Dlaczego mężczyźni emocjonalnie niedostępni są tak pociągający?

Terapeutka Bryn C. Collins opisuje kilka typów niedostępnych mężczyzn. Jednym z nich jest James Bond. (Fot. BEW PHOTO)

Najpierw czułość i zainteresowanie, potem obojętność i łzy. Twoje łzy. Dlaczego mężczyźni emocjonalnie niedostępni są tak pociągający? Jak rozpoznać w nich ten rys? Wyjaśnia terapeutka Bryn C. Collins.

Spotykasz kogoś, jest cudownie. Porywy serca, ciała, może nawet duszy… A potem robi się nagle chłodno, utykacie w miejscu. Związek się nie rozwija. Właściwie to zaczynasz się zastanawiać, czy to jeszcze związek i o co tu w ogóle chodzi. Dlaczego twój ukochany, który świata poza tobą nie widział, unika teraz twojego wzroku i przypomina lodową rzeźbę? Terapeutka Bryn C. Collins w książce „Emocjonalna niedostępność” opisuje obrazowo relację z taką osobą: nigdy nie jesteś dość dobra, żeby dostać się na przyjęcie. Chociaż łudzisz się, że kiedyś to nastąpi. Odbierasz sygnały, że „nic straconego”, po prostu musisz się bardziej postarać. Naprawić coś, co jest „nie takie”, a wtedy „zostaniesz honorowym gościem i zdobędziesz główną nagrodę: miłość”. Tymczasem chodzi o coś innego: gospodarz tego przyjęcia wcale nie zamierza wpuścić cię do środka. Ani ciebie, ani nikogo innego. On nie jest zdolny do zbudowania więzi uczuciowej z drugą osobą. Nie pragnie miłości, tylko kontroli. Ta druga daje mu (złudne!) poczucie bezpieczeństwa. Ta pierwsza (podobnie jak wszystkie uczucia czy emocje) jest niebezpieczna…

Typy mężczyzn niedostępnych emocjonalnie

Jak poznać, że mamy do czynienia z osobą niedostępną emocjonalnie? Wygląda na to, że rzecz nie jest taka łatwa – zwłaszcza że zachowania, zwyczaje czy strategie unikowe takich osób mogą być bardzo różne. Czasem dość wyrafinowane. Bryn C. Collins opisuje kilka najbardziej charakterystycznych typów.

Na początek ROMEO. Romantyczny, czarujący. Daje ci mnóstwo uwagi: czujesz się księżniczką, wydaje ci się, że świat kreci się wokół ciebie. Do czasu. Bo nagle Romeo znika, wycofuje się. Nie dzwoni i nie odbiera telefonów. Przecież tak nadskakiwał, był taki wylewny, taki intensywny. Czy przypadkiem, ciesząc się jego uwagą, nie zauważyłaś, że unikał rozmów o sobie? Bo Romeo nie zamierza dzielić się sobą. Dla niego liczy się podbój. Kiedy zaczynasz interesować się jego uczuciami i pojawiają się pierwsze oznaki zwyczajności, zaczyna szukać nowych wrażeń, niezdobytych szczytów… Po takiej relacji pozostaje kac. Trzeba powiedzieć wprost: zostałaś uprzedmiotowiona. Gdy Romeo cię zdobył, straciłaś w jego oczach na wartości. Tak naprawdę – jako że cała uwaga skupiona była na tobie – odczuwałaś więź z samą sobą. On nie zainwestował niczego w ten związek.

Kolejny typ to INDIANA JONES – mężczyzna żyjący na krawędzi, zwykle instruktor czegoś tam. W odróżnieniu od Romea obsadza w roli głównej samego siebie – to na niego skierowane są wszystkie reflektory. A dokładniej na jego niezwykłe wyczyny i ekscytujące przygody. W takiej relacji nie brak mocnych wrażeń, tyle że niewiele ma to wspólnego z interakcją. Indiana gotów jest podjąć wszelkie ryzyko, poza uczuciowym. Nie zaangażuje się, nie odsłoni. Chce tylko być podziwianym, a jego wartość zależy bardziej od tego, co robi, niż od tego, kim jest. Pociechę stanowi to, że zakończenie takiego związku powoduje raczej spadek adrenaliny niż cierpienie.

Również relacja z DZIESIĄTKĄ oparta jest na zachwycie i podziwie. Tyle że w tym wypadku chodzi o wygląd. Takie osoby stawiają na pierwszym miejscu swoją atrakcyjność – to najcenniejsze, co mają do zaoferowania. To forma uprzedmiotowienia. Przedmiotem jest tu też partner, którego rola sprowadza się do podziwiania i uwielbiania. Trudno mu się zbliżyć – Dziesiątka pilnuje fasady, trzyma dystans. Zwykle rozstanie z taką osobą godzi w poczucie wartości: zastanawiasz się, czy nie zostałaś odrzucona dlatego, że sama jesteś za mało atrakcyjna…

Być może na swojej drodze spotkałaś też emocjonalnego EINSTEINA. Taka osoba zastępuje czucie myśleniem. Sprawia wrażenie, jakby składała się z samej głowy – analizuje, rozkłada wszystko na czynniki pierwsze. Liczy się tylko intelekt, emocje są na wygnaniu. Wyrzucone poza obręb „ja”, głęboko upchane. Kiedy zapytasz takiego mężczyznę, co czuje, odpowie: „Myślę, że…”. Rozstanie z nim jest smutne – często również dla niego. On po prostu nie rozumie, co poszło nie tak. Może długo nagabywać cię w tej sprawie…

Bryn C. Collins wyróżnia też SYNKÓW MAMUSI i CÓRECZKI TATUSIA – to osoby zapatrzone (z wzajemnością) w rodziców, niedojrzałe. Być może dostały wszystko, poza cennymi doświadczeniami. I poza więziami emocjonalnymi. Wychowane pod kloszem, hołubione i chronione, oczekują, że potraktujesz je podobnie jak ukochany rodzic. Nie chcą dorosnąć. Trochę przypominają „niedostępnego” z innej kategorii – NARCYZA. Otoczony aura niezwykłości, odznacza się brakiem empatii i arogancja, a relacja z nim jest źródłem wielu frustracji: choćbyś stawała na rzęsach, nigdy nie będzie zadowolony. Ostatecznie uzna, że cię nie potrzebuje. Z kolei rożnego rodzaju „HOLICY” nie są w stanie stworzyć głębokiej więzi uczuciowej z drugim człowiekiem, bo związani są z obiektem swojego uzależnienia. Cokolwiek zrobisz, zawsze będziesz grać drugie skrzypce…

Collins rozpoznaje jeszcze dwa typy: pierwszy to tajemniczy JAMES BOND, który zataja informacje o sobie (nie wiesz nawet, gdzie mieszka), chroniąc się w ten sposób przed bliskością. Drugi to PISKORZE i inne ŚLISKIE STWORZENIA – wijący się, odwlekający decyzje, dający nadzieję, ale nieznoszący oczekiwań, wyraźnych granic i dojrzałych związków.

Skąd się bierze emocjonalna niedostępność?

Emocjonalna niedostępność bierze się zwykle z dzieciństwa. Prawdopodobnie rodzice takiej osoby byli niedostępni emocjonalnie. Trudno więc, żeby czuła się swobodnie, kiedy oczekuje się od niej czegoś, czego nie zna. Prawdopodobnie już w dzieciństwie utraciła niemal całkowicie kontakt z własnymi emocjami, nauczyła się im nie ufać… Nie oznacza to bynajmniej obojętności, odrętwienia. Bryn C. Collins podkreśla, że również zbyt silne reakcje emocjonalne prowadza do niedostępności. Zwykle takie osoby odczuwają tylko wybrane emocje, za to na dużą skale. A to ogranicza dostęp. Collins pisze o tym tak: „Niebosiężne szczyty i głębokie przepaści. Nie ma miłości, jest tylko pasja. Nie ma rozdrażnienia, jest tylko wściekłość. Nie ma smutku, jest tylko rozpacz”. Życie z taką osobą przypomina jazdę kolejką górską.

Zastanawiałaś się, jak by to było, gdybyś utknęła w jednej emocji i wciąż przeżywała ją w dużym natężeniu? Tak funkcjonują często ludzie niedostępni emocjonalnie. Na przykład Romeo i Indiana Jones zwykle żyją w lęku, podobnie jak James Bond i Śliskie Stworzenia. Holicy pogrążają się nierzadko w depresji (choć mogą też odczuwać strach). To samo dotyczy Synków Mamusi. Emocjonalny Einstein i Narcyz zmagają się z gniewem.

Na co uważać, przed czym ociekać? Wśród sygnałów ostrzegawczych Collins wymienia zachowania kontrolujące i skrajną zazdrość. Brak granic i przemoc. Kłamstwa i podejrzane działania czy interesy… Uzależnienia. Romanse i nietypowe praktyki seksualne. Upokorzenia i zniewagi. Przerzucanie odpowiedzialności na drugą osobę i czarno-białe myślenie.

Czego potrzebujemy?

Pamiętasz metaforę przyjęcia, na które nie możesz się dostać? Jesteś pewna, że warto? Być może, zaglądając przez uchylone drzwi, przekonasz się, że głosy gości to po prostu grający telewizor, a jedzenie to jakiś junk food z mikrofalówki… Odkrycie, że zabiegałaś uporczywie o coś, co okazuje się czymś innym, niż się wydawało, bywa szokujące. Ale też otwiera możliwości wyboru. Według Collins trzy:
– zachować status quo i grać w starą grę, będąc przygotowaną na to, że kiedy związek się rozpadnie, przyjdzie ci wziąć na siebie smutek i żal,
– zerwać związek (zwłaszcza gdy pojawiają się wymienione wyżej znaki ostrzegawcze),
– rozpocząć proces zmian (pamiętając, że nie da się ich wymusić na drugiej osobie).

Jak postępować z ludźmi niedostępnymi emocjonalnie?

Najważniejszy jest kontakt z własnymi emocjami. Nazywanie tego, co czujesz. Komunikowanie. Zdaniem Bryn C. Collins, komunikując w trudnych sytuacjach wchodzimy w różne role (np. Oskarżyciela, Opiekuna, Biedactwa), a tylko jedna z nich nie jest dysfunkcjonalna. Przyjmujesz ją wtedy, kiedy stajesz się Poszukiwaczem Rozwiązań. Bo o to przecież chodzi – żeby znaleźć rozwiązanie. Na pewno nie jest to łatwe, kiedy jesteś atakowana, oskarżana, umniejszana. Bardzo pomocne mogą się wtedy okazać słowa: „Przykro mi, że tak czujesz”. Zwłaszcza jeśli nastąpi po nich pytanie: „Czego potrzebujemy, żeby rozwiązać ten problem?”. Z osobami niedostępnymi emocjonalnie ważne jest też posługiwanie się językiem uczuć („Jestem wściekła, kiedy…”). Zadawanie otwartych pytań („O czym chcesz pogadać najpierw?”). Wreszcie wyznaczanie wyraźnych granic (choćby nietolerowanie agresywnego języka).

Pewnie wiesz, że przeciwieństwa się przyciągają. Sprawdź zatem, jak to jest u ciebie – na ile jesteś dostępna. Czy ty nie boisz się bliskości. Może wolisz być sama i przyciągasz niedostępnych mężczyzn (lub kobiety). Jeśli tak, najpierw uznaj to, uszanuj. Potem będziesz mogła zdecydować, czy chcesz tak dalej.