Włoska filozofia na początek jesieni

Włoska filozofia na początek jesieni
fot.123rf

Umiarkowana melancholia to stan, który zwykle kojarzymy z październikiem. Niektórzy go lubią i akceptują, inni czują się nim zbytnio przytłoczeni. Dla jednych i drugich przygotowaliśmy garść rad inspirowanych włoskim podejściem do rzeczywistości.

Po pierwsze, zakochaj się w życiu

Jak twierdzi John Hooper, brytyjski dziennikarz i znawca Włoch, cała kreatywność mieszkańców Półwyspu Apenińskiego, zarówno w technice, jak i w modzie, ma źródło w ich fantazji. Dlatego jeśli od sprzątania mieszkania w sobotnie przedpołudnie bardziej pociąga cię leżenie na kanapie i snucie marzeń o wakacjach czy nowej miłości, nie miej wyrzutów sumienia. Zanurzanie się w świecie fantazji potrafi mieć terapeutyczną moc, a na dodatek wzmacnia kreatywność.

Życie jest dla Włochów sztuką. Nie tylko mają do niego ogromny szacunek, ale też uważają, że trzeba żyć z całych sił. Poświęcają mnóstwo czasu i energii na upiększanie monotonnej rzeczywistości, eliminowanie tego, co nudne, i uprzyjemnianie sobie każdego dnia. Pogoda cię nie rozpieszcza? Weź ze sobą parasol w żywych kolorach – jego widok rozweseli jesienną szarugę. Zamiast jak zwykle zastygać wieczorem na kanapie przed telewizorem, włącz muzykę i zatańcz tak, jakby nikt na ciebie nie patrzył. Jak najczęściej karm się dobrym jedzeniem, ale też pięknymi widokami –wyjedź za miasto i poszukaj jesiennych krajobrazów albo wybierz się do galerii i popatrz na obrazy mistrzów czy przejrzyj album o sztuce.

À propos karmienia, jedzenie we Włoszech jest nie tylko proste, pyszne i zwykle domowe – nawet jeśli podawane w restauracji – ale nade wszystko więziotwórcze. Włosi nigdy nie jadają w samotności, a niedzielny obiad bez rodziny jest dla nich nie do pomyślenia. Jeśli twoi bliscy mieszkają daleko lub nie masz z nimi najlepszych relacji, staraj się jak najczęściej jeść w gronie przyjaciół albo kolegów z pracy. Zobaczysz, że w miłym towarzystwie każde danie będzie ci nie tylko lepiej smakowało, ale też pomoże na chwilę zapomnieć o zmartwieniach. Dbaj o to, by chociaż jeden posiłek dziennie jeść z partnerem i dziećmi. Odłóżcie wtedy komórki, wyłączcie telewizor, przeznaczcie ten czas tylko dla siebie.

Ważnym elementem włoskiej tożsamości są też przekazywane z pokolenia na pokolenie przepisy. Dlatego raz w tygodniu zrób coś tak, jak zwykła to robić twoja mama lub babcia, przekazuj też tę wiedzę swoim dzieciom.

John Hooper przyznaje, że Włosi mają wyjątkowy talent do przyprawiania życia szczyptą piękna. Co więcej, piękno koresponduje u nich z dobrem. Słowa „bello” używa się tam na określenie kogoś pięknego lub przystojnego, ale też miłego i dobrego. Dlatego staraj się mówić sobie i innym piękne i miłe rzeczy. Twój synek przyniósł ze spaceru garść błyszczących kasztanów – pochwal go i wspólnie wybierzcie ten o najładniejszym kształcie i kolorze. Twój chłopak pomógł swojemu koledze w naprawie samochodu – powiedz mu, że to, co zrobił, było piękne.

Przykładanie dużej wagi do wyglądu zewnętrznego i estetyki w Polsce nie jest zwykle doceniane. Tymczasem dla Włochów to podstawa dbania o siebie i wyrażania szacunku wobec innych. Spróbuj przez tydzień ubierać się bardziej elegancko i przemyślanie, a zobaczysz, jak zmieni się stosunek innych do ciebie, ale też to, jak będziesz się czuła sama ze sobą.

Nasza codzienność pełna jest niespodziewanych zdarzeń i małych spięć, dlatego często – nawet jeśli zaczynamy dzień z pozytywnym nastawieniem – jakieś wydarzenie czy sprzeczka potrafią nam popsuć dobry humor. Włosi mają dwa sposoby na radzenie sobie ze stresującymi sytuacjami. Pierwszy: wyznają zasadę, że każdy ma swoją „verità” (po włosku „verità” to prawda, ale też wersja). Co to oznacza w praktyce? Nie przywiązują się do myśli, że racja jest tylko po jednej stronie. Wprost przeciwnie, twierdzą, że każdy ma swoją rację. Niegrzeczna kasjerka w banku, obrażona koleżanka, naburmuszony mąż czy ciskający gromy szef. I dopóki nie poznamy ich racji, ich „verità”, nie ma co się denerwować.

Drugie ważne pojęcie dla Włochów to „furbo”. Oznacza ono kogoś sprytnego, rzebiegłego, ale też knującego i chytrego. Ludzie typu „furbi” są bardzo cenieni przez Włochów, bo są inteligentni. Historia nauczyła ich bowiem, że sięganie po przemoc, wymuszanie czegoś siłą rzadko przynosi korzyści. Mieszkańcy Półwyspu Apenińskiego wierzą w intelekt, przebiegłość i dyplomację. Chcesz się mniej denerwować, a osiągać swoje cele? Bierz z nich przykład.

Po drugie, daj się kochać

Włoszki, jak żadne inne kobiety na świecie, kochają życie, ale też pozwalają życiu kochać siebie. Mają wrodzony talent do podkreślania swoich atutów i wzbudzania zachwytu. To sprawia, że zapadają ludziom w pamięć, ale i w sercu. Same kształtują swoje życie. Maciej A. Brzozowski, znawca i miłośnik Włoch, mówi o nich „boskie”. Jaki jest klucz do ich sukcesu?

Na przykład markiza Luisa Casati, najczęściej portretowana i najbardziej ekstrawagancka postać przełomu wieków XIX i XX. Mimo wrodzonej nieśmiałości doskonale potrafiła wykorzystać swój wizerunek. Krótkie, ogniście rude włosy, trupioblada (dzięki makijażowi) twarz, krwistoczerwone usta i oczy rozświetlone atropiną i obmalowane kholem, arabską mieszanką ziołową. Do tego oryginalne stroje, będące prawdziwymi dziełami sztuki i ekstrawaganckie życie (dzikie zwierzęta w domu, przyjęcia, o których rozmawiano tygodniami, zamiłowanie do okultyzmu oraz wspieranie utalentowanych artystów). Zachwycała współczesnych, ale i dzisiejszych, 41 lat po jej śmierci projektant John Galiano dedykował jej perfumy i całą kolekcję wiosna-lato 1998, „wystąpiła” też w filmie Karla Lagerfelda nakręconym dla domu mody Chanel, a dwie projektantki: Georgina Chapman i Karen Craig założyły dom mody, który na jej cześć nazwały Marchesa. W 2014 roku doczekała się monograficznej wystawy w Wenecji. Była tajemniczą damą, wyprzedzającą swoją epokę performerką, prawdziwą artystką życia.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze