1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda

Irena Melcer: „Pilates jest fascynujący. Daje poczucie spokoju”

Irena Melcer: „Pilates można ćwiczyć na macie, ale są też specjalne duże maszyny, które pozwalają jeszcze głębiej i bardziej świadomie poczuć ciało”. (Fot. Marta Wojtal, makijaż i fryzury: Aneta Kacprzak, sesja zdjeciowa odbyła się w studio jogi i pilatesu „Dobrze mi tu”)
Rudy kolor włosów jest coraz rzadszy, a Irena Melcer, aktorka i trenerka pilatesu, jest posiadaczką tego zanikającego genu. Opowiada nam o tym, że wyjątkowa uroda nie zawsze jest plusem, a wewnętrzną wrażliwość dobrze jest połączyć z siłą.

Widziałam cię w filmie „Lokatorka”. Nie zostałaś tam obsadzona „po warunkach”. Masz dość surowy wizerunek – zero makijażu, włosy zawsze związane.
Taki był pomysł reżysera. Żeby to była chłodna dziewczyna, która nie skupia się na wyglądzie. Ubranie zapięte pod szyję, skórzana kurtka, mocne buty – to rodzaj skorupy, która daje jej poczucie bezpieczeństwa. Nie zachęca do bliskich relacji. Anna Szerucka, moja policjantka, jest bardzo empatyczna i wrażliwa, ale jednocześnie silna. Grając tę postać, zadawałam sobie nieustannie pytanie: co buduje pewność siebie? Najłatwiej jest oczywiście, gdy po prostu nie obchodzi nas zdanie innych ludzi i jesteśmy całkowicie odporni na krytykę. Ja tego w sobie nie mam. Czułam, że wraz z moją bohaterką dopiero się tego uczę: jak wyznaczać granice, stawiać czoło trudnościom, walczyć o siebie.

Charakterystyczna uroda jest twoim atutem?
W dzieciństwie czy okresie nastoletnim nie było to aż tak oczywiste. Mam z tego czasu wiele przykrych wspomnień. Dzieciaki bywają wredne – przezywały mnie na przykład „ruda małpa”. Gdy zdawałam do szkoły teatralnej, byłam już na innym etapie – mój odmienny wygląd uznawałam za atut. Potem jednak okazało się, że ta charakterystyczność staje się tak mocnym akcentem na ekranie, że raczej utrudnia, niż pomaga. Na castingach często słyszę, że szukają kogoś, kto wygląda bardziej polsko albo z kim więcej widzów może się utożsamić. Niemniej jednak jestem teraz na tyle dojrzała i pogodzona ze sobą, że staram się tym nie przejmować. Robię swoje, chodzę na zdjęcia próbne i staram się wypaść jak najlepiej.

(Fot. Marta Wojtal, makijaż i fryzury: Aneta Kacprzak, sesja zdjeciowa odbyła się w studio jogi i pilatesu „Dobrze mi tu”)
(Fot. Marta Wojtal, makijaż i fryzury: Aneta Kacprzak, sesja zdjeciowa odbyła się w studio jogi i pilatesu „Dobrze mi tu”)

Poza aktorstwem masz jeszcze drugi zawód – jesteś instruktorką pilatesu. Jak to się stało i dlaczego wybrałaś akurat pilates?
Ruch towarzyszył mi od zawsze. Jako dziecko chciałam zostać zawodową tancerką. Jeszcze przed szkołą teatralną zaczęłam chodzić na jogę metodą Iyengara. Praktyka pozwalała mi zachować spokój psychiczny. Ćwiczyłam w sumie ponad dziesięć lat i myślałam nawet, że gdyby coś poszło nie tak, mogłabym zostać zawodową joginką. Czułam, że mnie to rozwija, kręci mnie też przekazywanie wiedzy. Ale odłożyłam to na potem, bo już w czasie studiów zaczęłam grać, potem pojawiły się kolejne propozycje. Aż nagle nastąpiła przerwa. Zrozumiałam, że ten zawód jest nieprzewidywalny. Gra się, gra, a potem są miesiące ciszy. Jestem niecierpliwa, trudno mi czekać na telefon. I wtedy gdzieś po drodze, przypadkowo, poszłam na pilates. Okazało się, że jest mi dużo bliższy niż joga. Od razu się wkręciłam. Oprócz wyciszenia, otwierania klatki piersiowej, bioder i rozciągania bardzo potrzebowałam siły. Siły fizycznej, która z czasem przechodziła też w siłę mentalną. To właśnie daje pilates. Ćwiczenia koncentrują się na tym, by wzmacniać mięśnie centrum, czyli mówiąc w uproszczeniu: brzuch, wewnętrzne strony ud, pośladki. Taki trening funkcjonalny pozwala nam potem wchodzić po schodach, biegać, skakać, pływać, a przy tym mniej się męczyć. Pilates inspirowany jest jogą, ale też kilkoma innymi metodami pracy z ciałem. Moim zdaniem jest lepszy dla Europejczyków, bardziej dostosowany do naszego klimatu i stylu życia.

Jakie jeszcze masz sposoby na zachowanie dobrego samopoczucia, urody?
Kupiłam sobie właśnie budzik, żeby zaraz po przebudzeniu nie chwytać za komórkę. Wstaję i przez dziesięć minut medytuję. Tu nawet nie chodzi o duchową podróż, ale o to, by poczuć, co mówi ciało. Zupełnie inaczej zaczyna mi się dzień, kiedy zamiast od razu gdzieś biec, siadam i daję sobie czas na oddech. Widzę, że bardzo mi to pomaga, bo od jakiegoś czasu czułam się przebodźcowana głównie social mediami, w które ostatnio mocno się wkręciłam ze względu na moją pilatesową działalność.

Od kilku lat stosuję też głęboki powięziowy masaż twarzy. Bardzo mi pomógł rozluźnić spięte żwacze, skuteczniej niż szyna na zęby. To weszło mi tak w krew, że nawet rano przy nakładaniu kremu robię sobie krótki masaż. Używam rollera z króciutkimi igiełkami. Moim zdaniem świetnie się sprawdza, nawet przy wrażliwej skórze, trzeba tylko pamiętać, by go dobrze zdezynfekować przed użyciem. Nie eksperymentuję z kosmetykami. Lubię naturalną pielęgnację, niedawno zaczęłam tonizować skórę i używać serum przed nałożeniem kremu. Kiedyś wydawało mi się, że tyle kroków to za dużo zachodu, ale widzę, że to służy mojej skórze. Na trzydzieste urodziny dostałam nawilżacz powietrza, do którego dodaję olejki eteryczne. W dzień w mieszkaniu pachnie pomarańczami, a wieczorem kojącą lawendą.

W jaki sposób dbasz o swoje piękne rude włosy?
Do roli w spektaklu „Cwaniary” Agnieszki Glińskiej w teatrze Polonia postanowiłam rozjaśnić włosy na blond, więc teraz dopiero wracam do swojego naturalnego koloru. Pomagają mi odżywki z miedzianym pigmentem. W spektaklu gram nadal, ale już jako ruda. Lepiej się czuję w tym kolorze. Jeśli chodzi o pielęgnację, uważam, że im prościej, tym lepiej: szampon, odżywka, od czasu do czasu maska. Próbowałam olejowania włosów, ale to okazało się porażką.

Wrażliwa skóra idzie w parze z ogólną życiową wrażliwością?
Uważam się za osobę wysoko wrażliwą. Zaczęłam to drążyć na terapii, dzięki czemu dziś uważam to za swoją supermoc. Wiem, że czuję różne rzeczy silniej niż inni. Próbuję wtedy obserwować swoje ciało, nie wchodzić w emocje tak „na stówę”. Moja skóra wymaga czasem więcej troski, dlatego staram się za bardzo nie kombinować z nowymi produktami. W życiu i pielęgnacji chodzi w końcu o równowagę.

1. Mieszanka grzybów witalnych i adaptogenów Relaks Four Sigmatic 60 g/30 porcji/145 zł (thesilencio.com). 2. Mata do ćwiczeń Cosmic Girl Moonholi 349 zł (pl.moonholi.com). 3. Lekki krem-żel nawilżający Tata Harper 50 ml/535 zł (thesilencio.com). 4. Masażer do twarzy z tygrysiego oka Crystallove 134 zł. 5. Odżywka podkreślająca kolor włosów naturalnych i farbowanych Alchemic Conditioner Copper Davines 250 ml/100 zł (salony fryzjerskie Davines). 6. Bambusowa szczotka z agawy do masażu na sucho Crystallove 62 zł.

Irena Melcer, (ur. 1991), aktorka, instruktorka pilatesu. Można ją teraz zobaczyć w filmach kinowych „Lokatorka” oraz „Sonata”. W teatrze Polonia w Warszawie występuje w „Cwaniarach” w reżyserii Agnieszki Glińskiej. Informacje na temat pilatesu znajdziesz na IG @irenamelcer.

Dziękujemy za udostępnienie do sesji zdjęciowej studia jogi i pilatesu „Dobrze mi tu”, Warszawa, ul. Bracka 18/70.

Irena ma na sobie zestaw starseeds.eco.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze