fbpx

Nadmiernie przejmuję się tym, co powiedzą inni

Nadmiernie przejmuję się tym, co powiedzą inni
- Zastanów się, proszę, czy sama nie stawiasz sobie i innym bardzo wysokich wymagań - radzi Tomasz Srebrnicki. (Fot. iStock)

Zawsze byłam bardzo krytyczna wobec siebie. Mama od dziecka wmawiała mi, że ważne jest, co mówią inni, przez co byłam niezwykle wrażliwa na wszelkie uwagi, które dotyczyły mojej osoby. Czasami mam wrażenie, że bardziej zależy mi na opinii ludzi wokół, niż na tym, co sama o sobie myślę. Przeglądam się w oczach bliskich, przyjaciół, znajomych i wszelkie niepochlebne komentarze traktuję jak policzek. Staram się być we wszystkim najlepsza, tak żeby zadowolić rodzinę, szefa, koleżanki, ale coraz częściej widzę, że tak się nie da żyć. Bardzo przeżywam, gdy koleżanka powie mi, że wybrałam nieciekawą sukienkę, a córka skrytykuje nowy przepis, który wyszukałam. Czuję się wtedy beznadziejna. Jak można podnieść samoocenę, zacząć częściej słuchać siebie i przestać skupiać się tak bardzo na opiniach innych na swój temat?
Hanna

Tomasz Srebrnicki: W krótkiej odpowiedzi trudno w pełni odnieść się do bardzo ważnego wątku, który poruszyłaś, dlatego odsyłam cię do literatury poradnikowej w tym zakresie lub do pracy z terapeutą indywidualnym. Co do zasady pracę nad krytycyzmem, oprócz zbudowania motywacji, dobrze rozpocząć od rozpoznania wszelkich, także tych najmniejszych, strategii podtrzymujących problem. Innymi słowy, warto rozpisać zachowania, które stosujemy, aby nie narazić się na odrzucenie lub krytykę. Dla każdego taka lista wygląda inaczej. Następnie warto przygotować kolejną listę (odwołaj się do wyobraźni) sytuacji, które są dla ciebie potencjalnie zagrażające z perspektywy problemu, o którym piszesz. Tu często wymieniane są sytuacje narażania się na krytykę lub odrzucenie. Mając te dwie listy przed sobą, spróbuj stopniowo eliminować strategie z pierwszej i narażać się na sytuacje wypisane na drugiej, zaczynając od potencjalnie średnio trudnych. I pamiętaj: nie ma nic strasznego w tym, że ktoś nas odrzuci – na drugim końcu odrzucenia jest tak samo toksyczna totalna akceptacja. Życząc ci powodzenia w wysiłkach, wspomnę jeszcze tylko o kolejnej twarzy problemu – o własnym krytycyzmie. Zastanów się, proszę, czy sama nie stawiasz sobie i innym bardzo wysokich wymagań.