barwą. Po pomoc możesz udać się do architekta, który z pewnością zaproponuje najbardziej estetyczne i rozsądne rozwiązanie.

W oparciu o psychologię kolorów i istniejące skojarzenia przygotowaliśmy dla Ciebie 3 analizy kolorystyczne, które możesz wykorzystać w swoim wnętrzu. Poniższe szablony, oparte na stereotypach i badaniach, wskazujące, że:

  • Fioletowe odcienie we wnętrzu sprzyjają kreatywnemu myśleniu. Purpura lub mocny bakłażan sprzyja budowaniu intuicji, przez co właśnie te odcienie królują w pomieszczeniach młodych artystów, w gabinetach malarskich i w salach terapii grupowej.
  • Zieleń, ze względu na swoje kojące i wyciszające aspekty, pojawia się szczególnie często w szpitalach i szkołach (i naszych domach – to ten odcień kochają dekoracje w stylu boho). Jasna zieleń wpływa pozytywnie na układ krążenia, sprzyja rozluźnieniu mięśni. Ciemna, butelkowa zieleń wpływa pozytywnie na nasz wzrok. Co ciekawe, odcienie zieleni szczególnie często pojawiają się w… zakładach karnych.
  • Biel jest uniwersalnym, spokojnym odcieniem, będącym doskonałym tłem dla innych, mocniejszych barw i akcentów. Wykorzystuje się ją głównie w celu podkreślenia przestrzeni lub jako neutralny akcent. Obecnie najczęściej pojawia się w stylach minimalistycznych, tak jak np. styl skandynawski.

Bibliografia

[1] Tatarska, J. (2013). Rola koloru w reklamie prasowej. Wyższa Szkoła Promocji.

[2] Causse, J. G. (2015). Niesamowita moc kolorów. Sonia Draga Sp. z o. o.

  1. Styl Życia

Jak niewielkim kosztem odświeżyć wnętrze?

Modne są kolory ziemi i natury, czyli brązy, beże, rudości, szarości, zieleń, ale też złoto w dodatkach. Raczej prostota, ale z nutą ekstrawagancji. (Fot. iStock)
Modne są kolory ziemi i natury, czyli brązy, beże, rudości, szarości, zieleń, ale też złoto w dodatkach. Raczej prostota, ale z nutą ekstrawagancji. (Fot. iStock)
Projektantka Monika Bień-Königsman poleca, jak niewielkim wysiłkiem zafundować naszemu wnętrzu odnowę.

Spędzamy w domu więcej czasu niż kiedyś, więc jego wnętrze stało się jeszcze ważniejsze. Co zrobić, żeby współgrało ono z naszą osobowością, żebyśmy się w nim dobrze czuli?
Trzeba się zastanowić, co lubimy, ale też jaki jest nasz styl życia. Bardzo często zachłystujemy się trendami, np. widzimy w piśmie lub sklepie złoto i od razu chcemy je mieć u siebie. Te modne rzeczy mogą wydawać się bardzo atrakcyjne w danym momencie, ale ja zawsze staram się trochę ostudzić klientów w zapałach. Komuś mogą się bardzo spodobać czarne meble z połyskiem, ale nie myśli o tym, że takie powierzchnie są kłopotliwe w utrzymaniu – na czerni od razu widać kurz, na połysku – odciski palców. Uświadomienie tego to także rola projektanta. To samo dotyczy powierzchni szklanych, które wyglądają efektownie, ale jeżeli nie lubimy zacieków, plam, zimna lub mamy małe dzieci – to stolik ze szklanym blatem raczej się nie sprawdzi...

Z moimi klientami zawsze przeprowadzam miniwywiad. Pytam, co lubią, jaki prowadzą tryb życia, jeżdżę również z nimi do sklepów, żeby mogli wszystko zobaczyć na żywo, dotknąć. Wnętrze musi być wygodne i „nasze”. Często klienci pytają, co mnie się podoba, co ja bym wybrała, jednak to musi współgrać z nimi, więc wyboru muszą dokonać sami. Nie narzucam nigdy swojego stylu, bo ja kocham Hiszpanię i mocne kolory, a nie każdy w takim wnętrzu będzie się dobrze czuł.

Mieszkanie poza tym, że ma być dla nas wygodne, powinno być też przytulne. Co nie oznacza wcale, że ma być urządzone w stylu rustykalnym – choć takie wnętrze też może być nowoczesne. Musimy znaleźć tam miejsce, gdzie odpoczniemy po pracy, gdzie się wyciszymy.

To szczególnie ważne teraz, gdy pracujemy z domu.
Tak, właśnie teraz, w czasach pandemii, gdy często cała rodzina przebywa w domu od rana do wieczora, musimy znaleźć przestrzeń do pracy i odpoczynku dla każdego. Nawet jeśli bardzo się kochamy, to każdy powinien mieć swoją strefę komfortu, choćby tymczasową.

Ta nowa sytuacja sprawiła, że dom z jednej strony stał się jeszcze ważniejszy, bo nie wychodzimy do pracy, ale z drugiej strony też bardziej dostępny dla innych – uczestniczymy w telekonferencjach i wszyscy widzą naszą domową przestrzeń. Intymność stała się publiczna. Jak sobie z tym poradzić?
Jeżeli tylko mamy miejsce, to warto urządzić sobie kącik do pracy. To nie musi być od razu oddzielny pokój, wystarczy wstawić biurko, lampkę, wygodne krzesło i zawiesić małą tablicę korkową w salonie lub sypialni. To minimum, a dziś biurka mogą mieć kompaktowe wymiary. Można też zaaranżować stół w kuchni. Można wstawić pod niego dodatkowy kontenerek na biurowe rzeczy. Ale oprócz samej aranżacji ważne jest, jak się tą przestrzenią w domu podzielimy. Warto ustalić, kiedy kuchnia staje się biurem, a kiedy można w niej spokojnie przebywać.

A jaki kolor będzie nam sprzyjał?
W pracy kreatywnej na pewno pomoże fiolet, ale raczej jasny, w pracy biurowej sprawdzają się odcienie niebieskości i zieleni, ale one mogą za bardzo wyciszać. Trzeba uważać na kolor żółty – chociaż sprzyja pracy z liczbami, to cera może niekorzystnie wyglądać na jego tle. Zawsze sprawdzą się odcienie szarości, bo to barwa neutralna i elegancka. Najlepiej, żeby była przełamana jakąś domieszką, która ją ociepli. Do szarości przydadzą się też mocniejsze, akcentujące dodatki.

Zanim jednak zdecydujemy się na nowy kolor, powinniśmy zrobić test, jak będzie się on sprawdzał w naszym domu, bo inaczej wygląda na próbniku, inaczej u znajomych, a inaczej we własnym wnętrzu. To, co jest w sklepie jasnoszare, może się na naszej ścianie okazać zielone...

A nie każdy chciałby mieć zieloną ścianę – ja raczej nie.
Jako Polacy w ogóle jesteśmy dość zachowawczy, jeśli chodzi o kolory we wnętrzach. Oczywiście są pewne grupy odważniejsze, np. młodzież czy studenci lub młodsze dzieci, u których rodzice też akceptują kolorowe wnętrza i wtedy spotykamy takie wesołe barwy, jak żółty, pomarańczowy czy jasnozielony. Brytyjczycy również lubią mocne kolory na ścianach, tylko zupełnie inne niż u nas – ciemniejsze, bardziej eleganckie: grafit, granat, butelkowa zieleń. W klasycznych wnętrzach to może wyglądać pięknie.

A jak podrasować wnętrze? Bo nie jest tu tak łatwo o zmianę stylu jak w modzie. Co powinno być naszą bazą?
Duże i stałe elementy wnętrza. Ściany można malować co kilka lat, a jeśli zrobimy jedną dekoracyjną ścianę, to możemy ją przemalowywać nawet co roku. Ważnym elementem i raczej stałym jest podłoga – tu trzeba sprawę przemyśleć i dostosować do własnych upodobań oraz stylu życia, bo raczej nie zmienimy jej po roku. Niezmienne pozostają też zwykle kuchnia i łazienka oraz duże meble pod zabudowę. To dodatki, mniejsze elementy pomogą nam stworzyć zupełnie inny styl, są wisienką na torcie. No i można je wymieniać bez kłopotu – mieć inny komplet poduszek, zasłon i kap na łóżko na lato, a inny na zimę.

A na co stawiać: na piękno czy użyteczność?
Jestem estetką, ale najpierw jednak użyteczność. Jeśli będziemy mieć wnętrze piękne, lecz niefunkcjonalne – to prędzej czy później zechcemy to zmienić. Musimy móc w domu swobodnie żyć, pracować, a nie uważać na delikatne powierzchnie, ostre kanty lub męczyć się, przygotowując obiad, bo zaplanowaliśmy zbyt długą przestrzeń roboczą. Nad urządzeniem kuchni zawsze warto się zastanowić dłużej, bo spędzamy w niej naprawdę dużo czasu.

Wiele osób dziś wynajmuje mieszkania, ale chciałoby niewielkim nakładem kosztów i pracy wprowadzić zmiany i oswoić to tymczasowe wnętrze. Na co postawić?
Zawsze dobrze działa pomalowanie ścian. We wnętrzach wynajmowanych dobrze wygląda eklektyzm, czyli połączenie mebli zastanych z, na przykład, naszym stołem po babci, a także dodane meble wyszperane na pchlich targach czy platformach sprzedażowych. Można też spróbować zrobić coś samemu. Coraz modniejsze są wnętrza w stylu eko. To jest zresztą kwestia, na którą uczulam moich klientów – żeby nie dokonywali pochopnych zakupów, bo często nie zastanawiamy się, gdzie, w jakich warunkach daną rzecz wyprodukowano, jakiego kleju użyto, jakich szkodliwych substancji. Lepiej kupić ciekawe dodatki z drugiej ręki i je odnowić, zamiast inwestować w tony nowych rzeczy, które zaraz nam się znudzą i wylądują na śmietniku.

Style vintage i eko to dla wielu z nas bardzo istotna kwestia.
Z myślą o ekologii powstają meble z palet czy skrzynek. W ramach idei recyklingu często wykorzystuje się i przerabia elementy starych mebli, jak drzwi od szafy, które mogą stać się zagłówkiem lub posłużyć jako ściana dekoracyjna. Niewiele trzeba. Podstawy powinny być funkcjonalne i ergonomiczne, a reszta to już nasza fantazja.

No właśnie, a jeśli komuś brakuje fantazji?
Kopalnią pomysłów mogą być filmy. Często za pierwszym razem nie zwracamy uwagi na scenografię, ale kolejne seanse pozwolą się na niej skupić. Serial „Od nowa” ma niewiarygodnie piękne wnętrza. Z nowych produkcji polecam też „Normalnych ludzi”, pojawia się tam wiele ciekawych pomysłów. Zawsze sprawdza się Almodóvar, bo u niego każdy kadr jest dopracowany i każdy może inspirować, szczególnie do wprowadzenia kolorów. Utkwił mi też w pamięci „Autor widmo” Romana Polańskiego, w którym królują imponujące nowoczesne wnętrza oraz pojawiają się prawdziwe ikony designu, jak fotel Barcelona zaprojektowany przez Miesa van der Rohe.

A jak w tych naszych już pięknie urządzanych wnętrzach poradzić sobie ze wszechobecnymi rzeczami dzieci?
To wszystko zależy od naszej tolerancji, ale na pewno warto sobie ułatwić sprawę i jeżeli mamy miejsce – to w tej przestrzeni wspólnej postawić jakieś pojemniki, szafki czy kosze na rzeczy dziecka, warto też wygospodarować jedną niższą półkę na jego książki, bo dopóki jest małe, będzie chciało być blisko nas. A z kolei jeśli mamy dom, to warto zaprojektować pokój zabaw przy salonie, bo to nam ułatwi sprawę.

Niektórzy nie wiedzą, co zawiesić na ścianie. Obawiają się, że im się znudzi, opatrzy i w końcu zostają z gołymi ścianami...
Jeśli ktoś się boi zapełnić te puste ściany, to lepszym wyjściem będą pojedyncze duże formy niż wiele drobnych. Sprawdzą się też stonowane kolory, czarno-białe zdjęcie lub grafika w prostej ramie. Najlepiej, żeby to były rzeczy w skali makro – detal architektoniczny lub zbliżenie na roślinę. Świetnie sprawdzają się lustra lub kompozycje z luster. To jest trend, który szalenie mi się podoba. Dobrym pomysłem jest oprawienie tapety – oczywiście powinna to być tapeta z charakterem. Może nam też posłużyć do odnowienia szklanej witrynki (wykładamy tapetą jej tylną ściankę) czy ozdobienia zagłówka z płyty meblowej.

Jakie trendy wnętrzarskie są teraz najbardziej na czasie?
Powrót do natury, do drewna. Przez jakiś czas królowały w Polsce białe kuchnie, dziś wracamy do drewnianych lub z laminatów, czyli płyt udających drewno. Obserwujemy także modę na vintage – lata 50., 60. To pojawiło się jakiś czas temu i trwa. Także wspomniana ekologia jest ważnym trendem.

A kolory?
Barwy ziemi i natury, czyli brązy, beże, rudości, szarości, zieleń, ale też nadal modne jest złoto w dodatkach. Raczej więc prostota, ale z nutką ekstrawagancji.

Monika Bień-Königsman, projektantka wnętrz, autorka książki "Aranżacja wnętrz. Jak urządzić własne mieszkanie". 

'Aranżacja wnętrz. Jak urządzić własne mieszkanie', M. Bień-Königsman, SBM Renata Gmitrzak "Aranżacja wnętrz. Jak urządzić własne mieszkanie", M. Bień-Königsman, SBM Renata Gmitrzak

  1. Materiał partnera

Jesień nie musi być szara! Akcesoria, które ocieplą twoje wnętrze

(Fot. materiały partnera)
(Fot. materiały partnera)
Lato już dawno za nami, a i jesień powoli z pięknej i kolorowej zamienia się w szarą i deszczową. Wychodząc w tym okresie na spacer, niejednokrotnie złapie nas deszcz lub przemarzniemy. Wtedy, po powrocie do domu marzymy o odpoczynku w przytulnej atmosferze.  Jak o nią zadbać? Wbrew pozorom wcale nie są nam potrzebne duże nakłady pieniężne czy drastyczne remonty. Wystarczą odpowiednie akcesoria i drobne akcenty, takie jak ciepły koc czy ozdobne poduszki, by ocieplić nawet najbardziej surowe wnętrze.

Aranżacje z wykorzystaniem darów natury

Najprostszym sposobem na nadanie wnętrzu typowo jesiennego charakteru jest stworzenie kolorowych kompozycji roślinnych czy bukietów z dostępnych w tym okresie darów natury. Kolorowe dynie ozdobne, o różnorakich kształtach czy bukiety z liści to piękne i oryginalne ozdoby na stół, parapet czy komodę. Kto z nas w dzieciństwie nie zbierał jesienią kasztanów i żołędzi i nie tworzył z liści kolorowych, jesiennych bukietów? Warto wrócić do tych tradycji i widząc w trakcie spaceru piękny, kolorowy liść zabrać go ze sobą do domu. Także kompozycje ze wspomnianych kasztanów czy żołędzi, umieszczone np. w szklanej czy drewnianej misie, w połączeniu ze świecami mogą stać się pięknym, jesiennym dodatkiem do wnętrza, zwłaszcza że odpowiednio przechowywane, będą nam służyć przez długi czas. Takie ozdoby nie tylko niewielkim kosztem nadadzą wnętrzu jesiennego charakteru, ale również pozwolą poczuć więź z naturą. Tworzenie własnych dekoracji z naturalnych produktów to także okazja do kreatywnego spędzenia czasu z rodziną.

Ciepły blask

Nie każdy z nas może cieszyć się własnym kominkiem. Choć w dzisiejszych czasach oprócz tradycyjnych kominków, na rynku dostępne są również te zasilane biopaliwami, wciąż jest to rozwiązanie stosunkowo drogie, a w małych mieszkaniach trudne do wdrożenia. By nadać wnętrzom optymistycznego ciepła, wystarczy wyposażyć je w kolorowe, zapachowe świece. Można je postawić luzem lub też umieścić w lampionie czy świeczniku. Takie rozwiązanie w ciągu dnia będzie stanowiło stylową dekorację, a wieczorem zapewni przytulną, niejednokrotnie romantyczną atmosferę.

Przytulne tkaniny w jesiennych barwach

Po ciężkim dniu w pracy, gdy temperatury i szarość za oknem nie zachęcają do spacerów, pragniemy poczuć ciepło domowego ogniska i odpocząć na kanapie z kubkiem gorącej herbaty. Odpowiednia aranżacja wnętrza pozwoli nam nie tylko odetchnąć, ale co ważne odzyskać upragniony spokój. Co może nam pomóc w zrelaksowaniu się? Oczywiście takie dodatki jak ciepły koc i puszyste poszewki na poduszki, które nie tylko nadadzą wnętrzu odpowiedniego charakteru, ale pozwolą nam ogrzać się i umilą np. popołudniową drzemkę.

Jakimi tekstyliami warto się zainteresować wybierając jesienne dekoracje do domu? To między innymi:

  • Narzuty – sprawdzą się doskonale zarówno na łóżko w sypialni, kanapę czy fotel w salonie, jak i na wszystkie meble, które często narażone są na różnego rodzaju zabrudzenia czy uszkodzenia. Narzuty są zatem elementem łączącym aspekt dekoracyjny z praktycznym, niejednokrotnie dając naszym meblom tapicerowanym drugie życie.
  • Poduszki dekoracyjne – to doskonały sposób na szybką zmianę wystroju wnętrza zgodnie z porami roku. Bez względu na to czy wybierzesz gotowe poduszki Pepco, czy same poszewki na poduszki, w kilka sekund odmienisz zarówno salon, jak i sypialnię czy pokój dziecięcy. Jeżeli lubisz nietuzinkowe rozwiązania, zamiast kłaść poduszki na fotelu, łóżku czy kanapie, rozłóż je np. na niskim parapecie lub podłodze w pobliżu lampy, tworząc np. oryginalny kącik do wieczornego czytania książki.
  • Ciepłe koce – to nieodłączny element każdego wnętrza w sezonie jesienno-zimowym, gdy za oknem panuje chłód. Sprawdzą się nie tylko jako okrycie w trakcie wieczoru z książką, ale także przy okazji popołudniowych pogaduszek z przyjaciółką, z kubkiem gorącej kawy lub herbaty w dłoni. W ofercie Pepco znajdziemy nie tylko puszyste koce wełniane, ale również niezwykle przyjemne w dotyku koce futerkowe, zarówno w jednolitych kolorach, jak i ciekawych, oryginalnych wzorach.
  • Zasłony okienne – jesienią i zimą warto zamienić lekkie, zwiewne zasłony na modele wykonane z cięższych, bardziej mięsistych materiałów, np. weluru. Stworzą one nie tylko przytulny efekt, ale będą również wydawać się chronić wnętrze naszego domu przed zimnem i nieprzyjemną aurą panującą na zewnątrz. Większość zasłon wykonanych z grubszych materiałów nie prześwituje, chroniąc naszą prywatność, co również jest istotne w okresie, kiedy przez większość czasu korzystamy ze sztucznego oświetlenia.
Przyjazne w dotyku tkaniny o ciepłych odcieniach, podkreślą jesienny charakter wnętrza, a dodatkowo pozwolą nam się ogrzać w chłodne wieczory. Po jakie kolory sięgnąć wybierając takie tekstylia jak poszewki na poduszki czy koce futerkowe? Najmodniejsze jesienne kolory to w tym sezonie:
  • musztardowy – energetyczny, wyrazisty kolor, który ociepli i ożywi każde wnętrze;
  • wiśniowy – inaczej określany jako burgund, to odcień który nie tylko przywodzi na myśl aromatyczne, grzane wino, ale nada pomieszczeniu eleganckiego charakteru;
  • pomarańczowy – to od lat jeden z najważniejszych, jesiennych odcieni, inspirowany naturą. Zarówno jego intensywne odcienie, jak również delikatne rudości doskonale ożywią wnętrze i nastroją nas pozytywnie do podejmowania nowych wyzwań każdego dnia;
  • złoto – to prawdziwy hit tej jesieni. Choć dużych rozmiarów złote tkaniny mogą być dla niektórych zbyt krzykliwe, doskonale sprawdzi się w formie poszewki na poduszki ozdobne czy niewielkich detali przełamujących inne odcienie tkanin. Złoto nie tylko wygląda elegancko, ale również rozjaśnia całe wnętrze.
  • butelkowa zieleń – doskonale wyglądająca właśnie w połączeniu ze wspomnianym wcześniej złotem czy musztardowym odcieniem żółci, działa uspokajająco i relaksująco.
Oczywiście dla wielu jesień to także nieodłącznie delikatne, ciepłe beże i brązy. Warto je zestawiać z bardziej intensywnymi, żywymi barwami, tworząc oryginalne dekoracje do domu. Pamiętaj jednak, by kolorystykę nowych dodatków dobrać do tonacji pozostałych elementów wystroju wnętrza, takich jak ściany czy meble.

Jesienne i zimowe dekoracje do domu w Pepco

Wybierając dekoracje do domu, warto zajrzeć do Pepco, gdzie czeka na nas sporo inspiracji i ciekawych rozwiązań. W obecnej ofercie znajdziemy zarówno ciepłe koce i poduszki ozdobne zgodne z najnowszymi, jesiennymi trendami, jak również sporo akcesoriów umożliwiających przygotowanie domu na zbliżające się Święta Bożego Narodzenia, jak np. świąteczne poszewki na poduszki. Pepco posiada w swojej ofercie również gotowe poduszki ze świątecznymi motywami, do których skompletować można również odpowiedni, ciepły koc. Jeżeli jednak wolisz rozwiązania, które wykorzystasz nie tylko w okresie świątecznym, koniecznie spójrz na koc Pepco z delikatną fakturą gwiazdek, w uniwersalnym szarym lub rozgrzewającym czerwonym kolorze.

  1. Styl Życia

Chaos oswojony

Marianna Sztyma:
Marianna Sztyma:"Czuję wzruszenie za każdym razem, kiedy wchodzę po schodach, lubię światło, które w nim panuje, po prostu lubię tu być". (Fot. Łukasz Gawroński)
Zobacz galerię 10 Zdjęć
Kiedy wyobrażamy sobie miejsce, w którym mieszka i pracuje artystka, spodziewamy się twórczego bałaganu, nieoczekiwanych rozwiązań i odrobiny magii. I taki jest dom malarki i ilustratorki Marianny Sztymy.

Żyję na uboczu, wśród przyrody – zawsze wydawało mi się to trochę niewspółczesne, zwłaszcza dziś, gdy wszystkich ciągnie do miasta i świateł. Jestem więc chyba trochę taką old lady. Choć pracuję na komputerze, to wolę rysować na papierze kredkami i ołówkiem czy malować akrylami albo tuszem.

Na ścianach w całym domu wisi dużo dzieł zaprzyjaźnionych artystek. Na przykład Magdy Wolnej i Anny Pol, z którymi Marianna razem robi wystawy. Są tu też obrazy jej taty, znajomych i koleżanek z warsztatów malarskich. (Fot. Łukasz Gawroński) Na ścianach w całym domu wisi dużo dzieł zaprzyjaźnionych artystek. Na przykład Magdy Wolnej i Anny Pol, z którymi Marianna razem robi wystawy. Są tu też obrazy jej taty, znajomych i koleżanek z warsztatów malarskich. (Fot. Łukasz Gawroński)

Raz się żyje

Dom był bardzo stary i zniszczony, dlatego pewnie tani. Ze sporym kawałkiem ziemi, na którym wszystko rośnie jak chce. Lubię dawać wolność pomidorom i wszelkim roślinom, na przykład prawie całą szklarnię zajął wielki jak baoab rozmaryn – prawdziwy wybuch fotosyntezy.

Domy przysłupowe na Dolnym Śląsku często nie mają fundamentów, wspierają się na wielkich kamieniach. A od północnego zachodu nie budowano w nich w ogóle okien. (Fot. Łukasz Gawroński) Domy przysłupowe na Dolnym Śląsku często nie mają fundamentów, wspierają się na wielkich kamieniach. A od północnego zachodu nie budowano w nich w ogóle okien. (Fot. Łukasz Gawroński)

Mamy ponad hektar, którego jeszcze nie zagospodarowaliśmy. W przeważającej części jest on po prostu łąką, z dużą ilością polnych kwiatów oraz chwastów. Teraz kwitnie moja ulubiona nawłoć, a w maju dziki łubin. Przeprowadziliśmy się na Dolny Śląsk z Poznania. Zaczęło się od tego, że w okolicy zamieszkali nasi znajomi, zaczęliśmy ich odwiedzać, jeździć po okolicy, bardzo nam się spodobało. Mieliśmy wtedy siedem kotów i dwa psy, myśleliśmy o nowym miejscu dla nich i dla nas. Powiedzieliśmy sobie: „Raz się żyje”. Mieszkamy tu już od ośmiu lat.

Niewielka kuchnia w zupełności zaspokaja potrzeby domowników. Na piętrze oprócz niej mieszczą się jeszcze salon, łazienka i pokoiki. (Fot. Łukasz Gawroński) Niewielka kuchnia w zupełności zaspokaja potrzeby domowników. Na piętrze oprócz niej mieszczą się jeszcze salon, łazienka i pokoiki. (Fot. Łukasz Gawroński)

Część ścian zburzyliśmy, zmieniliśmy też funkcje, jakie kiedyś pełniły określone pomieszczenia. Na przykład moja pracownia jest na dole, w miejscu, gdzie było serce domu, czyli kuchnia. Stał tu duży piec, który ogrzewał całe pomieszczenie. Wyburzyliśmy go i postawiliśmy niewielką kozę, która też daje ciepło.

Biurko artystki – w tym chaosie jest metoda. (Fot. Łukasz Gawroński) Biurko artystki – w tym chaosie jest metoda. (Fot. Łukasz Gawroński)

Pracownia sąsiaduje z piwnicą, więc z kolei latem panuje tu ożywczy chłód. W miejscu, gdzie kiedyś były pomieszczenia dla zwierząt, mamy teraz kotłowniopralnię. Z kolei na górze, tam, gdzie dziś są kuchnia i łazienka, dawno temu składowano siano, którego resztki znaleźliśmy na piętrze, kiedy kupowaliśmy dom.

Wanna, kupiona z drugiej ręki z domu zdrojowego, jest niewielka, ale głęboka. (Fot. Łukasz Gawroński) Wanna, kupiona z drugiej ręki z domu zdrojowego, jest niewielka, ale głęboka. (Fot. Łukasz Gawroński)

Podoba mi się, że domy na Śląsku są właśnie takie hybrydowe – mają w sobie coś starego i coś nowego, coś zostawionego i coś dobudowanego. Coś po każdych właścicielach. Nasz też się rozrasta, w tym roku planujemy na przykład zrobienie przed domem ogrodu zimowego.

Szklarnia, a w niej wyjątkowy okaz krzaku rozmarynu. (Fot. Łukasz Gawroński) Szklarnia, a w niej wyjątkowy okaz krzaku rozmarynu. (Fot. Łukasz Gawroński)

Jeślibym miała nazwać styl, w jakim urządziliśmy wnętrze, powiedziałabym chyba: miszmasz lub trochę ładniej – eklektyzm. Królują tu chaos i przypadek. Uwielbiam giełdę staroci w Cieplicach, która odbywa się w każdą niedzielę. Tam jest wszystko, więc my też mamy wszystko. Jak nam się coś spodoba – kupujemy, pewnie dlatego w domu jest tak wiele krzeseł. Są meble z lat 60., starocie, jest też trochę Ikei. Najwięcej mamy jednak używanych rzeczy, które pozornie do siebie nie pasują.

12-letnia Józia wygodnie umościła się w fotelu. (Fot. Łukasz Gawroński) 12-letnia Józia wygodnie umościła się w fotelu. (Fot. Łukasz Gawroński)

Urządzaliśmy się intuicyjnie i impulsywnie. Na przykład plakat z filmu „Happiness” Piotr kupił w poznańskim kinie Malta (już nieistniejącym). Wędrował on z nami z mieszkania do mieszkania, aż w końcu postanowiliśmy go przykleić na klej do tapet. To, że dziś zdobi jedną ze ścian, jest zwykłym przypadkiem. Jak wszystko w naszym domu. Na ścianach mamy też dużo obrazów, zdjęć, ceramiki. Najczęściej są to prace przyjaciół, lubię się nimi inspirować. Nasi goście często u nas malują. Zwłaszcza dzieciaki przyjaciół i kuzynostwa, po których zawsze coś u nas zostaje.

Na piętrze oprócz kuchni mieszczą się jeszcze salon, łazienka i pokoiki. (Fot. Łukasz Gawroński) Na piętrze oprócz kuchni mieszczą się jeszcze salon, łazienka i pokoiki. (Fot. Łukasz Gawroński)

Stan domowników na dziś: ja, Piotr (mój mąż), trzy starsze kundelki, kanapowce, 13 kotów w różnych podgrupach, bo część adopcyjnych, część schorowanych, a część wziętych od starszych pań, które nie mogły się nimi zajmować. Mamy jeszcze osobny drewniany domek z dużym wybiegiem dla psów uratowanych z łańcucha. Myślę, że po to właśnie mamy ten dom – dla zwierzaków.

Plakat do filmu „Happiness” pełni funkcję tapety. Marianna mówi, że to ateistyczny ołtarzyk, bo na środku wisi zdjęcie Jane Goodall z szympansem, na którym wygląda jak Matka Boska. (Fot. Łukasz Gawroński) Plakat do filmu „Happiness” pełni funkcję tapety. Marianna mówi, że to ateistyczny ołtarzyk, bo na środku wisi zdjęcie Jane Goodall z szympansem, na którym wygląda jak Matka Boska. (Fot. Łukasz Gawroński)

Można powiedzieć, że się nim zaopiekowaliśmy. I dzięki nam żyje. Ze smutkiem obserwuję, jak w naszej wsi opuszczone, ale nadal piękne domy zarastają krzakami i nikną w oczach. Choć zdarza nam się narzekać, że fajniej by było zamieszkać w zupełnie nowym budynku, z mniejszą liczba usterek do naprawiania i dostosowanym do naszego wzrostu (oboje jesteśmy wysocy) – to jednak wiem, że kocham ten dom. Czuję wzruszenie za każdym razem, kiedy wchodzę po schodach, lubię światło, które w nim panuje, po prostu lubię tu być.