fbpx

Facetów portret własny

Facetów portret własny
123RF.com

Kim pan chce być? Perfekcjonistą, pasjonatą! Mężczyźni w wyobrażeniach rysują autoportrety.
W życiu muszą wybierać.

Jakie ideały męskości pielęgnują w sobie sami mężczyźni? Zapytani, wymieniają najczęściej niezależność, dążenie do celu i samodoskonalenie: „Chciałbym być kimś”, „Chcę być w czymś bardzo dobry, nauczyć się jak najwięcej, być cenionym specjalistą, dobrze zarabiać”. Sprowadza się to do zdobycia wiedzy i umiejętności (głównie profesjonalnych), które budzą uznanie. Aby tak funkcjonować, potrzebują nie tylko wewnętrznego porządku, jasnych wartości i priorytetów czy dyscypliny. Niezbędne jest coś, co by ich pchało do działania, dodawało energii, uskrzydlało. Motorem dążenia jest pasja – umiłowanie czegoś wartościowego i ważnego.

Ale zdarza się, że akcentują inną stronę: „Dla mnie najważniejsza jest rodzina”, „Chcę mieć szczęśliwe dzieci, wielu przyjaciół, pomagać innym w rozwoju”. Kluczowym słowem jest tu odpowiedzialność. Za siebie, za dzieci i rodzinę, za pracę, firmę i ludzi.

Ciekawe, że kobiety chętniej afirmują to drugie, relacyjne oblicze mężczyzny. Cenią dojrzałość i mądrość życiową: „On mocno stąpa po ziemi, daje mi poczucie bezpieczeństwa”. A więc liczy się odpowiedzialność. Z drugiej strony, jest też dla nich ważne, by mężczyzna miał pasję: „Musi mnie czymś zainteresować”, „Powinien wiedzieć, czego chce, być otwartym, mieć żądzę poznawania, potrzebę rozwoju”. Aby więc być dobrym partnerem, mężczyzna musi nosić w sobie zarówno pasję, jak i poczucie odpowiedzialności. Obie są bardzo ważne, ale zwykle jedna dominuje. Dlatego wybory i drogi życiowe mężczyzn ogromnie się różnią. Nasuwa się pytanie, czy można te elementy pogodzić i jaka byłyby z tego korzyść? Wielu mężczyznom to się nie udało, innym owszem. Przyjrzyjmy się jednym i drugim.

Pamiętny wieczór

Dwie pary przyjaciół na progu klubu tanga argentyńskiego, tradycji przemienionej w modny szał. Andrzej i Renata to biegli tancerze, zakochani w sobie, a od ośmiu lat także w tangu. Tomek połknął haczyk rok temu. Jego żona, Ilonka, jest bardzo niepewna swoich możliwości i pełna obaw co do tego, jak nowa pasja męża wpłynie na ich związek. Dała się namówić, próbując się wpisać w ten piękny, choć obcy jej świat.

Na początku Andrzej prosi Ilonę do tańca w nadziei, że szybko nauczy ją prostego kroku i doda odwagi. Tomkowi pozostaje zatańczyć z Renatą. Przyjaciele nie wiedzą jeszcze, że ten wieczór zmieni ich życie w ciągu zaledwie dwudziestu minut. Tomek nie podejrzewa, że stanie przed trudnym dylematem, którego nie będzie w stanie sam rozwiązać.

Renata odruchowo sygnalizuje ciałem „bliskie trzymanie”, trudniejszy sposób tańczenia, a Tomek przyjmuje wyzwanie. Jego klatka piersiowa i jej piersi pozostają cały czas w ścisłym kontakcie. W tangu mężczyzna zawsze prowadzi. Tomek robi śmiały krok w przestrzeń Renaty, a ona od razu ustępuje, dając mu tylko tyle miejsca, ile trzeba. I oto płyną po parkiecie, ciasno spleceni, wczuwając się w siebie nawzajem, wsłuchani w rytm. Ilona męczy się. Mimo całej troskliwości Andrzeja, który uczy ją prostych zasad kobiecego kroku, niczego nie przyswaja. Potyka się o własne nogi, chwieje na wysokich obcasach, czuje się upokorzona i obnażona. Wie nie od dziś, że świadomość ciała nie jest jej mocną stroną. Teraz wszyscy to widzą. Siada zmęczona i zerka na Tomka, ale widzi, że od niego nie otrzyma żadnej pomocy. Jest zajęty, właśnie zaczyna z Renatą drugą tandę, czyli kolejne cztery tanga. Ilona wstaje powoli od stolika, idzie bez słowa do szatni i zaczyna się ubierać.

Odnaleziona przez Tomka, nie potrafi powstrzymać szlochu. On tuli ją troskliwie i pociesza. Wychodzą w ciepłą, majową noc. Andrzejowi i Renacie jest głupio.

Centralną postacią w życiu mężczyzny jest często kobieta. Nierzadko pasja i odpowiedzialność właśnie jej dotyczą. Tak było z Tomkiem. Jak ma jednak pogodzić pasję z odpowiedzialnością, kiedy są w konflikcie? To jeden z najtrudniejszych męskich dylematów. Bez pasji nie ma energii i postępu. Bez odpowiedzialności brakuje fundamentu, na którym można budować. Jeśli zrezygnuje z pasji – grozi mu utrata radości życia, jeśli z odpowiedzialności – nie zdoła zbudować niczego trwałego. Będzie wiecznym chłopcem lub podróżnikiem.
Jednostronne wybory, choć bolesne, są dość łatwe. Najtrudniejsze  jest godzenie tego, czego na pozór nie da się pogodzić: życie na krawędzi, pomiędzy pasją a odpowiedzialnością, w napięciu sprzeczności.

Na rozstaju dróg

Na pewnym etapie życia mężczyzna ma wybór: iść za głosem serca albo zrezygnować z pragnień. Pasja uskrzydla go, każe mu próbować, doskonalić się, ryzykować – z miłości, zwykle nie do kobiety, a do swojego powołania. Jeśli zrezygnuje, odciśnie się to piętnem na całym jego życiu. Może zawsze tego żałować.

Janek jest lekarzem, specjalistą. Dom, wierna żona, czworo udanych dzieci. W momencie decyzji, trzydzieści lat temu, miał 28 lat. Był dobrze zapowiadającym się szybownikiem. Startował we wszystkich możliwych zawodach. To była jego wielka, niebezpieczna pasja. Aby wygrać, pilot sportowy często ryzykuje. Lotem ślizgowym stara się pokonać ostatni odcinek trasy i przekracza metę zaledwie kilka metrów nad ziemią. Jeśli nie wystarczy wysokości – ląduje w burakach albo, w najgorszym razie, w lesie, co grozi śmiercią.

Danka powiedziała jasno: „Nie możesz latać!”. Była wtedy w piątym miesiącu ciąży. Janek ustąpił, porzucił swoją pasję na zawsze. W zamian otrzymał od życia dużo cennych darów. Wie jednak, że już nigdy nie będzie tak szczęśliwy, jak na ostatnich metrach pamiętnego lotu, kiedy już wiedział, że się uda, że wygra. Nigdy też się nie dowie, czy gdyby postawił na swoim, zostałby mistrzem świata.

 

Waldemarem kierowało gorące pragnienie zrobienia kariery. Młody, utalentowany naukowiec, dostał stypendium amerykańskiej instytucji badawczej zajmującej się genetyką. Zostawił w Polsce żonę z czteroletnim synkiem. Nowe życie okazało się bliskie jego pasji. Pochłonięty bez reszty pracą nie miał jakoś głowy, by sprowadzić do Stanów żonę i dziecko. Tym bardziej, że pojawiła się w jego życiu inna kobieta. Po ośmiu latach miał już dwóch synów, każdego z inną kobietą, w innym kraju. Tęsknił za Polską. Czuł się rozdarty między dwoma światami. Im bardziej tęsknił, tym ciężej harował. Skończyło się poważnym zawałem serca, dłuższym pobytem w znakomitej klinice kardiochirurgicznej, z perspektywą wszczepienia bocznika do mięśnia sercowego i wielomiesięcznego leczenia. Szpitalny szok uświadomił mu, że jest zupełnie sam. Koledzy składali mu krótkie wizyty. Polska żona była zbyt daleko, amerykańska praktycznie go opuściła, mając dość człowieka, który nigdy nie znajdował dla niej czasu. Teraz czasu miał aż nadto.

U genezy problemu

W miesiąc po pamiętnym wieczorze Tomek poprosił Renatę o rozmowę. Jest o kilka lat starsza od niego. To mądra przyjaciółka, której zdanie ceni.

Renata: „Rozmawiałam z Ilonką. Mówi, że nie ma sprawy…”
Tomek: „Ale jest. Całkiem się zamknęła. Popłakuje po kątach… Seks zawsze był… taki sobie. A teraz w ogóle go nie ma”.
Renata: „Tomku, co się stało w Buenos Aires?”

To było rok temu. Aby odwiedzić to miasto, zboczył z trasy podróży służbowej. Kilkudniowe spotkanie z kolebką tanga przerosło jego oczekiwania. Jego przewodniczką była urocza, młodziutka Martina. Obwoziła go samochodem, pokazywała miasto, polubili się.

Jednostronne wybory są łatwe. Trudniej godzić to, czego pozornie pogodzić się nie da. Żyć na krawędzi, między pasją a odpowiedzialnością

Aleksander Teisseyre

Pamięta dokładnie, jak to się stało. Samochód zaparkowany w zaułku z widokiem na ocean. Patrzyli przed siebie w zachwycie, a on czuł jej energię, jak przyjemny dreszcz, i wiedział, że z nią dzieje się to samo. Tej nocy się kochali. Było to naturalne, niezwykle proste i  piękne. Nazajutrz żegnali się promiennie, choć na zawsze. Wyrzuty sumienia przyszły później.

Tomek: „Kocham Ilonę. Za nic nie chciałbym jej stracić. Jest mądra, wspaniała…, ale czegoś mi brakuje. Fizyczności. Spontaniczności. Lekkości. Ilona jasno myśli, jest mądra, zawsze doskonale mnie wspierała. Jesteśmy udaną parą. Ale teraz, kiedy zaczynam próbować czegoś nowego, ona się nie zmienia, jakby się bała”.
Renata: „Nie akceptujesz jej taką, jaka jest. To boli.”
Tomek: „Kiedy patrzę na inne kobiety, na ich pewność siebie, grację, sposób poruszania się… Ilona tego nie ma”.
Renata: „Musisz wybrać”.
Tomek: „Ja już wybrałem. Chcę z nią być. Jak mam sobie poradzić z tym, że podobają mi się inne? Wiesz, tango to nie romans. Partnerzy „zakochują się w sobie” na trzy minuty, tyle ile trwa taniec. Ta niezwykła, przyjemna bliskość jest tylko konwencją. Chciałbym móc to powiedzieć Ilonie, tylko że w moim przypadku byłoby to kłamstwem”.

Oto recepta Renaty w skrócie:
    1    żadnego tanga,
    2    codziennie przytulaj Ilonkę i mów, że ją kochasz, nawet jeśli ona „nie czuje tego”,
    3    potwierdzaj słowem i czynem, że ją wybierasz,
    4    przyjmuj ją taką, jaka jest,
    5    bądź cierpliwy.

To trudna próba dla Tomka. Czy ma zrezygnować z pasji? Już na zawsze? Czy aby być z ukochaną kobietą, musi się tak ograniczać? Czy utrzyma się na wąskiej kładce nad przepaścią? Z jednej strony zagraża mu los Janka, z drugiej
– los Waldka. Żaden przykład mu nie pomoże, musi znaleźć swoje własne rozwiązanie.

I znowu wieczór

Od tamtego wieczoru upłynął prawie rok. Czwórka naszych przyjaciół spotyka się w tym samym miejscu. To propozycja Ilonki. Dużo się zmieniło. Ilonka nie mówi już o dziecku, że „nie czuje tego”. Wszystko wskazuje na to, że jest w ciąży.

Andrzej i Renata tańczą właśnie tango-walca. Pięknie. To przeżycie estetyczne, miło siedzieć i się na nich gapić.
Tomek i Ilonka nie śpieszą się. Wreszcie wstają i obejmują się. Tomek robi zdecydowany krok w przestrzeń Ilony, a ona ustępuje, tylko tyle, ile potrzeba, ufając partnerowi całym ciałem. Płyną po parkiecie – tak jak potrafią.

Intensywnie skoncentrowani, skupieni na sobie nawzajem, zakochani w sobie przez trzy minuty. Tego wieczoru zakochują się w sobie na trzy minuty jeszcze wiele razy, a kiedy objęci wychodzą w ciepłą, majową noc, już się nie odkochują.