Kiedy ktoś skłamie raz, można mówić o błędzie. Kiedy robi to regularnie, zaczynamy tracić grunt pod nogami i wątpić nawet we własną ocenę sytuacji. Rozmowa z taką osobą wymaga spokoju i uważności, bo jedno źle dobrane słowo może nam zamknąć drogę do prawdy.
Kłamstwo potrafi zaboleć. Szczególnie trudno jest wtedy, gdy kłamie ktoś bliski. W takiej sytuacji często pojawia się złość, rozczarowanie i poczucie upokorzenia. Możemy też zacząć zastanawiać się, jak mogliśmy wcześniej nie zauważyć, że ktoś nas oszukuje. Pierwszy odruch bywa bardzo silny. Chcemy natychmiast powiedzieć: „Wiem, że kłamiesz”. Chcemy rozliczyć drugą osobę i usłyszeć prawdę. Christian L. Hart, profesor psychologii z Texas Woman’s University, podkreśla, że sposób rozpoczęcia takiej rozmowy może przesądzić o jej przebiegu. Jego zdaniem osoba przyłapana na kłamstwie częściej powie prawdę wtedy, gdy nie czuje się osaczona.
Zdanie „wiem, że kłamiesz” rzadko prowadzi do szczerej rozmowy. Zazwyczaj sprawia, że druga osoba czuje się zaatakowana. Może wtedy zaprzeczać, odwracać uwagę od tematu albo próbować przekonać nas, że to my źle zrozumieliśmy sytuację. Lepszym początkiem jest spokojne nazwanie tego, co nas niepokoi. Można powiedzieć: „Wiem, że to może być niewygodne, ale musimy o tym porozmawiać”. Można też zacząć od słów:
„Coś w tej sytuacji mnie niepokoi i chciałabym to wyjaśnić”.
Taki komunikat nie brzmi jak wyrok, ale jasno pokazuje, że sprawa jest ważna i nie chcemy jej przemilczeć.
Pamela Meyer, badaczka oszustw i autorka książki „Liespotting”, radzi, by w takich sytuacjach „podążać za faktami, a nie za człowiekiem”. Oznacza to, że w rozmowie z osobą, która kłamie, najlepiej trzymać się konkretów. Zamiast mówić: „Jesteś kłamcą”, lepiej powiedzieć:
„To, co mówisz teraz, nie zgadza się z tym, co powiedziałeś wcześniej”.
Pierwsze zdanie atakuje osobę. Drugie zdanie pokazuje niespójność w jej opowieści.
Pomocne są również pytania, które dają drugiej stronie przestrzeń do wyjaśnienia sytuacji. Meyer proponuje tak zwane podejście lejka. Najpierw warto zadawać szerokie, otwarte pytania, a dopiero później przechodzić do szczegółów. Dzięki temu druga osoba ma poczucie, że wyjaśnia sytuację, a nie od razu przyznaje się do winy. Można powiedzieć: „Pomóż mi zrozumieć, co się tutaj wydarzyło”. Można też zapytać:
„Czy możesz jeszcze raz opowiedzieć mi, jak to wyglądało?”.
Takie pytania nie przypominają przesłuchania, ale jednocześnie pokazują, że nie przyjmujemy bezrefleksyjnie wszystkiego, co słyszymy.
Kłamstwo narusza zaufanie, dlatego złość jest naturalna. Mimo to krzyk, ironia albo upokarzanie drugiej osoby zwykle nie pomagają w dojściu do prawdy. Jeżeli zależy nam na rozmowie, a nie tylko na wyładowaniu emocji, potrzebna jest stanowczość połączona ze spokojem. Można powiedzieć:
„Zależy mi na uczciwej relacji. Chcę być z tobą szczera i oczekuję tego samego”.
Takie zdanie jasno stawia granicę. Nie zamienia jednak rozmowy w atak, po którym druga osoba będzie myślała przede wszystkim o tym, jak się obronić.
Warto pamiętać, że nie każda nieprawda wygląda tak samo. Niektóre osoby kłamią, ponieważ chcą uniknąć konsekwencji. Inne robią to, ponieważ pragną dobrze wypaść, zdobyć współczucie albo utrzymać określony obraz siebie. Kevin Colwell, profesor psychologii z Southern Connecticut State University, zwraca uwagę, że niektóre kłamstwa wynikają z potrzeby utrzymania bliskości albo dobrego obrazu relacji. W takich sytuacjach pomocna może być empatia połączona z jasnym komunikatem, że znamy prawdę albo widzimy niespójność.
Zdarza się również, że częste kłamanie wiąże się z głębszym problemem emocjonalnym lub psychicznym. Szczególnie trudne bywa kłamanie nawykowe lub kompulsywne. W takich przypadkach kłamstwa nie zawsze przynoszą oczywistą korzyść. Opowieści mogą być bardzo szczegółowe, barwne i dramatyczne. Osoba, która je opowiada, często przedstawia siebie jako bohatera albo ofiarę. Wtedy sama konfrontacja może nie wystarczyć, ponieważ problem może być bardziej złożony niż jedna nieprawdziwa historia.
W psychologii pojawia się także pojęcie pseudologii, nazywanej również mitomanią, kłamstwem patologicznym albo zespołem Delbrücka. Oznacza ono skłonność do tworzenia nieprawdziwych, często rozbudowanych historii, które nie zawsze mają oczywisty cel lub praktyczną korzyść. Osoba, która funkcjonuje w takim schemacie, może opowiadać rzeczy przesadzone, dramatyczne albo całkowicie zmyślone, a z czasem sama może mieć trudność z oddzieleniem faktów od własnej narracji. Dlatego w takich sytuacjach sama konfrontacja rzadko wystarcza. Potrzebna bywa spokojna rozmowa, jasne granice i zachęta do skorzystania z profesjonalnej pomocy.
Jeśli widzimy, że ktoś brnie w kolejne kłamstwa, nie musimy podtrzymywać tej rozmowy. Możemy spokojnie powiedzieć: „Nie chcę kontynuować tej rozmowy, jeśli nie możemy rozmawiać szczerze”. Warto pamiętać, że to nie jest kara, lecz granica, która chroni nasze poczucie bezpieczeństwa.
W relacjach, w których kłamstwo powtarza się regularnie, warto zadać sobie ważne pytanie. Nie zawsze najważniejsze jest to, jak zmusić drugą osobę do powiedzenia prawdy. Czasem ważniejsze jest pytanie, czy możemy czuć się bezpiecznie w relacji, w której tak często musimy wątpić we własne odczucia.
Jeśli kłamstwa są częste, impulsywne, pozornie bezcelowe albo zaczynają niszczyć relacje, warto delikatnie zasugerować profesjonalną pomoc. Najlepiej zrobić to bez zawstydzania i bez stawiania diagnozy. Można powiedzieć:
„Martwię się, bo widzę, że to zaczyna wpływać na twoje relacje. Może warto porozmawiać z kimś, kto pomoże ci zrozumieć, skąd to się bierze”.
Taka sugestia nie oznacza, że mamy prawo oceniać czyjeś zdrowie psychiczne. Oznacza raczej, że widzimy problem i nie chcemy udawać, że nic się nie dzieje. Oznacza też, że rozumiemy, iż niektóre schematy wymagają pomocy większej niż jedna szczera rozmowa.
Żadna relacja nie jest idealna. Każda wymaga jednak poczucia, że można ufać temu, co mówi druga osoba. Dlatego rozmowa z kimś, kto kłamie, powinna łączyć empatię z wyznaczaniem jasnych granic. Warto dać drugiej stronie szansę na szczerość, ale nie warto przestawać ufać temu, co sami widzimy i czujemy. Dobrym początkiem może być proste zdanie:
„Chcę zrozumieć, co naprawdę się stało”.
Jeżeli po drugiej stronie istnieje gotowość do prawdy, taka rozmowa może coś naprawić. Jeżeli tej gotowości nie ma, sama rozmowa stanie się ważną informacją o tym, z jaką relacją mamy do czynienia.