fbpx

Zmiana to wybór, zmiana to decyzja

Zmiana to wybór, zmiana to decyzja
Zmiana to pójście w kierunku rozwoju (Fot. iStock)

Rozwój wymaga dokonywania zmian, nie ma innej ścieżki. Warto więc uciszyć w sobie głos, który namawia do stagnacji. – mówi psychoterapeutka Adriana Kłos.

Czy człowiek z natury skłonny jest do zmian, czy przeciwnie – natura ludzka jest raczej zachowawcza?
Mamy w sobie jednocześnie dwie naturalne tendencje – z jednej strony to tendencja ku rozwojowi, ciekawość świata, zdobywania, realizacji swojego potencjału. A z drugiej strony – jest potrzeba bezpieczeństwa, jedna z najbardziej fundamentalnych potrzeb człowieka. I te dwie skłonności, w pewnym sensie sprzeczne, walczą w nas ze sobą.

I od czego zależy, która z nich zwycięży?
Oczywiście, w największym stopniu jest to zależne od naszej historii. Im mniej było w niej poczucia bezpieczeństwa, tym mocniej będziemy o nie, czasem wręcz do przesady, zabiegać.
Człowiek, by w ogóle mógł się rozwijać, od samego początku musi eksplorować świat. Widzę taki obrazek: dziecko w pewnym momencie potrzebuje przejść – metaforycznie – na druga stronę ulicy. Oddala się wiec od opiekuna i odwraca, by sprawdzić, jak ten zareaguje na jego pierwszy poryw niezależności. I teraz są dwie możliwości, może usłyszeć: „Stój, wracaj, może ci się coś stać”, albo: „Idź, sprawdź, dasz rade, ja tu czuwam”.
I właśnie w ten drugi sposób kształtuje się w człowieku otwartość na zmiany.
W ten pierwszy hamuje się w dziecku potrzebę dokonywania zmian. Tak wychowywany człowiek zostaje w „ciepełku”.

I cierpi?
To są osoby, które zwykle w dorosłym życiu nie wiedza, czego chcą. A nawet jeśli wiedzą, nie porywają się na to, bo „lepiej zostać tu, gdzie jestem, tam, po drugiej stronie ulicy może być gorzej”.
Przy takim założeniu nie ma szans na rozwój. By się rozwijać, trzeba dokonywać zmian, nie ma alternatywnej ścieżki. Tacy ludzie zostają przez pół życia w pracy, która ich nudzi, w związku, który nie przynosi żadnej satysfakcji itd. Bo to znają, a w ich słowniku defiŒnicja słowa „nieznane” brzmi z automatu: „gorsze, niebezpieczne, zagrażające”. Ten opiekun, który przestrzegał przed światem, z czasem często pałeczkę przekazuje tzw. wewnętrznemu krytykowi. To głos, który brzęczy nam w głowie i ciągle stopuje, przestrzega, upomina, zaprasza do stagnacji.

Czy „porwać się” na zmianę może tylko ten, kto zna siebie, cokolwiek o sobie wie?
Zdecydowanie tak. Jak nie wiem, co jest dla mnie ważne, czego pragnę, ale ja, a nie czego pragną dla mnie inni, niczego nie zmienię. Bo zmiana zaczyna się od wytyczenia kierunku. Oczywiście, fakt, że ktoś wyposażony został w przeszłości w „pakiet zachowawczy”, a nie „pakiet rozwojowy”, nie oznacza, ze nie może sam siebie przeprojektować. Na przykład psychoterapia polega przecież właśnie dokładnie na takim przeprojektowaniu sposobu myślenia.

Istnieją też osoby, które narzędzia, jakim jest zmiana, nadużywają, to znaczy wciąż coś zmieniają…
To nie jest wtedy zmiana, tylko ucieczka, i to z zadyszka. Ucieczka w działanie to mogą być: zmienianie pracy, zapisywanie się na kolejne nowe kursy, warsztaty, podróżowanie. Na pierwszy rzut oka wygląda to tak: „Bardzo ciekawy człowiek, wciąż się rozwija”, ale potem można dostrzec, że to nerwowe, czasem wręcz kompulsywne łapanie się wszystkiego i w konsekwencji niczego. Tu znowu jest ten sam problem braku rozeznania w sobie – tylko jest on „zaleczany” w inny, przeciwny sposób. Nie można zająć się wszystkim, nie można pojechać wszędzie, być chirurgiem i pilotem jednocześnie. Zmiana jest przecież także stratą, i to nie tylko czegoś starego, tego, co zostawiamy, ale tez
strata innej niewykorzystanej możliwości, z tego „uciekinier” nie zdaje sobie sprawy. Zmiana to wybór, zmiana to decyzja. Podjecie jej wymaga oparcia w sobie.

W takich pseudozmianach, których dokonuje ciągle, „uciekinier” dodatkowo pokłada ogromne nadzieje.
„Uciekinier” jest wciąż rozczarowany. Regularnie porywa się na rzucenie wszystkiego – a to przecież ogromny wysiłek – i za każdym razem efekt jest ten sam – chwile po kolejnej „rewolucji” spotyka się z tym samym sobą, z tym samym bałaganem. Jasne, można rzucić wszystko, ludzie tak robią i całkiem dobrze na tym wychodzą, ale robią to zwykle raz, a nie cyklicznie. I z tej zmiany coś dobrego wynika. Bo prawdziwa, wartościowa zmiana
zmienia tez coś w nas, jej deŒfinicja to rozwój.

Adriana Kłos, psychoterapeutka, założycielka ośrodka Strefa Zmiany w Warszawie.
Prowadzi terapie indywidualna dorosłych oraz par. Więcej informacji na• strefazmiany.pl

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze