Kto przed startem tygodni mody liczył na obfity zbiór inspiracji do zakupu botków, ten mógł poczuć się nieco zawiedziony. Wybiegi nie obrodziły przesadnie w buty do kostek. Większość dyrektorów kreatywnych postawiła sprawę jasno: albo idziesz na całość i wkładasz kozaki do kolan (albo i nad kolano), albo liczysz na przyjazne warunki atmosferyczne i zostajesz w półbutach. Które marki wybrały „złoty środek”?
Co prawda dziś trudno jest mówić o płynnym przechodzeniu trendów z wybiegów do kultury masowej. W erze zdominowanej przez media społecznościowe i algorytmy moda rozpadła się na setki tendencji, przez co – w zależności od tego, kogo zapytamy – zupełnie inna będzie lista aktualnie pożądanych ubrań i dodatków. Doskonale zdają sobie z tego sprawę marki z niższych półek cenowych. O ile kiedyś ich strategia mogła sprowadzać się do prostego „kopiuj-wklej” z fashion weeków, dziś, chcąc trafić w gusta i zarobić, muszą brać pod uwagę znacznie więcej zmiennych. Nie wszystkie z poniższych modeli butów za chwilę zobaczymy więc na każdym rogu. Niektórym może się jednak udać ominąć skomplikowany i ekstremalnie szybki cykl trendów, dzięki czemu rozgoszczą się na ulicach. Które botki na jesień z nowych kolekcji mają na to największe szanse?
Dior jesień–zima 2026/2027 (Fot. Spotlight/Launchmetrics)
Dior zaproponował swoim klientkom nową interpretację klasycznych botków motocyklowych autorstwa Jonathana Andersona. Buty typu biker shoes w kolorze koniaku ozdobiono paskiem z metalową sygnaturą francuskiego domu mody. Tak osiągnięto kompromis między ich rebeliancką i swobodną naturą a umiłowaniem splendoru. Złote logo na cholewce ciężko jest bowiem uznać za przejaw „cichego luksusu”, który stanowczo odrzucał rzucające się w oczy loga.
Isabel Marant jesień–zima 2026/2027 (Fot. Spotlight/Launchmetrics)
W tym roku swoje pięć minut miał co prawda „Bambi print”, ale kiedy dyrektorzy kreatywni zaglądają już do świata fauny, to zazwyczaj wracają do pracowni zainspirowani lampartem plamistym i wszelkiego gatunku wężami. Tymczasem na wybiegu Isabel Marant zawitała trochę mniej opatrzona zeberka. Trafiła m.in. na botki z noskiem w szpic i stożkowym obcasem przypominającym z wyglądu drewno.
Czytaj także: Jakie sneakersy będą modne jesienią 2026? Za tymi 6 modelami będą szaleć wszystkie redaktorki i stylistki
Botki na jesień na koturnie
Isabel Marant jesień–zima 2026/2027 (Fot. Spotlight/Launchmetrics)
Jednym z najsilniejszych trendów, które pojawiły się na wybiegach w Mediolanie i Paryżu, są... sznurowadła. Czasem nawiązywały do wiktoriańskich tradycji, innym razem przywodziły na myśl obuwie bokserskie. Mogły kojarzyć się zarówno z wojskowym rygorem, jak i kobiecą zmysłowością. W kolekcji jesień–zima Isabel Marant pojawiły się za to na czarnych butach na koturnach, które z pewnością okażą się bezpieczniejszą opcją do skakania między kałużami niż zwykłe obcasy.
Miu Miu jesień–zima 2026/2027 (Fot. Spotlight/Launchmetrics)
Kto szuka wygody i surowej estetyki, ten znajdzie je na wybiegu Miu Miu. Miuccia Prada pożyczyła bowiem od podróżujących z plecakiem turystów lekko znoszone (a w rzeczywistości specjalnie „postarzone”) brązowe botki à la hikingowe. Ich znaki szczególne to gruba podeszwa i metalowe okucia, które aż proszą się o wyprawę na łono natury.
Stella McCartney jesień–zima 2026/2027 (Fot. Spotlight/Launchmetrics)
„Normalne” szpilki wydają ci się zbyt oczywiste? W takim razie może skusisz się na jesienne botki Stelli McCartney ze zdecydowanie bardziej ekstrawaganckim obcasem. Smukła cholewka buta z wegańskiej skóry podtrzymywana jest u brytyjskiej projektantki przez geometryczną konstrukcję w złotym kolorze, która z powodzeniem zastąpi ci biżuterię.
Czytaj także: Przywitaj swoje nowe ulubione buty. Pantofle operowe to złoty środek między balerinami, loafersami a szpilkami