fbpx

Zajęcia dla dzieci w Warszawie

Zajecia_dla_dzieci
123rf.com

Jakie zajęcia dla dzieci wybrać i – co ważniejsze – po co iść z dzieckiem na zajęcia rozwojowe, sprawdza młoda mama, Magdalena Rybak.
Dobrze pamiętam, jak czekałam na zajęcia plastyczne w Pałacu Młodzieży. Dwa razy w tygodniu mama odprowadzała mnie i mojego młodszego brata do pani Hani, która pomagała nam założyć stare koszule taty, nalać wodę do słoików po ogórkach konserwowych i usiąść na wysokich stołkach przed wielkimi płachtami papieru… W czasach mojego dzieciństwa zajęcia dla dzieci oferował tylko Pałac Młodzieży i domy kultury. Pomagały rozwijać zainteresowania i zdolności. W tej chwili, gdy sama mam półtoraroczną córeczkę, śledzę niesamowity rozkwit zajęć dla dzieci w każdym wieku, również dla maluszków.

W zależności od wieku adresatów, warsztaty różnią się między sobą. Dla najmłodszych zajęcia polegają na przebywaniu w pewnej przestrzeni – dźwiękowej na koncercie czy wodnej na basenie. Zajęcia dla starszych niemowląt zawierają elementy różnych aktywności – wykonywanych głównie z rodzicami. Z wiekiem malucha rośnie element samodzielności i warsztaty kładą coraz większy nacisk na kształtowanie konkretnych umiejętności – manualnych, fizycznych i psychicznych. Wiele jest również propozycji nieprofilowanych wiekowo, które przez to stawiają głównie na współpracę, zabawę i rozwój w grupie. Wybór nie jest prosty, bo oferta zajęć dla dzieci jest bardzo bogata. Jeżeli znamy już zainteresowania swojej pociechy, jest znacznie prościej. Jeśli jednak maluch interesuje się wszystkim albo jeszcze niczym, zapewne dobrze jest się wybrać w kilka miejsc i sprawdzić, jak na daną przestrzeń, ludzi i aktywności reaguje.

Zajęcia dla dzieci najmłodszych

Muzyka jest polecana od pierwszych dni życia, relaksuje, ożywia zainteresowanie światem i rozwija. Dlatego koncerty muzyki poważnej „Smykofonia” w Mazowieckim Centrum Sztuki i Kultury na ul. Elektoralnej organizowane są w kilku grupach wiekowych, w tym dla najmłodszych, do 2 lat. Bywają tam maleństwa, przyklejone do mam w swoich nosidełkach, spędzają ten czas trochę śpiąc, a trochę słuchając i obserwując. Starsze dzieci przeżywają muzykę, głównie tańcząc i śpiewając. Mają też okazję zagrać na różnych instrumentach. Mama rocznej Oliwki: – Chodzimy tam z córką, odkąd skończyła pół roku, i widzę, że mała czeka na te koncerty i pokazuje, że chce tańczyć. Przeżywa muzykę i kontakt z innymi dziećmi.

Już od 3. miesiąca życia maluszki można zabierać na basen, oswajać je ze środowiskiem wodnym, a po kilku miesiącach uczyć pływania. Anna chodzi ze swoim półtorarocznym synkiem na basen Nowa Fala na zajęcia „Bąbelki pływają”. Na początku maluchy oswajały się z wodą, potem zaczęła się prawdziwa zabawa: pływanie na brzuchu i na plecach, gry na wzmacnianie koordynacji ruchowej i trzymanie równowagi.

W szerokiej ofercie dla najmłodszych można też znaleźć zajęcia z bobomigów, czyli nauki pierwszego sposobu komunikowania się za pomocą znaków. – Od pięciu tygodni chodzimy z Borysem co sobotę do klubu Koko, gdzie przez zabawę uczy się migania – opowiada Joanna. – Na początku zaczęliśmy od pięciu znaków, które kojarzą się dziecku z czymś, co lubi. U nas to: picie mleka z piersi, kąpiel, koty, lampka.

Zajęcia urozmaicane są wierszykami, piosenkami, kukiełkami. Dzieci uczą się znaków i jednocześnie dobrze się bawią. – Borys jest spokojniejszy, gdy może komunikować swoje potrzeby, my wszyscy czujemy się dzięki temu mocniej ze sobą związani – chwali bobomiganie mama.

Dla starszaków

Dla dzieci w wieku przedszkolnym zajęć jest bardzo dużo – od teatralnych, tanecznych, przez literackie, plastyczne, językowe…

Alicja, mama 3-letniej Mai, jeździ z nią na zajęcia z angielskiego do centrum językowego Ene-due. Ogólnorozwojowe zajęcia językowe są tam prowadzone już dla półrocznych maluszków. Starsze dzieci uczą się angielskiego w zabawie – poprzez teatr, laboratorium naukowe, taniec, spotkania ze sztuką… – A ja mam chwilę na wypicie kawy i rozmowy z innymi rodzicami – podsumowuje Alicja. – Maja uwielbia wierszyki, piosenki i zabawy po angielsku. Powtarza je potem przez cały tydzień.

Marta z kolei posyła swoją 4-letnią córeczkę na zajęcia kulinarne w przedszkolu, prowadzone przez Sylwię Stiehl. W grupie spotyka się średnio 7–8 dzieciaków. Najmłodsze mają 3 lata, najstarsze – 6,5 roku. Wszystkie czekają na swoje „cooking classes” cały tydzień.

Agnieszka, mama dwóch córek (5 i 7 lat), postawiła na zajęcia w domu kultury Zacisze. Starsza córka chodzi tam na Akademię 6-latka – połączenie zajęć psychologicznych i plastycznych. Czeka też na początek zajęć etnograficznych w Stowarzyszeniu „Pracownia Etnograficzna” im. Witolda Dymowskiego na ul. Koszykowej. – Bardzo się na nie cieszę, bo kultury i obyczaje leżą w ścisłym kręgu moich zainteresowań, a moje córki je podzielają – stwierdza. – Lubimy też zajęcia „Tropy przyrody” Anny Makowskiej, leśniczki, która uczy sadzić drzewa, malować owocami i robić teatrzyki cieni. Agnieszka przyznaje, że zajęcia są dla rodziców inspiracją dla zabaw w domu. O tym, jak bardzo jej córki lubią weekendowe wyjścia, świadczy fakt, że co chwila pytają: „A dokąd dzisiaj jedziemy?”, „Z kim się spotkamy?”, „Co będziemy robić?”. – Starsza córka po szkole rzuca plecak i niewiele mówi o tym, co było na lekcjach, a po zajęciach ze wspólnego grania na bębnach gada i gra bez przerwy – opowiada.

Zuzanna posyła swojego 6-letniego synka na zajęcia „Mały inżynier”, z pogranicza fizyki i warsztatu małego majstra. Felek jest zachwycony wszystkim, co tam robi, problem mają tylko rodzice ze znalezieniem miejsca na wielką drewnianą katapultę i fontannę, którą skonstruował. Oprócz tego Felek chodzi do Akademii Nauki na kurs wspierający naukę czytania i pamięci. – Nauczył się tam pisać i czytać. Dzięki temu, kiedy trafił do szkoły, mógł się skupić na kontaktach z dziećmi. Było mu łatwiej – podsumowuje mama.

Tworzymy razem

Ciekawym pomysłem są też zajęcia nierozdzielające dzieci wiekowo. Kasia ze swoją 3-letnią córeczką trafiły na „Kreaturki”, prowadzone w Centrum Sztuki Fort Sokolnickiego przez Joannę Kasztelaniec.

– Dzieci zamalowywały wielkie kartki wałkami, a potem kropkowały i „paskowały” – mówi. – A po wyschnięciu Asia robiła z nich łódki. Nasza łódeczka stoi do dziś na parapecie. Innym razem trafiłyśmy na zajęcia ze słomkami. Mila zrobiła wtedy fantastyczną, przestrzenną rzeźbę. Lubi wszystkie swoje dzieła, niezależnie od tego, jak wyglądają, bo sama je zrobiła i pewnie jej o tym przypominają. Takie zajęcia kreatywno-plastyczne służą rozbudzaniu estetyki i zdolności manualnych, ale przede wszystkim prowadzą do budowania poczucia własnej wartości. Uczą też współpracy w grupie.

Mama Julki wspomina zajęcia „Kreaturki podróżnicze” w klubie Podróżnik, prowadzone przez Joannę: – Córka wróciła z zajęć z czerwoną kropką na czole i ze słoniem zrobionym ze skarpety. Do tej pory, gdy widzi indyjskiego słonia, mówi: „namaste”, czyli wita go w języku hindi.

Na każdym etapie fajnie jest podejmować wspólną aktywność i lepiej się poznawać. Rodzice mogą się przy tej okazji też dużo nauczyć – poznać wrażliwość dziecka i jego talenty, przekonać się, jak cenna jest prostota i jak niewiele potrzeba, żeby dobrze się razem bawić. Może to służyć wspólnemu rozwojowi. – Ale też nie o to chodzi, żeby dzieciom wyszukiwać kolejne zajęcia – mówi Joanna Kasztelaniec. – Może wystarczy znaleźć coś w najbliższej okolicy? Może w domu kultury? Dobrym pomysłem jest też zabieranie dzieci na te zajęcia, na które sami mamy ochotę. I dajmy sobie i dziecku czas na to, żeby się oswoiło i nawiązało kontakt z innymi. Wspólnie twórzmy, bawmy się, uczmy się siebie i od siebie nawzajem.