Focusing – sztuka wczuwania się w siebie

Focusing uczy tego, by podchodzić do swojego ciała z łagodnością i szacunkiem. (Fot. iStock)

Focusing można nazwać sztuką wczuwania się w siebie. Dostrzegamy nasze stany emocjonalne i próbujemy nawiązać z nimi relację. Agnieszka Klimek, psychoterapeutka stosuje focusing w swojej pracy i twierdzi, że to podstawa codziennej higieny psychicznej.

Zdarza ci się czasem odczuwać ucisk w klatce piersiowej przed ważnym wystąpieniem? Albo niepokój w brzuchu podczas randki? Gulę w gardle, kiedy nie podoba ci się coś, czego doświadczasz, ale nie jesteś w stanie zareagować? To trzy najczęstsze sposoby i kanały, którymi ciało chce do nas przemówić. Zwykle jednak, zamiast go posłuchać, złościmy się na siebie, mówimy w myślach: „No nie, znowu!”, szybko bierzemy kilka głębokich oddechów, sięgamy po szklankę wody, papierosa czy wybiegamy do łazienki, by się „uspokoić”. Tymczasem w ten sposób tylko nasilamy swój stan, spychamy bowiem uczucie w głąb nieświadomości, sprawiając, że kolejnym razem będzie się do nas dobijało ze zdwojoną mocą.

Ann Weiser Cornell, terapeutka i autorka książki „Focusing. Mądrość ciała” udowadnia, że zamiast ignorować, lepiej uszanować to, co czujemy. Chodzi o to, by nie udawać, że nic się nie stało albo że to chwilowe i szybko minie – lecz zauważyć, że coś się z nami dzieje, że jakieś uczucie domaga się, byśmy je zauważyli, i powiedzieli mu: „Widzę cię. Słyszę, co chcesz mi powiedzieć”. W ten sposób nie tylko otwieramy się na swoją głębię, ale też sprawiamy, że wysłuchane uczucia działają na nas z mniejszą siłą. Focusing uczy tego, by podchodzić do swojego ciała z łagodnością i szacunkiem, gotowością na przyjęcie tego, co chce nam powiedzieć, i zaufaniem w jego mądrość. To umiejętność, którą każdy z nas może posiąść.

Jak to opisać?

To, że ciało może być naszym przewodnikiem po emocjach, odkrył prof. Eugene Gendlin, twórca focusingu. Na Uniwersytecie w Chicago prowadził badania mające wyjaśnić, dlaczego terapia jednym pomaga, a innym nie. Analizował nagrania rozmów terapeutycznych, przeprowadzał testy mające ustalić, czy wprowadziły one pozytywną zmianę w życiu klientów… i powoli dochodził do wniosku, że można przewidzieć sukces terapii na podstawie dwóch pierwszych sesji. Co ważne, odpowiedź daje zachowanie klienta, nie terapeuty. Otóż najlepiej rokujący klienci co jakiś czas zwalniali mówienie, szukali odpowiednich słów, mówili: „Hm, jak to opisać? To nie do końca była złość… Takie dziwne odczucie w żołądku…”. Gendlin zrozumiał, że byli oni po prostu świadomi własnych odczuć w ciele i skupiali się na nich. Owo czucie z ciała nazwał felt sense.

W roli obserwatora

„Pomyśl o swoich emocjach jak o wielkim jeziorze. Masz wybór: możesz zanurzyć się w nim albo siedzieć obok na brzegu. Focusing najlepiej sprawdza się, kiedy siedzisz obok tego, co czujesz, zamiast się w tym zanurzać” – pisze Ann Weiser Cornell. Dlaczego to takie ważne? Bo jeśli utożsamiasz się ze swoim uczuciem, jesteś cały w nim – nie możesz być tym, który go wysłucha. Dlatego kiedy mówisz: „Jestem smutny”, spróbuj zamienić to na: „Jakaś część mnie jest smutna” lub: „Odczuwam smutek”. Wtedy uczucie smutku staje się czymś, z czym możesz być w relacji, od czego możesz się wiele dowiedzieć.

Aby być dobrym słuchaczem, trzeba być otwartym i skupionym, dlatego Ann Weiser Cornell zaleca, by kiedy pojawia się w nas jakieś uczucie czy doznanie – zwłaszcza to mniej przyjemne – powiedzieć do niego: „Witam, widzę cię”. Zaznacza, że choć może się to wydać śmieszne, jest skuteczne. Już samo zauważanie nowego stanu emocjonalnego powoduje, że bardzo często doznanie słabnie, rozluźnia się. Kolejny krok to zadanie pytania: „Co teraz domaga się mojej uwagi?” i próba nazwania uczucia, które kryje się za doznaniem z ciała. tzw. felt sense. Następny to podążanie za tym uczuciem, badanie go.

Dajmy na to, mamy ściśnięty żołądek. Zadajemy sobie pytanie: Jakie uczucie się za tym kryje? Czyżby strach? Żołądek potwierdza, ściska się jeszcze bardziej. Drążymy więc dalej: Czego się teraz boję? Co wywołuje mój strach? I znów wsłuchujemy się w ciało. Może pojawić się odpowiedź w rodzaju: „Boję się, że zawiodę”, „Boję się, że już jest za późno”, „Boję się, że on mi odmówi”. To daje nam pole do rozmowy ze sobą, czy takie obawy są racjonalne, albo zastanowienia się, co się stanie, jeśli się spełnią. Czy to naprawdę będzie coś strasznego? Jeśli mamy problem z nazwaniem konkretnego uczucia, może łatwiej nam będzie przyporządkować do niego jakiś obraz: Mur? Zaciśnięta pięść? Kamień? Ważne, by szukać, próbować, podpytywać i w ten sposób tworzyć przyjacielską, pełną szacunku i serdeczności relację ze swoim „ja”. Słuchać siebie, podążać za intuicją swojego ciała i dopuszczać do świadomości wszystkie, absolutnie wszystkie uczucia.

Z Agnieszką Klimek rozmawia Dagmara Gmitrzak

Wielu osobom trudno uświadomić sobie swoje uczucia. Jak focusing pomaga wczuć się w różne stany i emocje?
Czucie jest niezwykłym zjawiskiem, nie ogranicza się do emocji i uczuć. Cały czas je odkrywamy. Od ponad 50 lat wiemy, że czucie to też felt sense. To pojęcie stworzył i wprowadził do psychoterapii na początku lat 60. XX wieku prof. Eugene Gendlin, filozof i psychoterapeuta, pionier psychoterapii psychosomatycznej, założyciel Instytutu Focusingu. Zdefiniował je jako „niejasne, pozawerbalne poczucie czegoś w ciele”. W ten sposób nasze rozumienie procesu regulacji emocjonalnej wzbogaciło się o poziom trzewny.
Czujemy cały czas. Możemy nie być tego świadomi, ale to jest w naszym systemie operacyjnym. To instynktowna funkcja ciała, które cały czas odczytuje bodźce ze środowiska wewnętrznego (naszego ciała) i zewnętrznego (wokół ciała, czyli otoczenia, ludzi, relacji i wiążących nas z nimi spraw).

Focusing pomaga dotrzeć do tego czucia z trzewi?
Focusing powstał po to, by pomóc odkryć czucie osobom, które nie mają do niego takiego dostępu. Rozpoznawanie czucia to umiejętność, której można się nauczyć. Czucie ciała zmienia się w kontakcie ze świadomością. I ta zmiana jest odczuwalna w ciele (felt shift).

Czy ma to jakiś związek z praktyką uważności, mindfulness?
Łączy je oddolny kierunek przetwarzania informacji, czyli od bodźca i ciała w górę – do umysłu. Różnią się jednak formą i celem. Mindfulness służy rozwinięciu zdolności medytowania, focusing rozwija zdolność cielesnej intuicji. Jego celem jest wyłonienie felt sense, czyli całościowego poczucia danej sytuacji, które niesie ze sobą sens, głębsze zrozumienie i uruchamia chęć podjęcia działania.

Focusing najlepiej sprawdza się, gdy siedzisz obok tego, co czujesz, zamiast się w tym zanurzać. (Fot. iStock)

W jakich sytuacjach może być pomocny i jak wówczas pracować ze sobą?
Focusing świetnie się sprawdza, gdy przeżywamy coś wewnętrznie, i to zarówno pozytywnie, jak i negatywnie – bo to towarzyszenie naturalnemu procesowi ciała. Kiedy coś świętujemy, jesteśmy wdzięczni, focusing umożliwia zwiększanie naszego dobrostanu i rozumienie danej sytuacji czy całego etapu zawodowego lub osobistego, na którym jesteśmy. Kiedy natomiast doświadczamy złości, rozdrażnienia, pogrążamy się w smutku czy żalu albo kiedy czujemy się opuszczeni – focusing może nam pomóc przetworzyć te doświadczenia i powrócić do dobrostanu. Focusing uczy też rozpoznawać i nazywać odczucia, jeśli na skutek różnych doświadczeń się od nich odcięliśmy. Można powiedzieć, że jest jak nauka czytania czy pisania w obszarze czucia. Przed 100 laty wiele osób nie potrafiło czytać ani pisać, więc może kontakt z czuciem i świadome go przekształcanie też będzie kiedyś codzienną umiejętnością, elementem naszej higieny psychicznej.

Niektóre osoby mają trudności z zachowaniem granic w relacjach z ludźmi, szczególnie w związku. Jak focusing może pomóc odróżnić nasz stan emocjonalny od stanów emocjonalnych innych osób?
Problem z granicami możemy mieć, jeśli są one zbyt sztywne – inni mówią wtedy o nas, że jesteśmy chłodni, nieczujący, wyizolowani…lub kiedy stosujemy uniki, manipulacje czy inne zabiegi, bo na dany moment stanięcie twarzą w twarz z uczuciami i sytuacją nas przerasta. Ale problem z granicami mamy też wtedy, kiedy są zbyt przepuszczalne, kiedy ludzie wchodzą nam na głowę, gdy ranią nas ich słowa lub kiedy czujemy, że nie możemy bez kogoś żyć.
Focusing relacji wewnętrznych, którym się zajmuję, pokazuje, jak rozwijać relację ze sobą poprzez ciało i kontakt z głębokim czuciem.Dopiero po ugruntowaniu się w sobie możemy badać, co jest naszym stanem emocjonalnym, co należy do innej osoby, a co jest naszą reakcją na czyjś stan. Wracanie do relacji ze sobą, rozpoznawanie, co nam się dzieje – to wielka szansa uleczenia zranień emocjonalnych. Często problemy relacyjne zaczynają się wyjaśniać, kiedy choćby jedna osoba z relacji praktykuje taki proces.

Kiedy podejmujemy decyzje, możemy kierować się logiką albo intuicją, odczuciami w obrębie jelit i serca. Co proponuje focusing?
Focusing obejmuje wszystkie te podejścia, bo dotyczy całości procesu doświadczania. Najbardziej i najszerzej łączy intuicję i odczucia z ciała – głównie brzucha i serca. Intuicja ma różne wymiary, a focusing zakorzenia ją w ciele.

Agnieszka Klimek psychoterapeutka w nurcie humanistyczno-doświadczeniowym, prowadzi sesje i szkolenia z Focusingu Relacji Wewnętrznych, terapię traumy w oparciu o felt sense wg Somatic Experiencing i EMDR