fbpx

Muzycznie nastrojeni

Muzycznie nastrojeni
fot.123rf

Dzięki Hawkwind czuję nadludzką moc. Filmowy temat „Gonna Fly Now” sprawia, że rosną mi skrzydła. Louis Armstrong daje wiarę, że świat jest cudowny. Zmysłowy głos Roisin Murphy odnajduje mnie w ramionach dziewczyny. Fela Kuti odkrywa rytm w każdym ruchu, a Brian Eno inny wymiar w każdym obrazie.
Działanie na nastrój człowieka zawsze było podstawowym celem muzyki. Na pewno tej, którą tworzył człowiek. Nie będziemy tu dzielić dźwięków na sztuczne i naturalne, głosy i odgłosy. John Cage powiedział, że nie ma ciszy – wszystko jest muzyką. A każdy dźwięk ma wielką moc.

Ewolucja dźwięku

Tak było zawsze. Już ludzie pierwotni śpiewali i grali na instrumentach perkusyjnych, imitując dźwięki zwierząt i przyrody. W ten sposób świętowali, wznosili modły, dodawali sobie odwagi i ostrzegali przeciwników. W kolejnych epokach kanon estetyczny, wynikający ze zmian stosunku człowieka do życia, religii, przyrody, kultury, narzucał kompozytorom ramy, w których mogła poruszać się ich sztuka. Tylko nieliczni potrafili się z tych ram wyłamać – to ich pamiętamy do dziś.

Dzięki możliwości rejestrowania i odtwarzania muzyki, stała się ona coraz bardziej dostępna i popularna. Kiedyś można było jej słuchać tylko na żywo, teraz można schować ją do kieszeni. To z jednej strony odbiera jej walor niepowtarzalności i poczucia wspólnoty, z drugiej – dodaje prywatności – daje złudzenie posiadania jej na własność. Czasem jednak to ona przejmuje kontrolę – szczególnie, gdy jest głośna i musimy słuchać jej wbrew swojej woli.

Recepcja wielowymiarowa

Pierwszych bodźców słuchowych doznajemy jeszcze przed urodzeniem. Pływając w wodach płodowych słyszymy dźwięki i wibracje. Inne zmysły są wówczas wyłączone, a dźwięk przechodzi przez wodę o wiele lepiej niż przez powietrze. Słyszymy więc naprawdę dobrze. Dlatego tak ważne jest to, co i jak rodzice mówią do swojego dziecka podczas ciąży. A i potem, zanim nauczymy się mówić, śpiewamy. Najchętniej zaś zasypiamy przy kołysankach.

Na recepcję muzyki wpływają wszystkie jej elementy: tempo, rytm, melodia, brzmienie, barwa, głos, instrumenty, rozwiązania harmoniczne i aranżacyjne. Często nastrój piosenki wynika już z jej tytułu (by wymienić tylko te jednoznacznie pozytywne, jak „I Feel Good” Jamesa Browna czy „What a Wonderful World” Louisa Armstronga).

Wymiar emocjonalny

Piosenki mają zdolność łączenia lewej (odpowiadającej za logiczne myślenie) i prawej (odpowiadającej za emocje) półkuli mózgu. Utwory, które kojarzymy z konkretnymi chwilami, znaczącymi etapami naszego życia, usłyszane znienacka (wystarczy fragment) potrafią zmienić nasz nastrój, ucieszyć lub przygnębić. To działa też w drugą stronę – nucenie ulubionych melodii poprawia humor, relaksuje bądź energetyzuje. A nauka gry na instrumencie, nawet na najbardziej podstawowym poziomie, poprawia wyobraźnię, samoocenę i komunikację ze światem.

Muzyka dostarcza niespotykanych wzruszeń – jest magicznym wymiarem, w który udajemy się na czas jej trwania, mimo że fizycznie nie ruszamy się z miejsca. To odmienny stan świadomości. Na chwilę opuszczamy szarą codzienność i odpływamy na dźwiękowych falach do innego świata. Nie zawsze lepszego – bo muzyka potrafi też zasmucić, zaboleć, a nawet przerazić.

Dźwięki przekazujące pozytywne emocje dobrze wpływają też na procesy grupowe – dzięki nim łatwiej się zintegrować i pracować. Motywacja jest lepsza, a zmęczenie mniejsze (tak powstał blues, śpiewany przez czarnych niewolników na amerykańskich polach bawełny). Muzyka pomaga także w nauce (doświadczenie zwane „efektem Mozarta” wykazało, że słuchanie utworów słynnego kompozytora zwiększyło o jeden punkt wyniki testów na inteligencję).

Ale klasyka przecież nie działa na każdego. Jeden otwiera się przy Beethovenie, inny przy Beatlesach, jeszcze inny przy muzyce pop. Zalecenia psychologów, nakazujące słuchania acid jazzu, flamenco, gospel czy popu, a zabraniające metalu, free-jazzu czy fado, mają sens. Warto jednak pamiętać, że każdy z nas jest inny i te same bodźce odbiera inaczej. Na każdego słuchanie ulubionej muzyki wpływa tak samo dobrze.

W internecie funkcjonują serwisy odtwarzające muzykę dostosowaną do naszego aktualnego nastroju. „Uczą się” rozpoznawania naszych muzycznych preferencji i emocji i grają muzykę polepszającą nasz nastrój. Jak to działa? Za pomocą tagów określamy nasze samopoczucie, a system dobiera konkretne utwory. Każdą ścieżkę można ocenić, dodać do ulubionych lub usunąć. Istnieje też opcja wyboru preferowanego stylu muzycznego. Więcej na: www.sourcetone.com, www.stereomood.com, www.musicovery.com, www.aupeo.com

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze