1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Joga piękna. Rozmowa z Martą Kucińską nauczycielką jogi twarzy, konsultantką ajurwedy

Joga piękna. Rozmowa z Martą Kucińską nauczycielką jogi twarzy, konsultantką ajurwedy

Marta Kucińska to certyfikowana nauczycielka jogi twarzy, joginka, konsultantka ajurwedy III stopnia. (Fot. archiwum prywatne bohaterki)
Marta Kucińska to certyfikowana nauczycielka jogi twarzy, joginka, konsultantka ajurwedy III stopnia. (Fot. archiwum prywatne bohaterki)
Tytuł jasno mówi: będzie o urodzie. Ale książka „Joga piękna” to o wiele więcej. Poza ćwiczeniami twarzy, które rozluźnią napięcia czy wypełnią zmarszczki, dostajemy sporą pigułkę wiedzy o diecie, relaksie, rozwoju osobistym. Co więc robić, żeby być piękną, spokojną i silną? 

Przejrzałam dokładnie książkę i doszłam do wniosku, że mocno to wszystko skomplikowane. Gdyby człowiek chciał to wszystko, co pani proponuje, realizować, nie mógłby się zajmować niczym innym. Nowa dieta, nowe nawyki, ćwiczenia twarzy, zmiana stylu życia… Chyba nie! Tylko tak się pani wydaje. Chodzi o to, żeby zamienić jedno na drugie, czyli złe nawyki na dobre. To nie wymaga wydłużenia doby. Zamiast bezwartościowego śniadania zjedzmy wartościowe. Mieścimy się w tym samym czasie. Przygotowanie, jedzenie – tylko tego, co nam naprawdę służy. Zamiast godzinę patrzeć w telefon, chodźmy na spacer. Zmieńmy nawyki! A same ćwiczenia twarzy nie zajmują więcej niż kilkanaście minut. Oczywiście trzeba też dodać do tego ćwiczenia ciała, ale to wiadomo – aktywność fizyczna to pozycja obowiązkowa dla każdego.

Ale z tymi nawykami to nie jest przecież takie proste. Nagle okazuje się, że wszystko trzeba robić inaczej. Nie pić zimnej wody, a ciepłą. Inaczej gotować… Wszystko, co nowe, budzi opór. Ja też, kiedy wchodzę w nowe tematy, na początku myślę: o rany, jakie to skomplikowane, nie ogarnę! Ale jak zaczynam się wgłębiać, okazuje się, że to proste. Bo już umiem, już się nauczyłam, już jest to oczywiste. Na przykład ta woda właśnie – jaka to różnica, czy naleję do szklanki ciepłą, czy zimną? A gotowanie? Kiedy przestałam jeść mięso, stwierdziłam, że gotowanie jest znacznie prostsze, szybsze, a zarazem bardziej urozmaicone.

Mięso to jedno, wiele osób teraz z niego rezygnuje, ale pani namawia też do unikania wszystkich produktów odzwierzęcych, w tym też nabiału. Tu już trzeba przestawić myślenie o gotowaniu, o zakupach. Tak, namawiam. Jeśli nauczymy się nie myśleć ograniczeniami, robi się bardzo łatwo. W kuchni roślinnej mamy naprawdę gigantyczny wybór, możemy odkrywać wiele smaków. Warto spróbować i samemu się przekonać. Choć na pewno jest tak, że każda zmiana na początku budzi opór.

Tytuł książki to „Joga piękna”. Sugeruje, że mowa będzie tylko o urodzie. Jak to zrobić, żeby dobrze wyglądać i dobrze czuć się w swoim ciele. Mówi pani o trzech filarach: ciało, umysł, dusza. Czy jeden z nich jest ważniejszy, czy wszystkie są równie ważne? Wszystkie równie ważne. Trudno wyglądać pięknie, jeśli źle się odżywiamy, źle śpimy, jeśli nasza psychika jest w złym stanie. To nie jest moje odkrycie. Ajurweda mówi o tych trzech filarach. Ważna jest równowaga.

A do czego trzeba zacząć? Zawsze od ciała. Odżywianie, ruch, zajęcie się sobą na poziomie czysto fizycznym, bo jeśli ciało zaczyna lepiej funkcjonować, to i umysł też. I wtedy można iść krok dalej. Ale nie trzeba robić rewolucji – można zacząć od małych rzeczy. Na przykład właśnie picia ciepłej wody. I za kilka dni kolejna sprawa. Bez napięcia. Małe kroki. Chodzi o to, żeby niczego nie robić na siłę, żeby zmiany „weszły w nas” łagodnie. Miękko. Powoli.

Jeśli chodzi o zmiany – zachęca pani, by sprawdzić, którą doszą według ajurwedy jesteśmy – wtedy łatwiej dopasować i dietę, i styl aktywności fizycznej? Moja książka o ajurwedzie mówi tylko ogólnie, podaję podstawowe informacje, to jednie wstęp, namawiam do zgłębiania tematu w innych źródłach. Ten test na doszę warto zrobić tak orientacyjnie, nie da 100 procent pewności, ponieważ taki test powinien nam zrobić konsultant ajurwedy albo lekarz – do pytań dochodzi jeszcze wtedy badanie pulsu, ocena wyglądu. Ale test z książki może nakreślić kierunek. Pozwoli zorientować się, czy jesteśmy raczej vatą, pittą czy kaphą.

Pięć elementów według ajurwedy: powietrze, przestrzeń, woda, ziemia i ogień występują w ciele człowieka w różnych proporcjach, chodzi o stwierdzenie, który u ciebie przeważa. I determinuje nasze życie, zachowanie, potrzeby, predyspozycje. Chodzi o to, żeby tę naszą konstytucję utrzymać na poziomie urodzeniowym. Żeby poszczególne elementy nie wzrastały ani się nie obniżały. Z tą wiedzą dobieramy dietę, pielęgnację, myślimy o odpowiednim stylu życia. Nie dla każdego to samo jest dobre.

A jak z ćwiczeniami twarzy – bardzo ich dużo, robić je wszystkie? To chyba się nie da… Nie, absolutnie nie wszystkie naraz! Podałam ich dużo, żeby każda kobieta znalazła tam odpowiedź na swój problem (choć, prawdę mówiąc, nie lubię nazywania np. zmarszczek problemem). Dobieramy je indywidualnie. Najlepiej robić ćwiczenia dwa razy dziennie. Ktoś powie: oj, dużo. Ale pamiętajmy, że nie trzeba się przebierać, iść do klubu czy na salę ćwiczeń. Można – kiedy już nabierzemy wprawy – ćwiczyć „przy okazji”. Wiem z doświadczenia, że często czas jest na wagę złota, więc robię ćwiczenia, czytając książkę czy na spacerze. Choć fajnie byłoby, gdyby znaleźć chwilę tylko na to. To też odpoczynek.

Tylko trzeba przejść przez ten pierwszy etap – tak opanować ćwiczenia, żeby nie zastanawiać się nad każdym ruchem. Właśnie tak.

Używa pani kosmetyków? Oczywiście. Kocham kosmetyki. Często robię je sama, a jeśli kupuję, wybieram najchętniej te naturalnego pochodzenia, z prostymi składami. Kiedy czasem sięgam po drogeryjne, to szukam takich, które mają jak najmniej składników w jak największych stężeniach.

Mówi pani też, że bez zadbania o psychikę, o spokój ducha, o równowagę, cała „kuracja” się nie uda. No nie uda się. Wtedy się szarpiemy, męczymy i nie idziemy do przodu. Rozwój zawsze jest wskazany. Zawsze warto się zająć swoim wnętrzem, nigdy nie jest za późno. Jeśli tego nie zrobimy, to choćbyśmy stosowały dietę idealną, choćbyśmy uprawiały sport i zdrowo żyły, nie będzie nam tak naprawdę dobrze. Będzie w nas siedziało poczucie niespełnienia, może pustki, oczekiwanie, żeby szczęście przyszło z zewnątrz. Dlatego warto szukać drogi, każdy swojej. To ważny aspekt naszego życia, może w ogóle najważniejszy – jeśli jesteśmy poukładani sami ze sobą, jeśli mamy w sobie spokój i równowagę, możemy też dużo dać innym.

Oczywiście, pewnie też wszyscy to wiemy – ale teoretycznie. A praktyka wygląda inaczej. Życie jest trudne, pełne stresów, a moment, w którym rozmawiamy, rosnąca znowu fala pandemii, jeszcze wszystko komplikuje, stanowi źródło lęków i niepokoju. Wiele osób nie daje rady… Tym bardziej właśnie teraz warto się skupić na rozwoju. Zresztą widać, że ludzie się tym interesują, szukają wiedzy, warsztatów, książek. Niektórzy pytają: skąd wziąć na to czas w tym zabieganym życiu? Jest taka przypowieść. Uczeń pyta nauczyciela, ile powinien medytować. Ten mówi mu: 20 minut dziennie. Ale skąd ja mam wziąć wolne 20 minut! – woła uczeń. Na co nauczyciel: W takim razie medytuj 40 minut. Nie mamy czasu na nic – ale na to, co najważniejsze, powinniśmy go wygospodarować. A nasz spokój ducha i rozwój wewnętrzny to właśnie sprawa najważniejsza. Wtedy – zobaczycie – inne rzeczy będziemy załatwiać szybciej, spokojniej i skuteczniej.

Pani książka jest dla kobiet. Mogę sobie wyobrazić wiele pań, które postanowią wprowadzić te rady w życie. Myśli pani, że te zmiany przyjmą z entuzjazmem ich mężowie czy partnerzy? Oczywiście niektórzy będą – przynajmniej na początku – niezbyt zachwyceni. Ale wiem z doświadczenia, że kiedy zacznie się zmiany, kiedy wejdą one do domu, to z reguły część z nich się przyjmuje. Nie ma opcji, żeby bliscy czegoś z tego nie wzięli dla siebie. A jak wezmą część, to może później, stopniowo, będą brać i więcej? Zresztą ja w ogóle uważam, że nie trzeba wszystkiego stosować w stu procentach. Nie można przesadzać. I warto sobie zostawić jakiś margines wolności. Każda dobra rzecz, nawet niewielka, wprowadzona w nasze życie to ważny krok do przodu.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Marta Kucińska to certyfikowana nauczycielka jogi twarzy, joginka, konsultantka ajurwedy III stopnia. Zwolenniczka medycyny naturalnej, ziołolecznictwa i naturalnej pielęgnacji ciała. Pomaga innym kobietom w zachowaniu przez długie lata urody i pogody ducha.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Pranajama w jodze - na czym polega ten rodzaj medytacji?

Pranajama nie jest ćwiczeniem oddechowym, ale rodzajem medytacji. (fot. iStock)
Pranajama nie jest ćwiczeniem oddechowym, ale rodzajem medytacji. (fot. iStock)
Wybitny indyjski mistyk Hazrat Inayat Khan pisze: „Mój nauczyciel powiedział mi kiedyś: 'Ludzie mówią, że jest wiele różnych grzechów i cnót, ale ja myślę, że jest tylko jeden grzech." Gdy zapytałem co jest owym grzechem, odpowiedział: 'Pozwolić, by choć jeden oddech pozostał nieświadomy'”.

Oczywiście mistrz Inayata Khana – szejk-al-maszejk Abu Hashim Madani – używa tu terminu „oddech” nie w znaczeniu potocznym, a w rozumieniu mistycznym, gdzie oddech jest traktowany jako nośnik myśli, nastawienia, świadomości, energii. Oddech nieświadomy to brak kontroli nad treścią świadomościową, energetyczną, którą przenosi. Oddech świadomy z kolei oznacza pełną kontrolę nad naszym funkcjonowaniem.

Świadomość oddechu odgrywa ważną rolę w każdym systemie medytacyjnym. Nie inaczej jest w jodze. Patańdżali, autor Jogasutr, czyni koncentrację na wydłużonym oddechu (anantasamapatti) jednym z 4 istotnych czynników konstytuujących asanę (pozycję jogi). Z kolei w praktyce pranajamy już bardzo wyraźnie odnosi się do powiązań między oddechem a koncentracją umysłu, o czym napiszę w dalszej części artykułu.

Czym jest praktyka pranajamy?

Patańdżali definiuje ją w sutrze II.49: „Będąc w doskonałej (stabilnej i wygodnej) pozycji, zatrzymanie niekontrolowanego ruchu umysłu podczas wdechów i wydechów jest pranajamą“.

Termin pranajama składa się z dwóch części: prana i jama. Jama oznacza kontrolę; prana – siłę witalną. Pranajama jest zatem praktyką „kontroli przepływu prany (siły witalnej)”. Czasem ten termin rozbija się językowo nieco inaczej: na prana i ajama – rozszerzanie się. Wówczas termin ten przetłumaczylibyśmy jako „rozszerzanie prany”. Z początku te dwa przekłady wydają się sprzeczne, ale tak w rzeczywistości nie jest, gdy tylko wgłębimy się w istotę znaczenia terminu „kontrola” w jodze. Kontrola nie oznacza wypierania, tylko kierowanie w odpowiednim kierunku.

W ostatnim rozdziale Jogasutr (JS IV.3) Patańdżali opisuje przepływ prany (siły witalnej) używając następującej metafory: Jeśli rolnik uprawia ryż na polach tarasowych, nie musi nosić wody w wiadrach do każdego zakątka pola – wystarczy, że usunie tamę u szczytu tarasów i wówczas woda nawodni całkowicie pola bez jakiegokolwiek wysiłku rolnika.

W pranajamie podejmujemy pracę nad usunięciem przeszkód umysłowych (blokad), by prana nie była rozproszona i mogła biec odpowiednimi torami.

Warto zastanowić się czym jest prana. Żeby nie wchodzić w głębokie filozoficzne rozważania i analizy tekstów filozofii sankhji i jogi, zaznaczmy tutaj jedynie, że z punktu widzenia indyjskiej tradycji medytacyjnej możemy postawić znak równości między terminami „prana” a „świadomość”.

Wracając do głównego wątku naszych rozważań, musimy podkreślić, że samo kontrolowanie przepływu wdechów i wydechów nie jest określane przez jogę jako pranajama. Obserwacja oddechu, wyrównywanie go, synchronizowanie oddechu z ruchem jest częścią praktyki asan. Rzeczywista pranajama sprowadza się do połączenia oddechu z określoną koncentracją. Należy zaznaczyć, że charakterystyczne dla lwiej większości technik pranajamy jest także wprowadzenie zatrzymania oddechu (po wdechu lub po wydechu).

Jak praktykować pranajamę? Co nam to daje?

W sutrze II.50 Patańdżali porusza ten temat, pisząc w niej m.in.,, że „[pranajamy] regulowane są pod względem miejsca, czasu i liczby”. Termin miejsce (deśa) odnosi się do przedmiotu koncentracji w pranajamie i jest najważniejszym elementem praktyki (stąd też Patańdżali wymienia miejsce jako pierwsze). Zależnie od szkół praktyki, przedmiotem koncentracji może być dźwięk oddechu (w nozdrzach lub krtani), mantra, miejsce w ciele, określona myśl lub wyobrażenie etc. Pranajama ma również być regulowana pod kątem czasu (kala), tj. czasu trwania oddechu i proporcji między poszczególnymi częściami oddechu (wdech, zatrzymanie po wdechu, wydech, zatrzymanie po wydechu). Ostatnim istotnym czynnikiem jest liczba (sankhja), która wyraża się w odpowiednio dobranej ilości powtórzeń. Ze względu na fakt, że pranajama ma zmieniać nasze uwarunkowania i wzorce aktywności umysłowej, jakości miejsca, czasu i liczby muszą być odpowiednio dobierane z uwzględnieniem tempa procesu wysubtelniania się świadomości empirycznej.

W kolejnych dwóch sutrach Patańdżali objaśnia efekty praktyki pranajamy. W sutrze II.52 stwierdza: „W wyniku tego [praktyki pranajamy] zostają zniszczone przeszkody zakłócające jasność poznania”, co Wjasa – pierwszy komentator Jogasutr – podsumowuje w następujący sposób (Jbh. II.52): „U jogina ćwiczącego pranajamy ginie karman, przysłaniający poznanie rozróżniające. (…) Nie ma wyższej ascezy od pranajamy, przy jej pomocy usuwa się całkowicie zanieczyszczenia umysłu i osiąga światło poznania”. W kolejnej sutrze – II.53 – przeczytamy: „[Dzięki pranajamie] umysł osiąga zdolność do koncentracji”.

Maciej Wielobób jogą i medytacją zajmuje się od 1994 roku. Podczas prowadzonych przez siebie warsztatów i seminariów przekazuje głębię tradycyjnych ścieżek mistycznych w sposób praktyczny, zrozumiały i użyteczny dla współczesnego człowieka, tak by uczniowie mogli uwalniać się od napięcia, doświadczać spokoju, uczyć się uważności.

Poniżej proste ćwiczenie (dla początkujących), w którym wykorzystujemy mudry:

Ważne: czas oddechu - jakie zachować proporcje?

(Fragment od redakcji, na podstawie wykładu Pranajama i proporcja 1:4:2(:1) - Maciej Wielobób YT):

Istotne jest nie tylko samo skupienie na pracy z oddechem. Dla wielu wiodących joginów najbardziej kluczową rzeczą w praktyce pranajamy jest proporcja podawana w wielu pismach: 1:4:2 lub 1:4:2:1 - nazywana przez niektórych świętą proporcją lub świętym rytmem. Oznacza ona proporcję między poszczególnymi częściami oddechu (wdechem, zatrzymaniem oddechu po wdechu i wydechem lub: wdechem, zatrzymaniem oddechu po wdechu, wydechem i zatrzymaniem oddechu po wydechu). Czyli przykładowo: 4 sek. wdech, 16 sek. zatrzymanie oddechu po wdechu, 8 sek wydech, 4 sek. (ewentualnie) zatrzymanie oddechu po wydechu. Oczywiście nie stosuje się tego na początku praktyki (u początkujących adeptów). Ta proporcja pokazuje jednak, jakie aspekty pranajamy są najważniejsze, czyli aspekt pranajamy jako czegoś energetyzującego (dlatego najpotężniejszą częścią jest zatrzymanie oddechu po wdechu), a także puszczenie, rozluźnienie, relaks (z tego powodu wydech jest właśnie na drugim miejscu, jeśli chodzi o czas).

Od czego zaczynamy pracę z ustalonymi rytmami oddechu? Np. od proporcji 1:1:1. Zawsze musi się zgadzać czas wdechu i wydechu. Gdy ktoś czuje, że ma opanowane te rytmy to wówczas może przejść do rytmów 1:1:2, a później do 1:2:2. Do proporcji 1:4:2 dochodzimy stopniowo. Ale, jak podkreśla Maciej Wielobób: Pranajama nie jest czymś wyczynowym, nie chodzi o to, żeby mieć jak najdłuższy oddech, czy najwięcej powtórzeń. Chodzi o to, żebyśmy weszli jak najgłębiej w tę praktykę. Nie chodzi o robienie rekordów fizycznych.

Opanowanie fizyczności pozwala wejść w głębszą medytację.

Warto też zapoznać się z wykładem na temat różnic między pranajamą, medytacją, a ćwiczeniami oddechowymi:

  1. Zdrowie

Wiosenne oczyszczanie - jak może wyglądać dzień na detoksie?

O czym warto pamiętać, gdy chcemy skutecznie oczyścić swój organizm? – Przede wszystkim o tym, żeby podejść do tematu bardziej holistycznie. Pomyśleć nie tylko o jedzeniu, ale też o wyciszeniu, masażu, czy właściwym oddychaniu. (fot. iStock)
O czym warto pamiętać, gdy chcemy skutecznie oczyścić swój organizm? – Przede wszystkim o tym, żeby podejść do tematu bardziej holistycznie. Pomyśleć nie tylko o jedzeniu, ale też o wyciszeniu, masażu, czy właściwym oddychaniu. (fot. iStock)
Detoks nie jest wymysłem naszych czasów. Ludzkość zna go od wieków i nazywa postem. Nowością jest to, że nie musi być serią wyrzeczeń i trwać 40 dni, a ledwie dzień lub tydzień. Efekty? Szczupłe ciało, lepsze samopoczucie. Podstawowa zasada? Powtarzalność.

Detoks nie jest wymysłem naszych czasów. Ludzkość zna go od wieków i nazywa postem. Nowością jest to, że nie musi być serią wyrzeczeń i trwać 40 dni, a ledwie dzień lub tydzień. Efekty? Szczupłe ciało, lepsze samopoczucie. Podstawowa zasada? Powtarzalność.

Rutyna nigdy nie kojarzyła mi się dobrze: kanapa, ciepłe kapcie i serial o 20.00. „Moje życie nigdy nie będzie tak wyglądało!” − obiecywałam sobie. Wszystko, co powtarzalne, przewidywalne, co nie budzi lęku, nie wywołuje charakterystycznego skurczu w brzuchu, wiązało się z nudą. Ale w moim życiu pojawiły się joga, medytacja i techniki oddechowe. Podstawowym założeniem tych praktyk jest zaś powtarzanie. Codziennie rano te same lub podobne asany i techniki oddechowe. W medytacji uwagę przenosi się na ten sam oddech, te same części ciała i ośrodki energetyczne w ciele. A jednak prawie za każdym razem te same, powtarzalne asany, pranajamy i medytacje są inne. Wyjątkowe w swej powtarzalności. Wywołują odmienne emocje i wrażenie w umyśle oraz ciele. Choć pozornie nic się nie dzieje, dzieje się wiele.

Tak samo, a jednak inaczej

Ja i Maciek też mamy wrażenie, że się powtarzamy. Piszemy o akceptacji siebie, o obserwowaniu, a nie wypieraniu emocji... Na warsztatach oczyszczających mówimy o tych samych mechanizmach i uwarunkowaniach. Opowiadamy o podobnych produktach. Często nawet powołujemy się na te same historie. I choć każdy nasz detoks, każda odnowa jest do siebie na tym najbardziej elementarnym poziomie podobna, to jednak okazuje się zupełnie inna. To prawda, że na warsztaty składają się podobne techniki i podobne oczyszczające jedzenie. Z grupą pracują najczęściej ci sami prowadzący. Zmieniają się jednak nasze smaki, doświadczenia i inspiracje, ale też (choćby nieznacznie) przyprawy, produkty i przepisy, z których korzystamy. A przede wszystkim zmieniają się uczestnicy. Ich doświadczenia, problemy, kompleksy, mocne i słabe strony. Wszystko to nadaje powtarzalności nowy wymiar.

Powtarzalna i stała jest nasza warsztatowa, oczyszczająca rutyna. Powstała po to, by detoks działał kompleksowo. Aby oddziaływał nie tylko na ciało, lecz również na umysł i emocje. Komponujemy go wielopoziomowo. Korzystamy z medycyny Wschodu i współczesnej dietetyki, z jogi, psychodietetyki i pranajam. Krok po kroku pomagamy uwolnić latami gromadzone w ciele złogi oraz toksyny mentalne. Nie wszystkie naraz. Tyle, na ile jesteśmy gotowi. Do granicy przyjemnego bólu.

Co zrobić, aby granica nie przesunęła się ku bólowi nieprzyjemnemu? Trzymać się powtarzalności. Nawet w trakcie najdelikatniejszego oczyszczania. Oczywiście najlepiej i najprościej przeprowadzać detoks podczas urlopu, lecz moje doświadczenie podpowiada, że 30 minut rano i 30 po południu na oczyszczające rytuały można wygospodarować także, chodząc do pracy.

Jak może wyglądać dzień na detoksie?

Między 6.30 a 7.00 − pobudka, a następnie 10−15-minutowy automasaż podgrzanym (ale nie gorącym) olejem sezamowym (jesienią i zimą oraz wczesną wiosną) lub kokosowym (w ciepłe, letnie dni) albo ich mieszanką (w trakcie okresów przejściowych z umiarkowaną temperaturą). Masuj całe ciało od czubka głowy aż po stopy. Wykonuj ruchy podłużne na rękach czy nogach, a okrężne na brzuchu i w okolicach stawów. Po masażu obmyj wodą całe ciało pod prysznicem. W ten sposób pozbędziesz się toksyn.

Między 7.00 a 7.30 − rozciągnij ciało. Wykonaj kilka delikatnych asan jogi, np. wolnych powitań słońca lub innych ćwiczeń rozciągających. Wystarczy nawet 10−15 minut. Rozbudzisz się i pobudzisz obieg energii w całym ciele. Następnie możesz zrobić prostą technikę oddechową, np. oddychanie naprzemienne, a po nim krótką medytację. Najłatwiejszą metodą na sprowadzenie umysłu do chwili obecnej i zwiększenie uważności jest przenoszenie uwagi na oddech.

Nadi Shodhan Pranayama, czyli oddychanie naprzemienne, to jedna z najbardziej znanych technik oddechowych wywodzących się z jogi. Równoważy ona m.in. pracę prawej i lewej półkuli mózgu. Trzeba usiąść w siadzie skrzyżnym, lotosie lub na krześle, z wyprostowanym kręgosłupem i zamknąć oczy. Lewą dłoń położyć na lewym kolanie. Jej wnętrze powinno być odwrócone do sufitu. Kciuk i palec wskazujący dotykają się. Pozostałe trzy palce powinny być wyprostowane. Palec wskazujący i środkowy prawej dłoni należy położyć w okolicy tzw. trzeciego oka (między brwiami). Kciukiem zasłaniamy prawą dziurkę nosa. Robimy wydech, a następnie głęboki, powolny wdech. Teraz serdecznym palcem zasłaniamy lewą dziurkę, a prawą odsłaniamy. Robimy wydech, a następnie głęboki wdech. Czynność powtarzamy przez 9 pełnych cykli.

3 posiłki − w książce „Jak oczyścić swój organizm, czyli detoksy dla zdrowia i urody” pisaliśmy, że ajurweda doprecyzowuje godziny jedzenia poszczególnych posiłków. Ustalenie takiego rytmu dnia jest szczególnie ważne w trakcie oczyszczania. I tak, śniadanie powinniśmy jeść między 7.00 a 9.00. Obiad w godzinach południowych (od 12.00 do 14.00). Kolację w opcji idealnej powinniśmy zjeść przed zachodem słońca. Możemy jednak przyjąć, że optymalna pora będzie między godziną 17.00 a 19.00 i najpóźniej 3 godziny przed położeniem się spać.

Między 18.00 a 21.00 − wieczorna relaksacja lub medytacja. Nieważne, czy pracujesz, czy oczyszczasz się w domku za miastem. Twoje ciało i umysł w trakcie detoksu potrzebują spokoju i odpoczynku. Poza snem (śpij, kiedy tylko możesz i poczujesz ochotę) warto ich dostarczyć również za pomocą medytacji. Po powrocie z pracy lub przed kolacją usiądź i „wyczyść” głowę ze zbędnych myśli. Możesz tak jak przed śniadaniem zrobić w pierwszej kolejności oddychanie naprzemienne, a następnie zamknąć oczy i przenieść uwagę na oddech.

  1. Styl Życia

Joga – co nam daje samodzielna praktyka?

Praktykowanie jogi w pojedynkę, we własnym tempie, pozwala na zbudowanie głębokiej i harmonijnej relacji ze sobą, ze swoim Wyższym Ja (fot. iStock)
Praktykowanie jogi w pojedynkę, we własnym tempie, pozwala na zbudowanie głębokiej i harmonijnej relacji ze sobą, ze swoim Wyższym Ja (fot. iStock)
Ćwiczysz jogę już od jakiegoś czasu. Robisz postępy, znasz nazwy pozycji, rozwijasz się... I wtedy przychodzi czas, aby rozpocząć kolejny etap doświadczeń na ścieżce jogi - praktykę własną.

Praktyka własna jest to po prostu ćwiczenie jogi samemu według sekwencji dobranych samodzielnie lub z pomocą nauczyciela. Jest to bardzo ważny element praktyki, który prowadzi nas do sedna tego, czym jest joga. Dlaczego?

Otóż istotą jogi jest poznanie samego siebie i przekroczenie wszystkich warstw, od najgrubszych do najbardziej subtelnych, które oddzielają nas od naszego duchowego centrum głęboko wewnątrz. Ćwicząc w grupie, pod kierunkiem nauczyciela, wykonujesz asany ułożone przez niego, a czas trwania w pozycjach również, podyktowane są przez niego lub nią. Musisz się dostosować. To jest oczywiste. Natomiast ćwiczenie samemu otwiera zupełnie nową przestrzeń - przestrzeń do podążania za sobą w jodze. Więc kiedy już zdobędziesz podstawowe narzędzia (ugruntujesz się w grupowej praktyce i poznasz zasady układania sekwencji, czyli z grubsza, jak pozycje powinny następować po sobie) możesz, tak wyposażona, powoli wyruszać na szlak sama.

Relacja z Wewnętrznym Nauczycielem

Znajdź godzinę, 45 minut, najlepiej rano i stań na macie, połóż się, zrób to, na co masz ochotę. Zacznij od ulubionej pozycji. Pozwól, żeby ciało się rozluźniło, otworzyło na to, co będzie się działo, na praktykę. Dalej masz dwa wyjścia: albo ćwiczysz pewną ustaloną sekwencję i wówczas decydujesz tylko, ile czasu pozostajesz w pozycjach, albo totalnie podążasz za sobą: za sygnałami, które płyną z ciała. Im częściej będziesz ćwiczyła sama, tym lepiej będziesz wyczuwać, czego chce twoje ciało, które części chcą być dotknięte, obudzone, gdzie potrzebujesz więcej siły, gdzie elastyczności, a gdzie rozluźnienia. Nad którymi pozycjami potrzebujesz dłużej popracować, a z którymi poeksperymentować. Wnikniesz głębiej, popracujesz wreszcie nad asymetrią, dobierając czas trwania w asanie na prawą i lewą stronę. Jest to wspaniała przygoda spotkania z samą sobą, której nie zastąpi żaden inny rodzaj praktyki: ani codzienne zajęcia grupowe, ani warsztaty najznamienitszych nauczycieli. Praktyka własna to crème de la cème jogi, tej wspaniałej ścieżki rozwoju. To jest święta przestrzeń, w której obcujesz ze sobą, z tą częścią siebie, która wie na twój temat wszystko - zna odpowiedzi na najtrudniejsze i najgłębsze pytania. To jest Twój Wewnętrzny Nauczyciel, twój Wewnętrzny Guru. Nikt nigdy nie poprowadzi cię tak jak On (lub Ona), z taką miłością i mądrością. Nikt nie będzie mógł cię tym obdarować, jeśli nie będziesz umiała sama sobie tego dać. Nie znajdziesz tego na zewnątrz, lecz właśnie w sobie.

Nie korzystałaś z Niego do tej pory, więc nie dziw się, jeśli będziecie potrzebowali trochę czasu, aby się poznać. Początkowo twój Wewnętrzny Nauczyciel może do złudzenia przypominać osoby, które były dotychczas twoimi przewodnikami. Ale tylko początkowo, bo im częściej będziesz ćwiczyć sama, tym relacja piękniej się rozwinie, a ty będziesz potrafiła wyczuwać wskazówki swojego Wewnętrznego Nauczyciela, aby za nimi podążać. Ćwicząc w ten sposób zmieniasz się, cichnie codzienny umysł, rozwija się duch. Otwierasz się na wyższą część ciebie – to właśnie jest słynne Wyższe Ja. Ten kontakt, ta relacja, jest jednym z celów twojej praktyki. Jest to droga do wolności, żaden zewnętrzny autorytet ci jej nie da. Może pokazać ci kierunek, ale drogę do siebie, będziesz musiała przejść sama, wreszcie zaufać sobie i odkryć swoją indywidualność. Piękne. Odwagi!

Życie w zgodzie ze sobą

I to się zaraz przekłada także na życie. Nikt nie powie ci, jak masz ćwiczyć. Może ci jedynie proponować, ale decyzję podejmujesz ty, ponieważ tylko ty wiesz, co czujesz. Podobnie, nikt nie powie ci, jak masz żyć, bo nie wie, co czujesz. To jest twoja decyzja. Dzięki praktyce własnej rozwiniesz w sobie zaufanie do siebie, które da ci pewność i poczucie głębokiej zgody ze sobą. To właśnie jest słynna, obiecana przez jogę harmonia, która teraz stanie się twoim doświadczeniem. Jeśli raz tego doświadczysz, już nigdy nie ulegniesz nieprawdzie ani złudnym kompromisom. Rozwiniesz się jak piękny kwiat, którego nektar odżywi całą twoją istotę. Będziesz u Źródła.

Połącz dłonie na mostku, z wydechem pochyl głowę i pokłoń się przed swoim Wewnętrznym Nauczycielem, dziękując za praktykę. A ja dziękuję za to, że pozwolił mi to napisać.

Namaste

PS. Kilka uwaga na koniec:

1. Najlepiej ćwiczyć rano, przed śniadaniem, po porannej toalecie. Zawsze w tym samym miejscu i o tej samej porze, bo wtedy ciało i umysł łatwiej przyjmują praktykę. Jeśli nie jest to możliwe, wystarczy na początek choćby raz tygodniowo, byle regularnie.

2. Jeśli dokuczają ci jakieś dolegliwości, w czasie praktyki zawsze miej je na uwadze, dostosowując odpowiednio asany, dobierając ich warianty. Jeśli nie wiesz jak, koniecznie skonsultuj się ze swoim nauczycielem (zewnętrznym :)

3. Praktyka własna jest uzupełnieniem dotychczasowego rozkładu - grupowe zajęcia i warsztaty (jeśli to możliwe) jak najbardziej zostają.

  1. Styl Życia

Praktyka jogi uczy odpuszczania

W jodze trzeba odpuścić, by czerpać radość z praktyki. Poprzez regularne ćwiczenie jogi łatwiej zasady te wprowadzić do własnego życia. (Fot. iStock)
W jodze trzeba odpuścić, by czerpać radość z praktyki. Poprzez regularne ćwiczenie jogi łatwiej zasady te wprowadzić do własnego życia. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Świat przyśpiesza na naszych oczach. Szybsze środki transportu, szybsze komputery, szybszy obieg informacji sprawiają, że żyjemy w nieustającym pędzie. Boimy się zwolnić, co gorsze – często nie wiemy jak. A chcemy żyć lepiej – w zgodzie ze sobą, z zachowaniem naszej własnej równowagi.

Już wieki temu jogini zastanawiali się nad tymi kwestiami. Przemyślenia joginów spisane zostały w dziele „Yoga Sutry”. Mimo, że nasze światy są zupełnie różne, pewne prawdy zostały niezmienne...

Ciągłe poczucie ogromu niezałatwionych spraw, przepracowanie, świadomość upływającego czasu, gdy jedna praca goni drugą, a zaległości rosną na naszych plecach niczym garb - mamy wrażenie, że wpadliśmy w pętlę bez wyjścia. Nowe technologie mają na celu nam pomóc, jeszcze lepiej zorganizować czas, jeszcze bardziej przyśpieszyć i zrobić jeszcze więcej.

Co robić, by zrzucić ten ciężar z swojej głowy?

W „Yoga Sutrach” zostało napisane: „abhyasa vairagyabham tannirodhah” - praktyka i wyrzeczenie są środkiem do wyciszenia poruszeń świadomości. Abhyasa czyli praca i vairaghyabham czyli odpuszczenie dają spokój i radość z życia. Zatem już ponad 2000 lat temu ludzie zauważyli, że osiągnięcie spełnienia nie może opierać się tylko na samej pracy. Potrzebne jest umiejętne wyważenie działania i powstrzymywania się od niego.

Abhyasa, czyli praca, jest fundamentem, dzięki któremu rozwijamy się i korzystamy z życia. Pełnię wolności daje zespolenie jej z Vairaghą czyli odpuszczeniem.

Czy rzeczywiście potrzebujemy, aż tak wiele? Czy możemy z listy rzeczy, które byśmy chcieli coś wykreślić? Co jest najistotniejsze, a co mniej ważne? Czy coś może wydarzyć się w naszym życiu później?

Warto przeanalizować listę swoich zaległości i zacząć odpuszczać. Doba nadal będzie trwała 24 godziny. Wydziel z niej czas na dom, pracę, rodzinę i dla siebie. Zaplanowane sprawy rozkładaj na większą przestrzeń czasową.

Dzięki odpuszczaniu zacznij żyć powoli. Doświadczaj życia i smakuj każdą chwilę. Wtedy pojawi się większa ochota do życia, satysfakcja z wykonywanej pracy i prostych codziennych czynności.

Nie jest to łatwe. Jogini stworzyli cały system pracy nad sobą. Jednak praktyka jogi uczy odpuszczania. Asany wykonuje się we własnym zakresie, bowiem wkładając zbyt duży wysiłek i napięcie w daną pozycję nie wykonasz jej dobrze, będziesz niezadowolony z efektu i z siebie. W jodze trzeba odpuścić, by czerpać radość z praktyki. Poprzez regularne ćwiczenie jogi łatwiej zasady te wprowadzić do własnego życia.

Hamuj i ciesz się z życia. Zapomnij o ocenianiu. Hamuj i ciesz się z życia.

Marek Bednarski: dyplomowany nauczyciel jogi metodą B.K.S. Iyengara stopnia Intermediate Junior I. Praktykę jogi rozpoczął w roku 1992 r., od 2005 r. jest nauczycielem. Od 2008 r. specjalizuje się w terapii jogą, w szczególności jogą kręgosłupa oraz jogą hormonalną. Jest współwłaścicielem Fabryki Energii - Centrum Jogi Wrocław.

  1. Styl Życia

Ajurweda po europejsku - jak wprowadzić do codzienności elementy hinduskiej wiedzy o życiu?

Naszą współpracę z ajurwedą zacznijmy od lepszego poznania samego siebie, zgodnie ze wskazówkami starohinduskiej wiedzy. A potem wybierzmy z niej to, co okaże się łatwo dostępne. (Fot. iStock)
Naszą współpracę z ajurwedą zacznijmy od lepszego poznania samego siebie, zgodnie ze wskazówkami starohinduskiej wiedzy. A potem wybierzmy z niej to, co okaże się łatwo dostępne. (Fot. iStock)
Hinduska wiedza o życiu, zdrowiu i pięknie ma już ponad 5 tysięcy lat. Odnajdziemy w niej receptury, jak osiągnąć harmonię – trzeba je tylko dostosować do naszych realiów.

Do Europy ajurweda zawitała zaledwie pół wieku temu, dzięki m.in. Beatlesom i ich fascynacji jogą i Indiami, a także ich przywódcy duchowemu – Maharishiemu Maheshowi Yogi. Później została spopularyzowana przez poradniki o życiu i zdrowiu Deepaka Chopry i innych mniej znanych guru przybyłych z Indii. Czy jednak to wystarczyło, by wielowiekowa tradycja przyjęła się w Europie? Czy raczej nie potrafimy stosować się dosłownie do zasad ajurwedy, do zalecanych przez nią diet czy rytuałów – bo nie żyjemy w Indiach?

Wielu Europejczyków czy Amerykanów, traktujących ajurwedę poważnie, a nie jak modny nurt, przeprowadza się do Indii albo stara się „przetłumaczyć” i dostosować pewne jej elementy do realiów zachodniej cywilizacji. I takie podejście ma szansę się sprawdzić. – Nie da się w Europie, w tym w Polsce, żyć ściśle według zasad ajurwedy. Trzeba by kompleksowo zmienić tryb życia, najlepiej przestać pracować na etacie, zrezygnować z połowy obowiązków, a to przecież jest niemożliwe – mówi Jakub Zemła, bioenergoterapeuta.

Bo wbrew potocznej opinii ajurweda to coś więcej niż tylko masaże i kosmetyki. To także praca z oddechem, mantry, joga, zioła, dieta, śpiewy, medytacja. I kiedy znaleźć na to czas?

– Żeby zrozumieć ajurwedę, trzeba zacząć od zmiany sposobu postrzegania życia. Ajurweda zakłada, że oprócz ciała fizycznego, mamy ciało duchowe, energetyczne. Aby zachować na długo zdrowie, aby osiągnąć szczęście, musimy dbać o obie te sfery w równym stopniu. To system holistyczny – dodaje Jakub Zemła.

Naszą współpracę z ajurwedą zacznijmy od lepszego poznania samego siebie, zgodnie ze wskazówkami starohinduskiej wiedzy. A potem wybierzmy z niej to, co okaże się łatwo dostępne.

Na początku jest prana

Pierwszy krok to poznanie swojej „pierwotnej natury”, czyli prakriti. – Jest unikalną mieszanką cech, która sprawia, że od momentu poczęcia jesteśmy całkowicie niepowtarzalni. Stanowimy indywidualnie ukształtowaną, a jednocześnie integralną część wszechświata. Gdy poznamy swoje prakriti, zaczniemy pojmować, jakie cechy składają się na naszą wyjątkowość. Znajomość tych cech daje nam wiedzę, jak w najlepszy sposób dbać o siebie i jak wydobyć z ukrycia swoje unikalne, naturalne piękno – pisze w książce „Ajurweda a uroda. Jak być pięknym” Melanie Sachs, znana działaczka na rzecz zdrowia i urody, dyplomowany doradca do spraw ajurwedy i konsultantka w międzynarodowych organizacjach.

Trzy żywioły

We wszystkim, co istnieje na świecie, przejawia się energia życiowa, zwana w sanskrycie prana. Występuje w postaci pięciu żywiołów: przestrzeni, wiatru, ognia, wody i ziemi. W człowieku te żywioły istnieją jako uzupełniające się trzy siły energetyczne zwane doszami: wata, pitta i kapha.

Pierwsza łączy w sobie żywioły przestrzeni i wiatru oraz odpowiada za wszelkie ruchy w naszym ciele. Pitta to ogień i ziemia – odpowiada za metabolizm, a decydująca o budowie naszego ciała kapha skupia w sobie energie ziemi i wody. To właśnie dosze kierują zarówno funkcjami biologicznymi, jak i psychicznymi.

Każdy ma niepowtarzalną kombinację tych trzech sił, uznawanych za wrodzoną inteligencję ciała. To one mają wpływ na upodobania do tych czy innych smaków, gusty, skłonności do pewnych zachowań, usposobienie, nawet to, w jakim klimacie czujemy się lepiej. Od nich też zależy wygląd zewnętrzny. Każda z dosz posiada określone cechy – np. charakterystyczną dla waty jest suchość, pitty – ciepło, a kaphy – ciężar. Kiedy więc w ciele przeważa element suchy, objawiający się w suchych włosach, suchej skórze czy pękających ustach, to oznacza, że siła wata jest dominująca. Gdy skóra łatwo ulega poparzeniom słonecznym, jest ciepła w dotyku – wtedy silna jest energia pitta. Natomiast gdy mamy skłonność do nadwagi, cellulitu, zatrzymywania wody w organizmie – przeważa kapha. Bardzo rzadko zdarza się, by wszystkie trzy dosze pozostawały w równych proporcjach, tak jak rzadko prakriti wyznacza tylko jedna dosza. Zazwyczaj jedna lub dwie dominują. Każde zaburzenie prakriti wywołuje dolegliwości, a celem ajurwedy jest przywrócenie odpowiednich proporcji pomiędzy doszami.

 
Żeby poznać swoje prakriti, trzeba dokonać samoanalizy swojego życia, upodobań, zwyczajów, diety, budowy ciała i temperamentu. Warto zrobić sobie test, który ułatwi rozpoznanie dominujących w tobie doszy (patrz ramka z podstawowymi cechami charakterystycznymi dla poszczególnych doszy). Może w tym pomóc osoba zajmująca się ajurwedą zawodowo albo – specjalistyczne książki. Jednak ani rozwiązanie testu, ani lektura poradników nie wystarczą, by określić swoje prakriti. Trzeba przede wszystkim uważnie siebie obserwować w różnych momentach życia, porach roku i na bieżąco wyciągać wnioski.

Dobre dla każdego

Pomimo zindywidualizowanych zaleceń, zgodnych z prakriti konkretnej osoby, są też uniwersalne elementy ajurwedy, do których stosować mogą się wszyscy.

Po pierwsze, oddech. – Ma potężną moc, z której nie zdajemy sobie sprawy. Jest pulsem przepływu energii życiowej – prany. Może pobudzić lepiej niż kawa, uspokoić i wyciszyć skuteczniej niż leki nasenne, rozgrzać lub ochłodzić – mówi Jakub Zemła.

Zazwyczaj nie zastanawiamy się nad tym, jak oddychamy, robimy to zbyt płytko i mechanicznie. W ajurwedzie świadome oddychanie nazywa się pranajamą. Najprostsze ćwiczenie, które każdy może samodzielnie przeprowadzić, to oddychać raz jedną, raz drugą dziurką od nosa: wdech jedną, zatrzymanie, wydech drugą, następnie wdech drugą, zatrzymanie, wydech pierwszą itd. Można również ćwiczyć szybkie zmiany w oddychaniu przez jedną, potem drugą dziurkę od nosa. Wystarczy dziesięć takich oddechów. W miarę powtarzania ćwiczenia, nabiera się nawyku pełniejszego i świadomego oddychania.

Bardziej zaawansowanych technik pranajamy należy uczyć się pod kontrolą nauczyciela, by nie doprowadzić się do hiperwentylacji czy nerwicy oddechowej.

Masaże i oczyszczanie

Warto również skorzystać z cyklu masaży ajurwedyjskich dobranych do indywidualnych potrzeb i typu doszy. Należy do nich masaż całego ciała, zwany Abhyanga – przywraca równowagę na poziomie fizycznym, psychicznym i duchowym. Zwykle łączy się go z Shirodharą – masażem olejowym na „trzecie oko”, który przynosi wiele dobroczynnych efektów: poprawia krążenie krwi w mózgu, wzmacnia pamięć i koncentrację, relaksuje, redukuje negatywne emocje, poprawia kondycję skóry głowy i włosów. Pozytywne rezultaty masaży ajurwedyjskich odczuwa się podobno przez wiele miesięcy!

Dla uelastycznienia mięśni i zrelaksowania całego ciała można zapisać się również na jogę i uczęszczać na zajęcia co najmniej dwa razy w tygodniu. To doskonała okazja, żeby ćwiczyć techniki oddechowe, ale także poprzez asany relaksować i energetyzować zarówno ciało, jak i duszę.

Kolejnym krokiem może być terapia Pańća karma, czyli kompleksowe oczyszczanie i rewitalizacja organizmu. Trwa około dwóch tygodni i wymaga wyłączenia się z codziennych obowiązków. Najlepiej więc zafundować sobie urlop z ajurwedą.

Trzy dosze

Najważniejsze cechy (za Melanie Sachs) i wskazówki postępowania

Wata

  •  szczupła budowa ciała o cienkich kościach,
  •  suche włosy, skóra i paznokcie,
  •  myśli, mówi i porusza się szybko,
  •  entuzjastyczny, o żywej wyobraźni, wrażliwy, niezbyt praktyczny,
  •  szybko pojmuje, łatwo zapomina,
  •  skłonny do zmartwień i wahań nastroju,
  •  nie znosi zimna, kocha słońce,
  •  szybko się męczy,
  •  zawsze głodny,
  •  nic w jego życiu nie jest rutyną, kocha podróże i zmiany,
  •  uwielbia chrupiące, słone przekąski,
  • łatwo wydaje pieniądze.
 
 
Pitta
  •  średniej budowy ciała, atletyczny – włosy blond, rude lub przedwcześnie siwe; jasna lub piegowata cera,
  •  przeszywający wzrok, bezpośredniość w mowie,
  •  pewny siebie, odważny, agresywny,
  •  inteligentny, wnikliwy, ambitny,
  •  lider, organizator, idealista,
  •  doskonale planuje, potrafi narzucać sobie dyscyplinę,
  •  ma tendencję do wpadania w gniew i nadmiernego krytycyzmu,
  •  męczy się w silnym upale,
  •  lubi wyzwania fizyczne i umysłowe,
  •  nie lubi opuszczać posiłków, zwłaszcza obiadu; je bardzo dużo,
  •  uwielbia ostre, tłuste potrawy oraz lody,
  •  wydaje pieniądze na luksusowe rzeczy.
Kapha
  •  budowa ciała silna, kanciasta,
  •  egzotyczne, wyraźne rysy, błyszczące włosy,
  •  porusza się z gracją, zrelaksowany,
  •  tolerancyjny, współczujący, lojalny, spokojny,
  •  doskonała pamięć,
  •  może być ociężały, nudny, chciwy i zaborczy,
  •  lubi dużo spać,
  •  nie znosi niewygody,
  •  w pracy solidny,
  •  smakosz,
  •  lubi swoje własne gniazdko,
  •  uwielbia słodkie, lepkie, kremowe smakołyki,
  •  z łatwością zarabia i wydaje pieniądze.
Niezależnie od tego, jaka dosza (lub jakie dosze) dominuje w tobie, wszystkie mają wady i zalety. Ważne, żeby dążyć do zadbania o swoje indywidualne prakriti, bo to właściwa droga do zdrowia, piękna i szczęścia.

Gdy już odkryjesz swoje prakriti, zacznij małymi, ale konsekwentnymi krokami, wprowadzać nowe elementy w życie: zmiany w diecie, zabiegi pielęgnacyjne, sposoby odpoczynku czy relaksu. Ale w taki sposób, który wpisze się w twój styl życia, stopniowo i płynnie a nie poprzez rewolucję.

Kosmetyki ajurwedyjskie

Przywracają skórze równowagę. Tradycyjnie składają się z ziół, kwiatów, naturalnych esencji, olejów i minerałów. Nie zawierają substancji chemicznych, olejów mineralnych, składników produkowanych z benzyny, syntetycznych substancji zapachowych czy składników pochodzenia zwierzęcego, pozyskiwanych przez zabijanie (wykorzystuje się m.in. mleko, śmietankę). Nie są też testowane na zwierzętach. Dopasowuje się je do dominującej doszy, a także aktualnych problemów skóry. Oto podstawowe zasady:

Gdy dominuje dosza wata– wskazane są substancje i preparaty dostosowane do skóry suchej – rozgrzewające, odżywcze i tonizujące.

Gdy dominuje dosza pitta– wybierz substancje i preparaty najlepsze dla skóry tłustej i trądzikowej – ochładzające, oczyszczające i łagodzące.

Gdy dominuje dosza kapha– pomogą substancje i preparaty do skóry normalnej i mieszanej – rozgrzewające, oczyszczające i pobudzające.

Warto przeczytać Melanie Sachs, „Ajurweda a uroda, jak być pięknym”, a-ajurweda.pl, Kraków 2010.