1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Kosmetyki do zjedzenia - ekologiczne, ekonomiczne, smaczne!

Kosmetyki do zjedzenia - ekologiczne, ekonomiczne, smaczne!

Jakość produktów, z których tworzymy kosmetyk, jest bardzo istotna. Zadbajmy o to, aby były bezpieczne i świeże. (Fot. iStock)
Jakość produktów, z których tworzymy kosmetyk, jest bardzo istotna. Zadbajmy o to, aby były bezpieczne i świeże. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęcie
Kąpiel w mleku, maseczka z soczystych owoców czy olej zamiast balsamu do ciała. Znane od wieków naturalne kosmetyki znów są w modzie. Spróbuj, a nabierzesz apetytu na więcej!

Nafaszerowane chemią kosmetyki kuszą obietnicą wiecznej młodości, ale często uczulają, wysuszają, wywołują podrażnienia. Ich podstawowe składniki, czyli gliceryna czy parafina, powodują zatykanie porów i niedotlenienie skóry. Zapewne słyszałaś też o szkodliwym działaniu konserwantów, sztucznych aromatów, emulgatorów czy barwników, nie tylko na skórę, ale na cały organizm. Podobnie jak jedzenie, mogą powodować zatrucia i alergie, a nawet mieć działanie kancerogenne. Jeśli szukasz pielęgnacji zdrowej i zgodnej z naturą, działaj w myśl zasady: „najlepsze dla skóry jest to, co mogę bezpiecznie zjeść”. Naturalne oleje, warzywa, owoce, wody kwiatowe, zioła z powodzeniem mogą zastąpić preparaty z drogerii.

W duchu eko

Filozofia bazowania w kosmetyce na jadalnych produktach ma wielowiekowe tradycje, ale jednocześnie świetnie wpisuje się w aktualny trend minimalizmu i oszczędzania. Tania, naturalna pielęgnacja jest alternatywą dla uginających się od nadmiaru produktów półek drogerii. W czasach, kiedy trudno było o kosmetyki, Polki na włosy stosowały miksturę z żółtka jaja z cytryną i oliwą. Działała znacznie lepiej niż wiele dzisiejszych odżywek. Jako podlotek wybielałam piegi sokiem z ogórka i robiłam maseczki z twarożku z miodem. Dziś świadomie wybieram kosmetyki naturalne na bazie ekologicznych składników. Lubię też sama przygotowywać proste preparaty. Od lat toniki zastępuję wodami kwiatowymi (hydrolaty z lawendy, róży czy kocanki doskonale pielęgnują twarz wieczorem). Nie pamiętam też, kiedy ostatnio kupiłam peeling do ciała. Gdy widzę, że pora złuszczyć naskórek, po prostu mielę garść migdałów lub biorę trochę gruboziarnistej soli czy cukru trzcinowego, mieszam w miseczce z oliwą lub olejem sezamowym i gotowe. W sezonie uwielbiam robić maseczki do twarzy czy włosów z owoców i warzyw (np. ze świeżego awokado skropionego cytryną - świetnie odżywia włosy i skórę). To samo z owocami - nałożone na twarz wspaniale rozjaśniają skórę, bo zawierają kwasy owocowe. Zapach świeżych truskawek czy jabłka jest zupełnie inny niż tych syntetycznych odpowiedników, a naturalne witaminy pielęgnują lepiej niż sztuczne. Wystarczy zajrzeć do lodówki, własnego ogródka lub zrobić zakupy w sklepie ekologicznym - i mamy wspaniałe składniki pielęgnacyjne. Ponieważ przygotowujemy wszystko w niewielkiej ilości i zużywamy od razu, nic się nie marnuje, bo resztę można po prostu... zjeść.

Made in home

Od czego zacząć przygodę z własnoręcznie przygotowanymi kosmetykami, pytam Ewę Srokę, organizatorkę warsztatów tworzenia ekologicznych kosmetyków Skin Philosophy.- Najlepiej od najprostszych, ale też skutecznych przepisów - mówi specjalistka i radzi, skąd czerpać pomysły poza własną wyobraźnią: - Internet jest pełen przepisów, ale najlepiej wybierać sprawdzone. Zdarzyło mi się przeczytać w gazecie absurdalne porady. Dlatego chętnie dzielę się przepisami, które są proste, ale też bezpieczne.

Żeby zacząć robić kosmetyki w domu, nie musisz od razu zamawiać tony półproduktów w sklepie internetowym. Na to przyjdzie czas później, gdy w tym zasmakujesz i zechcesz wykonać bardziej skomplikowane mikstury, jak np. krem do twarzy czy żel pod prysznic. Na początku wypróbuj przepisy, do których wystarczą składniki dostępne w sklepie spożywczym: oleje roślinne, sól morska, cukier trzcinowy, zioła, migdały, ocet jabłkowy, miód, owoce, warzywa, płatki owsiane, siemię lniane.

Świeżo mieszane

Wiele osób ma alergie na substancje roślinne czy zwierzęce, ale to nie znaczy, że nie mogą stosować jadalnych kosmetyków, chociaż powinny zachować ostrożność. Np. mój ulubiony balsam na spierzchnięte usta - miód. U mnie sprawdza się w stu procentach - smaruje nim skórę na noc, a rano usta są gładkie, bez śladu podrażnienia. Jednak moja koleżanka nie może z niego korzystać, bo ma uczulenie na produkty pszczele. Ale nie zawsze mamy świadomość, co nas uczula. Ważne jest też, skąd pochodzi miód, oleje czy owoce, które chcemy zastosować. - Szukajmy ich w sklepach z ekologiczną żywnością, ewentualnie na dziale eko w dobrze zaopatrzonym supermarkecie - radzi Ewa Sroka. I przestrzega, o czym warto pamiętać: Oleje - kokosowy, z awokado, słodkich migdałów czy oliwa z oliwek - powinny być tłoczone na zimno. Owoce - tylko od lokalnych dostawców, zioła świeże, bo jedynie wtedy mają wysoką zawartość witamin, minerałów, kwasów omega. Reakcje alergiczne bardzo często są spowodowane obecnością toksycznych środków ochrony roślin lub nawozów. - Nawet najczystsze produkty mogą nas uczulić, ale ryzyko jest zdecydowanie mniejsze - dodaje specjalistka.

Termin przydatności do użycia domowych kosmetyków zależy od składników, z których są zrobione. Powinniśmy przechowywać je tak samo jak żywność. Np. maseczka z owoców czy warzyw powinna być użyta od razu lub w kolejnym dniu, a przez noc przechowywana w lodówce. Oleje, takie jak sezamowy, ze słodkich migdałów, pestek winogron, kokosowy nie muszą być w lodówce, ale dobrze jest chronić je przed światłem i ciepłem.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

Stylowe buntowniczki

Od lewej: Alexa Chung, Chloë Sevigny, Miroslava Duma (Fot. Getty Images)
Od lewej: Alexa Chung, Chloë Sevigny, Miroslava Duma (Fot. Getty Images)
Zobacz galerię 9 Zdjęć
Kiedyś nie miały programów telewizyjnych, linii kosmetyków, a mimo to miały siłę przyciągania, która sprawiała, że ich styl naśladowała ulica, a projektanci nazywali je swoimi muzami. Czy to niewytłumaczalne „coś”, które potrafiło zmienić zwykłą dziewczynę w międzynarodowy fenomen, zostało dzisiaj wymazane przez instagramowe filtry? Czy media społecznościowe zakończyły erę it-girls?

To. Nienamacalne, wyjątkowe, często niedoścignione. „Coś, co przyspiesza puls każdej osoby w kraju” – pisał Francis Scott Fitzgerald. Świat pierwszy raz o it-girls dowiedział się na początku XX wieku i od tamtej pory nie przestał się nimi fascynować.

Dziś to hasło zdaje się otaczać nas zewsząd. Widzimy je na okładkach magazynów, w artykułach i Internecie. Co ciekawe, nadal nie do końca wiadomo, czy z tym „czymś” trzeba się urodzić, czy można to też wypracować lub (w dobie cyfryzacji) po prostu wykreować. A może dziś prawdziwych it-girls już nie ma, a zastąpiły je influencerki?

Ten dziwny magnetyzm

Rudyard Kipling jako pierwszy wykorzystał przedrostek it, czyli „to”, by określić kobiecy urok. „Tu nie chodzi o urodę czy chwilę miłej rozmowy. To po prostu TO COŚ. Niektóre kobiety pozostaną w pamięci mężczyzn na zawsze, wystarczy, że tylko przejdą ulicą” – pisał w 1904 roku w opowiadaniu „Mrs Bathurst” (Pani Bathurst), tym samym przyczyniając się do stworzenia sformułowania it-girl. Pierwszą it-girl była zatem tytułowa bohaterka, z zawodu barmanka. Dla Kiplinga „to” odnosiło się do seksapilu, czyli określonego sposobu poruszania się i bycia, który silnie wpływał na mężczyzn. Potem, dzięki pisarce Elinor Glyn, it nabrało znacznie szerszego znaczenia. W jednej ze swoich krótkich powieści, nieprzypadkowo zatytułowanej „It”, Glyn pisze, że aby mieć „to coś”, trzeba mieć dziwny magnetyzm, przyciągający obie płcie. „Do tego niezbędna jest atrakcyjność fizyczna, ale piękno – już niekoniecznie”. Na podstawie jej powieści w 1927 roku powstał głośny film pod tym samym tytułem, w którym główną rolę zagrała ikona kina niemego Clara Bow. Jako zuchwała i bezwstydna pracownica domu towarowego wzbudzała zachwyt klientów do tego stopnia, że sama stała się pierwszą it-girl, istniejącą już nie tylko na kartach powieści. Aktorka była uosobieniem zwariowanej epoki jazzu. Rozpoznawana i pożądana w każdym towarzystwie, kompletnie nie zważała na etykietę. Mówiła z silnym brooklyńskim akcentem i klęła jak szewc, a postaci, które grała, czyli głównie kelnerki, sprzedawczynie czy manikiurzystki, obdarzała sporą dawką ciepła i humoru, co sprawiało, że ludzie czuli, iż jest jedną z nich. Nocami, zamiast z hollywoodzką śmietanką, wolała grać w pokera ze swoim szoferem, kucharką i pokojówką. Często można ją było zobaczyć, jak sunęła po Sunset Boulevard jaskrawoczerwonym packardem z towarzyszącym jej na siedzeniu pasażera psem rasy chow-chow, ufarbowanym pod kolor auta. Była inna, wyjątkowa, przyciągająca uwagę. I takie też były jej stroje.

Ikona kina niemego Clara Bow. (Fot. BEW) Ikona kina niemego Clara Bow. (Fot. BEW)

Kult niedoskonałości

Początkowo i prasa, i krytycy byli ostrożni z tytułowaniem znanych kobiet tym mianem. It-girl miało się łączyć z wyjątkowymi cechami i szczególnym zainteresowaniem. Clara Bow nosiła je z dumą latami, co nie znaczyło jednak, że był to termin zarezerwowany jedynie dla niej.

It-girl z założenia nigdy nie miała być perfekcyjna. Z tym określeniem zawsze wiązał się pewien chaos. Bardziej niż idealny wygląd liczyły się styl życia, obecność w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. I, naturalnie, oryginalny sposób ubierania się. Prawdziwe it-girls wzbudzały fascynację przez to, że ich życie było dalekie od fałszywej doskonałości. Anita Pallenberg, ikona stylu lat 60. i 70. XX wieku, spopularyzowała sukienki boho, minispódniczki, wysokie buty i futra, ale też wzbudzała duże zainteresowanie swoim prawdziwie rockandrollowym stylem życia i zawiłą relacją z członkami zespołu The Rolling Stones, których w zasadzie nie opuszczała na krok.

Anita Pallenberg, ikona stylu lat 60. i 70. XX wieku, która spopularyzowała sukienki boho, minispódniczki, wysokie buty i futra. Na rękach Marlon Richards, pierwsze dziecko Pallenberg i Keitha Richardsa. (Fot. Getty Images) Anita Pallenberg, ikona stylu lat 60. i 70. XX wieku, która spopularyzowała sukienki boho, minispódniczki, wysokie buty i futra. Na rękach Marlon Richards, pierwsze dziecko Pallenberg i Keitha Richardsa. (Fot. Getty Images)

To samo tyczy się Brytyjki Jane Birkin, która wyprowadziła się z rodzinnego, swingującego Londynu, by spróbować sił we francuskim kinie. Nie znała języka, ale była absolutnie czarująca. I tym urokiem zdobywała kolejne role. Nawet Francuzi z czasem wybaczyli jej błędy i silny akcent. Koszula, dżinsy, prosty T-shirt i słynny pleciony koszyk, z którym nie rozstawała się nawet na wieczorowych galach, tworzyły styl, który dzisiaj tak mocno kojarzony jest z Paryżem. Miasto świateł wchłonęło estetykę Jane tak bardzo, że wydaje się, jakby zawsze była po prostu stylem paryskim.

Jane Birkin - brytyjka, która podbiła serca Francuzów. (Fot. East News) Jane Birkin - brytyjka, która podbiła serca Francuzów. (Fot. East News)

To, co sprawiało, że osoby takie jak Jane Birkin czy Anita Pallenberg były tak czarujące, to także ich pozorna obojętność wobec sławy. Nie prosiły się o nią, to ona znalazła je sama. A gdy to zrobiła, nie chciała opuścić. It-girls otaczały zawsze tłumy paparazzich, bo każda nowa fotografia była na wagę złota. Szczególnie uciążliwe było to dla Brigitte Bardot, której nadmorska willa La Madrague w Saint-Tropez była regularnie nawiedzana przez fotografów, fanów i turystów. Podglądali ją lornetkami z lądu, morza (nierzadko podpływali do brzegu nurkowie) i z powietrza (helikoptery). Wszystko po to, by czytelnicy gazet na całym świecie mogli zobaczyć, jak tego dnia wygląda ikona stylu, kopiowana w latach 60. już przez większość Francuzek, które fryzowały się jak Bardot, mocno podkreślały oczy czarną kredką, próbując jednocześnie naśladować jej specyficzny sposób chodzenia i charakterystycznie wydęte usta. Dlatego kiedy była w ciąży, wynajęła mieszkanie obok szpitala, by ukradkiem chodzić na wizyty. Nic z tego. Jej nowy adres szybko wyciekł do mediów. Ostatnie tygodnie ciąży spędziła zamknięta w apartamencie z zasłoniętymi firankami.

Brigitte Bardot była regularnie nagabywana przez fotografów, fanów i turystów. (Fot. Getty Images) Brigitte Bardot była regularnie nagabywana przez fotografów, fanów i turystów. (Fot. Getty Images)

Dzisiejsze infuencerki nie uciekają od kamer, ale same je na siebie kierują. Łaknąc coraz większej publiki, nawet wyręczają paparazzich i same robią sobie zdjęcia telefonem.

Ze świata analogowego w wirtualny

Wystarczy sporządzić listę nazwisk kobiet uznawanych za it-girls w danej dekadzie, by zobaczyć, jak bardzo na przestrzeni lat ich liczba zaczyna rosnąć. Te najbardziej znane, jeszcze z czasów analogowych, były raczej uosobieniem słowa „cool”. To aktorka Chloë Sevigny i sprawnie bawiąca się trendami prezenterka telewizyjna i modelka Alexa Chung. O pierwszej „New York Times” w 1994 roku pisał, że w wyjątkowy sposób wpływa na ludzi, choć nie jest ani wyjątkowo piękna, ani seksowna. Jest po prostu inna i ma w sobie elektryzującą nonszalancję. „Ta pozorna obojętność na promowanie siebie jest jej najbardziej atrakcyjną cechą. Choć może to też świadczyć o jej sprycie” – komplementował ją dziennikarz Jay McInerney. Nazwał ją wtedy „najbardziej wyluzowaną dziewczyną na świecie”. Do dziś pozostała ikoną kina niezależnego, a każdy jej nowy film jest uznawany za kontrowersyjny.

Aktorka Chloë Sevigny. (Fot. Getty Images) Aktorka Chloë Sevigny. (Fot. Getty Images)

Alexa Chung to z kolei pełna humoru Brytyjka, dziewczyna z sąsiedztwa, która po pokazie Chanel zamiast na elegancki bankiet chętniej poszłaby do klimatycznego pubu, zatopiona w rockandrollowym stylu życia. Kiedy tworzyła zgraną parę z liderem zespołu Arctic Monkeys, Alexem Turnerem, w prasie pojawiały się ich zdjęcia z ulic Londynu, po których spacerowali w trampkach, wyciągniętych podkoszulkach i ramoneskach. W przeciwieństwie do Sevigny Chung z czasem zaczęła jednak sprawnie prowadzić swoją karierę, płynnie przechodząc ze świata analogowego w wirtualny i w pełni korzystając z możliwości, jakie dają media społecznościowe. Wydała nawet książkę, znów zatytułowaną „It”, w której zdradza tajniki pielęgnacji swojej urody, swoje modowe wybory i upodobania. Książka miała premierę w 2013 roku, dokładnie w tym samym czasie rozpoczęła się era Instagrama.

(Fot. Getty Images) (Fot. Getty Images)

Siła filtrów

Clara Bow czy Edie Sedgwick, gwiazda filmów Andy’ego Warhola i it-girl lat 60., nie miały kolekcji ubrań, programu telewizyjnego ani nie wydały książki o sobie. Dzisiejsze it-girls jak Alexa Chung, ale też blogerka Leandra Medine czy rosyjska ikona stylu Miroslava Duma, to prawdziwe marki, a ich blogi, linie ubrań czy kosmetyków – sprawnie działające biznesy. Nie trzeba już ich łapać na ulicach Nowego Jorku czy Paryża, same codziennie dostarczają nam swoje zdjęcia i filmiki ukazujące je w prywatnych i bardziej oficjalnych sytuacjach.

Ale coś jeszcze się zmieniło. Instagram, dzięki filtrom, pozwala nakładać maski, sztucznie zbliżające nasze twarze do narzuconej przez estetykę sieci perfekcji. Coraz popularniejsze stają się nierealne w rzeczywistości cybertwarze – szczupłe, z zadartymi nosami, dużymi ustami i rozciągniętymi w kształt migdała oczami. Takie, jakie za sprawą operacji plastycznych mają siostry Kardashian-Jenner, które i tak korzystają z filtrów, by jeszcze mocniej to podkreślić. Obsesja na punkcie rodziny Kardashian czy sióstr i modelek Hadid nie wynika z ich osobowości, zachowania czy wyjątkowego stylu, ale z powodu ich pozornej doskonałości. Mają perfekcyjnie skrojone twarze, ładne ciała i (pozornie) idealne, pełne luksusu życie. Tymczasem prawdziwa it-girl musi mieć pewne niedoskonałości, a nawet wady. Czerpie z życia pełnymi garściami. Robi wszystko, na co każdy z nas miałby ochotę, a nie ma na to wystarczającej odwagi. Nieznane są jej zwykłe troski, więc jej życie jest często autodestrukcyjne, a tym samym fascynujące. Dziś influencerki, by nie stracić obserwatorów, starają się być nieskazitelne i jak najbardziej neutralne. W tej walce o perfekcję często zatracają człowieczeństwo. „Typowy influencer jest całkiem przeciętny – to przeciwieństwo awangardy” – pisze Natasha Stagg w książce „Sleeveless: Fashion, Image, Media, New York 2011–2019”.

Rosyjska ikona stylu Miroslava Duma. (Fot. Getty Images) Rosyjska ikona stylu Miroslava Duma. (Fot. Getty Images)

It-girls wyznaczały trendy. Dzisiaj, by być popularnym, często powiela się utarte schematy. Podczas gdy one nie walczyły o swój tytuł, influencerki mają ambicję, by się nimi stać i czerpać z tego ekonomiczne i społeczne korzyści. Często więc kopiują to, co u innych okazało się skuteczne. I tak jak kiedyś it-girls tworzyły swój styl, obecnie coraz częściej widzimy influencerki przebrane w pełne looki od projektantów, które wysyłają im marki czy domy mody.

Podobnie widzi to teoretyk popkultury Mark Fisher, który twierdzi, że it-girls uosabiały styl życia, który przez paraliżujący wpływ mediów społecznościowych wymiera. W książce „Realizm kapitalistyczny. Czy nie ma alternatywy?” pisze, że „oderwana od rzeczywistości chęć bycia widzianym zastąpiła prawdziwe zaangażowanie”. Realne, nieprzewidywalne życie zastąpiliśmy jego namiastką. Przez paranoję, w jaką wpędzają nas media społecznościowe, które wręcz zachęcają do tworzenia jednowymiarowej osobowości, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej przejmujemy się opinią innych. A prawdziwe it-girls miały ją za nic. Robiły to, co uważano za nieakceptowalne, dopóki same nie sprawiły, że w końcu zostało zaakceptowane.

  1. Moda i uroda

Kosmetyczne prezenty pod choinkę

fot. iStock, materiały prasowe Montblanc, Infemini, Kontigo
fot. iStock, materiały prasowe Montblanc, Infemini, Kontigo
Zobacz galerię 25 Zdjęć
Choć tegoroczne Święta będą inne niż zwykle, dla wszystkich, którzy zastanawiają się jeszcze nad zrobieniem niespodzianki ukochanej osobie, podpowiadamy, jakie nowości kosmetyczne zrobiły na nas szczególne wrażenie, i które polecamy jako idealny prezent pod choinkę. 

Fanki dbania i stylizacji włosów będą z niego zachwycone. Zestaw nawilżający do włosów suchych Kevin Murphy Shine Bright to wybór najlepszych kosmetyków do nawilżenia, wygładzenia i dodania włosom blasku. W skład zestawy wchodzi szampon nawilżający, który zawiera wyciąg z owoców śliwki Kakadu o wysokim stężeniu witaminy stymulującej produkcję elastyny i kolagenu, odżywkę przeznaczona do włosów bardzo zniszczonych i naturalnie suchych, wypełnioną antyoksydantami nadającymi włosom połysk i zapobiegającymi utracie wilgoci oraz odżywiający olejek Young Again, dzięki któremu włosy są dobrze odżywione, lekkie i sprawiają wrażenie odmłodzonych. Tę linię pokochają nie tylko właścicielki włosów zniszczonych, ale również te, które chcą zapewnić im jak najlepszą ochronę w czasie niskich temperatur i przesuszonego powietrza.

fot. zestaw Kevin Murphy Shine Bright (dostęp: hair2go.pl) fot. zestaw Kevin Murphy Shine Bright (dostęp: hair2go.pl)

Ciekawą propozycją dla tych, które chcą zapewnić skórze młody wygląd jest zestaw kosmetyków Yonelle, którego składniki działają jak bomba nawilżająca. Wśród bestsellerowych produktów znajdziemy m.in. krem z kwasem hialuronowym na dzień i noc - intensywnie nawilżający przez całą dobę, dzięki któremu skóra nabiera jedwabistej gładkości i świeżości; krem pod oczy i na powieki, który dzięki innowacyjnej funkcji hydrowypełniania i ujędrniania sprawia, że zmarszczki pod oczami i „kurze łapki” stają się mniej widoczne oraz upiększające płatki pod oczy, które już w ciągu 15 minut spektakularnie odświeżają skórę, nasycając ją wilgocią. Zmniejszają „worki” pod oczami, będące następstwem np. braku snu czy palenia papierosów, rozjaśniają niezdrowy koloryt skóry.

fot. zestaw kosmetyków Yonelle fot. zestaw kosmetyków Yonelle

Marka Bathbee wprowadza na rynek maski do ciała na bazie miodu wielokwiatowego, które doskonale wpływają na kondycję i wygląd skóry. Maska bogata jest w cukry, kwasy omega, karotenoidy, sole mineralne oraz liczne witaminy, dzięki którym kosmetyk sprawdzi się również dla osób borykających się z problemami skórnymi. Ponadto, zawarty w masce wosk sprawia, że skóra ma zapewnioną ochronę przed utratą wilgoci. Maska miodowa to absolutny must have wszystkich wielbicielek naturalnej pielęgnacji.

fot. maska miodowa Bathbee fot. maska miodowa Bathbee

Zestaw świąteczny Eau Thermale Avène Hydrance to idealny prezent stworzony z myślą o osobach, które potrzebują intensywnego nawilżenia skóry. Ekskluzywny komplet zawiera krem nawilżający do skóry wrażliwej, suchej i bardzo suchej, który dzięki kremowej, odżywczej konsystencji po nałożeniu pozostawia uczucie odświeżenia oraz przywraca skórze komfort i jedwabistość, a także krem kojący pod oczy z łagodzącym alfa-bisabololem, który koi podrażnioną skórę oraz zmniejsza zaczerwienienia i uczucie ściągnięcia. Świetny pomysł na podarowanie najbliższym skutecznej i bezpiecznej pielęgnacji.

fot. materiały prasowe Avene fot. materiały prasowe Avene

Mało co sprawia taką przyjemność po całym dniu, jak aromatyczna, gorąca kąpiel. Jeśli chcesz obdarować ukochaną osobę najprzyjemniejszym olejkiem, który nie tylko pozostawi skórę gładką i odżywioną, ale również zrelaksowaną, powinnaś wypróbować nowość dostępną w sklepie pell.pl - Aromatherapy Associates Shower Gel, czyli 4  aromatyczne olejki do kąpieli. Olejki po nałożeniu na ciało, pod wpływem wody zmieniają się w delikatne mleczko, które działa zarówno nawilżająco jak i oczyszczająco. Idealne dla tych, które potrzebują chwili oddechu i odrobiny relaksu.

fot. olejek Aromatherapy Associates (dostęp: pell.pl) fot. olejek Aromatherapy Associates (dostęp: pell.pl)

Kolejnym ciekawym pomysłem dla tych, które chciałyby zadbać o skórę, ciągle narażoną na miejskie zanieczyszczenia, szkodliwe światło emitujące na nas bezustannie z wszelkiego rodzaju urządzeń i wiele innych czynników, które pogarszają jej stan, jest zestaw Skincare Expert od marki Floslek. Linia zawiera kosmetyki ze śluzem ślimaka, który ma wiele właściwości, zarówno kosmetycznych, jak i leczniczych o szerokim zakresie działania. Przede wszystkim pozwala na szybką regenerację uszkodzeń skóry, ale również pobudza procesy syntezy włókien kolagenu i elastyny, wzmacnia elastyczność skóry. Chroni również naskórek przed wnikaniem drobnoustrojów i przed wolnymi rodnikami. Warto z niego skorzystać.

fot. zestaw Floslek fot. zestaw Floslek

Połączenie owocowej czarnej porzeczki z iskrzącą miętą, intensywną piwonią i zmysłową różą przyniosło nam jeden z najpiękniejszych i najbardziej zmysłowych zapachów tego sezonu - Victoria's Secret Bombshell Passion. Nowy zapach, którego twarzą została jedna z najpiękniejszych modelek świata - Joan Smalls to idealny pomysł na prezent dla tych kobiet, które uwielbiają odważne nuty zapachowe. Zamknięty w przepięknym, seksownym flakonie stanowi obowiązkową pozycję wśród kolekcji niezwykle esencjonalnych i wyrazistych zapachów.

Choć ciężko nam wybrać, który z zestawów przypadł nam najbardziej do gustu (szampony i balsamy posiadają różne bazy m.in. z organicznego masła cupuaçu, z wyciągu granatu, z włókien lnu, masła mango, czy piwonii) polecamy je dla wszystkich pragnących odżywienia i regeneracji włosów. Pięknie zapakowane zestawy świąteczne składające się z szamponów i balsamów to bogactwo naturalnych składników wzmacniających włosy i nadających im blasku. Zestawy od Klorane polubią także posiadaczki cienkich włosów - linia na bazie włókien lnu wzmacnia i nadaje włosom grubość od nasady!

 

fot. materiały prasowe Klorane fot. materiały prasowe Klorane

Zestaw naturalnych kosmetyków beBIO, w którym kryją się produkty do pielęgnacji twarzy z serii odżywczo - regenerującej, w tym świetny płyn micelarny i krem na noc idealnie sprawdzi się jako prezent pod choinkę. W zestawie znajdziemy też tonik do twarzy, krem pod oczy, serum do twarzy oraz balsam do ust. Całość świetnie sprawdzi się jako forma pielęgnacji w trakcie zimy oraz ochrona skóry przed smogiem i zanieczyszczonym powietrzem.

fot. materiały prasowe beBio fot. materiały prasowe beBio

 

Pierwsza naturalna marka kosmetyków Kontigo - Moonish Natural, której współtwórcą jest ulubieniec gwiazd, makijażysta Harry J to innowacyjne formuły zamknięte w przepiękne opakowania nawiązujące do romantycznego motywu księżycowego nieba pełnego gwiazd. W ofercie marki znajdują się m.in. wyrównujące koloryt podkłady i korektory, sypkie pudry do twarzy zapewniające aksamitne i gładkie wykończenie makijażu, róże i bronzery oparte na mineralnych składnikach, rozświetlacze z naturalnymi pigmentami i drobinkami, pomadki do ust, cienie do powiek złożone z satynowych, błyszczących oraz matowych formulacji oraz wiele innych kosmetyków, które dzięki delikatnym formułom i przyjemnym konsystencjom stały się jednymi z naszych ulubionych, codziennych kosmetyków. Idealne na prezent dla wszystkich fanek nowinek kosmetycznych.

fot. materiały prasowe Kontigo fot. materiały prasowe Kontigo

Nowa Linia Natura Siberica Oblepikha C-Berrica oparta jest na bazie organicznego hydrolatu z Rokitnika Ałtajskiego, który posiada potężne właściwości antyoksydacyjne, nawilżające i uelastyczniające skórę. W skład linii wchodzą produkty, które łącznie mogą stanowić idealne kosmetyki do codziennej pielęgnacji na każdym jej etapie. Wśród "perełek" nowej linii znajduje się oczyszczający żel do twarzy do codziennego stosowania, rewitalizujący peeling-maska do twarzy, który gwarantuje efekt czystej i miękkiej skóry oraz tonizujący krem-fluid do twarzy, który zapewnia skórze energię na cały dzień.

fot. materiały prasowe Oblepikha C-Berrica fot. materiały prasowe Oblepikha C-Berrica

Jednym z najpiękniejszych prezentów są perfumy, aczkolwiek wybór tego jedynego zapachu może okazać się trudnym zadaniem. Wśród nowości godnych polecenia znajduje się nowy zapach Montblanc Signature, który wyglądem flakonu nawiązuje do znanego białego pióra Montblanc Meisterstuck. Słynny emblemat marki – gwiazda – umieszczona na korku, przypomina o korzeniach i wartościach marki. Mocna woń piżma miesza się tu ze słodką klementynką i delikatną wanilią, dając całości olśniewający efekt, zapach pełen kontrastów. Ta oryginalna kompozycja zapachowa to świetny pomysł na prezent dla kobiet lubiących się wyróżniać.

fot. materiały prasowe Montblanc Signature fot. materiały prasowe Montblanc Signature

Problem cellulitu dotyczy większości z nas. Jednym z najbardziej skutecznych i profesjonalnych rozwiązań jest antycellulitowa linia Body Strategist od marki Comfort Zone poświęcona ujędrnianiu i modelowaniu ciała. Dietę oraz aktywność fizyczną, którą stosujemy, aby uporać się z cellulitem warto wzbogacić codzienną pielęgnacją, która maksymalizuje i stymuluje spalanie tkanki tłuszczowej. Krem termogoniczny z linii Body Strategist sprawdzi się w walce z cellulitem tłuszczowym, a krem-żel antycellulitowy likwiduje obrzęki i niedoskonałości spowodowane zatrzymaniem wody w organizmie. Cała linia to luksusowy dodatek do codziennej, domowej pielęgnacji.

fot. materiały prasowe Comfort Zone fot. materiały prasowe Comfort Zone

Degradacja włókien kolagenu i elastyny jest nieunikniona. Rozpoczyna się już około 20. roku życia, a wraz z biegiem lat, proces ten postępuje. Aby zminimalizować efekty procesu starzenia warto wdrożyć tzw. pielęgnację prewencyjną, która utrzyma dobrą kondycję skóry wokół oczu. Z myślą o utrzymaniu zdrowej i jędrnej skóry oczu Pure by Clochee stworzyło kolejny fantastyczny produkt - krem pod oczy Lumi, w którym 98 % to składniki pochodzenia naturalnego. Zawartym w nim ekstrakt z granatu nawilża i dostarcza składniki mineralne, a wybrane składniki aktywne zawarte w kremie pomagają opóźnić powstawanie tzw. kurzych łapek i zmniejszyć obrzęki.

fot. materiały prasowe Pure by Clochee fot. materiały prasowe Pure by Clochee

Nowość od Sylveco to trzy sera z różnymi właściwościami, które pomogą pielęgnować skórę twarzy, zwłaszcza w okresie zimowym. Tu sprawdzi się przede wszystkim serum z witaminą C, które rozjaśni cerę, wyrówna jej koloryt oraz przywróci jej witalność. Dla tych, których głównym zmartwieniem są coraz liczniejsze zmarszczki polecamy natomiast serum regenerujące, które zawiera wyjątkową kompozycję olejów z ogórecznika, opuncji figowej i nasion pomidora, która działają silnie regenerująco i łagodząco. Serum wygładzające zaś niweluje przebarwienia, redukuje wypryski i inne niedoskonałości. To trio to świetny pomysł na prezent dla osób lubiących zadbaną skórę i ciekawe nuty zapachowe.

fot. materiały prasowe Sylveco fot. materiały prasowe Sylveco

Podaruj ukochanej osobie wyjątkowy komfort świeżości i czystości dzięki luksusowej terapii SPA. Kuracja Rated Green zawiera parzony na zimno organiczny hibiskus oraz starannie dobrane składniki roślinne. Dodatek miodu sprawia, że sucha skóra głowy pozostaje nawilżona, a włosy lekkie i wyjątkowo miękkie. Zawiera 98% składników pochodzenia naturalnego i nie wymaga stosowania dodatkowej odżywki!

 

fot. materiały prasowe Rated Green fot. materiały prasowe Rated Green

Pozostając przy pielęgnacji włosów warto polecić linię marki Biovax z octem jabłkowym, która zapewni im znaczne wzmocnienie i blask. To intensywnie oczyszczająca kuracja, w ramach której znajdziemy szampon, maskę oraz spray nabłyszczający przeznaczony dla włosów potrzebujących wzmocnienia, wygładzenia i przywrócenia im naturalnego blasku. Duży plus za opakowania w 100% pochodzące z recyklingu, które nadają się do ponownego przetworzenia.

fot. materiały prasowe Biovax fot. materiały prasowe Biovax

Czy może być lepszy prezent dla ukochanej, bliskiej osoby niż nasza opieka i troska? Zwłaszcza w tych trudnych czasach powinniśmy przekazywać pozytywną energię osobom, które potrzebują naszego zainteresowania i wsparcia. Jednym z najlepszych prezentów dla bliskich kobiet mogą być więc pakiety świąteczne Infemini, które obejmują szereg badań laboratoryjnych stworzonych z myślą o podstawowej profilaktyce zdrowotnej, takich jak: morfologia, badanie moczu ogólne, glukoza na czczo, lipodogram: HDL, LDL, trójglicerydy, cholesterol, ALT, AST, TSH, OB., sód, potas i magnez w surowicy, witamina D3. Drugi pakiet dotyczy badań ginekologicznych w ramach których znajdziemy m.in. USG ginekologiczne, cytologię i USG piersi. To wspaniały sposób, aby wspólnie zadbać o zdrowie ukochanych kobiet.

fot. materiały prasowe Infemini fot. materiały prasowe Infemini

Wybranie idealnego prezentu dla mężczyzny nie zawsze jest łatwym zadaniem. Nowością kosmetyczną, która może przypaść do gustu wymagającym panom jest naturalny dezodorant dla mężczyzn 4organic Mr Gentle zawierający aż 99% surowców pochodzenia naturalnego. Bazą kosmetyku jest naturalny minerał ałun, który skutecznie zapobiega powstawaniu nieprzyjemnego zapachu, ma działanie antybakteryjne, antyseptyczne i ściągające, dlatego nie pozwala drobnoustrojom rozwijać się w miejscu aplikacji na skórze. To idealny wybór dla mężczyzn z wrażliwą skórą i tych, którzy cenią naturalną pielęgnację.

fot. materiały prasowe 4organic fot. materiały prasowe 4organic

Najlepiej sprzedająca się marka tworząca kosmetyki do make-upu w Polsce, czyli Eveline ma w swojej ofercie wiele bestellerów, które ucieszą każdą fankę makijażu. Jednym z naszych ulubionych jest paleta cieni do powiek składająca się z dwunastu mocno napigmentowanych cieni, dzięki którym można poeksperymentować zarówno z codziennym, jak i wieczornym makijażem. Całość zamknięta jest w eleganckim opakowaniu z lusterkiem. W zestawie znajduje się także, dwustronny, profesjonalny pędzelek, umożliwiający precyzyjną aplikację i roztarcie cieni na górnej i dolnej powiece.

fot. materiały prasowe Eveline fot. materiały prasowe Eveline

Przeciwzmarszczkowe cudo, czyli serum z kwasem hialuronowym od Grown Alchemist to świetny pomysł na prezent dla tych kobiet, które marzą o idealnym nawilżeniu twarzy i dla których ważne jest przeciwdziałanie skutkom ekspozycji środowiskowej, w tym nadmiernej ekspozycji na ogrzewanie i suche powietrze. Serum zawiera złożoną kombinację cząsteczek hialuronianu pochodzenia roślinnego, dzięki czemu pomaga skórze utrzymać optymalny poziom nawilżenia. Zamknięty w niewielkiej, szklanej buteleczce powinien znaleźć się w każdej kosmetyczce.

fot. materiały prasowe Grown Alchemist (dostęp: pell.pl) fot. materiały prasowe Grown Alchemist (dostęp: pell.pl)

  1. Moda i uroda

Naturalne kosmetyki inspirowane egipską pielęgnacją

(Fot. Getty Images)
(Fot. Getty Images)
Zobacz galerię 10 Zdjęć
Pielęgnacja twarzy i ciała inspirowana egipskimi rytuałami piękna w pierwszej chwili wzbudziła we mnie lekkie niedowierzanie. Bo co starożytni Egipcjanie mogli wiedzieć o dbaniu o urodę czego nie wiemy my, żyjący w tak rozwiniętym świecie? Okazuje się jednak, że wiedzieli bardzo dużo, a tajniki ich pielęgnacji mogą służyć nam do dziś.

W starożytnym Egipcie bowiem nastąpił ogromny rozwój kosmetyki. Przed tysiącami lat to właśnie tam powstawały receptury na pierwsze preparaty nawilżające i wygładzające skórę, peelingi złuszczające naskórek, maści i kremy na problemy dermatologiczne, a nawet antyperspiranty. Prym w tworzeniu wszelkich metod pielęgnacji urody wiodła wówczas oczywiście królowa Egiptu - Kleopatra. To ona napisała pierwszy podręcznik do kosmetyki, "Kosmetikon Biblion", w którym zawarła opracowane przez siebie metody dbania o urodę. I choć napisała go w I w. p.n.e., do dziś możemy uczyć się z niego zasad biopielęgnacji.

Jej legendarne już kąpiele w mleku (do ich przygotowania należało wydoić około siedmiuset oślic!) i odkrycie w nim wartościowych dla skóry składników, nie są jej jedynym kosmetycznym osiągnięciem. Kleopatra do perfekcji opanowała sztukę makijażu, depilowała brwi, włosy układała w przepiękne fale, codziennie wmasowywała w swoje ciało olejki, a nawet opracowała pierwszy preparat na wypadanie włosów, który miał zapobiec łysieniu Juliusza Cezara. W jaki sposób, tysiące lat temu, królowa Egiptu dobierała składniki do kosmetyków swojego autorstwa? Odpowiedź jest banalna - czerpała z natury. Sprawdzała działanie znanych jej składników i starała się je umiejętnie łączyć. Tak oto niektóre z nich są obecnie dla nas, lekko mówiąc, zbyt odważne (wykorzystywała m.in. suszone myszy, tłuszcz niedźwiedzi i szpik sarni), natomiast inne mają na naszą skórę wprost zbawienny wpływ.

Składniki kosmetyków rodem ze starożytnego Egiptu

Egipskie rytuały piękna to połączenie intensywnej pielęgnacji z działaniem leczniczym. Receptury powstających wtedy kosmetyków oparte były wyłącznie na naturalnych składnikach. Podstawowym z nich jest miód, który nie tylko świetnie smakuje, wzmacnia odporność i wspomaga w leczeniu przeziębień, ale także ma liczne, cenne właściwości wykorzystywane w kosmetyce. Miód przede wszystkim świetnie nawilża i wygładza skórę. Jest też silnym antyoksydantem, wykorzystuje się go w leczeniu przeróżnych chorób skórnych, również trądziku, działa bakteriobójczo oraz przyspiesza gojenie ran.

Składniki pochodzenia pszczelego były w starożytnym Egipcie na wagę złota, a pszczoły były niemal czczone. Dlatego też w recepturach Kleopatry można znaleźć, oprócz miodu, również mleczko, wosk i pyłek pszczeli. Kryją one w sobie szereg wartości odżywczych, m.in. białka, cukry, kwasy organiczne, enzymy, a także magnez, miedź, potas, fosfor i wiele innych witamin i składników mineralnych. Dzięki temu wykazują silne działanie odżywcze, regenerujące i nawilżające. Składniki pochodzenia pszczelego od wieków stosuje się jako lekarstwo na spierzchnięte usta, przesuszoną i popękaną skórę oraz zniszczone końcówki włosów.

Oliwa z oliwek oraz oleje: słonecznikowy i migdałowy to kolejne bazowe składniki kosmetyków ze starożytnego Egiptu. Są one źródłem witamin i antyoksydantów, dzięki którym skóra na długo zachowuje witalność i młodość, a także utrzymuje swoją naturalną odporność. Oliwa i oleje koją skórę, łagodzą stany zapalne, natłuszczają, wygładzają zmarszczki i są naturalnym filtrem UV. Ich działanie pogłębia olej marula, zwany eliksirem młodości, który ujędrnia i regeneruje skórę. Zawarte w nim wysokie stężenie witaminy E i C sprawia, że doskonale sprawdza się przy skórze dojrzałej i przesuszonej.

Egipski cud

Właśnie na bazie składników zaczerpniętych z rytuałów pielęgnacyjnych starożytnego Egiptu marka Eveline stworzyła nową serię kosmetyków Egyptian Miracle.

Kosmetyki z serii Egyptian Miracle. (Fot. materiały partnera) Kosmetyki z serii Egyptian Miracle. (Fot. materiały partnera)

Do jej przetestowania zachęcił mnie przede wszystkim fakt, że wszystkie produkty z serii są naturalne - w ich składzie nie znajdziemy konserwantów, kompozycji zapachowych i barwników. Formuły kosmetyków są również bezwodne, czyli mocniej skoncentrowane, przez co ich składniki dłużej pozostają bioaktywne. Pozytywnie wpływa to także na środowisko, bo przy produkcji oszczędza się wodę. Co więcej, marce Eveline przyznano międzynarodowy certyfikat PETA (People for the Ethical Treatment of Animals) co oznacza, że w procesie produkcji kosmetyków nie wykorzystują zwierząt i na nich nie testują. Marka została również pozytywnie zweryfikowana przez Stowarzyszenie Kosmetyki Bez Okrucieństwa i tym samym znalazła się w gronie firm, które etycznie i humanitarnie podchodzą do produkcji kosmetyków. Jak więc na mojej twarzy sprawdził się egipski cud?

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Miód, mleczko, wosk i pyłek pszczeli, propolis, oliwa z oliwek, olej słonecznikowy i... tyle. Te siedem naturalnych składników jest zamknięte w słoiczku kremu z serii Egyptian Miracle - krem-ratunek do twarzy ciała i włosów. Produkt ten znam już od dawna i uwielbiam go stosować szczególnie w okresie jesienno-zimowym, gdy moja skóra potrzebuje potężnej dawki nawilżenia. Bo taka jest jego podstawowa rola - nawilża i pielęgnuje nawet najbardziej przesuszoną i popękaną skórę oraz włosy, można go bowiem stosować także na zniszczone końcówki. Ja najczęściej używam go na twarz wieczorem, zaraz po nałożeniu serum. Moja skóra jest wtedy maksymalnie nawilżona, a rano nie widać na niej żadnych suchych skórek. Sprawdza się również na mocno przesuszone dłonie i łokcie, a także jako naturalna bariera przed mroźnym powietrzem, na przykład podczas jazdy na nartach. Krem ma naturalny zapach propolisu. Lubię też jego formułę - w słoiczku jest gęsta, a pod wpływem ciepła rąk zmienia się w olejek.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Jesienią balsam do ust to podstawa. Ten od Eveline u mnie sprawdził się rewelacyjnie i z przyjemnością noszę go ciągle przy sobie. Regenerująco-kojący balsam-opatrunek do ust to, moim zdaniem, taka wersja mini wyżej opisywanego kremu, z tym, że przeznaczona do ust i pachnąca limonką. Balsam ten momentalnie daje bardzo mocne nawilżenie, wygładzenie i natłuszczenie. Poradzi sobie nawet z najbardziej spierzchniętymi ustami - koi drobne ranki i stanowi barierę ochronną przed wszelkimi czynnikami atmosferycznymi. Lubię go również stosować na noc, jako maseczkę na usta. Składa wyłącznie się z naturalnych składników, nie ma w nim konserwantów, substancji zapachowych i barwników.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Krem-maść do stóp i paznokci z serii Egyptian Miracle działa jak opatrunek na przesuszoną skórę stóp. Ma formułę opartą na wosku pszczelim, która została  wzbogacona o silnie zmiękczające masło cupuaçu, nawilżający olejek ze słodkich migdałów oraz antybakteryjny olejek z drzewa herbacianego. Dzięki temu krem doskonale nawilża, a skóra po nim jest miękka i wygładzona. Jest też bardzo wydajny! Wystarczy przed spaniem wmasować w skórę stóp naprawdę niewielką ilość, by już rano poczuć jego silnie nawilżające działanie. Co więcej, zapach olejku herbacianego nadaje stopom efekt odświeżenia.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Moja skóra bardzo lubi wszelkiego rodzaju olejki do ciała. Używam ich zazwyczaj po szczotkowaniu ciała na sucho, wtedy masaż olejkiem jest wyjątkowo przyjemny. Intensywnie ujędrniający olejek do biustu i ciała jest w ostatnim czasie moim ulubieńcem. Błyskawicznie się wchłania i nie pozostawia skóry tłustej, a nawilżoną i przepięknie rozświetloną. Ma delikatny, świeży zapach pomarańczy i grejpfruta. Na pochwałę zasługuje również jego opakowanie - butelka z atomizerem genialnie sprawdza się w przypadku olejków i bardzo ułatwia ich stosowanie. Masaż ciała olejkiem od Eveline to przyjemność, a ja dodatkowo zachęcam, by połączyć ją z prozdrowotnym obowiązkiem - samobadaniem piersi. Niech masaż i badanie piersi wejdzie nam w codzienny nawyk. Z tym olejkiem to czysta rozkosz!

  1. Moda i uroda

Nowości kosmetyczne na jesień

Proponujemy nowości kosmetyczne na jesień. (Fot. Getty Images)
Proponujemy nowości kosmetyczne na jesień. (Fot. Getty Images)
Zobacz galerię 9 Zdjęć

Jesień to czas, w którym wszystkie nasze smutki, niespełnione pragnienia, dojmujące emocje, obawy, tęsknoty i złości wydają się urastać w sile i nigdy nie kończyć. Warto więc zrobić coś dla siebie. Proponujemy małe przyjemności w formie sprawdzonych nowości kosmetycznych. Bo która z nas nie lubi czasami poprawić sobie humor nowym kosmetykiem?

Krem z wegańskim stymulatorem kolagenu od Caudalie

Caudalie to francuska marka, która rewelacyjnie łączy w sobie skuteczność kosmetyków oraz ich całkowicie naturalne składy. W najnowszej serii kosmetyków Resveratrol—Lift znajdziemy wegański stymulator kolagenu, który jednocześnie zaspokaja potrzeby skóry i chroni środowisko. Podczas tworzenia tej serii Caudalie podjęła współpracę z prestiżową uczelnią Harvard Medical School i nazywanym "guru długowieczności" doktorem Davidem Sinclairem, jednym z największych na świecie specjalistów w dziedzinie walki ze starzeniem się. Owocem tej współpracy jest innowacyjne połączenie składników – Resveratrol + kwas hialuronowy + wegański stymulator kolagenu, dzięki któremu następuje pięć razy większa produkcja naturalnego kolagenu i dwukrotna produkcja kwasu hialuronowego dla jędrniejszej i wyraźnie młodszej skóry. To wszystko kryje w sobie Krem Kaszmir Liftingujący, który polubiłyśmy już od pierwszego użycia. Krem jest bardzo lekki i przyjemny w dotyku, sprawdza się również jako baza pod makijaż. Pozostawia skórę miękką, bez tłustej warstwy, z silnym uczuciem komfortu. Świetnie wygładza zmarszczki, a zawarty w nim najprawdziwszy kaszmir dla skóry zapobiega i naturalnie przeciwdziała starzeniu się.

Krem Kaszmir Liftingujący od Caudalie, cena: 183zł/50ml. (Fot. materiały prasowe) Krem Kaszmir Liftingujący od Caudalie, cena: 183zł/50ml. (Fot. materiały prasowe)

Lekkie podkłady Eveline Cosmetics

Jesteśmy minimalistkami, również w makijażu. Jesienią i zimą nasza cera wygląda najlepiej, gdy jest jak najbardziej naturalna - emanuje subtelnym blaskiem, jest wypoczęta i wypielęgnowana. I właśnie taki efekt uzyskujemy stosując nowość od Eveline Cosmetics - lekki fluid, który zdecydowanie jest naszym kosmetycznym ulubieńcem tej jesieni. Podkład Wonder Match perfekcyjnie dopasowuje się do skóry i daje efekt naturalnie wygładzonej cery, a przy tym działa trochę jak krem do twarzy - nawilża i odżywia cerę. Ma też bardzo dobry skład! Wegański, bogaty w wodę termalną i kwas hialuronowy, dzięki czemu sprawdzi się zarówno przy młodej, jak i dojrzałej skórze. Co więcej, jest dostępny aż w sześciu odcieniach.

Podkłady Wonder Match od Eveline Cosmetics, cena: 44,64 zł/30ml. (Fot. materiały prasowe) Podkłady Wonder Match od Eveline Cosmetics, cena: 44,64 zł/30ml. (Fot. materiały prasowe)

Naturalne kosmetyki Nivea

Coraz więcej marek kosmetycznych stawia na naturalne składy swoich produktów. My inicjatywy działające na korzyść środowiska popieramy całym sercem, dlatego naszą uwagę zwróciły nowe produkty z rozszerzenia linii Naturally Good od Nivea. Przeciwzmarszczkowe kremy do twarzy i produkty do pielęgnacji ciała z tej serii w 95-99 proc. bazują na składnikach pochodzenia naturalnego. Znajdziemy w nich wszystko, co naturalne i dobre dla naszej skóry - m.in. organiczny łopian, aloes, zieloną herbatę i olejek arganowy. Przeciwzmarszczkowy krem na dzień i na noc świetnie ujędrnia skórę, wygładza i redukuje zmarszczki oraz stymuluje skórę do produkcji kolagenu. Z kolei żel i płyn micelarny zawierają organiczny aloes, dzięki czemu z jednej strony odżywiają, a z drugiej genialnie usuwają makijaż i zanieczyszczenia. W linii Naturally Good znajdziemy także cztery dezodoranty - w kulce i nowym atomizerze, a także delikatne balsamy do ciała i łagodne żele pod prysznic. Wszystkie produkty z serii mają też piękny zapach! Czuć w nich delikatną nutę dzikiej róży, jaśminu i rumianku, które przywodzą na myśl ciepłe, wiosenne wieczory.

Produkty z rozszerzenia linii Naturally Good od Nivea. (Fot. materiały prasowe) Produkty z rozszerzenia linii Naturally Good od Nivea. (Fot. materiały prasowe)

Kremy przeciwzmarszczkowe Avon

Coś dla kobiet, które poszukują kosmetyków do pielęgnacji przeciwzmarszczkowej. Zupełnie nowa seria kremów do twarzy od marki Avon, opartych na znanej nam z ampułek ANEW Skin Reset Plumping Shots rewolucyjnej technologii pielęgnacji skóry dojrzałej. Specjaliści marki opracowali innowacyjną technologię Protinol, która pobudza produkcję kolagenu, będącego głównym budulcem skóry odpowiedzialnym za jej jędrność i elastyczność. Protinol stymuluje w organizmie produkcję aż dwóch typów kolagenu – typu I oraz typu III. Kolagen typu III zaczyna zanikać już we wczesnym dzieciństwie, dlatego jego obecność jest kluczowa dla młodego i jędrnego wyglądu skóry. Protinol przywraca odpowiedni poziom kolagenu typu III, w rezultacie już po kilku zastosowaniach zauważamy wyraźnie gładszą cerę oraz młodszy i jędrniejszy wygląd skóry. Kremy przeciwzmarszczkowe z oferty ANEW są opracowane z myślą o trzech grupach wiekowych, tak by optymalnie dostosować pielęgnację skóry do potrzeb Polek. Dla kobiet 55+ opracowano zaawansowaną pielęgnację ANEW Platinum. Bogate formuły kremów z tej linii przywracają twarzy bardziej wyrazisty owal, widocznie napinając i uelastyczniając skórę.

Liftingujący krem na dzień SPF25 z Protinolem, Liftingujący krem na noc z Protinolem, cena: 34,40zł/50ml. (Fot. materiały prasowe) Liftingujący krem na dzień SPF25 z Protinolem, Liftingujący krem na noc z Protinolem, cena: 34,40zł/50ml. (Fot. materiały prasowe)

Wzmocnienie włosów z DSD de Luxe

Jesienią o włosy musimy dbać szczególnie. Zmęczone latem, podczas którego były narażone na wysoką temperaturę, słońce, wodę słoną lub chlorowaną, jesienią stają się dużo słabsze – wypadają, są widocznie suche i zmęczone. W celu regeneracji i odżywienia włosów postanowiłyśmy przetestować produkty hiszpańskiej marki DSD de Luxe, która wyróżnia się przede wszystkim świetnym składem, jakością i, jak się okazało, wyjątkowo szybkim działaniem. Efekty stosowania szamponu Dixidox de Luxe Steel & Silk oraz balsamu do włosów widać już od pierwszego użycia. Włosy wyglądają na dużo zdrowsze, nawilżone (a jednocześnie nie przetłuszczone!), łatwo się rozczesują i nie elektryzują. Spytaliśmy znaną trycholog Agnieszkę Trepkę dlaczego także i ona poleca produkty DSD de Luxe? "To zasługa przede wszystkim bardzo dobrych składników. Szampon zawiera m.in. hydrolizowany jedwab, który ma w sobie białka bardzo podobne do białek budujących nasze włosy, dzięki czemu szybko się przyswaja i nadaje włosom zdrowy połysk i chroni je przed promieniowaniem UV oraz środkami chemicznymi. Z kolei balsam do włosów kryje w sobie kwas hialuronowy, pantenol, hydrolizowany jedwab oraz mleczko pszczele, dzięki czemu intensywnie oczyszcza skórę głowy i włosy, łagodzi podrażnienia skóry i odżywia włosy" - dodaje Agnieszka Trepka. Produkty marki DSD de Luxe można kupić na stronie trychologia.com.

Zestaw Dixidox Steel & Silk Szampon + Balsam od DSD de Luxe, cena 290zł-370zł. (Fot. materiały prasowe) Zestaw Dixidox Steel & Silk Szampon + Balsam od DSD de Luxe, cena 290zł-370zł. (Fot. materiały prasowe)

Kalendarz adwentowy Babor

Coś dla tych, którzy uwielbiają nowinki kosmetyczne i już nie mogą doczekać się... świąt Bożego Narodzenia. Marka Babor przygotowała szczególny kalendarz adwentowy, dzięki któremu możemy zafundować naszej skórze wyjątkową pielęgnacyjną kurację. Piękne opakowanie kalendarza kryje w sobie kompozycję perfekcyjnie dobranych koncentratów w ampułkach, które w 24 krokach dogłębnie nawilżają, regenerują, ujędrniają, wygładzają i rozświetlają cerę. To genialny pomysł na prezent (również dla samej siebie!), który, już teraz, może miło przypominać nam o zbliżających się świętach. Kalendarz adwentowy Babora jest wyjątkowy jeszcze z jednego powodu - na początku października firma nawiązała współpracę z Fundacją Wrocławskie Hospicjum dla Dzieci i dzięki temu złotówka od każdego sprzedanego kalendarza zostanie przekazana na potrzeby hospicjum. Oprócz przyjemności sobie, możemy też sprawić ją innym. A to przecież najlepszy prezent na święta.

Kalendarz adwentowy z ampułkami Babor, cena 320zł. (Fot. materiały prasowe) Kalendarz adwentowy z ampułkami Babor, cena 320zł. (Fot. materiały prasowe)

Podkład na co dzień od Oriflame

Podkład Giordani Gold od Oriflame został stworzony z myślą o tych z nas, które chcą się czuć i wyglądać zjawiskowo nie tylko na specjalne okazje, ale również na co dzień. Ma wyjątkową formułę - na bazie serum prebiotycznego, dzięki której chroni naszą skórę oraz znacząco wpływa na jej jakość i nawilżenie. Zawarte w podkładzie naturalne składniki najwyższej jakości, takie jak minerały wulkaniczne z Etny czy kwiat pomarańczy, odżywiają naskórek i wygładzają go bez zbędnego uczucia ciężkości. Jego głównym składnikiem jest ekstrakt z kwiatu lotosu, będący naturalnym przeciwutleniaczem chroniącym przed negatywnym działaniem wolnych rodników oraz opóźniającym procesy starzenia się skóry. Warto podkreślić, że podkład zawiera również filtr SPF10, który chroni skórę przed szkodliwym promieniowaniem UV. Nowy podkład od Oriflame pielęgnuje i odżywia, a jednocześnie doskonale spełnia swoją funkcję. Jest lekki, bardzo przyjemnie się go nakłada, dobrze kryje niedoskonałości i nie pozostawia efektu maski. Jest dostępny w sześciu wariantach kolorystycznych, dopasuje się więc do każdego rodzaju karnacji.

Podkład Giordani Gold od Oriflame, cena 49,99zł. (Fot. materiały prasowe) Podkład Giordani Gold od Oriflame, cena 49,99zł. (Fot. materiały prasowe)

  1. Moda i uroda

SLS w szamponach i kosmetykach - co to jest i dlaczego się go boimy?

SLSy obecne są między innymi w preparatach do demakijażu, zmywaczach, szamponach, żelach myjących i w płynach do kąpieli. (Fot. Getty Images)
SLSy obecne są między innymi w preparatach do demakijażu, zmywaczach, szamponach, żelach myjących i w płynach do kąpieli. (Fot. Getty Images)
Zobacz galerię 1 Zdjęcie
SLS to kolejne składniki, których staramy się unikać w naszych kosmetykach. Czy nasz strach przed nimi wynika z niewiedzy czy może rzeczywiście jest uzasadniony?

SLS to składniki, których powinniśmy starać się unikać w naszych kosmetykach. Czy nasz strach przed nimi wynika z niewiedzy czy jest uzasadniony?

SLS - etoksylowany laurylosiarczan sodu (Sodium Lauryl Sulfate, Sulfuric acid) to tanie detergenty syntetyczne od dawna stosowane w przemyśle, również tym kosmetycznym. Możemy je znaleźć w większości kosmetyków i to nie tylko w tych najtańszych. Obecne są między innymi w preparatach do demakijażu, zmywaczach, szamponach, żelach myjących i w płynach do kąpieli.

SLS w szamponach i kosmetykach

Dlaczego przemysł kosmetyczny tak chętnie z nich korzysta? Przede wszystkim SLS zwiększają pienienie się produktów kosmetycznych, co znacznie ułatwia mycie i zapewnia nam efekt ukochanej przez wszystkich piany. Środki te bardzo skutecznie usuwają zanieczyszczenia zarówno ze skóry jak i włosów, niestety naruszając przy tym płaszcz wodno-lipidowy skóry.

Ponadto, SLS są emulgatorami, czyli umożliwiają łączenie niejednorodnych składników kosmetycznych w całość. Tak dzieje się na przykład przy łączeniu fazy wodnej i olejowej w kosmetykach.

 SLS - dlaczego są niebezpieczne?

Podrażniają skórę - o ile w przypadku skóry zdrowej efekt ten nie zawsze występuje, to osoby z nadwrażliwą skórą bardzo często mają z tym problem. W dużej mierze to właśnie SLS są odpowiedzialne za nieprzyjemne uczucie pieczenie, swędzenia i podrażnienia towarzyszące użyciu typowego środka myjącego przez osobę z wrażliwą skórą.

Wysuszają i naruszają barierę ochronną - środki te mają znakomite właściwości czyszczące, jednak naruszają przy tym barierę ochronną skóry. Możemy zaobserwować to po kąpieli, lub po prysznicu, gdy skóra jest nieprzyjemnie ściągnięta, przesuszona i wymaga użycia balsamu.

Zaburzają wydzielanie łoju - przesuszenie skóry to tylko złudne uczucie, że już nie mamy problemu z nadprodukcją łoju. Gruczoły łojowe chcąc ratować skórę przed przesuszeniem, produkują coraz więcej łoju, a to tylko o krok dzieli nas od krostek i stanów zapalnych.

Powodują łamliwość i kruchość włosów - SLS uszkadzają strukturę włosa i przyczyniają się do pogorszenia złego stanu włosów i ich wypadania.

Wszystkie te wady SLS są  uciążliwe, ale jeszcze nie niebezpieczne. Tymczasem według badań naukowych związki te ulegają kumulacji w organizmie i mogą zaburzać jego funkcjonowanie. Bardzo niebezpieczne są dla dzieci i noworodków, a także kobiet w ciąży.

Ich dopuszczalne stężenie w kosmetykach jest objęte ścisłymi normami i mogą być obecne tylko w takich produktach, które mają ze skórą krótki kontakt i są spłukiwane wodą. Pamiętajmy jednak, że bezpieczne stężenie dotyczy jednego produktu, a my w ciągu dnia używamy kilkunastu rodzajów kosmetyków.

Dlatego też uważnie czytajmy etykiety kosmetyków by nie szkodzić swojej urodzie, a przede wszystkim zdrowiu.