fbpx

Rodzina jak w filmie

Rodzina jak w filmie
123rf.com

Święta i kino familijne to idealne połączenie. Rodzinny seans zbliża pokolenia. A gdy młodsi już pójdą spać, starsi niech urządzą sobie kolejny pokaz. Filmów o dzieciach, ale nie dla dzieci.
Filmy i książki dla dzieci to lektura obowiązkowa każdego rodzica. Jeśli chcesz mieć dobry kontakt z synem lub córką, powinnaś wiedzieć, czym żyją i jacy bohaterowie są teraz modni. Dobrze z dziećmi oglądać „ich” filmy również po to, żeby miały z tobą o czym rozmawiać. Ale obok filmów dla dzieci jest masa znakomitych filmów o dzieciach, ale już dla dorosłych. Te też warto obejrzeć – bez potomstwa.

Dzięki sile oddziaływania sztuki dobry film budzi emocje, zostaje w podświadomości, a tym samym jest w stanie zmienić nasze postawy, potrząsnąć schematami myślowymi i poruszyć trudne lub czasem bardzo trudne pytania. Chociaż nie sili się na jednoznaczną poradę, jak wychowywać, to odpowiada na bardzo ważne pytanie: „Czego z pewnością nie robić?”.

Ważne filmy i ważne pytania

Biały oleander, 2002 rok, reż. Peter Kosminsky. Czy dziecko ma prawo odwrócić się od „złego” rodzica?

Chłopięcy świat, 1993 rok, reż. Michael Caton-Jones, na motywach autobiograficznej powieści Tobiasa Wolffa.Dlaczego dominacja jako metoda wychowawcza jest taka kusząca dla rodziców?

Był sobie chłopiec, 2002 rok, reż. Chris Weitz, Paul Weitz, na motywach powieści Nicka Hornby’ego. Dlaczego (nieświadomie) upokarzamy nasze dzieci?

Lolita, 1997 rok, reż. Adrian Lyne, na podstawie powieści Vladimira Nabokova. Czy da się pomóc dziecku, które odkryło siłę seksualnej władzy nad dorosłym opiekunem?

Bunkier, 2001 rok, reż. Nick Hamm. Czy wiem, jaka jest pozycja mojego dziecka w grupie rówieśniczej? Jakie problemy i jakie zagrożenia to generuje?

Godziny, 2002 rok, reż. Stephen Daldry, na motywach powieści Michaela Cunninghama. Co zrobić, gdy macierzyństwo okazuje się niesatysfakcjonujące?

Drzwi w podłodze, 2004 rok, reż. Tod Williams, na motywach powieści Johna Irvinga. Czy nowe dziecko to dobra metoda na wielkie rodzinne tragedie?

Sprawa Kramerów, 1979 rok, reż. Robert Benton, na motywach powieści Avery Cormana. Czy gdy matka porzuca rodzinę, to jest to inny problem, niż gdy wyprowadza się ojciec?

Musimy porozmawiać o Kevinie, 2011 rok, reż. Lynne Ramsay, na podstawie powieści Lioney Shriver. Ile może znieść matka? Czy niektóre dzieci rodzą się złe?

Wstęp wzbroniony

Dzieci, a zwłaszcza nastolatki, dobrze skrywają swoje tajemnice. Wstęp do ich świata jest pilnie strzeżony. Literatura i sztuka filmowa to nieliczne okazje, żeby tam zajrzeć i zobaczyć, co się dzieje z naszymi maluchami i nastolatkami, zanim dojrzeją. „Bunkier” czy „Panna Nikt” to mocne historie o życiu młodzieży – o tym, jak ciężko im poruszać się w bezlitosnym świecie szkolnych priorytetów, rodzinnych uwikłań i własnych emocji, nad którymi jeszcze nie do końca panują. Mierzą się z problemami istotnymi w życiu młodego człowieka: destrukcyjną siłą pierwszej miłości, złem używanym do realizacji zachcianek i brakiem poczucia odpowiedzialności za swoje czyny.

Drobne grzeszki rodziców

„Co gryzie Gilberta Grape’a” byłoby jednym z miłych, urokliwych filmów, gdyby nie mocne oskarżenia, które twórcy wysuwają pod adresem matki Gilberta. Kobieta po samobójczej śmierci męża popadła w otyłość olbrzymią. Zaniedbana, nie opuszcza domu, ba, nie opuszcza nawet swojej kanapy. Obarcza dzieci nie tylko sobą, ale też swoimi obowiązkami. Gilbert, jako najstarszy syn, staje się głową rodziny. To on ponosi odpowiedzialność za swojego młodszego, upośledzonego umysłowo brata. Film kończy się pogodnie: Gilbert znajduje miłość i opuszcza miasto. Taka jest warstwa fabularna. W warstwie psychologicznej – Gilbert odnajduje szczęście, gdy wreszcie uwalnia się od rodziny. Śmierć dobrej, kochającej, ale „bezużytecznej” w roli rodzica matki okazuje się dla wszystkich dzieci wybawieniem.

Twórcy nie bali się pokazać ulgi, jaką odczuwa dorastający człowiek, gdy może wreszcie uwolnić się od ciężaru swoich bliskich. Wstyd za rodzica oraz granice odpowiedzialności starszego rodzeństwa za młodsze to nadal problem wielu rodzin.

Czyje szczęście wygra?

Dzieci są dla nas najważniejsze. Jednak w obliczu zderzenia ich prawa do szczęścia z naszym własnym, w większości wypadków wybieramy… własne. Filmy takie jak „Sprawa Kramerów” czy „Drzwi w podłodze” dobitnie pokazują, jak dalece dorośli nie liczą się z dziećmi. Wspomniane tytuły (również film „Godziny”) stawiają dość kontrowersyjną tezę – nie da się pogodzić psychicznych potrzeb rodziców i dzieci. Ich szczęście opiera się bowiem często na sprzecznych priorytetach. To także głos w trwającej dyskusji na temat prawa kobiet do samorealizacji poza macierzyństwem i kwestii tego, czy dzieci muszą płacić aż tak wysoką cenę za zdobycze feminizmu. Filmy te zostawiają widza z trudnym pytaniem: „Czy masz prawo do depresji, skoro jesteś matką?”oraz „Dlaczego dziecko ma płacić za to, że ty nie czerpiesz satysfakcji z macierzyństwa?”.

Taki, jak chcę

„Był sobie chłopiec” to w warstwie fabularnej historia o spotkaniu dwóch chłopców: 40-letniego Willa i 12-letniego Marcusa. Matka chłopca chce go wychować na myślącego, samodzielnego i niezależnego człowieka. Pobudki ma dobre, ale… metody realizacji godzą w dobro dziecka, na przykład, mimo że Marcus ma już 12 lat, upiera się, by odprowadzać go do szkoły. Dla rodziców szczególną wartość ma scena, w której podczas porannego pożegnania przed budynkiem szkoły matka, bazując na ich dobrej relacji, „zmusza” Marcusa, by na oczach kolegów z klasy beczał jak baran (bo tak się bawią w domu). Ośmieszony chłopiec zostaje później dotkliwie upokorzony przez grupę rówieśniczą. Kobieta, pochłonięta swoimi problemami (nieleczona depresja), nie ma pojęcia, na jakie udręki naraża własne dziecko.

To ważny film, który podpowiada, jak wielkim błędem jest doprowadzenie do sytuacji, gdy dziecko ma na świecie „tylko ciebie”. Zostawia rodzica z pytaniem: „Czy wychowuję swoje dziecko ku wolności, czy na swój obraz i podobieństwo?”.

Musimy porozmawiać… o naszych dzieciach

Jednym z najciekawszych obrazów dotyczących szeroko pojętych problemów w relacjach z dzieckiem jest film „Musimy porozmawiać o Kevinie”. Ukazuje dramat matki, której nie udaje się ujarzmić zła tkwiącego w synu. To historia błędów pedagogicznych i konsekwencji strachu przed własnym dzieckiem. Kevin jest trudny – to wiemy od pierwszych scen filmu, ale czy jest zły? Czy to, co robią dzieci, to wina ich matek? Źle je wychowały? „Musimy porozmawiać…” porusza nas, rodziców, bo zapewne pamiętamy momenty, w których nie daliśmy z siebie wszystkiego, nie walczyliśmy do końca, zaniechaliśmy… Widzimy, co może wyniknąć z drobnych emocjonalnych zaniedbań wobec dziecka. Bo nigdy nie wiesz, co się dzieje w głowie twojego dziecka i nawet jeśli bardzo się starasz, może nie wystarczyć.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze