Pokochaj mnie razem z tatą

Pokochaj mnie razem z tatą
fot.123rf

Sądzisz, że masz kłopot z dzieckiem swojego partnera? Pomyśl, jaki kłopot ma ono z tobą.
Dziecko mojego męża nie jest moim dzieckiem – sytuacja w naszych czasach dość spotykana. I choć mit złej macochy chcemy włożyć między bajki, dzieci tego nie chcą. Najczęściej dlatego, że nie wiedzą, co myśleć. Na przykład: kim dla dziecka jest nowa partnerka ojca? Kimś, kogo należy szanować? Akceptować? Kochać? Czy nienawidzić?

Jeśli jesteś nowoczesną macochą i masz problem, jak układać relacje z dziećmi partnera, uświadom sobie, że one też go mają.

Niechęć czy akceptacja?

Janek, 14 lat: „Mój tata poznał panią Martę. Nawet ją lubię, tylko nie wiem, kim ona dla mnie jest. I jak mam ją traktować. Nie jest moją ciocią ani koleżanką taty, nie jest też moją mamą”.

Michałek, 8 lat, jest dzieckiem rodziców, z których każde ma już swoje dzieci: „Mój tatuś ma syna z pierwszego małżeństwa. On ma na imię Dawid. Ten Dawid bardzo nie lubi mojej mamy. Mówi, że moja mama jest świnią. Nawet jeszcze gorzej o niej mówi, bo to przez nią tatuś rozwiódł się z jego mamą. Córka mojej mamy, Justynka, uważa, że mój tatuś jest tłusty i brzydki, a jej tatuś jest bardzo ładny. Nie chcę, żeby tak mówili o moich rodzicach”.

Karolina, 13 lat: „Kiedy tatuś od nas odszedł, zamieszkał z Magdą. Była bardzo miła, więc postanowiłam się z nią zakumplować. Niestety, po roku się rozstali i tatuś zaręczył się z ciocią Bożenką, która miała córkę w moim wieku. Od razu się polubiłyśmy, ale gdy dorośli się rozstali, już nigdy jej nie zobaczyłam. Nie będę przyjaźnić się z jego następną narzeczoną”.

Paweł, 16-latek: „Ojciec zdradzał mamę przez pół roku i dlatego się rozwiedli. Nie rozumiem, dlaczego mam spróbować polubić tę Agnieszkę. Ja jej nienawidzę i nigdy nie przestanę!”.

Takie jest prawo dziecka. Jeśli jego rodzice rozeszli się przez ciebie lub tak właśnie uważa dziecko, musisz liczyć się z tym, że całą frustrację skieruje na ciebie. Nawet gdy nie ma w tym twojej winy – nie oczekuj racjonalności w emocjach dzieci.

Wojtek, 8 lat: „Mój tatuś kilka razy pobił mamę i mnie. Mama się rozwiodła. Bardzo za tatą tęsknię. Chciałbym, żeby był tu z nami i wyrzucił wujka Zbyszka, bo on ciągle pyta, czy zagramy w piłkę albo coś porobimy razem. On nas nie bije, ale nie jest moim tatą”.

Nam, dorosłym, wydaje się, że jeśli dziecko było bite, maltretowane, niekochane czy zaniedbywane, powinno poczuć ulgę, że rodzice się rozstali i potraktować nowego partnera mamy jako zbawcę. Ale to mrzonka. Dziecko zawsze, bez względu na to, jakie były przyczyny rozpadu związku rodziców, będzie fantazjować na temat ich ponownego zejścia się. Musisz się z tym liczyć i być świadoma, że dzieci z niechęcią odnoszą się do nowych partnerów swoich rodziców.

Twoje pojawienie się w życiu dziecka jest końcem naturalnego dziecięcego marzenia o życiu w kompletnej rodzinie, z „prawdziwym” tatusiem i mamusią. Nawet jeśli będziesz zaspokajać wszelkie jego potrzeby, nie licz na to, że zastąpisz mu naturalnego rodzica. Więzy krwi to potężna siła. Dzieci nieskażone przyzwoleniem społecznym na łatwe rozbijanie rodzin zawsze będą walczyć o swoich biologicznych rodziców, chociażby w marzeniach.

Istnieje sytuacja, kiedy masz szansę na natychmiastową akceptację. Wymaga to jednak specyficznych warunków i pewnej dojrzałości dziecka. Oto taki przypadek.

Mikołaj, 20 lat: „Miałem jedenaście lat, gdy rodzice się rozeszli. Moja mama cały czas chciała spędzać ze mną. Mówiła wszystkim, że tylko ja jej zostałem. Gdy po dziewięciu latach wyznała mi, że kogoś poznała, byłem zachwycony. Lubię Darka, bo poznał się na mojej mamie, a mi dał trochę od niej odetchnąć. Namawiam ich do ślubu. Ja będę świadkiem. A ojciec jest zazdrosny”.

Dwie najsilniejsze emocje

„Kiedy tatuś zabiera mnie na weekend, jego żona każe mi rano pić mleko. Niech sobie każe swoim dzieciom. Nie będę się jej słuchał. Nie może mi rozkazywać, bo nie jest moja mamą” – pisze 10-letni Piotruś, wyrażając opinię wielu dzieci. Bo one widzą to tak: Jeśli jesteś TYLKO partnerem mojego rodzica, to do mnie nie masz żadnych praw. Sytuacja wcale się nie poprawia, gdy cię zaakceptują.

„Moja mama bardzo lubiła alkohol – pisze na forum 11-letni Artur – a gdy była pijana, często mnie i siostrę mocno biła i zamykała w łazience, żeby na nas nie patrzeć. Tatuś tego nie mógł wytrzymać i razem z nim się wyprowadziliśmy do pani Bożeny. Ona jest bardzo miła, czyta nam na głos, zawsze pyta, co nam ugotować i piecze tort, gdy ja lub siostra mamy urodziny. Lubię, jak mnie nakrywa kołdrą przed zaśnięciem. Bardzo bym chciał, żeby to ona była zawsze moją prawdziwą mamą. Tylko martwię się tym, czy to nie jest grzech śmiertelny, że ja tak myślę? Że wolę ją niż moją własną mamę?”.

Bunt i poczucie winy to dwie najsilniejsze emocje, jakie pojawiają się w relacji: ty i dziecko twojego partnera. Po pierwsze, dziecko nie przyznaje ci prawa do wychowywania siebie. Sprzeciwia się twojej obecności w swoim życiu. Po drugie, jeśli nawet cię polubi, przeżywa ogromny dylemat moralny. Czuje, że zdradza swojego biologicznego rodzica i jest to dla niego wielkim obciążeniem emocjonalnym. Stąd czasem zupełnie niezrozumiałe i nawet krzywdzące cię zachowania: „Nowy mąż mojej mamy jest milion razy lepszy dla mnie niż mój ojciec. Mama dziwi się, że jestem dla niego taki niemiły, a ja nie chcę być miły, bo nie chcę, żeby ktoś się domyślił, że jego wolę. Wiem, że trzeba kochać swoich własnych rodziców, a nie wujka” – wyznaje 14-latek o nicku Dziwny.

Syndrom porzucanych

Agnieszka, piętnastolatka: „Ciężko mi było, gdy rodzice się rozeszli, ale trudno. Miałam już dwanaście lat i wiele koleżanek, więc jakoś to przeżyłam. Najpierw nie lubiłam Magdy, dziewczyny taty, ale potem ją poznałam i pokochałam. Została moją najlepszą przyjaciółką. Tyle czasu razem spędzałyśmy, nieraz podśmiewałyśmy się z taty. Ona mnie bardzo dobrze rozumiała. Tak mi się wydawało… Odkąd się rozstała z moim tatą, ani razu do mnie nie zadzwoniła. Jak mogła tak mnie potraktować? Do tej pory jej nienawidzę i czuję się jak śmieć”. Agnieszka ma rację. Dzieci naszych partnerów rzadko kiedy są traktowane właściwie, gdy związek się rozpada. Każdy zabiera własne dzieci, a te partnera wykreśla z życia. Trudno się dziwić, że dzieci tak nieufnie traktują nowe związki swoich rodziców. Po prostu czują, że w momencie próby, partner rodzica nie będzie się
z nimi liczyć. Bo nie są jego, są cudze. Dziecko twojego partnera wie, że ty i ono nie tworzycie prawdziwej relacji i w razie czego (czyli rozstania z jego ojcem) bez wahania z niego zrezygnujesz.

Zawsze jest nadzieja

Poza tym dzieci są bardzo trudnymi przeciwnikami, bo nie przebierają w środkach. Potrafią dąsać się miesiącami, dawać ci na każdym kroku odczuć, jak cię nie lubią, psuć to, na czym ci zależy i sprawiać kłopoty – żeby tylko nie udało się to, co może ci sprawić radość.

Można jednak ułożyć sobie bardzo dobre stosunki z dziećmi partnera. Ale jeśli się to nie uda, nie trzeba się winić i dręczyć. Tylko próbować, czasem nawet przez całe życie, bo sytuacja się zmienia, podobnie jak motywy dzieci.

„Moi rodzice rozeszli się, bo tata znalazł sobie kochankę, tak to się wtedy mówiło. Zawsze dawałam jej odczuć, że jej nienawidzę. Rok temu moje własne małżeństwo rozpadło się, bo ja poznałam Marka. Marek ma dwunastoletnią córkę. Jak ta dziewczynka jest dla mnie okrutna, jaka potrafi być złośliwa i bezlitosna! Dopiero po latach zrozumiałam, jak druga żona ojca cierpiała, kiedy potwornie ją raniłam. Spotkała mnie zasłużona kara za to, co jej latami robiłam. Rozważam, czy do niej nie zadzwonić i nie przeprosić. Czy to dobry pomysł? Proszę o szybką odpowiedź” – pisze Piwonia, 30 lat.

Nie ma przeciwnika trudniejszego niż dzieci. A gdy jeszcze nie są to twoje dzieci, tylko twojego partnera z poprzednich jego związków, wasza relacja może zostać wystawiona na wyjątkowo ciężką próbę – kto wie, czy nie najtrudniejszą z międzyludzkich relacji.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze