1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Kiedy nie dopuszczasz do siebie złych emocji, odcinasz się też od tych dobrych

Kiedy nie dopuszczasz do siebie złych emocji, odcinasz się też od tych dobrych

Emocja powstaje pod wpływem bodźca i na początku przyjmuje formę doznania fizjologicznego. Mózg nazywa to doznanie, a potem jest miejsce na działanie. Typowo kobiece działanie różni się jednak od męskiego tym, że rodzi się z emocji, jego intencja pochodzi z wnętrza. (Fot. iStock)
Kiedy nie dopuszczasz do siebie smutku, gniewu czy zazdrości, odcinasz się również od radości, miłości i innych tzw. pozytywnych emocji. A to z nich rodzi się kobiece działanie. Psycholożka Ewa Klepacka-Gryz prowadzi nas od czucia do ekspresji.

Emocja powstaje pod wpływem bodźca i na początku przyjmuje formę doznania fizjologicznego: ścisku, drętwienia, guli w gardle czy ciepła. Te doznania odczuwamy w bezruchu. Następnie mózg nazywa to doznanie: jestem zła, jestem szczęśliwa, jestem smutna... Potem jest miejsce na działanie. Typowo kobiece działanie różni się jednak od męskiego tym, że rodzi się z emocji, jego intencja pochodzi z wnętrza. Wymaga uważności, skupienia, uciszenia lęku przed niedziałaniem i zatrzymania. A kiedy już się rodzi, jest bardziej nastawione na ekspresję niż zmianę świata. Ale i tak go zmienia...

To jaka mam być?

Do redakcji przychodzą już listy na temat kobiecej mocy, jak się okazuje, ten temat jest w was bardzo żywy. Piszecie o tym, że moc daje wam optymizm – „uśmiech na twarzy pomimo przeciwności losu”, empatia – „wiem, co czują kobiety takie jak ja”, ale też działanie i nadzieja – „działanie wyrywa z nieruchomości, marazmu, odrętwienia i rozpaczy”. Dzielicie się swoimi bolesnymi historiami, które często są tak traumatyczne, że brak miejsca na uczucia, bo trzeba działać: „pamiętam moment, w którym poczułam, że jedyna słuszna decyzja to odejść”, ,,kiedy pięć lat temu zmarł mój mąż, towarzysz życia i przyjaciel, nie miałam dużo czasu na smutek i łzy, bo los miał dla mnie kolejną niespodziankę”. Piszecie, że czasami wręcz boicie się swoich uczuć, np. smutku, który „ciągnie w dół i grozi depresją”, albo łez, które odbierają siłę i obnażają słabość. Trudno wam zaakceptować, że kobieca moc pojawia się w bezruchu, że potrzebuje czasu. Sprawczość, szybkie podejmowanie decyzji, widoczne efekty działań – czyli to, co „obstawiają” mężczyźni – wydaje się bardziej atrakcyjne, bezpieczniejsze, lepiej przystające do współczesnych czasów, w których sukces równa się szybkość.

Bywa, że czujecie się zdezorientowane: „kiedy jestem analityczna, konkretna, szybka w działaniu, decyzyjna, to mówią: baba chłop; kiedy jestem uczuciowa, wrażliwa, łatwo się wzruszam – szepczą po kątach, że histeryczka. To jaka właściwie mam być?”.

Bo zatonę w emocjach...

Moja pacjentka Magda na pierwszej sesji dużo płakała. „Tak długo na to czekałam, tak długo musiałam być dzielna” – cieszyła się przez łzy. Podczas kolejnych spotkań otwierała przede mną swoje rany, była jednym wielki czuciem. Jednak kiedy ostatnia bolesna historia z przeszłości się domknęła, Magda otarła łzy rękawem swetra (zupełnie jak mała dziewczynka) i powiedziała: „Dosyć tego roztkliwiania się nad sobą. Pora wziąć się do roboty”. I znowu wskoczyła w pancerzyk. Uwolniła się od zranień z przeszłości oraz z roli dziecka, ale zatrzasnęła serce, kiedy spytałam, jak czuje zranienia jako dojrzała kobieta.

Magda nie jest wyjątkiem, wiele kobiet przychodzi do gabinetu po to, by opłakać przeszłość, wyzerować konto emocjonalne i przez kolejne lata dzielności upychać w sobie nowe zranienia. Może dobrze wiesz, o czym mówię. Jak często dewaluujesz czucie, bo nieraz słyszałaś: „dosyć mam twoich łez”, „przestań się mazać”, „nie nabierzesz mnie na tę swoją wrażliwość”? Słyszałaś to od matki, ojca, może także od partnera… A obserwując matkę, wcale nie miałaś poczucia, że warto być kobietą: „Pamiętaj, córeczko, żebyś liczyła w życiu tylko na siebie. Nigdy się nie oglądaj na żadnego mężczyznę” – mówiła. Nie wiesz, czy liczyłaś na ojca, ale na pewno robiłaś wszystko, żeby był z ciebie dumny. Chciałaś być taka sama jak on: silna, władcza i przede wszystkim nieroztkliwiająca się nad sobą. Nie było tu miejsca na słabość, delikatność czy ,,babską” wrażliwość.

Inna pacjentka, w dzieciństwie emocjonalnie porzucona przez obydwoje rodziców, ojcu wybaczyła, bo „był taki młody, nie potrafił zająć się żoną i córką”. Do matki czuje żal do dziś, bo „kobieta nie powinna zostawiać swojego dziecka”. Obok żalu do matki ma również żal do siebie i poczucie winy: „pewnie byłam niegrzecznym dzieckiem, które trudno było kochać”.

Jesteśmy dzielne, odważne, nieustraszone. Potrafimy poradzić sobie z niejednym problemem, ale kiedy ogarniają nas silne emocje, czujemy się zagubione, przestraszone i jak najszybciej znów ustawiamy gardę. I nie chodzi jedynie o to, że chcemy rywalizować z mężczyznami. Lęk przed niedziałaniem wrzuca nas w czarną otchłań niebytu, braku znaczenia, straty poczucia wartości i ważności.

Maureen Murdock w „Podróży Bohaterki” pisze: „Kiedy kobieta przestaje działać, musi nauczyć się, w jaki sposób po prostu być”. Być, czyli zatrzymać się, a tego boimy się najbardziej na świecie...

Działam, czyli jestem ważna

Wanda przyszła do mnie, bo ma dylemat, czy pójść na emeryturę. Od lat marzyła o tym, że kiedy skończy 60 lat, natychmiast odejdzie z pracy i zajmie się wreszcie tym, co kocha. A teraz mówi, że gdy tylko wyobrazi sobie, że nie musi się zrywać i jechać w korkach do pracy, to myśli, że nie będzie miała po co wstawać z łóżka.

– Będę leżała w tym łóżku i roztkliwiała się nad sobą. Jak jakaś stara baba – powiedziała z płaczem, kiedy spytałam ją, co czuje.

Kiedy zatrzymasz się w codziennym biegu, obojętnie, czy zrobisz to świadomie, czy ciało da sygnał do odpoczynku, albo choroba nie pozwoli dalej gnać – wróci czucie, bez ostrzeżenia. Od dawna niedostrzegane emocje zaczną wciągać w czarną dziurę. Smutek, na początku delikatny i refleksyjny, zacznie narastać i ścinać cię z nóg. Złość ma wektor przeciwny; napina mięśnie, daje siłę, nakłania do eksplozji, chyba że…

Jeszcze inna pacjentka, Ela, ma depresję; od miesięcy nie chodzi do pracy, czasami nie ma siły wstać z łóżka ani nawet mówić. Kiedyś wspomniała, że się na mnie zezłościła. Mówiąc to, przyglądała mi się uważnie, a ja podziwiałam jej ożywioną twarz, której nigdy wcześniej nie widziałam. Chciałam skorzystać z tej energii, żeby wyciągnąć Elę z łóżka, ale okazało się, że to właśnie złość, a w zasadzie potężna wściekłość, którą nosi w sobie od dzieciństwa, kazała jej schronić się w depresji. Kiedy jako dziecko, w obronie siebie i matki, podniosła rękę na ojca, w jej ciele zapisał się schemat: działanie, złość, agresja.

Ale nie da się nie czuć jednej konkretnej emocji: kiedy nie dopuszczasz do siebie smutku, gniewu czy zazdrości, to nie doświadczasz również radości, miłości i wielu innych pięknych uczuć. A przecież nie chciałabyś z nich zrezygnować...

Od czucia do działania

  • Usiądź spokojnie, w bezruchu; zrób kilka oddechów.
  • Przeskanuj ciało i skoncentruj się na najbardziej dominującym doznaniu (np. delikatnym ucisku w gardle). Pomyśl, jaki bodziec mógł go wywołać: może rozmowa z szefem i brak odwagi, żeby mu o wszystkim powiedzieć. Czujesz, że niewypowiedziane słowa utkwiły w twoim gardle. Jaka to emocja? Umówmy się, że to złość. Poczuj ją wyraźnie. Co możesz z nią teraz zrobić? W jaki sposób chcesz ją wyrazić?
  • Możesz krzyknąć, huknąć pięścią w stół albo zadzwonić do przyjaciółki i opowiedzieć, co się stało. Ważne, by twoje działanie wzięło się z czucia, a nie z głowy, a w której może nosisz przekonanie, że złość jest złą emocją, której nie wolno wyrażać. Zwłaszcza kobiecie.

Ewa Klepacka-Gryz, psycholog, terapeutka, autorka poradników psychologicznych, trenerka warsztatów rozwojowych dla kobiet; www.terapiavia.com.

Zapraszamy do dzielenia się swoimi opowieściami i budzeniu mocy. Czekamy na listy od kobiet, które odkryły swoje własne metody pracy z mocą, również re, które pracują w tym temacie z innymi kobietami. Piszcie na adres sens@grupazwierciadlo.pl.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze