Odpoczynek, sen, odrobina wdzięczności – sprawdzone sposoby na wzmocnienie ciała i ducha

Odpoczynek, 
sen, odrobina wdzięczności - sprawdzone sposoby na wzmocnienie ciała i ducha
Odpoczynek, sen, odrobina wdzięczności. To tylko niektóre sprawdzone sposoby na wzmocnienie ciała i ducha. (Fot. iStock)

Dr Ewa Hartman, która prowadzi warsztaty z zarządzania energią, tłumaczy, że jej niedobory są dla nas bardzo szkodliwe.

Dlaczego stały poziom energii życiowej jest tak ważny?
Poszczególne obszary ludzkiego mózgu nie dostają tyle samo energii. Najpierw zasila ona tzw. gadzi mózg, który odpowiada za najbardziej pierwotne funkcje życiowe i zachowania. Wypatruje zagrożeń, podrywa nas do ucieczki, ataku. Krzyczysz na dziecko, wykłócasz się z kimś na ulicy – to właśnie efekt działania gadziego mózgu. Drugi w kolejce jest tzw. mózg ssaczy – reguluje nawyki, czyli automatyczne reakcje na bodziec, które się powtarza. Mózg gadzi i ssaczy to autopilot, na którym jesteś w stanie wykonywać codzienne obowiązki. Dopiero trzecia w kolejce jest kora przedczołowa, odpowiedzialna za wszelką twórczość, patrzenie w przyszłość, słuchanie ze zrozumieniem i umiejętność zadawania pytań… Jest bardzo energochłonna, a zwłaszcza dużo paliwa potrzebuje na rozkręcenie się.

Co zużywa naszą energię na tyle, że nie starcza jej dla kory?
Stres, niewyspanie, zmęczenie, problemy rodzinne czy finansowe, ale też tzw. śmieciowe jedzenie – praktycznie pozbawione składników odżywczych. A serotonina, czyli hormon szczęścia – wytwarza się w jelitach. Problem polega na tym, że gdy brakuje serotoniny – bo być może brakuje składników odżywczych, z których ona powstaje – to organizm domaga się czegoś szybkiego do jedzenia. Najchętniej wtedy sięgamy po wysokokaloryczne fast foody i napoje bogate w cukier. I krąg się zamyka. Przy takim żywieniu kiepski nastrój może utrzymywać się przez dłuższy czas, prowadząc nawet do zaburzeń depresyjnych. Bo gdy mamy niski poziom energii, włącza się gadzi mózg, uruchamiając jeden ze swoich „programów”, na przykład czarnowidztwo. Pojawiają się myśli typu: „nie jedź tam”, „nie rób tego”, „nie uda się”. Moja babcia mówiła mamie: „nie kupuj dziecku piłki, bo wykopie za płot, pobiegnie po nią i samochód je potrąci”. Albo prokrastynacja – czyli odraczanie w nieskończoność. Albo utknięcie, brak poczucia sprawczości. A bez sprawczości nie wzrośnie świadomość własnej wartości, konieczna, by robić w życiu coś więcej. Jeśli często brakuje nam energii, te automatyczne reakcje mózgu mogą stać się naszymi nawykami. Dlatego trzeba ją regularnie odzyskiwać. Najskuteczniejszą metodą jest ruch: joga, pływanie, bieganie. Masz ciężki dzień w pracy? Zamiast jechać prosto do domu, idź na spacer. Pomoże też sen, seks, odpoczynek, obecność bliskich czy dobra pogoda.

Dużo mówi pani także o koherencji serca. Co to takiego i jak może wpływać na nasz poziom energii?
Rytm bicia serca mocno wpływa na nasz stan emocjonalny. Między każdym uderzeniem jest delikatna różnica. Gdy rytm osiąga poziom koherentny – czyli serce, mózg i system nerwowy działają synchronicznie – nie tracimy energii. Wówczas uruchamia się kora przedczołowa i zwiększają się nasze możliwości myślenia i tworzenia. Jeśli serce bije w innym rytmie niż puls – uaktywniają się części mózgu ssaczego i gadziego. Co ważne, można świadomie zmienić rytm bicia serca na koherentny.

Na co skarżą się najczęściej uczestnicy pani warsztatów?
Zaczynamy od tego, co ich najbardziej wyczerpuje. „Pies sąsiada, który ujada”. „Syn mówi tak szybko, że go nie rozumiem”, albo sytuacje z drogi: auta, które jadą za wolno, trąbią, zajeżdżają drogę, parkują na dwóch miejscach… Te wszystkie małe zdarzenia kumulują się i wprost zjadają naszą energię. W związku z tym, kiedy docieramy do pracy, często zabieramy się do niej już z deficytem. Nie mamy sił do myślenia i tworzenia. Dlatego zawsze radzę: zamiast frustrować się staniem w korku i produkować w organizmie kortyzol, adrenalinę i testosteron – lepiej wykorzystać ten czas kreatywnie – włączyć audiobooka i posłuchać książki, na co nie mamy czasu w domu.

Bardzo skuteczna w odnawianiu energii jest także praktyka wdzięczności. Najlepiej działa wieczorem. Kiedy leżysz już w łóżku, wzbudź w sobie wdzięczność za to, co przyniosło ci dziś życie, co do tej pory osiągnąłeś, przeżyłeś. Z czasem przestaje nas cieszyć to, co mamy. To nazywa się „hedonistyczna adaptacja”. Warto więc sobie przypominać, za co jest się życiu wdzięcznym. Co więcej, wdzięczność wytwarza też DHEA – sterydowy hormon młodości i witalności produkowany w naszym organizmie, który powoduje, że czujemy się lepiej, mamy siłę i energię.

Ćwiczenia z warsztatów

Emocje. Przygotuj dwie kartki. Na jednej z nich zapisz emocje, które cię wyczerpują. Stwórz w tym celu tabelę z trzema kolumnami (sytuacja, uczucie, twoja reakcja). Przypomnij sobie emocje, które wywołują w tobie irytujące wydarzenia, i to, jak na nie reagujesz. Na drugiej kartce zapisz emocje, które cię budują, ponownie ujmij to w trzech kolumnach. Negatywne sytuacje to twój wydatek energetyczny. Pozytywne – twoje zasoby. Popatrz na te obie kartki i uświadom sobie, jak wiele energii (a przecież twoje codzienne zasoby są ograniczone) tracisz na błahostki. By zniwelować codzienne rozdrażnienie, możesz zastosować tzw. przeramowanie – zmianę perspektywy, poprzez zadawanie sobie pytań: Czy to jest dla mnie ważne? Czy będzie ważne za rok? A za pięć lat? Czy moja reakcja mi pomaga?

Trzy złote pytania. Najlepiej zadawać je sobie codziennie przed pójściem spać: Co dobrego dziś się wydarzyło? Z czego jestem zadowolony? Za co jestem wdzięczny? To mogą być drobne rzeczy: byłem na siłowni, nie zapaliłem papierosa, jadłem zdrowe rzeczy, nie irytowałem się niepotrzebnie. Takie drobiazgi wypełniają nam życie. Już sam fakt, że jesteś zdrowy, jest wart wdzięczności. Powiedz sobie o tym na głos. Jeszcze lepiej zapisz – na dłużej zapadnie ci w pamięć. To ćwiczenie wydaje się niepozorne, ale daje spore poczucie sprawczości – świadomość, że robisz coś cennego, sensownego. To bardzo silny motywator.

Heart-focused breathing. Ćwiczenie na koherencję serca. Włącz muzykę relaksacyjną i usiądź wygodnie. Zamknij oczy. Skup się na okolicach serca. Połóż na nim rękę – za dotykiem podąża uwaga. Wyobraź sobie, że powietrze, które wdychasz i wydychasz, wpada do ciała właśnie przez okolice serca. Oddychaj wolniej i głębiej niż zazwyczaj. Ale tak, abyś czuł komfort. Przywołaj w wyobraźni osobę miejsce, rzecz, wydarzenie… cokolwiek, za co jesteś wdzięczny. Podziękuj sobie, wydarzeniu, osobie, sytuacji, że jest lub była w twoim życiu. Bądź wdzięczny i poczuj, gdzie jest ta wdzięczność w ciele. Pozostań w tym stanie wdzięczności co najmniej kilka minut. Ćwiczenie zadziała lepiej, jeśli będziesz je robić w okolicznościach bezstresowych.

dr Ewa Hartman, trenerka zarządzania energią osobistą oraz radzenia sobie ze stresem, wykładowczyni MBA, kierowniczka studiów podyplomowych Neuro-przywództwo na Uczelni Łazarskiego w Warszawie.

ZAMÓW

E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>